Na rynku walutowym wzrost apetytu na ryzyko pomógł wspólnej walucie umocnić się do dolara i podczas sesji Azjatyckiej utrzymać się powyżej poziomu $1,21.
O godzinie 08:28 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,1965 dolara.
Wczorajsze dane fundamentalne pokazały, że wolumen kredytów konsumpcyjnych w Stanach Zjednoczonych nieznacznie wzrósł, jednak w dalszym ciągu pozostaje na niskim poziomie, ponieważ Amerykanie wstrzymują się z zaciąganiem nowych kredytów z powodu wysokiego bezrobocia w kraju.
Wydarzenia na Półwyspie Bałkańskim nie opuszczają światowych rynków finansowych ani na chwilę. Do tej pory bowiem nie wiadomo jak zostaną rozwiązane greckie kłopoty z dopięciem budżetu finansów publicznych.
Środowej sesji za Oceanem nie można zaliczyć do tych, gdzie można by szukać zarobku na wzrostach akcji.
Nawet Bank Centralny Australii, który podniósł we wtorek koszt pieniądza już piąty raz w trakcie ostatnich sześciu posiedzeń tamtejszych władz monetarnych, nie wywołał wśród graczy takiego poruszenia, jakie może wzbudzić wieczorna decyzja FOMC.
Na wczorajszej sesji za Oceanem przez większą cześć dnia było optymistycznie, końcówka jednak przyniosła realizację zysków.
Wczorajsza sesja na amerykańskiej giełdzie w obliczu mało sprzyjających wydarzeń napływających z zewnątrz zakończyła się na delikatnych minusach.
Stabilnie, z lekką presją na spadki, cały czas jest na rynku złotego, gdzie para EUR/PLN o dzisiejszym poranku oscyluje wokół 3,8900, podczas gdy USD/PLN w rejonie 3,8400.
Wczorajsza sesja na Wall Street przebiegała w oczekiwaniu na wystąpienie szefa FED Bena Bernanke, który powtórzył, że podwyżka stopy dyskontowej nie oznacza zmian w polityce pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.
Po dwóch dniach handlu o negatywnym zabarwieniu, tokijska giełda odnotowała na zakończonej dzisiaj sesji silny wzrost (NIKKEI225 +2,48%).
Podczas wtorkowej sesji amerykańska waluta zyskiwał do głównych konkurentów.
Początek tygodnia na większości parkietów światowych charakteryzował się zielonym kolorem, co powtarza się już kolejny raz z rzędu, gdy byki na rynkach akcji atakują już w poniedziałek.
Wczorajsze Święto Weterana za wielką wodą nie sprzyjało dużej aktywności inwestorów.
Po kilku nerwowych sesjach na rynku akcji za Oceanem, przyszedł czas na uspokojenie i chwilę refleksji.
Posiadacze długich pozycji na rynku akcji za Oceanem nie składają broni.
W obliczu amerykańskiego Święta Pracy (Labor Day) trudno byłoby spodziewać się ponadprzeciętnego zaangażowania inwestorów w handel akcjami.
Nie milkną głosy o detronizacji amerykańskiego dolara jako głównej waluty rezerwowej świata.
Tantiemowi magnaci
Mają wyłączne prawo do Kubusia Puchatka, czy królewny Śnieżki. To im trzeba zapłacić za nagranie Happy Birthday. To oni nie chcą darmowego udostępniania muzyki i filmów w sieci. więcej »