Projekt podwyższenia składki na ubezpieczenie społeczne podraża koszty pracy i działa przeciwrozwojowo. Uderza najsilniej w grupę przedsiębiorców o średnich dochodach, w tych, którzy zwykle są motorem rozwoju i przemian.
Od 30 września ubiegłego roku, kiedy Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o swobodzie działalności gospodarczej obserwujemy nieustający festiwal roszczeń przeróżnych instytucji, które sprzeciwiają się jednej z podstawowych zasad tego projektu - zdjęcia z przedsiębiorców obowiązku przyjmowania nawet kilkunastu kontroli jednego dnia. A takie działania mogą całkowicie sparaliżować działalność firmy.
Słuszne wydają mi się postulaty zwolenników pozostawienia w rękach państwa firm o charakterze strategicznym, takich jak porty lotnicze czy sieci energetyczne. Nie twierdzę, że nie pomogłaby im przynajmniej częściowa prywatyzacja, jak to ma być na przykład w przypadku słynnej już grupy G8, ale większościowe pakiety powinny pozostać po stronie skarbu państwa. Co z innymi zakładami? Prywatyzować, prywatyzować i jeszcze raz - prywatyzować.