W poprzednim komentarzu zapowiadałem wąską konsolidację na GPW. Po wczorajszej sesji obraz rynku nie uległ jak na razie zmianie. Nastąpiła korekta wzrostu z wtorku, niczym w podręczniku do analizy technicznej. Nadal jednak dla WIG20 obszar wahań ograniczają poziomy: 3660 - 3770 pkt.
Choć wczoraj na GPW przeważały wzrosty, to z całą pewnością nie można mówić jeszcze o narodzinach nowego trendu. Zabrakło „kropki nad i", czyli wzrostu na szerokim rynku.
Po serii bardzo słabych sesji na GPW zawitały wreszcie wzrosty. Choć należało się dziś spodziewać bardzo mocnego otwarcia, to byki na pewno cieszy to, że do samego końca dominował popyt, zaś sesja w USA rozpoczyna się od spadków.
Inwestorzy na świecie uwierzyli, że właśnie kończy się kryzys rynku nieruchomości, a raczej kredytów z nim związanych w USA. Czy uwierzą również inwestorzy na GPW?
Czym obecnie kierować się, w inwestycjach na GPW? Czy ważniejsze są fundamenty, czy też może psychologia rynku?
Window dressing na dzisiejszej sesji niezbyt się udał. Tym samym po raz pierwszy od bodajże 12 kwartałów mamy spadkowe 3 miesiące na GPW.
Dziś zapewne będziemy świadkami tego, co zapowiadam od początku tygodnia, czyli window dressingu. Scenariusz zakładający podciąganie indeksów szczególnie w końcówce dzisiejszej sesji uprawdopodabnia przebieg notowań w bieżącym tygodniu.
Na wczorajszej sesji doszło wreszcie do zapowiadanego w komentarzach od początku tygodnia odbicia w górę. Było ono jednak na tyle rachityczne, że trudno na nim opierać optymistyczne prognozy na przyszłość.
Połączenie Lotosu z Orlenem ma zapewnić bezpieczeństwo energetyczne. A tak naprawdę chodzi o bezpieczeństwo obecnego zarządu Orlenu - czytaj analizę Money.pl.
Niskie obroty na GPW, spadki indeksów, słabe dane w USA - tak zapewne widzi rynek obecnie pesymista. Optymista zauważy jednak grę pod cięcie stóp w USA i sytuację techniczną, która nie wyklucza odbicia w górę.
Warszawskim bykom trzeci raz z rzędu nie udało się zakończyć sesji na plusach. W poprzednich dwóch dniach winny był rynek terminowy. Dziś winni są sami inwestorzy, których po prostu zabrało na dzisiejszej sesji.
Wczorajsza sesja każe zweryfikować pogląd, że GPW jest dojrzałym rynkiem. Dziś jednak byki powinny się zmobilizować do walki, gdyż sytuacja techniczna indeksu WIG20 staje się coraz bardziej krytyczna.
Po piątkowych emocjach związanych z wygasaniem serii kontraktów terminowych, bieżący tydzień będzie przebiegał pod znakiem końca kwartału, co jest związane z tradycyjnym podciąganiem indeksów i kursów spółek.
Dzisiejsza sesja była twórczym rozwinięciem wczorajszego odpoczynku (przed dalszymi wzrostami?). Przez większą część sesji większość indeksów pozostawała w okolicach wczorajszych zamknięć. Jedynie mWIG40 pokazywał relatywnie większą słabość.
Na półtorej godziny przed zamknięciem notowań na GPW, indeks WIG20 w parę minut stracił 1,5 proc. Dziś jednak nie ma to większego znaczenia, gdyż wygasają serie kontraktów terminowych i opcje na indeksy.
Dziś na rynku nie zaplanowano żadnych istotnych publikacji makroekonomicznych. W tej sytuacji rynek akcji powinien baczną uwagę zwracać na sygnały analizy technicznej i być pod wpływem giełd światowych.
"Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój"- chciałoby się dziś zaśpiewać czekając na rozpoczęcie notowań w Warszawie. I właśnie wyciszenia i uspokojenia nastrojów można oczekiwać na dzisiejszej sesji w Warszawie.
Wczorajsza sesja bardzo pomogła w poprawie nastrojów wśród inwestorów. Dziś powinniśmy obserwować kontynuację wzrostów, choć do pełni szczęścia brakuje jeszcze dobrych danych makro, które w ciągu dnia napłyną z USA.
Dzisiejsza sesja miała być nerwowa i była. Popyt jednak pokazał, że 2 proc. spadki na giełdach w USA, to za mało by wystraszyć byczo nastawionych inwestorów. Nawet decyzję RPP przyjęto dość neutralnie, może dlatego, że nie była dla rynku zaskoczeniem.
Dziś na GPW można spodziewać się spadków indeksów, w odpowiedzi na wczorajsze dane z USA. Nastrojów na rynku zapewne nie poprawi dzisiejsze posiedzenie RPP i ogłoszenie decyzji w sprawie stóp procentowych.