Dzisiejsza sesja miała nie przynieść większych zmian i nie przyniosła. Spadek w końcówce notowań, to reakcja rynku na dane makro w USA i słaby początek notowań za oceanem.
Końcówka piątkowej sesji, oraz zachowanie inwestorów w USA każą spodziewać się kolejnej dobrej sesji na GPW. Należy jednak uważać na USA, gdzie o godzinie 16.00 zostaną opublikowane kluczowe dane na temat rynku nieruchomości.
Dziś nie miało się na parkiecie wydarzyć zbyt wiele. Rynek miał czekać na dane z USA. Gdy te się pojawiły, indeksy w pół godziny wzrosły o 1 proc.
Dzisiejsze notowania na GPW będą warunkowały dwa imperatywy. Pierwszym jest optymizm zasiany przez środowe wzrosty, drugim zaś oczekiwanie na dane z USA.
Dwa lata temu potrzebnych było 60 tys. inwestorów, żeby zapewnić taki popyt na akcje, jaki dziś zapewnia garstka osób. Więcej w raporcie Money.pl.
Po wczorajszej sesji można uwierzyć, że dobre czasy wracają na GPW. Wierze w ten scenariusz przeszkadza jedynie, że skala wczorajszych wzrostów była zupełnie nieadekwatna do tego, co działo się na światowych rynkach.
Dzisiejsza sesja jest bez wątpienia jedną z bardziej zaskakujących w tym roku. Nie chodzi oczywiście o same wzrosty, co o ich skalę.
Na światowych giełdach trwa nerwowe falowanie w rytm plotek, pogłosek i wskaźników technicznych. Niestety rynki wschodzące w tym GPW na tej nerwowości wychodzą jak „Zabłocki na mydle".
Przed dzisiejszą sesją analitycy jak ognia unikali prognozowania, jak zakończą się dzisiejsze notowania. Zgodnie z tymi obawami, obserwowaliśmy dziś dużą zmienność nastrojów z lekką przewagą sprzedających.
Wygląda na to, że kroplówka, jaką światowym rynkom akcji zafundował w ostatnim tygodniu FED, powoli wysycha. Nie zmienia się tylko to, że kluczem do prognozowania sytuacji na GPW jest odgadnięcie zamiarów inwestorów w USA.
Obecna sytuacja na rynkach finansowych przypomina dowcip o światełku w tunelu - zamiast nadziei, jaka się z nim wiąże, może się okazać, że to światła nadjeżdżającego pociągu.
Dziś mieliśmy niestety kontynuację przeceny na GPW, w ślad wydarzeń na światowych rynkach. Stracili niemal wszyscy - tylko 21 spółek na zakończenie dnia notowało wzrosty, zaś spadał kurs aż 291 walorów.
Dzisiejszy dzień nie jest dobry dla inwestorów. Na całym świecie giełdy spadają, po tym jak BNP Paribas, ogłosił, że wycofuje się z trzech funduszy inwestycyjnych, które ulokowały 2 mld euro w rynek subprime za oceanem.
Sytuacja na rynkach jest bardzo dynamiczna, niczym w dość kiepskim horrorze.
Zamiast wzrostów wczoraj na GPW mieliśmy kosmetyczny spadek (choć ponad 50 proc. spółek kończyło dzień na plusie). Dziwne zachowanie giełdy w letnich miesiącach, to nie tylko polska specjalność, o czym przekonali się wczoraj inwestorzy za oceanem.
Inwestorzy na całym niemal świecie czekali na decyzję i komunikat FED. Choć stopy w USA pozostały bez zmian, to można się spodziewać pozytywnego wpływu słów Bena Bernanke na rynki finansowe, w tym na GPW.
Wczoraj GPW spadała przy małych obrotach, dziś przy równie niewielkim wolumenie rosła. Zwyżka mogła być bardziej okazała, gdyby nie spadki w USA.
Na GPW powinniśmy być świadkami kontynuacji odbicia z wczorajszej sesji.
Dzisiejsza sesja będzie się zapewne odbywała niejako ,,w cieniu" wydarzeń w USA. Piątkowe zamknięcie notowań za oceanem wymusi dziś na otwarciu zniżki indeksów. Czy może być jeszcze gorzej? Niestety może, choć rynek jest coraz bardzie wyprzedany.
Praca i kariera
Dyrektor jednego z największych szpitali w Polsce, kiedy tylko ma wolną chwilę, wsiada na Harleya. -Motocykl daje poczucie wolności. Kto nie spróbuje, nie zrozumie. więcej »