Tak jak można było się tego spodziewać, przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać na rozstrzygnięcia w sprawie kolejnej transzy pomocy finansowej dla Grecji.
Wczoraj inwestorzy postanowili odpocząć i poczekać na jakiekolwiek informacje, które mogłyby nadać kierunek ich działaniom w najbliższych dniach.
Rozmowy członków greckiej koalicji rządzącej, podczas których politycy mieli wypracować stanowisko w sprawie dalszych oszczędności zostały przełożone na dzień dzisiejszy. Giełdy po raz kolejny przyjęły taki obrót spraw ze spokojem.
Rodzimi inwestorzy doszli do wniosku, że mają już dość kilkumiesięcznej słabości naszego rynku i "odstawania" od reszty i postanowili odrobić wszelkie zaległości w ciągu jednej sesji.
Wszystko wskazuje na to, że nadszedł czas realizacji zysków dla tych, którym udało sie skorzystać w tym roku z tak zwanego efektu stycznia.
Zapewne większość inwestorów, którym udało się skorzystać ze styczniowych wzrostów zadaje sobie obecnie pytanie, czy nie należy już zrealizować zysków.
Wczorajsza sesja, oprócz sporych wzrostów, przyniosła niespotykany ostatnio wzrost obrotów. Niestety jedna taka sesja "efektu stycznia" nie czyni. Powinniśmy zatem wypatrywać dziś kontynuacji wczorajszego ożywienia wśród inwestorów.
Wczorajszej sesji nasza giełda nie mogła nie zakończyć na plusie. Ciężko było nie zareagować na ponad dwuprocentowe zwyżki na innych europejskich parkietach.
Za nami kolejna słaba sesja w tym roku. Jeśli dobrze pamiętam, trzecia słaba z pięciu, które do tej pory były. Nasz główny indeks spadł prawie o 1,5 procenta.
Ciężko komentować coś, co komentowane być nie powinno. Niskie obroty i niewielka zmienność skutecznie zniechęcają inwestorów do podejmowania jakichkolwiek działań.
Wymowa wczorajszej sesji jest jednoznacznie pozytywna. Niskie otwarcie, kilka dobrych informacji, mocny wzrost utrzymany do końca sesji oraz rosnące obroty napawają optymizmem.
Pomimo podjęcia niewyraźnych prób odrobienia piątkowych spadków, inwestorom po raz kolejny nie udało się wykreować odpowiednio dużego wzrostu kursów akcji na GPW.
Za nami ciężki tydzień. Po raz kolejny inwestorzy z naszego parkietu udowodnili, że nasza giełda rządzi się własnymi prawami. Cały świat do góry, my na dół i na odwrót.
Miniony tydzień przysporzył graczom nie lada emocji. Na londyńskiej giełdzie złoto zbliżyło się do strategicznego poziomu 800$ (w Nowym Jorku ten magiczny poziom oporu został przełamany, a notowania były najwyższe od blisko 28 lat).
W minionym tygodniu notowania srebra podążały za notowaniami złota. W poniedziałek na londyńskiej giełdzie za uncję białego kruszcu płacono 14,41 USD, co stanowiło najlepszy wynik od ponad 8 miesięcy.
Szybujące w górę notowania złota pociągnęły za sobą ceny białego kruszcu. Jeszcze w poniedziałek uncja srebra kosztowała na londyńskiej giełdzie 13,35 USD.
Mimo iż ubiegły tydzień rozpoczął się od spadków, finalnie przyniósł znaczący wzrost na rynku metali szlachetnych. Złoto zyskało blisko 25$ na uncji bijąc kolejne cenowe rekordy. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że przed końcem roku notowania zbliżą się do granicy 800 USD.
W ciągu ostatnich 5 tygodni inwestorzy, za pośrednictwem funduszy, zakupili 2,7 mln uncji złota, co stanowi 50% wzrost w porównaniu do całego roku 2007.
Srebro rozpoczęło tydzień na poziomie 13.95 USD za uncję, po tym jak w zeszły piątek nie udało mu się przełamać granicy oporu na poziomie 14$. Mimo iż zazwyczaj notowania srebra poruszają się w tym samym kierunku co notowania złota, początek tygodnia przyniósł nieznaczne spadki.
Miniony tydzień, mimo iż rozpoczął się spadkami, przyniósł poważne wzrosty na rynku metali szlachetnych. Na otwarciu poniedziałkowej sesji za uncję złota trzeba było zapłacić 736,50 USD; notowania szły w dół na skutek umacniania się dolara wobec euro oraz z uwagi na fakt, iż uczestnicy rynku pozostawali ostrożni przed wtorkową publikacją sprawozdania z posiedzenie Banku Rezerw Federalnych, które odbyło się 18 września.
Tantiemowi magnaci
Mają wyłączne prawo do Kubusia Puchatka, czy królewny Śnieżki. To im trzeba zapłacić za nagranie Happy Birthday. To oni nie chcą darmowego udostępniania muzyki i filmów w sieci. więcej »