W USA przewagę mają kupujący. Gracze wierzą w wielką pomoc Fed dla amerykańskiej gospodarki.
Początek miesiąca w Stanach Zjednoczonych przyniósł mieszany wynik głównych indeksów.
W mijającym tygodniu nie udało się poprawić notowań indeksu WIG20.
Dobre dane z rynku pracy i kolejne wyniki spółek "prawie" uratowały indeksy przed spadkami.
Spółki budowlane pokażą przyzwoite wyniki za trzeci kwartał. Pewnie nie zabraknie też niespodzianek.
Urlopy na żądanie weszły w życie w styczniu 2003 roku za rządów lewicy. Po 7 latach okazało się, że najbardziej popularny dzień nieobecności w pracy to poniedziałek. Szybko urlopom takim nadano więc nazwę: kacowe.
Na Wall Street nie obyło się jednak bez małego zgrzytu i realizacji zysków.
Resort zdrowia chce by wykupujący dodatkowe polisy zdrowotne mogli ich koszty odliczyć w PIT-ach.
W ostatnich tygodniach instytucje finansowe brylują na GPW.
Bilans całego tygodnia w USA jest pozytywny. Fed w centrum uwagi inwestorów.
Nasz parkiet nie musi stać się celem do przejęcia. To my możemy przecież kupować innych.
Rozczarowały dane makroekonomiczne i słabsze od oczekiwań notowania banków.
Inwestowanie na giełdzie jest dzisiaj prostsze niż się może wydawać.
Bilans całego tygodnia jest ujemny. WIG20 zanotował jednak w tym czasie rekord nie notowany od sierpnia 2008 roku.
Pokrzywdzonym pomagają rzecznik konsumentów czy arbiter bankowy przy ZBP lub KNF.
Branża energetyczna największe spadki na giełdzie ma już za sobą.
Przeterminowane zobowiązania szpitali wzrosną w tym roku do 3 mld zł. Na ich restrukturyzacji coraz więcej zarabiają prywatne firmy.
W oczekiwaniu na decyzje Fedu inwestorzy na Wall Street wstrzymali oddech.
Indeks WIG20 utrzymał się blisko 2600 punktów, choć niewiele brakowało, aby na arenę wkroczyły mocniej niedźwiedzie.