Ograniczeniom uległy plany budowy dróg, na których można by przycisnąć gaz.
Kolej postanowiła skorzystać z aury i przystopować nas w codziennym zagonieniu.
Tak w dwóch słowach? Jest dobrze. Tak w trzech? Nie jest dobrze.
Dla niektórych ideałem zmiany byłoby wypłacenie reparacji.
W ponad 50 ze 107 miast, w których rządzą prezydenci, dobiega końca kampania wyborcza drugiej tury. Sztaby gorączkowo sięgają po ostatnie pomysły, mające pomóc w wygranej ich kandydatów.
Będący przy władzy liberałowie postanowili poszerzyć granice swobody dla niepalących. Jak na razie jest to największy sukces tej władzy. Wykazali się przy tym sposobem myślenia dotąd przypisywanym formacji, która marzyła, by złapać naród za mordę i unurzać w szczęściu wymyślonym przez jej wodza.
Jesteśmy bardzo dzielnym narodem. Z łatwością dzielimy się na tych lepszych i gorszych, prawdziwych i mniej prawdziwych. I w tym jesteśmy zgodni.
O tym, żeby przekonać się, iż w naszym społeczeństwie nie brakuje osób niezrównoważonych, wystarczy poczytać komentarze internautów zamieszczane przy tekstach publikowanych na różnych portalach.
Nasza kasa - tak powinien nazywać się portal społecznościowy, znany dotychczas pod adresem: www.sejm.gov.pl
Kreujący się na cudowne dziecko lewicy Grzegorz Napieralski (lat 36) pozazdrościł popularności Ryszardowi Kaliszowi (lat 53), którego młodzieńczy wciąż wigor jest naturalny, podczas gdy lider SLD swoją fajność celebruje przede wszystkim przy pomocy modulacji głosu.
Jest taki polityk. Chwali się swoją niezależnością finansową będącą także przedmiotem zainteresowania organów skarbowych.
Gdyby Jarosław Kaczyński, znajdując się pod wpływem środka odurzającego, prowadził rower, podlegałby karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Trudno nazwać lekkim skonsternowanie tych wszystkich, którzy naśmiewali się i demonstrowali pogardę dla dico polo. Dziś mogą tylko pozazdrościć wykonawcom szlagieru poświęconego wzornictwu przemysłowemu branży bieliźniarskiej. I wielu z nich chciałoby być z nimi spokrewnionymi, bo w twierdzenie, że wszyscy Polacy to jedna rodzina, nikt już nie uwierzy.
Każdy, kto choć trochę interesuje się psychologią, wie, że ludzie prędzej uwierzą w rzeczy nieprawdziwe niż nieprawdopodobne. Nasi politycy, nawet jeśli o tym nie słyszeli, doskonale jednak to czują. I w tym tkwi ich siła.
Niemal od tygodnia media komentują list Jarosława Kaczyńskiego do członków PiS-u. Jego tekst liczył aż 18 699 znaków ze spacjami.
Nie tak dawno, podczas pracy nad programem partyjnym, w środowisku SLD rozważano nawet zakaz zapraszania hierarchów kościelnych na obchody świąt państwowych.
Żeby treść tego listu trafiła do mediów, nie trzeba było otwierać go nad parą. Naprawdę był niezaklejony. Zresztą, gdyby nie był tak długi, to wystarczyłaby pocztówka z krótkim zdaniem: Król jest nagi.
To już nie sequel Dnia świra. To telenowela, w której obowiązkowa fabuła melodramatyczna polega na miłości do ojczyzny.
W powodzi adrenaliny spływającej z ekranów telewizorów, głośników radiowych i gazetowych łamów, mało kto zwraca uwagę na nowy styl walki politycznej, jaki zainicjowali pisowscy poszukiwacze Prawdy przez duże P.