
Autor: Sebastian Gawłowski
Kto jak kto, ale HSBC ma prawo prezentować w ten sposób potencjał swojej oferty. Jego marka mówi wszystko - to instytucja, która tradycyjnie jest w czołówce światowej. Szkopuł jednak w tym, że od blisko półtora roku hasło miedzynarodowy świat bankowości kojarzy się tylko z jednym: największym kryzysem od wielu lat.
Nie trzeba przypominać, że zaczęło się od subprime, rozlało na bankowość inwestycyjną, detaliczną, ubezpieczenia, giełdy akcji, a skończyło... Aż strach pomyśleć gdzie może się skończyć. Póki co mówi się bilionie dolarów strat, upadku kilkuset instytucji finansowych w USA. Co gorsza doszło do załamania wiarygodności sektora finansowego w wyniku lekkomyślności jego przedstawicieli.
HSBC, choć trzyma się mocno, również nie wyszedł z kryzysu w światowej branży finansowej bez szwanku. Jego straty związane z inwestycjami w subprime są szacowane nawet na 18 mld dolarów. Dodatkowo na początku roku instytucja zapowiadała gotowość do sprzedaży siedmiu swoich regionalnych sieci. Wyprzedaż aktywów nigdy nie jest pozytywnym sygnałem.
W tych warunkach hasło reklamowe, z którym HSBC wchodzi do walki o polskich klientów można nazwać strzałem w kolano. Nie znam nikogo kto chciałby inwestować i poznawać świat międzynarodowych finansów w obliczu kryzysu stulecia i mnożących się strat.
Mówi się ironicznie, że polscy piłkarze grają kombinacyjnie. Wychodzą na murawę i kombinują... HSBC ze swoją agencją reklamową również najwyraźniej przekombinowali.
Niestety minęły czasy kiedy hasło międzynarodowa bankowość robiło wrażenie i było wyznacznikiem prestiżu. Globalny, renomowany, czy potężny nic dziś nie oznacza. Lehmann Brothers, Fredie Mac i inni byli potężni oraz renomowani.
W efekcie jeśli HSBC chce odnieść sukces w szybko rozwijającej się Polsce musi zdecydowanie poszukać innego hasła, które będzie przede wszystkim przekazywać potencjalnym klientom, że ich oszczędności i inwestycje są bezpieczne w tym banku.
Autor jest dziennikarzem Money.pl
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Bilbordy oglądają zwykle zwykli zjadacze chleba, ciułacze, drobni inwestorzy, kypujący mieszkania i domki. I tych raczej ona wkurzy. Tak jak uporczywa reklama funduszy generujących głównie straty
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Co za bzdura
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Wymienione instytucje lokalne (amerykanskie, Lehman - inwestycyjna, Fredie i Fannie - rządowe) mają niewiele wspólnego z bankowoscią globalną. Biedne HSBC... Numer 1 na swiecie podczas globalnego kryzysu...
Wlasnie kryzys pokazuje, ze HSBC jest instytucją globalna, gdzie ulokowane srodki sa bezpieczne.
Pozdrawiam
Poznaj świat międzynarodowej upadłości
może parę pojęć poznasz
Gawłowski napisał poprawny, wyważony i celny artykuł o głupocie działu PR (a właściwie polskiego oddziału) do obsługi polskich indian. Ci ludzie to idioci, a Gawłowski grzecznie to opisał innymi słowami.
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Re: Gawłowski: Reklama HSBC strzałem w kolano
Jedyne, doczego ma zastrzeżenia p. Gawłowski to reklama banku - może faktycznie umiarkowanie trafna.
Nie doszukujmy się wszędzie sponsoringu, nacisków, czarnego PR-u, nie popadajmy w paranoję i czytajmy ze zrozumieniem!