
Autor: Jarosław Jakimczyk
Jego bezstronność i apolityczność została już w ostatnich tygodniach zakwestionowana przez polityków PiS i część mediów w związku z cofnięciem przez prokuraturę nakazu zatrzymania przedsiębiorcy Ryszarda Krauzego.
Idąc tym tokiem rozumowania można dojść do wniosku, że na niekorzyść ministra przemawia też niepodanie dotychczas do publicznej wiadomości uzasadnienia umorzenia śledztwa w sprawie zamieszczenia fałszywych informacji w prospekcie emisyjnym TVN.
Zarówno bowiem właściciel Prokomu jak i dwaj założyciele TVN - Jan Wejchert i Mariusz Walter byli oficjalnie przedstawiani przez organy państwowe za rządów PiS jako oligarchowie, którzy majątek zbili na niejasnych powiązaniach z osobami wywodzącymi się ze służb specjalnych PRL.
ZOBACZ TAKŻE:
Posłowie przesłuchują ĆwiąkalskiegoErgo, korzystne dla tych przedsiębiorców postanowienia prokuratury, podjęte już po zwycięstwie wyborczym Platformy, mogą być interpretowane jako ostentacyjne odrzucenie przez przedstawicieli prokuratury priorytetów obowiązujących w tej instytucji w czasach, gdy na jej czele stał Zbigniew Ziobro.
Świadomie napisałem ,,mogą" zamiast ,,muszą", gdy wniosek wyprowadzony z przedstawionych powyżej przesłanek nie jest dla mnie wcale oczywisty i takim pozostanie przynajmniej dopóty, dopóki nie poznam pełnego tekstu uzasadnienia umorzenia śledztwa w sprawie dotyczącej TVN. Na razie nie wiem nawet, jakie czynności procesowo-śledcze w tym postępowaniu przeprowadził prokurator. Dlatego wstrzymuję się z końcową oceną.
Zupełnie inaczej rzecz się ma ze śledztwem wszczętym w skutek nieprawidłowości przy prywatyzacji Zelmera za rządów Marka Belki. Do tej pory prokurator postawił w ramach tego postępowania zarzuty osobom, które podczas prywatyzacji rzeszowskiej spółki na przełomie 2004 i 2005 r. pracowały w Ministerstwie Skarbu.
Wśród podejrzanych są m.in. dwaj byli wiceministrowie skarbu Dariusz Witkowski i Przemysław Morysiak, którzy według prowadzącej śledztwo w skutek złej wyceny wartości Zelmera narazili państwo na straty 42 mln zł (w wyliczeniach Najwyższej Izby Kontroli, straty budżetu z tego samego tytułu wyniosły aż 220 mln zł).
Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że prokuratura w Rzeszowie niedawno otrzymała z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego materiał dowodowy, z którego wynika, iż na kilka miesięcy przed prywatyzacją, jeszcze w 2004 r., osoby nieuprawnione miały dostęp do informacji poufnych dotyczących Zelmera.
Chodzi o tajemnice handlowe spółki, które zostały - jak wynika z materiałów zabezpieczonych przez ABW - udostępnione przedstawicielom grupy Enterprise Investors niezgodnie z prawem.
ZOBACZ TAKŻE:
Byli ministrowie podejrzani o prywatyzacyjny przekrętInformacji tych nie zamieszczono następnie w prospekcie emisyjnym akcji Zelmera, co oznacza, iż inwestorzy byli traktowani nierówno, a grupa Enteprise Investors, której spółka zależna z Luksemburga została wybrana przez Skarb Państwa jako tzw. stabilny inwestor finansowy i nabyła w związku z tym pakiet 25 proc. akcji prywatyzowanego przedsiębiorstwa, była uprzywilejowana.
Materiały dowodowe dostarczone prokuraturze z ABW podważają całkowicie przejrzystość procedury prywatyzacyjnej w przypadku Zelmera. Szczególnie skandaliczne jest, że do opisanych nieprawidłowości doszło przy okazji oferty publicznej, co rzuciło cień na wiarygodność całego rynku kapitałowego w Polsce.
Jeżeli prokurator uzna, że na podstawie zgromadzonych dowodów można postawić zarzuty osobom związanym z Enterprise Investors (obaj dyrektorzy Zelmera, którzy udostępnili poufne informacje przyszłemu inwestorowi, po prywatyzacji zostali powołani do zarządu spółki), będzie to świadectwem odwagi i niezależności organów ścigania od decydentów politycznych.
Gwoli ścisłości należy wyjaśnić, że przewodniczącym rady nadzorczej Zelmera jest Jacek Siwicki, były sekretarz stanu w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych za rządów Jana Krzysztofa Bieleckiego, zaś do 12 października br. w gremium tym zasiadał też Michał Boni, minister pracy w tym samym gabinecie, a obecnie szef zespołu doradców w Kancelarii Premiera.
Obaj zawdzięczali swoje stanowiska w rządzie Bieleckiego Kongresowi Liberalno-Demokratycznemu, ówczesnej partii dzisiejszego prezesa Rady Ministrów.
Wypada podkreślić, że uprzywilejowane traktowanie Enterprise Investors przez Skarb Państwa pod koniec ostatnich rządów SLD, kiedy za prywatyzację odpowiadał minister Jacek Socha, nie obciąża oczywiście Platformy Obywatelskiej ani jej lidera.
Gdyby jednak śledztwo rzeszowskiej prokuratury zostało przyhamowane czy wręcz umorzone z przyczyn pozamerytorycznych, to odpowiedzialność polityczna za to spadnie na ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego i jego szefa, zaś informacja o tym stanie się wodą na koło młyńskie spiskowej teoria dziejów PiS o nieformalnym splocie interesów Platformy i oligarchicznego biznesu.
NIK wyceniła straty na 220 mln.
Autor jest dziennikarzem i od wielu lat specjalizuje się w tematyce bezpieczeństwa narodowego
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
GDZIE JEST JULIA?! CO TERAZ ROBI?! SZUKA KWITÓW NA CBA MOZE?
Chce mi się płakać, jak sobie pomyślę, że to co pisze p. Jakimczyk może stać się faktem...
Po drugie z faktami się nie dyskutuje - chocby fakt, ze zablokowano sledztwa przeciwko sędziom w Bielsku i Katowicach, ze ktoś zarobił miliony przy okazji podania info o cofnięciu nakazu dla Krauzego, ze czyszczone sa prokuratury z ludzi, ktorzy prowadzili trudne i rozległe sledztwa etc. Wiec proszę cie miernotko propagandowa o nie zabieranie głosu w ten sposób.
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Rota przysięgi parlamentarnej
Ciekawa informacja z Rzepy:
http://blog.rp.pl/wildstein/2007/12/19/odzyskiwanie-prokuratury/
Dla mnie, to jeden z ludzi podziemia, których komuna całkowicie zniszczyła.
Z całej czwórki tylko Pyjas i Piertaszko się uchronili. Czy dlatego, że zostali zabici? Mam nadzieję, że nie.
Maleszka się s[kur]wił, Wildstein też, tylko inaczej i chyba później. Obaj upodobnili sie do swoich oprawców z SB. Dla mnie to żywe trupy, ludzie uśmierceni moralnie przez SB.
Człowieku, jesteś już zdemaskowany
Ojcem, to może Ty chciałbyś być
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Po prostu nie wierzę, by dopuściła do nieprawidłowości. Skłonny jestem raczej podejrzewać Jakimczyka o zmyślenia i posługiwanie się "intelektualną" produkcją ośrodków związanych z Gazetą Polską oraz pisowskich służb specjalnych.
Poza tym, nie sądzę, by Ćwiąkalski miał ochotę mieszać sie do śledztw prokuratorów i wpływać na ich działalność. Wszak są przecież niezależni, a Ćwiąkalski to nie pisowski komisarz Zbigniew Grigorijewicz Ziobro.
Zresztą teza artykułu jest groteskowa: Ćwiąkalski będzie wiarygodny jeśli będzie postępować jak Ziobro.
Zaczynam odnosić wrażenie, że Jakimczyk jest głupszy nawet od Wójcikowskiego.
Obrzydliwa obłuda
w latach 90 tych też byli najlepsi.
Ale co tam panowie Kakubowska uniwinniona ! Komisja Rywina ośmiana.
Jak myślicie kiedy Agora kupi TVP ?
"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej."
Będą tylko łapać gapowiczów, alimenciarzy i dzieciaków co podrabiają legitymacje szkolne. 3 miesiace odsiedział młodziak w więzieniu za czasów Millera.
Teaz tekstu jest inna: sprawa Zelmera będzie dobrym wskaźnikiem, czy w prokuraturze nadzorowanej przez Ćwiąkalskiego da się ukręcać łeb politycznie niewygodnym dla PO sprawom. Szczerze mówiąc bardzo ciekawe. Ja myślę, że się da. Chyba że mnie Ćwiąkalski przekona, że nie.
A komentarz "Ojca Rydzyka" równie błyskotliwy jak nick autora.
teza jest dokładnie ta sama, jak widać nawet się zgadzamy, skoro Pan ją powtórzył jeszcze raz. Nie chce Pan jedynie wyciągnąć z niej wniosku. Tylko tym sie różnimy.
Powtarzam: według Jakimczyka, jeśli prokuratura oskarży, będzie cacy, prawo i sprawiedliwie. Jeśli umorzy, nie dopatrując się przestępstwa, będzie be - nieobiektywna.
Fakty są nieistotne. Ważne, by prokuratura, wzorem Ziobry wydała wyrok.
Oczywiście, jeżeli Ćwiąkalski pozwoli na samodzielną pracę prokuratury i ona dojdzie do wniosku, że nieprawda jest iż "przekręty szły", będzie winien, będzie nieobiektywny, będzie Stalinem, Hitlerem i Goebbelsem.
Radzę poczytać dzieło Mistrza braci Kaczyńskich: "Krótki kurs WKPb". Można z niego nauczyć się więcej chwytów, zaprezentowanych przez PiS i jego zwolenników, jak red. Jakimczyk. Dzięki tej krótkiej książeczce dojdziecie do niedościgłego mistrzostwa w w tym, co robicie. Tak jak bracia Kaczyńscy.
PS
Dzięki Bogu pisowcom brak inteligencji. W tym pokładam nadzieję.
Jeżeli z Zelmerze śmierdziało, to audytorzy zapłacą więcej niż szefowie Zelmera, bo zapłacą własnym majątkiem.
Co więcej oni zawsze mieli i mają tego świadomość.
Na szczęście nie Ziobro i Jakimczyk będą to osądzać.
Lubię, gdy takie indywidua jak ten powyżej - podpierają się najbardziej merytorycznym argumentem. Wiarą. Naiwną wiarą.
"Poza tym, nie sądzę, by Ćwiąkalski miał ochotę mieszać sie do śledztw prokuratorów i wpływać na ich działalność"
Ależ skąd. Ja też nie wierzę w takie banalne oczywistości jak ta powyżej. Dlaczegóż miałbym wierzyć?
http://www.dziennik.pl/opinie/komentatorzy/article99152/Dyktatura_milosci.html
BTW: trzeba było uważać, komu się parzy kawę ;-)
A nie są to profesorowie z "Wyszyńskiego", jak L. Kaczyński. Są naprawdę kompetentni.
A w kwestii wiary:
Ja ufam ludziom, którzy ufają ludziom.
Każdy sądzi względem siebie. Jeśli jesteś złodziejem, każdego o będziesz posądzał. Pewnie jesteś złodziejem?
Dlatego nie ufam węszącym za złodziejami pisowcom. Wiem, że kradli, gdy należeli do PC. Tu ta teoryjka się zgadza.
Twoje rozumowanie jest calkowicie bez sensu.
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
To co mnie interesuje
to jest Cwiakalskiego poglad na sprawy systemowe.
Z poglądów jeszcze nic nie zbudowano.
O ile "czysto ekonomicznie i statystycznie mogę się zgodzić z poglądem,
jedna czy nawet pare prywatnych machloj, ma to
praktycznie zerowe znaczenie dla gospodarki i kraju.
pod warunkiem , że nie są to machloje ministra. Bo to podważa wiarygodność całego rządu, państwa. A to wbrew Pana opinii ma znaczenie pierwszorzędne, wręcz kapitalne. Jeżeli iksiński oszuka mnie lub budżet to istotnie ma to dla gospodarki kraju znaczenie zerowe. Jeżeli natomiast tenże minister stosuje własne preferencje (a na to wygląda) to mamy poważny problem.
Bo dla każdego obywatela i przedsiębiorcy rzeczą podstawową jest świadomość czy wszyscy są równi, czy niektórzy równiejsi .
Na dodatek z taką tezą się Pan zgadza
gosciu okazuje sie zwolennikiem specjalnych przywilejow
korporacji prawniczych,
Nie wiem tylko czemu nacisk położył Pan na korporacje prawnicze a zignorował gospodarcze i polityczne.
Wszak sędziowie z Bielska byli oskarżeni o przywództwo mafijne. Przecież korporacje prawnicze nie działają w próżni i szczególna pozycja nie jest im potrzebna wyłącznie dla satysfakcji.
A za transmisje żąda 150 milionów od tv. Ile z tego dostanie miasto ? ile dostanie miasto z wejściówek (na raz to ok. 1 miliona zł.) ? Ile dostanie miasto za reklamy boiskowe ? itd, itd ......
Ale ceny biuletów komunikacji miejskiej będzie podnosiła bo brakuje w budżecie środków. Dobre co ?!
Takie czasy nastały
a jak określisz w tym kontekście działalność marszałka Piłsudskiego (poniekąd "uczciwego socjalisty", za którego II RP jednak dźwigała się z kolan)
(obawiam się, że czasem jednak nadrzędne bywa morale narodu)
Dokladnie te same prawa ekonomii maja zastosowanie w USA, w III RP, jak i w II RP czy Zimbabwe i Bhutanie.
jako ciekawostkę powiem Ci anegdotkę, jak parę lat temu menadżerowie z pewnego dużego koncernu rodem z socjalistycznej Szwecji - rozpoczynali w Polsce duży kontrakt. Byli jak bezradne dzieci we mgle (nie mogli zrozumieć, jak się w III RP "trybiki kręcą" i jak je trzeba "oliwić")
prawa rynku są te same, ale rozważać je w oderwaniu od aktualnej mentalności promowanej w danym kraju - to spory błąd...
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Jednak pudło! A co z niezależnością sędziów i prokuratorów? To nie jest wojsko, tu nie mozna wydawać rozkazów swoim żołnierzom (sędziom i prokuraturom).
Nie zamierzam wcale bronić ministra Ćwiąklskiego, tylko jeśli pan chce go atakować, proszę nie "ziobrzydzić". Testem na wiarygodność Ćwiąklskiego nie będzie sam sposób prowadzenia tych spraw, czy ewentualne wyroki, ale właśnie brak uzależniania prokuratury - co akurat można zarzucić poprzedniemu ministrowi.
Reasumując - domaga sie pan, by minister sprawiedliwość (wzorem poprzednika) wpływał na prowadzone postępowania. A "wiarygodnym" się stanie, gdy posypią się głowy (wskutek jego ingerencji). Po prostu extra! Witamy na Białorusi!
P.S.
Jakoś nikt nie domaga sie oceny za oblany test wiarygodność ministra Szczygły - jedyna kara jaka go spotkała, to publiczne upokorzenie ze strony żon aresztowanych żołnierzy. A akurat zależność żołnierzy od dowódcy jest normalna.
Chyba oglądaliśmy różne programy, bo zbłaźniły się w nim wyłącznie panie. Szczygło został zobligowany ze trzy razy spokojnie tłumaczyć i powtarzać niezbyt lotnym interlokutorkom, że tego śledztwa nie prowadzi Minister Obrony lecz prokuratura. Aż w pewnej chwili nawet sam Morozowski wziął jego stronę. To dopiero był szok...
Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że minister Szczygło wiedział o tych wydarzeniach i je zatuszował. Co więcej, nawet udzielał żołnierzom pochwał. W czasach gdy takie sprawy powinny byc natychmiast wyjaśniane, nasz minister stosuje dawne, sprawdzone metody - tuszujemy.
btw: "Teraz My" zeszło na takie psy, że aż przykro komentować. Morozowskiemu i Sekielskiemu chyba bardzo zależy, by zejść do poziomu Ewy Drzyzgi (zero merytoryki, a pełnia prowokowania emocji)
Poza tym sam sobie chłopcze przeczysz:
lewak, socjalista chce, by rząd troszczył się o los szarego człowieka
antysocjalista nie chce, by rząd troszczył się o los szarego człowieka, bo zdaje sobie sprawę, że ten sam najlepiej się o siebie zatroszczy
Czyli musisz się na coś zdecydować - albo znienawidzony Kaczor jest socjalistą, albo jest "oderwany". Bo raczysz nas tu niezłymi oksymoronami w stylu: "oderwany od realiów zwykłego człowieka socjalista".
;-)
odpowiadajac w pisstylu powiem ze wole byc
glupkowata gawiedzia niz narodowym socjalista
czerpiacym swa sile z przedwojennego ONRu
jak widasz staralem sie odpowiedziec w pisstylu, stad pewna niekonsekwencja :)
mój poglad ponizej:
Kaczynski wykazal sie calkowitym oderwaniem od
realiów zwyklego, majacego na utrzymaniu rodzina,
czlowieka bujajac w za to w kanapowosPiSkowych
teoriach politycznych.
Nie wiem, czyimi spadkobiercami czują się Kaczyńscy.
Istotne jest, że są spadkobiercami Gierka i Gomułki.
Porównywanie ich do Piłsudskiego przypomina mi nieco anegdotę o gównie, które przykleiło się do okrętu i krzyczy "płynę!".
Nawiasem, ja czuję sie raz Ojcem Rydzykiem, raz Napoleonem Bonaparte. Zależnie od ciśnienia atmosferycznego: niż - Rydzyk, wyż - Bonaparte.
To konkurs "piękności", pokaz wbijania szpilek, złośliwości i brutalnych chwytów. Gdyby któryś z polityków (jeśliby potrafił) zaczął rozprawiać merytorycznie, poległby z kretesem. Nie wiem, gdzie u diabła, dopatrzyłeś się jakiejkolwiek merytoryki u Kaczyńskiego. Na jaki temat?Może wtedy gdy sugerował niemieckość Tuska (vide ciągłe powtarzanie "gescheft")?
Fakty są takie - Tusk wykazał się wyjątkowym "okrucieństwem", niszcząc medialnie Kaczyńskiego.
P.S.
Poza tym, jesteś troszkę nie na czasie - Jarosław K. przyznał jednak (co prawda z pewnym opóźnieniem, wcześniej ogłaszał swoje zwycięstwo), że tę debatę przegrał.
Re: Jakimczyk: Test na wiarygodność Ćwiąkalskiego
Pozdrawiam