
Autor: Maciej Czujko
W październiku hipermarket Lidl kusił promocją pod hasłem grecki tydzień. Na zakupach nie byłem, ale po tym, co odstawiają Grecy, wyobrażam sobie ten event następująco:
Sklep otwarty 10-13, czynne dwie kasy - jedna zepsuta, druga rozplombowana. 60 procent załogi na zapleczu popala i masuje nogi, a reszta na chorobowym. Przy wejściu do sklepu ochroniarz, który jednak niczego nie pilnuje, bo uważa, że za mało mu płacą, żeby naprawdę pracował.
Pozwalam sobie na tak złośliwą wizję tylko dlatego, że jak większość Europejczyków, mam dość Greków. Nasi szlachetni dygnitarze miesiącami walczyli o wspólną koncepcję pomocy sąsiadowi i gdy wreszcie im się udało - gdy stali potarmoszeni, spoceni, ale szczęśliwi, bo jednomyślni - ten grecki wałkoń Papandreu zapowiedział referendum.
Zapyta naród, czy chce tych unijnych cięć i tych unijnych pieniędzy. Jaka będzie odpowiedź narodu? Wiadomo: kasa z MFW do kieszeni im nie wpadnie, a cięcia, owszem, wydrenują puste już prawie portki z reszty miedziaków.
Jak można było wywinąć taki numer unijnym decydentom? Jak można z taką perfidią i nonszalancją dać im w dziób? Przecież się poświęcali.
Europa stawia Atenom twarde warunki. Zobacz reakcje rynków.
Merkel i Sarkozy grożą. Grecja poza strefą euro?
Rostowski tak się sprzeczał na jednym ze szczytów, że mu koronka z zęba wypadła, a niemiecki minister finansów tak się ciskał, że aż zemdlał. Sarkozy naubliżał Cameronowi z taką mocą, że tego drugiego aż Izba Gmin wyśmiała. Zamknij się wrzeszczał francuski mały książę do brytyjskiego premiera.
Greccy ministrowie siedzieli już wtedy pewnie przed jakąś błękitną knajpką i sączyli wstrętne ouzo z perwersyjnym smakiem. Co rusz rechotali cichcem, czytając depesze ze szczytu. Bo już przecież wiedzieli, że nawet jak im połowę długu umorzą, to dalej będą podbijać stawkę.
No i podbijają, a tymczasem Europa się stacza. Doszło już do tego, że premier Berlusconi z zawodu muzyk i kobieciarz, a z zamiłowania polityk, musiał odłożyć premierę swojej płyty z balladami. Nie ma kasy, trza zamknąć studio i grać gdzie bądź - na żywo i za darmo.
Nie powinna się zdziwić któraś z jego kobiet, gdy późną nocą przyleci ze szczytu euro kompletnie pijany z nieszczęścia i niemocy, a na pytanie: o której to się do domu wraca!? odpowie jak w tym kawale - tylko niewesoło i gorzko: jakie wraca, ja tylko po gitarę.
| Czytaj więcej o sytuacji Greków w Money.pl | |
|
"Wtedy można było uratować Grecję taniej" Profesor Witold Orłowski ma mieszane uczucia po szczycie państw strefy euro. |
|
Grecy na ulicach. Nie chcą unijnej pomocy Protestujący żądają anulowania porozumienia, które uzależnia otrzymanie wsparcia finansowego od UE i MFW od wprowadzenia w kraju daleko idących reform. |
|
Grecki Kościół po stronie rządu. Takie czasy Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola wezwał do współdziałania z greckim rządem w przezwyciężaniu kryzysu finansowego. |
|
Grecki minister zrozpaczony. Chcą wyjść z Unii Michalis Chrisochoidis nie widzi światełka w tunelu. |
autor jest redaktorem Money.pl
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Kulisy szczytu: Rostowski bez zęba, omdlenia i wyzwiska
KOCHAM Greków za olewanie bandy banksterów,
Jeszcze podziękujemy Grekom za przetarcie drogi do wyjścia z tego znienawidzonego już kołchozu unijnego.
Re: Kulisy szczytu: Rostowski bez zębów,
No i czemu tu się dziwić
przecież polskie finanse są takie jak Vincenty.
http://sklave.manifo.com/
spokojnie niech niemiaszki płaca Grecji to i tak skromna rekompensata za jej złupanie podczas II WŚ
Niemcy powinni jeszcze zapłacić Polsce reparacje wojenne , za dwukrotne spalenie Warszawy ! i zostawienie zgliszczy po gospodarce 70% infrastruktury zbombardowane .
Grecy nie dajcie się !!!
Re: Kulisy szczytu: Rostowski bez zęba, omdlenia i wyzwiska
Re: Kulisy szczytu: Rostowski bez zęba, omdlenia i wyzwiska
Pozwalam sobie na tak złośliwą wizję tylko dlatego, że jak większość Europejczyków, mam dość Greków.
Czy Pańska postawa wobec Greków nie jest wynikiem nagonki na kozła ofiarnego fiaska euro.
To że politycy uprawiaja grę, wiadomo nie od dziś, tak było jest i będzie. Skoro Grecy mają argumenty to ich używają, tutaj nie dostaje sie punktów za fair-play tylko za wyniki. Jak naród podchodzi pod budynki rządowe i wali seriami z koktaili mołotowa to się trzeba zacząć z nim liczyć i jak widać premier Grecji w końcu musi rzucić coś dla tłumu, bo inaczej go zjedzą. Oni są w takiej sytuacji że w tej chwili najbardziej zyskaliby na ogłoszeniu niewypłacalności. Prawdopodobnie konsekwencje byłyby dla nich najmniej dotkliwe, może właśnie taki plan ma premier.
Przypominam że Polska żyrowała ostatnią lichwę w wysokości 250 mln euro, ciekawe czy ktoś wie ile na dzień dzisiejszy nam ten dług urósł?!!!