
Autor: Paweł Szygulski
Donald Tusk zaprezentował w końcu swój nowy rząd, w którego skład weszło 10 nowych ministrów. W ich gronie znalazł się również Sławomir Nowak, który jako szef resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, ma zrobić wszystko to, czego nie zdołał dokonać jego poprzednik, Cezary Grabarczyk. O tym, że Nowak rzeczywiście może dużo lepiej odnaleźć się na tym stanowisku, świadczą choćby jego dosyć oryginalne znajomości.
Premier zadeklarował wczoraj, że nominując Nowaka, miał na sercu przede wszystkim dobro transportu szynowego. - Bardzo zależało mi na tym, aby ambitny, zdeterminowany, odważny człowiek, jakim jest Sławomir Nowak, skoncentrował swoją uwagę, swoje wysiłki na kolei - tłumaczył szef rządu.
Czytaj w Money.pl
Rząd Tuska: Agent, karateka i biskup w stanie spoczynku
Jeśli nowy minister spełni pokładane w nim nadzieje, za cztery lata powinniśmy mieć nie tylko czyste dworce, ale również szybkie, punktualnie jeżdżące pociągi, do których pasażerowie nie będą musieli wchodzić przez okna i tłoczyć się w środku jak sardynki w puszce. Niewykluczone jednak, że i bez tego będziemy z Nowaka zadowoleni.
Trudno bowiem nie podzielać optymizmu premiera, co do osoby nowego szefa resortu transportu. Mało kto, dysponuje dziś w Polsce większą energią od niego. W trakcie dotychczasowego nicnierobienia w Kancelarii Prezydenta musiał przecież zgromadzić jej spore pokłady. Bo poza wizytami w telewizyjnych studiach, trudno doprawdy dostrzec jakiekolwiek inne przejawy i rezultaty jego działalności w Pałacu Prezydenckim.
Zresztą Sławomir Nowak nie krył się z tym, że praca dla prezydenta nie była dla niego zbyt zajmująca. Gdy Bronisław Komorowski jechał w styczniu na Światowe Forum Ekonomiczne, minister zwierzył się dziennikarzowi Money.pl: Nie wiem dokładnie, co prezydent będzie robił w Davos, szczerze powiedziawszy to nudna impreza. Nie zajmuję się tym wyjazdem, odpuściłem sobie to w tym roku.
Czytaj raport Money.pl
80 mld zł na drogi i 20 mld na kolej - tyle będzie miał minister infrastruktury na inwestycje
Słusznie więc, że Donald Tusk nie pozwolił dłużej marnować się talentom ambitnego polityka i rzucił go na pole, na którym może się naprawdę wykazać. Kto wie, zresztą, czy w głowie ministra Nowaka nie istnieje już diabelnie sprytny plan, jak poradzić sobie z polskimi kolejami, które dla pasażera są często niczym piekło. Ma przecież w zanadrzu fachowca, który, na czym jak na czym, ale na diabelskich sprawkach zna się, jak mało kto w naszym kraju. Nic prostszego, jak uczynić go prezesem PKP, a może nawet wiceministrem odpowiedzialnym za kolej.
- Nergal to mój ziomal! - chwalił się jeszcze w połowie września Nowak. Jeśli stosunki między obydwoma panami nadal układają się tak dobrze, to wkrótce jadąc zatłoczonym pociągiem będziemy mogli sobie powiedzieć, że co prawda może mamy piekło, ale przynajmniej wreszcie czuwa nad nim prawdziwy fachowiec.
| Czytaj więcej o nowym rządzie Donalda Tuska |
|
|
Tak będzie wyglądało expose premiera, a rząd.... Znamy już prawie cały skład nowej drużyny Donalda Tuska. Zaskoczeniem jest nazwisko przyszłego ministra sprawiedliwości. |
|
Opuszcza Komorowskiego i ujawnia tajemnice Platformy Minister typuje przyszłych szefów resortów oraz klubu partii w Sejmie. |
|
Tusk skompletował rząd? Są nazwiska Pojawiły się już informacje na temat nowego ministra infrastruktury. |
Autor felietonu jest dziennikarzem Money.pl
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Nergal zajmie się koleją. Piekielny plan Nowaka
Re: Nergal zajmie się koleją. Piekielny plan Nowaka
Re: Nergal zajmie się koleją. Piekielny plan Nowaka
Złośliwi będą mieli używanie.
Re: Nergal zajmie się koleją. Piekielny plan Nowaka
Re: Nergal zajmie się koleją. Piekielny plan Nowaka
A co do Nowaka. Dla odmiany nie podcinajmy motylowi skrzydeł na starcie. Dajmy mu szansę, tak po katolicku i zagrzewajmy do działań. Społeczeństwo wybrało PO i wolę tę należy uszanować.
Nie rozumiem tego całego zamieszania wokół Nergala. Szczerze
powiem, że słuchając go uważam, że jest porządniejszy niż np.
ksiądz w mojej parafii.
Czyli księdzem jest tam sodomita o nazwisku Niemiec!
Szczerze
powiem, że słuchając go uważam, że jest porządniejszy niż np.
ksiądz w mojej parafii.
Nergal kiedyś zostanie co najmniej premierem, zobaczysz.
Dla odmiany nie podcinajmy motylowi skrzydeł na
starcie
:-)))))))))))))))
Dajmy mu szansę, tak po katolicku i zagrzewajmy do
działań.
eheheheheh
Społeczeństwo wybrało PO i wolę tę należy uszanować.
to po co jest opozycja ?
ale mnie pan ubawił dzięks :D