
Autor: Bartosz Chochołowski
Niesłychane, nowa jakość na kolei! O utrudnieniach, problemach, ewentualnych niedogodnościach informuje pasażerów sam minister! Przedstawiciel władzy tak się o nas troszczy!
Sławomir Nowak, minister transportu, który - z innej beczki - lubił sobie zadzwonić, jeszcze jako minister w Kancelarii Prezydenta, do redaktora naczelnego Money.pl oraz porozmawiać z naszym dziennikarzem Andrzejem Zwolińskim.
Co prawda, do takiego kontaktu trzeba go było odpowiednio zmotywować, czyli zacytować jego słowa, że forum ekonomiczne w Davos to nuda, dlatego on się tym nie zajmuje. Tu przeczytasz tekst, który zachęcił ministra do dalszych pogaduszek na temat Davos.
Teraz, jako minister rządowy (czyżby w Kancelarii Prezydenta nie tylko wyjazd do Davos był nudny?), ma bardziej emocjonującą pracę. Tak się przejął nowymi obowiązkami, że osobiście zbiera komunikaty z PKP i siedzi w Twitterze i informuje, co się będzie działo.
W zw. z warunkami pogodowymi w pn. Polsce możliwe dodatkowe utrudnienia w ruchu kolejowym. W PKP PLK wpr. najwyższy stan gotowości. - TVN24.pl zacytował wpis ministra Nowaka.
Przeszukałem serwisy informacyjne w poszukiwaniu wieści, czy ostrzeżenia ministra nie są czasem na wyrost. Media w niedzielny wieczór donosiły, że rzeczywiście nie jest ciekawie - wieje jak diabli - i że wichura zwaliła drzewa na tory. Pociągi nie jeżdżą między... Szklarską Porębą a Jelenią Górą. Dodam, że to w lewej dolnej części mapy Polski.
To nawet nie jest istotne, że minister ostrzega przed problemami w północnej Polsce, a występują one w południowej. Bardziej martwię się o tych pasażerów, którzy utknęli na jakiejś stacji, albo wożeni byli zastępczymi autobusami, a nie korzystają z Twittera. Czy ktokolwiek im powiedział, co się dzieje i dlaczego nie dojadą na czas i kiedy dojadą?
Intencje ministra Nowaka są bardzo dobre, ale naprawianie sytuacji na kolei powinien zacząć od dbania o samopoczucie pasażerów, a nie tylko internautów siedzących na Twitterze. Zresztą całe szczęście, że nie wybrał Facebooka, bo tam najpierw trzeba kliknąć Lubię to, zanim przeczyta się komunikaty ministra. A nie każdy pasażer na taki gest się zdobędzie.
| Przeczytaj rozmowy na temat PKP: |
|
|
Piechociński: Bez pieniędzy na PKP nic się nie zmieni Ciężko odbudować kolej, jeśli ostatnie, poważniejsze prace prowadzono za Gierka. |
|
Polaczek: Kolei potrzebna jest Streżyńska Do Polski wjedzie raczej 30-letni tabor, niż nowa jakość. |
Zajrzyj na fanpage autora na Facebooku
Autor felietonu jest zastępcą redaktora naczelnego Money.pl
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Nowość na PKP. Pociągi nie jeżdżą, a nowy minister na Twitterze...
Re: Nowość na PKP. Pociągi nie jeżdżą, a nowy minister na Twitterze...
"...Ryzyko niewypłacalności Polski rośnie, a w mediach cisza
1. W ostatni piątek koszt ubezpieczenia polskich 5-letnich obligacji dolarowych mierzony wartością CDS- ów wzrósł do 326,55 pkt. bazowych i był najwyższy od lutego 2009 roku. Tym samym ryzyko niewypłacalności naszego kraju zdecydowanie przekroczyło 20%.
CDS Credit Default Swaps) to w uproszczeniu kredytowe instrumenty pochodne zabezpieczające (w tym przypadku nabywców naszych obligacji) przed niewypłacalnością dłużnika (w tym przypadku naszego Skarbu Państwa).
Te instrumenty niestety mogą prowokować także podjęcie działań spekulacyjnych. Można bowiem nabyć CDS-y opiewające na dług jakiegoś podmiotu, a następnie rozgłosić, że ten podmiot ma coraz większe kłopoty finansowe.
Potwierdzeniem tego mogą być także wywołane spekulacyjnie spadki cen jego akcji lub emitowanych przez niego obligacji. Wyceny CDS na dług takiego podmiotu rosną i wkrótce sprawca który wywołał takie zamieszanie spekulacyjne wycofuje się z tego rynku z dużymi zyskami.
Niestety wszystko wskazuje na to, że w przypadku Polski tak nie jest bo CDS- y na nasze obligacje rosną wolno od paru miesięcy, a w ostatnich dniach ten wzrost gwałtownie przyśpieszył.
2. Wzrostowi wycen CDS -ów na polski dług towarzyszy także nieustanna dewaluacja złotego wobec euro i USD. W tym roku złoty stracił już do euro blisko 12% i jest to najwyższa strata ze wszystkich walut krajów Unii Europejskiej.
Dewaluacja złotego wobec euro i dolara następuje mimo nieustannej sprzedaży przez Bank Gospodarstwa Krajowego euro pochodzących z budżetu UE. W ten sposób minister finansów wymienił w tym roku około 6 mld euro na złote.
W ostatnich tygodniach w sukurs BGK przyszedł także NBP, który dokonuje interwencji walutowych ale ostatnia z nich wystarczyła na krótko po umocnieniu się o 1,5% po 2 godzinach znowu zaczął się osłabiać. Interwencje NBP coraz częściej przypominają dmuchanie pod wiatr.
3. No i wreszcie na koniec nasze obligacje. Przez długie miesiące rentowność tych 10- letnich utrzymywała się na poziomie niewiele przekraczającym 5%, ba minister finansów nawet snuł rozważania, że może zacząć pożyczać „awansem” już na rok 2012 skoro rentowność obligacji jest taka korzystna.
Ale w ostatnich dniach i na tym rynku sytuacja zaczęła się pogarszać. W piątek rentowność 10-letnich obligacji wyniosła już 6,1% i była także najwyższa od kilku miesięcy.
Co więcej nasze obligacje zaczyna dosięgać zjawisko odwróconej krzywej rentowności polegające na tym ,że rentowność obligacji opiewających na krótsze okresy zbliża się gwałtownie albo nawet przewyższa rentowność tych 10-letnich. To jest niestety charakterystyczna cecha krajów mających coraz większe kłopoty z wypłacalnością. Tak było w Grecji, Portugalii i Irlandii a teraz tak jest w przypadku Włoch.
W ostatnim tygodniu rentowność naszych obligacji 5-letnich wyniosła już prawie 5,4% i szybko rośnie i do rentowności tych 10-letnich coraz bliżej.
4. W polskich mediach o tym wszystkim cisza. Można o tym przeczytać w głównych europejskich gazetach finansowych i na portalach internetowych zajmujących się tą problematyką.
Ba po expose Premiera Tuska usłużni ekonomiści i jeszcze bardziej usłużne media, zaczęli rozpowszechniać informacje o niezwykle pozytywnym jego przyjęciu przez rynki finansowe.
Tyle tylko, że tego optymizmu rynków wystarczyło na parę godzin, a później złoty zaczął się dewaluować, a rentowność obligacji ciągle rośnie. I nie jest to tylko skutek tego wszystkiego co się dzieje w strefie euro czy na Węgrzech ale przede wszystkim poziomu naszego zadłużenia publicznego i prywatnego, szczególnie tej części wyrażonej w walutach obcych.
Jej wielkość przekroczyła już 70% PKB naszego i przy dewaluacji złotego rośnie coraz szybciej, a to z kolei odbija się na wycenie CDS -ów opiewających na polski dług. I koło się zamyka...."
z Salon 24 - prof. Kuzmiak
Kolejna sprawa to taka, że CDS są narzędziem mocno spekulacyjnym.
A teraz trochę histori, obecny poziom 326pkt nie jest znowu niewiadomo jak wielki - jak niektórzy chcą to przedstawiać. Wystarczy wspomnieć, że jeszcze przy pierwszej fali kryzysu sięgał on ponad 415 pkt dla Polski, po paru latach nastapiła poprawa sytuacji na światowych rynkach, wobec czego i CDS dla Polski się wzmocniły do poziomu około 146pkt. Teraz natomiast świat wchodzi w drugą falę kryzysu a to oznacza wrost CDS-ów.
A teraz porównajmy sobie nasze CDS-y z innymi:
326 - Polska
7 300 - Grecja
645 - Węgry
766 - Irlandia
555 - Włochy
1 125 - Portugalia
328 - Słowacja
484 - Hiszpania
250 - Francja
173 - Chiny
155 - Dania
405 - Belgia
241 - Austria
117 - Niemcy
Także jak widać nie ma takiego dramatu jak się niektórym zdaje
Re: Nowość na PKP. Pociągi nie jeżdżą, a nowy minister na Twitterze...
Z szybkości ich poruszania wynika ,że od Jeleniej były pchane przez maszynistę.