
Autor: Monika Orzeł
Tusk po raz pierwszy zszedł do poziomu Lecha Kaczyńskiego.
A co to jest poziom Lecha Kaczyńskiego? Prezydent zachowuje się, jakby odgrywał ważną rolę nie w polityce, ale w ekranizacji Dumy i uprzedzenia. I to nie przez treść powieści, ale jej tytuł.
Tak jak większość ludzi nie przeczytała nic Jane Austen, tak większość wyborców nie zagłębia się w motywy postępowania naszego prezydenta. Obserwacje kończymy na tytule - jest dumny i uprzedzony. Niemal do wszystkiego. I tak też jesteśmy my, Polacy, postrzegani poza granicami naszego kraju.
Co ma do tego Donald Tusk? Jeszcze jakiś czas temu żywiłam nadzieję, że fatalny wizerunek Polski w zachodnich mediach zostanie uratowany przez premiera. Z taką myślą głosowałam w wyborach parlamentarnych. Przez rok dobrze żarło.
Premier nie wdawał się w potyczki słowne, panował nad emocjami. Rząd wziął się ostro do pracy. Niestety - na podsumowanie 365 dni rządu media huczą o wniosku do Trybunału Konstytucyjnego pytając, kto ma wyznaczać delegację na szczyt w Brukseli. Jest to pierwszy tak ofensywny ruch naszego premiera.
Tusk powinien wyjść z siebie, stanąć obok i spojrzeć na to z dystansem, zamiast chować samolocik, obcinać kieszonkowe i skarżyć się Trybunałowi.
Tusk we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego zapytał pośrednio, czy wolno mu reprezentować nas na arenie międzynarodowej. Powinien jednak najpierw zadać sobie pytanie, czy jest w stanie opanować emocje i czy potrafi nas reprezentować?!
Zabranie samolotu, obcięcie budżetu Kancelarii Prezydenta oraz decyzja Trybunału Konstytucyjnego dadzą mu pewnie satysfakcję. Ale dalsza wojna kogutów może jedynie odebrać zgodę wyborców na takie nas reprezentowanie.
Autorka jest dziennikarką portalu Money.pl
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
przepraszam ale o czym PANI BREDZI ??????
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Wszytkie Wykształciuchy zjadły GW i schowały sie głęboko w swoich norach.
Donek z Was zakpił i zrobił was w bambuko.
wiecie drodzy rodacy dlaczego tak dziwnie nmas traktuja-, przeczytajcie własna historie. Nawet powstanie warszawskie wkształceni ludzie w europie kojarza z narodem żydowskim a nie z nami. Sami zesmy sobie na to zapracowali.na
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
-
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Apel
W każdych wyborach robię zdjęcie mojej karty do głosowania. Przechowuję jak skarb.
Mam dowód, na kogo głosowałem. I nie był to żaden tuskowniarz.
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Tzn? Osobiście nie widzę wdrożonej żadnej z obietnic... i jestem zawiedziona, bo (przepraszam) głosowałam na PO. Zeby chociaż z drogami ruszyli, stadiony budowali... a tu lipa (stare projekty, i tylko gruz i dziury)....
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
by uczynić zadość apelom o poziom komentarza wspomnę cytat z "Wesela" Wyspiańskiego:
CZEPIEC
Ptok ptakowi nie jednaki,
człek człekowi nie dorówna,
dusa dusy zajrzy w oczy,
nie polezie orzeł w gówna
pon jest taki, a ja taki;
niestety Pani Orzeł w gówno wlazła, i peroruje jakby była jakaś wielka różnica między panem Prezydentem a panem Premierem. Prawda jest jednak taka, że tych socjalistów różni tylko skala zawłaszczania przez ich polityczne mafie pieniędzy z podatków. Dla przywrócenia wolności, własności i spawiedliwości wystarczy zagłosować na UPR.
Pozdrawiam
Na kogo głosować w kolejnych wyborach... oto jest pytanie... cały czas ten sam magiel - co najwyżej nazwa inna. Nie mamy szczęścia do polityków, oj nie mamy.
Co do treści, odniosłam inne wrażenie… Odczytałam ten felietonik, jako obrazek, że tak naprawdę niewiele różni Prezydenta i Premiera, jeśli w ogóle coś ich odróżnia od siebie (poza fizjonomią), Nazwałam artykuł felietonikiem, – bo czuję młode pióro, które delikatnie i z gracją sugeruje, że coś nieładnie pachnie. Pani Moniko czekam niecierpliwie na coś nowego. Może z czasem i bardziej odważnego.
nieudacznik, wmówi lepszą przyszłośc , szanse rozwoju, dobre warunki dla nauki itd;- pomimo grzmotów nadciagajacego kryzysu.
właściwszym miejscem dla zanoszenie przez Pana modłów jest kościól, cerkiew, zbów synagoga czy też odpowiednia dla wiary Pana światynia. Tam, zapewniam jest łatwiejszy kontakt ze Stwórcą niż na forum internetowym.
Pozdrawiam
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Czy rząd rzeczywiście wziął się ostro do pracy?
Głosowań nad projektami i zgłoszonymi do nich poprawkami jest blisko 200, zaplanowano je na około 7 godzin.
jaki związek z "zapracowaniem" rządu leniwego ryżego mają głosowania w Sejmie?
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
A awanturka prezydent - premier pokazuje, że Tusk nie tyle zniżył się do poziomu Kaczyńskiego, ile że nie potrafi on rozgrywać sytuacji ostrego konfliktu. Wykazał sie bowiem daleko posuniętym brakiem konsekwencji i Kaczyński ostatecznie przeforsował swoje stanowisko przy okazji robiąc z siebie ofiarę "podwórkowego wychowania" Tuska.
Zaś wniosek do Trybunału to nic innego, jak gra na zwłokę. Jest przecież niemal pewne, że orzeczenie Trybunału nie rozwieje wszystkich wątpliwości, a Tusk, mając w planach zwycięską kampanię prezydencką 2010 nie jest zainteresowany jednoznacznym ograniczaneim prerogatyw prezydenta i czynienia z niego postaci wyłącznie reprezentacyjnej.
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Ad meritum - premier ma zdaje się z prezydentem dylemat. Przezydent ewidentnie wpycha się w obszar jego kompetencji i ignoruje ostrzeżenia, aby tego nie robił. Wystarczy posłuchać wywiadów z nim, aby zrozumieć jak zakompleksiony i napastliwy jest ten człowiek. W związku z tym, premier ma do wyboru albo poprosić o rozstrzygnięcie Trybunał Konstytucyjny, albo doprowadzić do usunięcia obecnego prezydenta. Jest to wszystko częścią procesu wyjaśniania znaczenia zapisów konstytucji. W USA, na przykład, proces ten trwał 100 lat i doprowadził do wojny domowej. Na szczęście u nas na to się nie zapowiada. Nie jest to jednak ani proste, ani łatwe, ani estetyczne. Premier musi zapewnić coś, z czym zawsze mieliśmy w Polsce problem, czyli jednakowe stosowanie prawa do wszystkich, włącznie z prezydentem. Lech Kaczyński nie jest bowiem panującym z obcego nadania namiestnikiem czy sekretarzem, ale obywatelem polskim, dokładnie takim jak wszyscy inni. I też musi przestrzegać prawa. Poprzednim prezydentom udawało się je naginać (ta "pomroczność jasna"!!!), ale pora to zakończyć. To nie jest PRL.
"Zabranie samolotu, obcięcie budżetu Kancelarii Prezydenta oraz decyzja Trybunału Konstytucyjnego dadzą mu pewnie satysfakcję."
Dziennikarskiej odpowiedzialności.
A co ma do tego dobre wychowanie?
Aaaaa, nadstawić kolejny policzek?
"Zabranie samolotu, obcięcie budżetu Kancelarii Prezydenta
oraz decyzja Trybunału Konstytucyjnego dadzą mu pewnie
satysfakcję."
Trzeba dyskutować z poglądami a nie
obrażać człowieka, chyba że samemu lubi się określenia w
rodzaju "szowinistyczna świnia".
określenie "babskie gadanie" to wyraz ciągu logicznego prezentowanego przez dziennikarza/kę.
Tego typu refleksje -Zabranie samolotu, obcięcie budżetu Kancelarii Prezydenta oraz decyzja Trybunału Konstytucyjnego dadzą mu pewnie satysfakcję. - nie podniecają mnie do nerytorycznych odpiesień co nie znaczy że są nierajcowne.
Prezydenta oraz decyzja Trybunału Konstytucyjnego dadzą mu pewnie satysfakcję."
To raczej infantylna nazwa dziecinnego zachowania polityków - obu. Nie dostrzega pochwały żadnego z nich (chyba, żem ślepa jak sceptyk)...
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
żywiłam nadzieję, że fatalny wizerunek Polski w zachodnich mediach zostanie uratowany przez premiera
Szanowna Pani,
Mnie, jako Polaka interesuje to, co dobrego bedzie miala Polska (a co za tym idzie my wszyscy) z dzialalnosci polskich politykow na arenie miedzynarodowej. Wizerunek w zachodnich mediach jest nieporownywalnie mniej wzany. Co wiecej, podejrzewam, ze im bardziej nasz polityk jest poklepywany po plecach, tym mniej dobrego dla NAS zdziala. Niestety, ta relacja nie musi zachodzic w druga strone - polityk moze nie byc poklepywany i tez niczego dobrego nie zrobic.
Zwykle to przejęcie nie jest bezinteresowne. Są różne fundacje organizujące ciekawe seminaria, stypendia i inne formy eleganckich łapówek, z którymi dziennikarskie hieny starają się żyć w zgodzie, to znaczy pisać co należy w zamian za działkę w tych konfiturach.
A chodzi generalnie o to, żeby w Polakach wyrobić poczucie wstydu, kompleks niższości i pogardy dla własnego narodu i państwa. Po co?
Po to, żeby już niedługo wnuk dziadka z Wehrmachtu mógł ogłosić, że jedyną siłą zdolną zaprowadzić ład i porządek w Polsce oraz awansować Polaków do rangi "jewropejczyków" jest np. Aniela Merkel, która mianuje Jaśnie Oświeconego Donalda Tuska na namiestnika cesarstwa niemieckiego na terenach wschodnich.
I ogłupiony naród to kupi, bo któż nie chciałby zostać jewropejskim salonowcem?
Wszytkiego dobrego "Orzeł". A może już Adler?
Pewnie lepiej zrobiła by Ci wizyta u psychologa (a moze już u psychatry?!)... Czyżby nikt nigdy nie zaproponował Panu niczego za 'wygłaszane mądrości'? Czy to w przerwie szukania pracy na internecie zajadle atakuje Pan kogo się da, dzając upust swym kompleksom?! Czyżby brakowało Panu wykształcenia, języków - stąd "wykształciuchy"?! Proszę wysłać kolejne 10PLN ba Radio Maryja jeśli to Panu pomaga - i darować sobie te niby 'patriotyczne' wypociny.
W Polsce kudzie mieli dotychczas imiona. Kobiety również.
Imienia nie znalazłem, stąd przypuszczenie, że to ksywa.
I tyle w tym temacie.
A jak się wstydzisz polskości, to wróć do rodowego nazwiska. Teraz to wręcz powód do dumy - pochwalić się korzeniami.
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Co ma do tego Donald Tusk? Jeszcze jakiś czas temu żywiłam nadzieję, że fatalny wizerunek Polski w zachodnich mediach zostanie uratowany przez premiera.
No i popatrzcie jakie to naiwniaki piszą na money.
Przecież to śmiać się i śmiać.
Re: Orzeł: Panie Donaldzie, Pan się nie boi
Wtedy jeszcze nie czytała Wyborczej.
Nie mogła głosować.
Wtedy jeszcze nie czytała Wyborczej.
Pisze Pan tak bo zna tę Panią? Z Pana komentarzy widzę, że umiejętność czytania Pan posiadł, jednak czy ze zrozumieniem?! Wyglada na to, ze o wiele bardziej zalezy Panu by cos 'skomentowac' niz fakt - jak i co sie komentuje...
Zrozumienie bełkotu napisanego na polityczne zamówienie nie jest widocznie możliwe. To piszący musi zadbać o zrozumiałość swojego tekstu - w końcu skierowanego do innych ludzi. Na tym polega KOMUNIKACJA.
A tu mamu do czynienia niestety z bełkotem autorki Orzeł. A to już ociera się o KOMUNIZM.
To piszący musi zadbać o zrozumiałość swojego tekstu - w końcu
skierowanego do innych ludzi. Na tym polega KOMUNIKACJA.
Ciekawe spostrzeżenie jak na kogoś kto pisze tylko po to by moc siebie czytać...
Pani Lichocka niech sobie najpierw przypomni swoje zachowanie rok temu, kiedy odmówiła prawa udziału w debacie wyborczej w reżymowej telewizji zarejestrowanemu kandydatowi na senatora,
Januszowi Korwin Mikkemu.