
Autor: Jan Osiecki
Raz zdobytej władzy PiS nie będzie chciał oddać tak
łatwo. O tym czy dojdzie do wcześniejszych wyborów zdecydują sondaże. Jeśli
premier uzna, że nie będzie miał szansy objąć ponownie władzy zrobi wszystko, żeby
utrzymać się jak najdłużej na stołku. Głosowanie nad wnioskiem o wotum zaufania
dla premiera nic nie zmieni. Posłowie są przyspawani do swoich foteli i zrobią
wszystko żeby wynik był pomyślny dla rządu.
Zapewne w stosownym momencie ktoś z opozycji zasłabnie albo zatrzaśnie
się w toalecie. I rząd uzyska poparcie większości. Wiele wskazuje na to, że po tym
głosowaniu znowu będziemy mieli do czynienia z kupowaniem głosów, zbieraniem
większości przed każdym rozstrzygnięciem w Sejmie, a w konsekwencji odłożeniem
na wieczne nigdy trudnych, ale potrzebnych, zmian. Rząd będzie wyłącznie trwał.
W najbardziej niezręcznej
sytuacji znalazł się Waldemar Pawlak. Kilka tygodni temu PiS-owska większość
odebrała mu fotel przewodniczącego komisji samorządowej. Pozbawiono go stołka,
bo - jak twierdzili politycy PiS - to zły przewodniczący był. Teraz do tego
samego Pawlaka PiS robi maślane oczy, a szef ludowców określany jest mężem
stanu.
Sam Pawlak wie, że jeśli Sejm zostanie rozwiązany, może nie znaleźć się ponownie w budynku przy ulicy, nomen omen, Wiejskiej. I zapewne tylko z tego powodu szef ludowców nie kazał się wynosić ze swojego biura posłańcom przychodzącym od premiera.
Premier też będzie miał nie
lada zgryz - w razie zgody Pawlaka (a można obstawiać, że ta zgoda nastąpi),
zacznie współrządzić z byłymi współpracownikami tak pogardzanych przez niego
"postkomunistów". Wszak ludowcy tworzyli kilka rządów z SLD w latach 1993 - 97
oraz 2001-2003.
Uważny obserwator patrząc na
sytuację w Sejmie będzie miał uczucie deja vu. Dokładnie tę samą lekcję
przerabiał już bowiem Leszek Miller. Jarosław Kaczyński niczego nie nauczył się na
błędach poprzednika. Może zaliczył tylko o jedno upokorzenie mniej.
Bo najsłynniejszym zdaniem wypowiedzianym przez
Leszka Millera wcale nie był bon mot "prawdziwego mężczyznę poznaje się
nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy". Tym zdaniem było błagalne
skomlenie w kuluarach: "Andrzej proszę cię wyjdź". W taki sposób,
określany mianem "żelaznego kanclerza", premier Miller prosił,
będącego w nieformalnej koalicji z SLD Leppera o oddanie mu przysługi - wyjście
z sali plenarnej podczas głosowania nad raportem komisji śledczej badającej
aferę Rywina.
PiS zaoferował lepszą
cenę i Lepper z sali nie wyszedł. W ten sposób został uchwalony raport
Ziobry. Wtedy Roman Jagieliński zebrał grupę wyrzutków i renegatów ze
wszystkich klubów i tak powstał słynny Federacyjny Klub Parlamentarny, przez
dziennikarzy określany krótko i dobitnie: "fekalia". Ta nazwa najlepiej odzwierciedlała charakter grupy. Każde ważne
głosowanie było opłacone wysoką ceną, m.in. stanowiskami w rządzie dla ludzi z
grona FKP. W taki oto sposób były bileter został wiceministrem w resorcie
pracy.
Premier Kaczyński powtórzył wszystkie błędy Millera. Najpierw próbował ucywilizować Leppera. Potem się z nim pokłócił. Oficjalny powód zerwania koalicji jest tak absurdalny, że aż trudno w niego uwierzyć. Wystąpienie szefa Samoobrony, po którym wyrzucono go z hukiem z rządu, niczym w formie i treści nie odbiegało od jego poprzednich popisów oratorskich. W kuluarach Sejmu aż kipi od fantastycznych doniesień co spowodował taką wściekłość mózgu teamu Bliźniaków. Jak twierdzą dobrze poinformowani posłowie, Lepper potknął się gdzieś o teczkę niejakiej TW Albina. Kim jest owa kobieta nikt nie chce powiedzieć otwartym tekstem. Ale podobno jest czyjąś matką.
Inni są zdania, że Lepper przesadził z wygórowanymi oczekiwaniami co do rewanżu za swoją pomoc w czasie głosowań w Sejmie.
Efekt jest taki sam jak w przypadku Millera. Kaczyński musiał prosić o pomoc grupę posłów uznawanych dotąd w Sejmie za trędowatych. W ferajnie, która jest bardzo potrzebna rządowi znalazł się: działacz wyrzucony z PiS za jazdę po kilku głębszych, poseł PO usunięty z partii na dzień przed wyborami, dwóch polityków Samoobrony którzy straszyli komornika rzekomym parasolem ochronnym ministra Ziobry oraz inne ciekawe przypadki.
Podobnie jak Leszek Miller, także premier Kaczyński, w podziękowaniu za sprawne naciskanie przycisków w maszynce do głosowania zgodnie z wytycznymi z rządu, co jakiś czas będzie musiał dopieścić tych ludzi lub ich bliskich stanowiskami w administracji państwowej.
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
grupowa? W razie wątpliwości polecam "Narkotyki i niemyte dusze" Witkacego. Pumeks, szczotka i mydło "Jeleń" - oto co zdobi szafkę ętelegętnego mężczizny. A nie tam cigaro jakby Kuba międzywojenna.
A Pan czy Tow. Jan Osiecki to
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
skomentuj
wyciągać odpowiednie wnioski."
I tu jest największy problem. Oni czytać, to jeszcze jako-tako, ale "kumać" - ni w ząb!!!
Ergo, czytanie Gazety (Łże)polskiej to jednak strata i pieniędzy i czasu.
Wielki Sratek
JEGO POPRZEDNICY TAKIE PROBLEMY ROZWIĄZYWALI W DWA TYGODNIE
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
próbują nawet szerzyć pornografię, namawiać do przestępstw. Każdy prawy obywatel ma prawo niegodziś się na takie rozumienie i stosowanie internetu. Doceniam Wasze zasługi (pochwalić należy
np. dyskusję o innym artykule traktującym weksle Pana Leppera, gdzie rzeczowo wypowiadali się ludzie , którzy się trochę interesują tym) w niektórych tematach nieekonomicznych. Ale jest bardzo wiele takich które niczego dobrego nie wnoszą. Gdzie przypuszczam, że ludzie na Waszym żołdzie dewaluują politykę,
społeczeństwo i naród. To są wielkie słowa i bardzo duże juą oskarżenia. Dodam, że ja swoje wypowiedzi zapisuję, Wasze artykuły i komentarze do nich, które przepuszczacie anieraz i te które szybko kasujecie. Niedawno wykasowaliście doniesienie o Pani Vicepremier Gilowskiej. Na początku można było umieściś swój komentarz, za chwilę już nie, a potem wykasowano artykuł. Przecież wiecie dlaczego? Prawda? Ja też wiem. I nie będę siebie tu szczegułowiej opisywał. Działajcie w imię "Dobra" i "Prawa". Mam nadzieję, że rozumiecie wszystko by być mądrym i prawym, czego Wam szczerze życzy "kropka" i "ws"
"biórko", "szczegułowiej" oraz przytłaczające grafomaństwo zdradzają cię natychmiast - tym niemniej nalegam: odwal się od mego nicka, OK?
RP wpół do czwartej
Na początek grzecznie pytam, czy autor
Ot cała filozofia, zastąpić jeden układ drugim, jeszcze bardziej złodziejskim układem.
Kurski widocznie mówił o tobie, że "ciemny lud wszystko kupi"
Pordzewały garnek przygadał porcelanowemu kubkowi, że śię świeci i nie lubi rdzy...
Wszechpolak? SB-ek na emeryturze?
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
Re: Osiecki: Powrót do przeszłości
Dla PiSu będą szczęśliwym zrządzeniem losu. Oni po prostu nie umieją rządzić, bo same chęci nie wystarczą. Ten falstart spowoduje, że na kilka lat będą mogli schować się do nory, a potem wrócić na tarczy.
Dla PO to też był falstart i lekcja pokory, zawsze politykom potrzebnej. Może zrozumieją, że na tydzień przed wyborami nie można bawić się w premiera i prezydenta a tydzień po wyborach już wolno.
Dla SO ten falstart był mniej ważny co dla ich wyborców, którzy może zrozumieli, że potrzeba pokoleń, aby od barykad przejść do rządzenia.
A straty, cóż entropia musi być dodatnia.
Mohery to dosyć szerokie pojęcie.
Na przykład dla LPR-owców i wszechpolaków biblią nie są "Myśli nowoczesnego Polaka" ale raczej "Mein Kampf". Dmowskiego nie za bardzo rozumieją. To zresztą był całkiem porządny człowiek, bardzo różny od swych obecnych 'wyznawców'.
PiS nie mają swoje biblii, choć to czyści narodowi socjaliści. Ich jednoczy zawłaszczona społeczeństwu nazwa "Prawo i Sprawiedliwość" i niepowtarzalna okazja rządzenia...
Kropka, oni nie są przygotowani do sprawowania władzy. Partia PiS została stworzona naprędce, mierzyli siły na zamiary.
Kropka takie działnie zniszczy ponownie prawicę tak jak to było u nas 10 lat temu i tak jak to było na Węgrzech klika lat temu. Dla dobra prawicy oni muszą jeszcze poczekać.
Jeśli polityk ma idee i jest przekonywujący, należy natychmiast go rozstrzelać, zanim będzie próbował je wcielać.
Przykłady:
Robiespierre, Marks, Lenin, Stalin, Mussolini, Hitler, Pol Pot i inni nekrofile.
Boją się używać tego słowa wprost, bo przyznaliby się do bycia lewicą (pobożną, ale lewicą).
Powiem więcej, im będzie lepiej tym większe będzie ujadanie bo tym większe będą apetyty.
Ale też są ludźmi i będą robić błędy...
Może by jednak dodać jeszcze Kurskiego? Wprawdzie łajdak nawet jak na PiS nieprzeciętny, ale inteligentny jest.