Na skróty
Money.plArchiwumMoim zdaniemRatingi spadają. Koniec kryzysu blisko?
2012-01-20 06:13
Ratingi spadają. Koniec kryzysu blisko?

Ratingi spadają. Koniec kryzysu blisko?

Autor: Artur Nawrocki

Poleć artykuł:

Fitch grozi sześciu krajom strefy euro obniżką ratingu, ale czy ktokolwiek się tym przejmuje? Inwestorzy zdają się już nie zwracać uwagi na opinie agencji, a obligacje strefy euro rozchodzą się jak świeże bułeczki, zaś na giełdach mamy wzrosty.

Nie ulega wątpliwości, że znaczenie ratingów jest duże. Stanowią podstawę oceny wiarygodności kredytowej danego państwa, instytucji lub przedsiębiorstwa, a ich ogłoszenie odbija się szerokim echem w mediach. Jednak podejmując decyzje o zakupie obligacji jest to pierwsza rzecz, na którą inwestorzy zwracają uwagę. Dopiero potem zaczynają bardziej dogłębną analizę obejmującą więcej czynników.

Tą pracę domową odrobiły już tuzy finansów - między innymi banki i fundusze inwestycyjne, które zaczynają masowo skupować obligacje zadłużonych państw na kolejnych aukcjach. Mówimy tutaj o papierach Hiszpanii, Francji, Portugalii a nawet Grecji, czyli o krajach, w których - zdaniem S&P - najbardziej pogorszyła się sytuacja.

Wydawało się, że ratingowe trzęsienie ziemi spowoduje prawdziwą rzeź na rynkach finansowych. W końcu aż dziewięciu państwom strefy euro obcięto ratingi. Nic takiego nie nastąpiło. Paradoksalnie - w kilka dni po utracie najwyższej oceny kredytowej Francuzom udało się sprzedać obligacje o oprocentowaniu blisko 1 procent. Czyżby inwestorzy postrzegali papiery Francji za całkowicie bezpieczne i pozbawione ryzyka? Najwyraźniej - tak niskiego oprocentowania nie tłumaczą pożyczki Europejskiego Banku Centralnego.

Czy zatem agencje ratingowe są spóźnione? Obawiam się, że tak. Ich oceny w stosunku do państw, w szczególności tych rozwiniętych, spotykają się z ogromną krytyką ze strony rządów. Skonstruowanie ratingu dla całej gospodarki stanowi długotrwały proces, nierzadko obarczony błędem.

Dlatego chcąc dowiedzieć się, co będzie dalej ze strefą euro i kryzysem w Europie, trzeba po prostu obserwować reakcje rynku. Ten jest zdecydowanie szybszy i często bardziej trafny niż mocno opóźnione i omylne agencje ratingowe, które do 2008 roku zachowywały się jakby kryzysu nie było. Może również teraz, warto zaufać mechanizmom rynkowym i uwierzyć, że już niedługo kryzys się skończy.

Autor jest analitykiem w Money.pl

Czytaj więcej o kryzysie w strefy euro w Money.pl
Nie znamy się na ekonomii. To nas chroni przed kryzysem
Ekonomista, prof. Marian Noga wyjaśnia dobre wyniki polskiej gospodarki.
KE wie co zrobi po obniżeniu ratingów
Agencja Standard & Poor's obniżyła wczoraj rating Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej z dotychczasowej najwyższej oceny AAA do AA+.
Kryzys? Rostowski nie widzi powodów do obaw
Działania EBC zmniejszają napięcia na rynkach papierów skarbowych - uważa minister finansów.
http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/sp;obnizyla;rating;francji;i;kilku;innych;krajow,47,0,1007151.html

Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora. 




Re: Ratingi spadają. Koniec kryzysu blisko?

inwestyrek / 89.231.248.* / 2012-01-20 20:38
a mnie te ratingi wiszą u d--y

Re: Ratingi spadają. Koniec kryzysu blisko?

Bernard+ / 188.117.142.* / 2012-01-20 17:15
Całe to udawanie przez różnych "ekspertów" że wiedzą jaka będzie przyszłość finansów i gospodarki w skali świata europy i większości krajów, które są głównymi graczami na giełdach jest również tylko grą. Zachowanie się spekulantów giełdowych i ich decyzje co kupować i za ile a czego się pozbywać nawet jeżeli przynosi to stratę w danym momencie ale być może chroni przed jeszcze większa stratą w przyszłości to spekulacyjny handel niesprawdzalnymi przez długi czas obietnicami i to w dodatku nie obietnicami czy deklaracjami ogłaszanymi przez realnych właścicieli spółek giełdowych ale przez pośredników w handlu ich papierami dłużnymi. Spadek wartości akcji jakiejś firmy na giełdzie wywołany jest przeważnie trudno sprawdzalnymi informacjami o jej kłopotach finansowych albo rynkowych a wzrost wartości papierów dłużnych często jest spowodowany wyłącznie wiarą ze skoro od 3 tygodni wartość akcji lub obligacji stale rośnie to trzeba je kupić bo będą dalsze wzrosty, więc spekulant liczy ile zarobi jeżeli sprzeda za pewien czas gdy jemu będzie się wydawać, że za chwilę będzie korekta techniczna w dół więc sprzeda drożej i następnie kupi taniej jeszcze więcej „papierów” lub atrakcyjniejsze "papiery". Tymczasem w realnej gospodarce dzieją się w sposób ciągły procesy kupowania, przetwarzania, transportowania, budowania i sprzedawania milionów towarów i usług, które albo znajdują coraz więcej nabywców albo są coraz trudniej zbywalne i trzeba obniżać ich ceny oraz ponosić koszty ich udoskonalania lub zastępowania nowymi albo ograniczać koszty produkcji, koszty transportu, sprzedaży zarządzania itp. To te realne procesy decydują o wzroście bogactwa do podziału pomiędzy społecznościami międzynarodowymi i w społecznościach narodowych oraz lokalnych.

Re: Ratingi spadają. Koniec kryzysu blisko?

Bernard+ / 188.117.142.* / 2012-01-20 17:14
Dlatego zbytnie fetyszyzowanie tendencji i wahań na giełdach jest czy to w kryzysie czy w czasie szybkich wzrostów wodą na młyn spekulantów giełdowych, którzy siebie nazywają "inwestorami" co nie zmienia faktu, że to tylko spekulanci, którzy innym spekulantom umożliwiają bogacenie albo ich ogrywają i sami się bogacą bez wytworzenia jakichkolwiek nowych dóbr potrzebnych innym ludziom do życia. Dlatego dużo ważniejsze jest aby w każdym kraju wszyscy obywatele mieli pracę lub emeryturę pozwalającą nabywać codziennie niezbędne dobra materialne i nie materialne potrzebne do zachowania godnego poziomu życia. A spekulanci czy zarobią 1 miliard więcej czy mniej nie powinni mieć możliwości okradania ludzi pracujących na rzecz wspólnoty narodowej i europejskiej oraz na rzecz, świata bez wojen, bez przemocy i bez nędzy głodowej. Mówiąc brzydko gówno mnie obchodzi, że w kryzysie prezes banku zamiast 3 milionów zarobi tylko 2 miliony i tak za swoją pracę zarabia za dużo ale będę zawsze przeciwny takim prawom i takim decyzjom władz publicznych które będą powodować, że miliony ludzi zostanie okradzionych codziennie o 1 złoty aby kilku miliarderów i kilkudziesięciu milionerów odzyskało miliony stracone w grze giełdowej w skutek swojej i innych milionerów pazerności oraz w skutek pazerności i nieuczciwości osób sprawujących władzę. Większą krzywdę wyrządza bowiem ten, kto wdowie mającej 700zł renty kradnie 5 złotych zgodnie z wprowadzonym przez siebie i swoich parlamentarnych kolesi prawem niż ten kto miliarderowi zarabiającemu rocznie 5 miliardów ukradnie 1 milion jako zwykły przestępca..

Poor Standard

Poor Standard / 195.117.255.* / 2012-01-20 09:40
Poor Standard

Pytam po raz kolejny

nabazazirr / 91.198.179.* / 2012-01-20 08:08
Dlaczego ludzie się przejmują działaniami agencji ratingowych skoro nie tak dawno szefowie tychże agencji pocąc się i sapiąc tłumaczyli przez komisją senatu USA że ich oceny są tylko prywatnymi ocenami i nie należy się nimi sugerować? Siła agencji wynika z traktowania ich niczym fetyszy. Równie dobrze można obwiniać astrologów i grozić powołaniem naczelnego astrologa w UE który wywróży tylko szczęśliwość.

A już w ogóle nie wspominam o tym, że oceny agencji są spóźnione i są generalnie potwierdzeniem tego co już i tak wszyscy od dawna wiedzą. Na przykład kondycja Francji nie zmieniła się z dnia na dzień tylko powoli przez długi czas i rynek od dawna nie traktował Francji jako kraju w pełnie wiarygodnego. Po co więc przywiązywać wagę do oceny agencji która sama twierdzi że nie należy tej oceny traktować poważnie?

Najnowsze w Money.pl