
Autor: Paweł Szygulski
Przez minione cztery lata Donald Tusk przyzwyczaił nas do tego, że jest bardzo sprawny medialnie. Dla wielu wyglądał na sprawnego premiera, który dobrze odnajduje się w swojej roli. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że albo premiera opuścił zmysł wizerunkowy, albo próbuje wreszcie na poważnie zabrać się do tego, czego starał się unikać przez ostatnie cztery lata, czyli do prawdziwego rządzenia.
Nie został jeszcze ugaszony pożar na polu refundacji leków, a już nad rządem zbierają się kolejne czarne chmury. Oto akcję protestacyjną na coraz szerszą skalę rozwijają służby mundurowe. Powód mają dwojaki. Po pierwsze chodzi o podwyżki płac, które premier obiecał tylko policjantom i żołnierzom, a już strażakom czy pogranicznikom nie. Po drugie bronią się przed reformą emerytalną, po wprowadzeniu której nowo zatrudnieni funkcjonariusze będą musieli pracować dłużej.
Nie negując zasadności samej reformy emerytalnej, wypada stwierdzić, że rząd kompletnie nie potrafi zorganizować jej wprowadzenia. Dotychczas utrzymywanie przywilejów emerytalnych uzasadniano tym, że w ten sposób państwo rekompensuje funkcjonariuszom niezadowalający poziom zarobków. Nie raz słyszałem opinie, że jeśli zlikwidujemy przywileje emerytalne, to tym samym nie będziemy już mieli żadnych szans, żeby służba w policji albo w straży pożarnej przyciągała wartościowe osoby.
Czytaj więcej w Money.pl
Nie ma podwyżek. Zawyły syreny, będzie strajk
Przez długi czas narzekaliśmy na to, że premier nie przeprowadza koniecznych reform. Patrząc jednak na to, jak w końcu się za nie zabiera, nie można wykluczyć, że za niedługo zatęsknimy za starym, dobrym, leniwym Tuskiem. Może będziemy wręcz go błagać o poniechanie ambitnych celów. Bo nie liczy się tylko to, że są zasadne. Trzeba jeszcze umieć je zrealizować, nie czyniąc przy tym niepotrzebnego zamieszania i szkód. Sama zdolność utrzymywania się u władzy, nie oznacza przecież, że potrafimy właściwie rozwiązywać ważne dla kraju problemy.
| Czytaj więcej o reformie emerytur mundurowych |
|
|
Będzie protest mundurowych? "Nie wszystko jest przegrane" Związkowcy otrzymali od szefa MSW założenia reformy emerytalnej. Zobacz, które służby zareagowały na nie oburzeniem. |
|
Policjanci w pracy do 55. roku życia? Rozmowy Wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Adam Rapacki zapowiada zmiany. |
|
Trzydziestoletni emeryci. Zobacz, ile im płacisz Mogą przechodzić na emeryturę już przed czterdziestką i dostają tysiąc złotych więcej niż cywile. |
Autor jest dziennikarzem Money.pl
Powyższy felieton nie przedstawia stanowiska redakcji Money.pl - jest wyrazem osobistych opinii autora.
Re: Zobacz, o co będziemy jeszcze błagać Tuska
Re: Zobacz, o co będziemy jeszcze błagać Tuska
Klub sPOrtowy "Tęcza"
Redaktor łaskawie nie zauważył że co by Tusk nie zrobił jest oprotestowane
Re: Zobacz, o co będziemy jeszcze błagać Tuska
"..Sensacyjne ustalenia polskich naukowców ws. smoleńskiej katastrofy wskazują na fałszerstwa w raporcie zarówno MAK, jak i komisji Millera. Ostatni dźwięk na nagraniu czarnych skrzynek to pojedynczy, ludzki głos.
– W takiej sytuacji całe śledztwo trzeba zacząć od nowa, a kluczowymi dowodami, które natychmiast muszą się znaleźć w Polsce są oryginały czarnych skrzynek oraz wrak Tu-154M o numerze bocznym 101, własność Rzeczypospolitej Polskiej– mówi nam Antoni Macierewicz (PiS), szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.
Dramatyczne nagrania
Jak wynika z analizy znajdującej się w wojskowej prokuraturze, na nagraniach z czarnych skrzynek rządowego Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w kabinie pilotów nie zidentyfikowano głosu gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych RP. Naukowcy z krakowskiego instytutu ekspertyz sądowych im. dr. J. Sehna badając kopie nagrań czarnych skrzynek, zidentyfikowali na stanowiących całość trzech oddzielnych fragmentach nagrań głosy załogi, stewardessy, dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazany, załogi jaka-40, załogi rosyjskiej „wieży” oraz komendy z sześciu innych samolotów, które znajdowały się w zasięgu odbioru urządzeń Tu-154M.
Ostatni dźwięk, który został zarejestrowały czarne skrzynki, to ludzki głos. Jak wynika z ustaleń naukowców, pojawił się on o godz. 8:41:07;4– już po przerażającym krzyku, który jest pod koniec nagrania. Fragmenty rozmowy załogi Tu-154M i dramatyczne odgłosy „zaprezentowała” rok temu na skandalicznej konferencji prasowej w Moskwie gen. Tatiana Anodina, przedstawiając raport MAK.
– Zapis tego ludzkiego głosu na końcu czarnych skrzynek oznacza, że ktoś żył w momencie, gdy trwało nagranie. Według dotychczasowych ustaleń zespołu Macierewicza zakończyło się ono tuż nad ziemią i wówczas czarne skrzynki przestały cokolwiek rejestrować – mówi na lotniczy ekspert.
Korowód kłamstw
Pierwszą osobą, która „rozpoznała” głos gen. Andrzeja Błasika w kabinie pilotów Tu-154M, był płk Edmund Klich, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, polski akredytowany przy MAK.
Jak mówił w programie TVN „Teraz My” z maja 2010 r., „w kabinie pilotów był do końca gen. Błasik”.
– Chciał się zorientować w sytuacji– mówił wówczas płk Klich, który wcześniej stwierdził, że przesłuchiwał taśmy z czarnych skrzynek tupolewa. – To nie jest to typowa sytuacja, że dowódca Sił Powietrznych wchodzi do kabiny samolotu– dodał.
O rzekomej obecności gen. Błasika „ dowiedziała” się wcześniej Polska Agencja Prasowa; tę informację potwierdzały później kolejne media.
A wszystko w kontekście rzekomych nacisków na załogę, by ta za wszelką cenę lądowała w Smoleńsku. Pierwszym, który sugerował naciski, był obecny prezydencki doradca prof. Roman Kuźniar – kilka godzin po katastrofie napisał to w komentarzu internetowym.
W ślad za nim poszła „Gazeta Wyborcza”, drukując jednocześnie pochwały na temat przejrzystości rosyjskiego śledztwa i postawy rosyjskich władz.
Kilka miesięcy później na temat obecności gen. Błasika w kabinie pilotów na wspomnianej wcześniej konferencji prasowej mówiła gen. Tatiana Anodina.
– Obecność w kabinie dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ-etu Mariusza Kazany i dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika oraz przewidywana negatywna reakcja prezydenta Lecha Kaczyńskiego stanowiła presję na załogę Tu-154M, by lądować w Smoleńsku. We krwi dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika stwierdzono obecność alkoholu– stwierdziła wówczas szefowa MAK.
Później okazało się, że informacje na temat zawartości alkoholu we krwi generała były ordynarnym kłamstwem MAK. Teraz okazuje się, że także informacje na temat generała w kabinie pilotów były nieprawdziwe.
Na temat wypowiadał się także były szef MSWiA Jerzy Miller w swoim raporcie. Według niego gen. Błasik pojawił się w kokpicie samolotu i przebywał w nim „w krytycznym momencie”.
Zapytaliśmy o te rozbieżności Edmunda Klicha. Ten stwierdził niespodziewanie, że nie może nic powiedzieć, bo... nie słuchał osobiście nagrań. Dodał, że o obecności gen. Błasika w kabinie powiedział mu jeden z ekspertów komisji Millera...."