Jesteśmy bardzo dzielnym narodem. Z łatwością dzielimy się na tych lepszych i gorszych, prawdziwych i mniej prawdziwych. I w tym jesteśmy zgodni.
Dyskusja o budżecie staje się coraz bardziej irytująca. Z jednej strony mamy głośnych krytyków, który - w chórze, jak również solo - piszą o tragicznej sytuacji finansów publicznych.
Po raz kolejny posłowie wykazali się rozbrajającą wiarą w sprawczą moc instytucji, komisji, zebrań, posiedzeń oraz mnożonych bez krztyny powściągliwości ustaw.
Wystartowała Polska Partia Internetowa. Siedziba znajduje się w Katowicach, co nie ma żadnego znaczenia, gdyż jednostka będzie działać w przestrzeni wirtualnej. Dwaj członkowie dawnej Unii Wolności, którzy ją utworzyli, są przekonani, że zrewolucjonizują polską politykę, a poetyka debiutu zapowiada przyszły sukces. Partie mają być ubogie, natomiast w bogactwo powinien obrastać naród.
Drobni gracze przy zapisach akcje GPW nie zawiedli. Szkoda, że przez ministra skarbu zostali potraktowani jak zło konieczne, potrzebne do zrealizowania swoich interesów.
Oburzenie wywołała we Włoszech wypowiedź dyrektora generalnego koncernu Fiata, który za wzór postawił fabrykę w Tychach, jako przynoszącą zyski i cztery razy bardziej wydajną od fabryk włoskich, które przynoszą tylko straty.
O tym, żeby przekonać się, iż w naszym społeczeństwie nie brakuje osób niezrównoważonych, wystarczy poczytać komentarze internautów zamieszczane przy tekstach publikowanych na różnych portalach.
Nigdy do tej pory nie miałem wrażenia szybkiego zmierzchu Stanów Zjednoczonych jako ekonomicznego mocarstwa.
Urlopy na żądanie weszły w życie w styczniu 2003 roku za rządów lewicy. Po 7 latach okazało się, że najbardziej popularny dzień nieobecności w pracy to poniedziałek. Szybko urlopom takim nadano więc nazwę: kacowe.
Jeśli potwierdzą się informacje przekazane sejmowi przez szefa resortu spraw wewnętrznych, to Jarosław Kaczyński powinien być pierwszym przepraszającym w gronie oczekujących na przeprosiny.
Jarosław Kaczyński już wie, że atak - niewykluczone, że niezrównoważonego psychicznie, ale o tym oczywiście przesądzą badania - Ryszarda C. na łódzkie biuro jego partii to efekt kampanii, którą rozpoczął Donald Tusk.
W batalii nad prawną regulacją kwestii zapłodnienia pozaustrojowego wytaczane są coraz cięższe działa. Biskupi z ambon grożą ekskomuniką, rzecznik rządu obiecuje ciętą ripostę, lewica wywleka trupy z szafy i kontratakuje propozycją darmowej aborcji na życzenie.
Nasza kasa - tak powinien nazywać się portal społecznościowy, znany dotychczas pod adresem: www.sejm.gov.pl
Słuchałem kiedyś, w Stanach, pewnej dyskusji w kwestii tematyki badań naukowych. Podczas niej jeden z uczestników zarzucił drugiemu, że jego badania przynoszą rezultaty oczywiste i przed badaniami, jak np., że gentlemen prefer blondes (mężczyźni wolą blondynki). Mam podobne odczucie w kwestii tegorocznej nagrody Nobla z ekonomii.
Nasz parkiet nie musi stać się celem do przejęcia. To my możemy przecież kupować innych.
- Dowiedziałem się, że w związku z moim zdumieniem, że sąd trzy miesiące nie rejestruje stowarzyszenia (pieprzony sąd), prokuratura zwróciła się do telewizji w sprawie taśmy i będzie prowadzić dochodzenie, ale nie na temat – dlaczego tak wolno działa sąd, tylko na temat – jak śmiem tak mówić o sądzie! - napisał na swoim blogu oburzony Janusz Palikot.
Ekipa Donalda Tuska zaplanowała, że jak będzie gorzej - a przecież będzie - to podniesie podatki wszystkim pracującym na umowy zlecenia i umowy o dzieło. Innym zabierze ulgę rodzinną i na internet. Podniesie też VAT. A jak znów będzie lepiej, to władza mówi, że da: znów wszystko obniży i odda ulgi. Czy tylko mówi?
Twierdzenie, że w Polsce władza myśli tylko w kategoriach „tu i teraz" jest grubo przesadzone i niesprawiedliwe. Zdarza się też choćby myślenie gdzieś tam kiedyś. Głośne ostatnio rozpoczęcie budowy lotniska w Modlinie należy do tej drugiej kategorii.
Kreujący się na cudowne dziecko lewicy Grzegorz Napieralski (lat 36) pozazdrościł popularności Ryszardowi Kaliszowi (lat 53), którego młodzieńczy wciąż wigor jest naturalny, podczas gdy lider SLD swoją fajność celebruje przede wszystkim przy pomocy modulacji głosu.
Ostatnio w gazetach zaliczanych do tzw. dzienników opinii przeczytałem parokrotnie tytuł: Koniec państwa dobrobytu. Uważam tego rodzaju straszenie za połączenie nieznajomości tematu ze szkodliwym społecznie sensacjonalizmem.