Niewielka płynność rynku, to przede wszystkim brak Londynu na rynku drugi dzień z kolei, ale również emocje związane z niedługo rozpoczynającym się pierwszym meczem reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata w Korei
Brak entuzjastycznych zakupów USD oraz brak wyraźnej reakcji Wall Street zapoczątkowały wyprzedaż dolara across the board.
Złoty w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem umocnił się o 0,5 gr wobec dolara i osłabł o 1 grosz w stosunku do euro, osiągając na wtorkowym otwarciu poziomy 4,0150 zł za dolara i 3,78 zł za euro
Nie da się ukryć, że w najbliższych dniach oczy wszystkich inwestorów będą skierowane przede wszystkim na zmagania polskiej reprezentacji piłkarskiej. Jutro, w pierwszym meczu mistrzostw świata zmierzy się ona z Koreą Południową. Na czas spotkania rynek walutowy w Polsce z całą pewnością stanie w miejscu.
Kurs USDPLN krążył dzisiaj wokół 4,03 PLN, za euro płaciliśmy 3,75 – 3,755 PLN. W południe umilkli brokerzy, można było spokojnie przeczytać prasę.
Zarówno na międzynarodowym jak i krajowym rynku walutowym i pieniężnym panuje atmosfera letniej kanikuły.
Nadal uznać trzeba kupowanie euro za wysoce ryzykowne, a konsolidacja przy wsparciu wydaje się przymiarką przed głębszym spadkiem
Złoty w poniedziałek rano pozostał na poziomie 4,03 wobec dolara i umocnił się o 2,5 grosza wobec euro, do poziomu 3,7550 za euro.
Do zamknięcia rynku zawarto niewiele transakcji – znaczna część dealerów walutowych, ale i klientów przedłużyła sobie weekend.
No i mieliśmy trzecią w tym miesiącu interwencję Banku Japonii w celu osłabienia jena. Nastąpiła pod koniec sesji Tokio, zanim Europa rozpoczęła rutynową pracę.
Złoty umocnił się od środowego zamknięcia rynku o 1,2 grosza wobec dolara, ale osłabł o 0,8 grosza wobec euro, do poziomu 4,03 zł za dolara i 3,78 zł za euro w piątek rano.
I tak jak podczas poprzednich cięć złoty najpierw pozostał stabilny, później zyskiwał na wartości. Cena 'zielonego' spadła z 4,0550 do 4,05, euro zaś z 3,7750 do 3,77. I to w zasadzie wszystko, atmosfera na rynku była typowo świąteczna
Obniżka jest symboliczna i nic w gospodarce nie zmieni a wobec spadającej inflacji /która w maju będzie na poziomie inflacji Eurostrefy!!/ rodzi nadzieje na kolejne obniżki. Złotówka pewnie nadal będzie mocna a papiery skarbowe drożeć.
Eksporterzy do eurostrefy mogą czuć się trochę pewniej. To głównie zasługa wzrostu wartości euro na rynku globalnym.
Rynek od kilku dni ewidentnie ustawiał się na większą korektę wzrostową USD. I po raz kolejny przyszło zaskoczenie. Bez wyraźnych przyczyn nastąpiła wyprzedaż USD, która po przełamaniu kilku istotnych poziomów technicznych na rożnych parach uległa intensyfikacji.
Złoty otworzył się w środę o 0,2 grosza słabszy wobec dolara, czyli na poziomie 4,05 zł za dolara, natomiast kurs wobec euro pozostał taki sam, jak na wtorkowym zamknięciu, czyli 3,76 zł za euro.
We wtorek notowania naszej waluty pozostawały w miarę stabilne, a rynek oczekiwał na wynik posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej
W rozpoczynającym posiedzenie RPP dniu dealerzy walutowi specjalnie nie mieli ochoty wychylać się, co staje się powoli regułą. Efekt jest oczywisty – mała zmienność kursów i niewiele zawartych transakcji.
Na rynku złotego trwa ożywiona spekulacja co do obniżki stóp przez RPP. Słabe dane produkcji przemysłowej za kwiecień, słaba sprzedaż detaliczna i nieoczekiwany spadek cen żywności w drugiej połowie kwietnia podsycają nadzieje na obniżkę stop na najbliższym posiedzeniu.
Zaraz po 9:00 nastąpiło wybicie z konsolidacji, przejście przez pierwszy opór jak przez masło i teraz ponownie euro/dolar puka w poziom 9271-68.