
Autor: Rozmawiał Marek Knitter
Money.pl: Waluta amerykańska zaczęła się osłabiać po decyzji Fed-u, który zamierza skupić obligacje o wartości 600 miliardów dolarów za dodrukowane wcześniej pieniądze. Dla naszej gospodarki osłabienie dolara ma korzystny wpływ?
Mirosław Gronicki, były minister finansów: Z chwilą kiedy traci dolar, w górę idą ceny surowców. Szczególnie w tym wymiarze dolar jest istotny dla naszej gospodarki. Przede wszystkim chodzi tutaj o opłacalność produkcji. Jeżeli dodatkowo na tej samej fali złoty zacznie jeszcze zyskiwać do euro, to wtedy pogorszy nam się eksport. Z tych względów osłabienie dolara nie będzie dla nas korzystne.
Przy okazji, warto się zastanowić czy w przypadku rosnących cen surowców nie mamy do czynienia ze spekulacyjnymi działaniami i budowaniem nowej bańki. Taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, kiedyś inwestorzy będą chcieli zrealizować zyski.
Jakiego scenariusza należy oczekiwać w najbliższym czasie na rynkach finansowych?
Na razie mamy natychmiastową reakcję rynków na podjęte działania Fed-u. Wszystko zależy od tego, jak dalej będzie zachowywać się dolar, a co za tym idzie i nasza waluta. Moim zdaniem powinniśmy poczekać kilka dni i bacznie obserwować rynek. Jak sobie poradzi z tymi informacjami, zależy od tego jak będą zachowywać się duzi globalni inwestorzy. Istotne będzie budowanie nowego trendu.
A co dalej z naszym złotym?
Nie wiemy czy zrealizują się prognozy niektórych analityków, którzy spodziewają się dalszej aprecjacji złotego. Nie wykluczam, że złoty będzie dalej poruszał się w wąskich widełkach do głównych walut. W stosunku do euro byłoby to pasmo 3,90-4,00 zł.
A za dolara przyjdzie nam płacić 2 zł?
Nie sądzę, abyśmy taki poziom szybko ponownie zobaczyli.
Jeśli jednak dolar nadal będzie tracił, to Polacy ponownie zaczną sprowadzać towary ze Stanów Zjednoczonych, tak jak przed kryzysem.
Należy zauważyć, że USA nie są już tak bardzo atrakcyjne pod tym względem. Tam również ceny towarów musiały pójść w górę. Na razie pomiędzy 2 zł za dolara, a 2,75 zł jest spora różnica. Jeżeli jednak złoty będzie dalej zyskiwać to można oczekiwać, że ponownie pojawi się prywatny import.Powróćmy do wpływu na gospodarkę USA. Czy te środki rzeczywiście jej pomogą?
To dzięki temu gospodarka amerykańska ma ruszyć do przodu. Fed zwiększając płynność na rynku finansowym spowoduje, że banki będą miały więcej środków, które przeznaczą na kredyty. Problem polega jednak na tym, że gospodarstwa domowe nie są tak chętne do zaciągania zobowiązań jak jeszcze jakiś czas temu. Z drugiej strony produkcja przemysłowa wraz ze znajdującym się w stagnacji budownictwem stanowi zaledwie 9 procent Produktu Krajowego Brutto Stanów Zjednoczonych, a reszta to przede wszystkim usługi. Albo, więc wracamy do industrializacji dzięki której zwiększa się zatrudnienie, albo jest to działanie polegające na kolejnym kupowaniu czasu.
Czyli zwiększanie płynności na rynkach niekoniecznie poprawi sytuację w Stanach Zjednoczonych?
Analizując takie działania z perspektywy czasu, proszę zwrócić uwagę na to co działo się w Japonii 20 lat temu. Tam również podjęto podobną decyzję w celu ratowania gospodarki. Niestety, niewiele to pomogło. Gospodarka japońska znalazła się w stagnacji, która trwa niemal po dziś dzień.
Są jednak pewne różnice jeżeli chodzi o przemysł pomiędzy Japonią a USA.
Oczywiście, że są. Problem jednak w tym, że nie ma czynników, które w mojej ocenie mogą w krótkim czasie pobudzić gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Nie sądzę, aby tym motorem mogła być na przykład branża zbrojeniowa, choć należy do najlepszych na świecie. Szybciej bym się spodziewał pewnych ruchów ze strony branż innowacyjnych.
Tacy "eksperci" jak Gronicki, to smutny obraz dzisiejszej myśli ekonomicznej
Rosnące ceny surowców są denominowane w dolarze, ale dolar słabnie, więc ceny surowców w złotówce nie zmieniają się - o ile sama złotówka nie słabnie w stosunku do rynku surowców, a z tym różnie bywa. Gdyby Polska miała normalny, zdrowy system monetarny (standard złota) i brak długu publicznego, to wahania na światowym rynku surowców i rynku walut byłyby dla Polaków NIEISTOTNE.
Mamy płynny kurs złotego i to wystarczający amortyzator na ruchy cen światowych i kursy.
Gdybyśmy mieli standard złota a cena złota wzrosła w ciagu ostatnich paru lat z ok 300usd do 1400usd a więc 4,raza - tzn że i złoty tyle razy zyskałby na wartości w stosunku do dolara i innych walut. Ciekawe tendencje musialyby sie pojawic: napływ inwestycji zagranicznych i dodatkowa presja na wzrost wartości złotego, ale i spadek stopy procentowej (osłabaijący wzrost wartości złotego), tendencja to deflacji, ogromny wzrost importu, przy hamowaniu eksportu - więc kontr tendencja do nacisku na wzrost wartości złotego, ale jednak i eliminacja z rynku tych naszych wytwórców, którzy nie byliby w stanie dac produktu o takiej jakości by dobrze wypadała relacja jakość-cena
Chyba jednak "zklastrowanie " gospodarki na dwóch krańcach - zamożan efektywna szpica "u góry" oraz szerokie bezrobocie i nędza od dołu, - chyba, żeby PAŃSTWO, cos pokombinowało ze sterowaniem rodzajem ogromnych napływających inwestycji zagranicznych na rzecz kreujących zatrudnienie "green field"
Trudno wyważyć co z tego by wyszło w długim okresie. Przyklad Niemiec przed euro wskazuje, że aprecjacja waluty w długim okresie sprzyja tendencjom proefektywnościowym, konkurencyjności i ekspansji gospodarki - ale to wynikało nie ze standardu złota, tylko z mechanizmów ekonomicznych i zasad ordoliberalizmu od czasów Erhardta i Adenauera i to z tych mechanizmów i prcesów techniczno-ekonomicznych wynikała rosnąca siła marki , co w końcu rozwaliło "od wewnątrz" system 'standardu złota".
Summa summarum, cienko widzę pomysł "stadardu złota" dla złotego, zwłaszcza,jak sie nie ma ani złota, ani majątku w ogóle. Ale pomodelowac sobie, a owszem , można.
zhańbienie odznaczenia
Prezesi TVN następni w kolejce.
Przecież nie można nawet w złych snach dopuszczać, że jego horyzonty wyznacza Graś. Piłsudski zaczynał od "szerokiego poparcia społecznego z lewej strony" a skończył przecież nazwany przez nich FASZYSTĄ i doprowadzał do FASZYZACJI Polski. To co Komorowski nie widzi np tego wygłupu PO z komisją hazardową? Nie będzie chciał SANACJI Polski? Cocby po o by miec środki na modernizacje Wojska - przeciez po to dostal prezydenturę. Poczekajmy dwa - trzy lata, jak Michnik będzie oddawał Orła Białego Komorowskiemu, to będzie znaczyło, że jest w "porzo".
Re: Gronicki: Słaby dolar sprawi nam więcej kłopotu niż mocny
a kiedy będzie EURO po 5 zł ..... jak ten fachowiec
przewidywał .......
Wtedy, gdy dolar będzie po 7zł.
Re: Gronicki: Słaby dolar sprawi nam więcej kłopotu niż mocny
www.pb.pl/2/a/2010/11/04/Biznes_lepiej_robic_na_Bialorusi_niz_nad_Wisla?readcomment=1