
Autor: Rozmawiała: Donata Wancel
Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu: Ten pomysł miałby sens, gdyby towarzyszyła temu zapowiedź, że wszyscy będą wpłacali do I filara tyle samo i wszyscy będą tyle samo dostawali. To musiałaby być jakaś niska, minimalna kwota, która oznaczałaby, że część ludzi, którzy do tej pory wpłacali wyższe składki, nie będzie musiała tego robić.
Money.pl: A czy to nie jest dobry pomysł, żeby zachęcić Polaków do oszczędzania pieniędzy właśnie w III filarze, gdzie mogą odkładać na dodatkowe emerytury?
J.J.: A dlaczego nie pójść o krok dalej i zdjąć z ludzi obowiązek obligatoryjnego łożenia na swoje przyszłe emerytury. Każdy martwi się we własnym zakresie i będzie dostawał tyle, ile sam zaoszczędzi. Problem polega na tym, co wtedy zrobimy z ludźmi, którzy nie zadbają o swoją przyszłość i nie będą mieli żadnych świadczeń emerytalnych. Mam jednak poważne wątpliwości, czy zdjęcie obowiązku obligatoryjnego składania się na emerytury, albo obniżenie wysokości świadczeń z I filaru, aby zapewnić wszystkim świadczenia w równej wysokości, to jest najskuteczniejsze narzędzie.
Money.pl: Pan mówi teraz o daleko posuniętej propozycji, a Robert Gwiazdowski ma argumenty oszczędnościowe, przemawiające za jego propozycją?
J.J.: W samych przepływach w ZUS można osiągnąć dość dużo, jeśli chodzi o oszczędności. Nie potrafię oszacować jak ta propozycja przełożyłaby się na wielkość klina podatkowego. Z całą jednak pewnością, wymagałoby to przekonania co najmniej części tych, którzy się składają na swoje emerytury, do tego że oni będą dostawali bez względu na wielkość swoich składek – tyle samo. To jest bardzo poważny problem.
Money.pl: Pierwsze wypowiedzi wskazują, że ta propozycja nie cieszy się szczególnym poparciem, ale Robert Gwiazdowski ma plan B, czyli zmianę zasad waloryzacji: zamiast procentowa, miałaby być kwotowa, czyli każdy emeryt dostaje taką samą podwyżkę świadczeń?
J.J.: To jest również część problemu, dlatego że przy zróżnicowanych kwotach, procentowa waloryzacja oznacza, że ci którzy mają w wolumenie więcej, dostają więcej, a w efekcie waloryzacja powiększa przepaść między wielkością świadczeń emerytów. Sądzę jednak, że akurat ta propozycja jest znacznie bardziej sensowna, niż propozycje otrzymywania takiej samej emerytury niezależnie od wielkości płaconej składki.
Money.pl: ZUS przeznaczył 26 mln zł na wybudowanie nowoczesnego archiwum dokumentów w Legnicy. Czy w sytuacji, w której grozi nam, że za 20 lat może zabraknąć pieniędzy na wypłatę emerytur, nie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto?
J.J.: Nie chciałbym posuwać się do tego, żeby szukać oszczędności w każdym miejscu funkcjonowania ZUS-u. Uważam jednak, że w sytuacji, w której deficyt FUS w Polsce sięga 8 proc. w relacji do PKB, każde przepływy wewnątrz instytucji spożytkowane na jej funkcjonowanie, muszą być bardzo starannie selekcjonowane i powinny być przedmiotem bardzo dokładnej analizy. Oczywiście ta kwota, w relacji do wypłacanych świadczeń, jest kroplą w morzu, tym nie mniej nie ładnie to wygląda.
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
ZUS - temat morze
Jesli na emeryturze bede dostawal np. rownowartosc obecnych 500 zl , to na pewno wyprowadze sie z Polski.
Zamieszkam chocby w Afryce.
Byle tylko miec godziwy i ciekawy kres zycia !
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbaja˛ o swoje emerytury
W jakim kraju swiata istnieje system emerytalny w ktorym kazdy obywatel ma identyczna emeryture?
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
Możliwe, że nobla, tak jak prezydenturę USA, dostają inwalidzi umysłowi...
Za 20 lat okaże się, że cały system społeczny naszego kraju jest zakładnikiem funduszy emerytalnych. Zarządy tych fiunduszy, jak cały system bankowy w naszym kraju, pozostają w ok. 70-80% w rękach zachodnich banków. Zdziwię się, jeśli będą one działać na rzecz naszych obywateli, rezygnując z potęgi pieniądza i władzy jaką on daje. Stąd ZUS jest rozwiązaniem mimo wszystko najlepszym. NIestety. A aktualne zapędy i kuszenie III filarem wynikają ponadto z chęci przedsiębiorców do ograniczania kosztów, czyli osiągania jak największych zysków. Pensja wzrośnie nieznacznie, a przedsiębiorca zapłaci znacznie niższe składki do ZUS. Proste. Gdyby te zyski pozostawały w naszym kraju, to bardzo proszę. Ale niestety wypływają wielkimi strumieniami za granicę. Więc po co mamy napychać kiesy tym cwaniakom, kosztem naszych emerytur? NIe widze takiej potrzeby.
powiem tylko, że emerytury ludzi z "zachodu" też są w rękach "zachodnich banków" a nie słyszałem aby ktoś miał problem z przeżyciem na emeryturze
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
- przeprowadzić niezbędne regulacje prawne w zakresie emerytur pomostowych , katalogu zawodów z wcześniejszą emeryturą ( w tym osławione już emerytury górnicze),
- uregulować sprawę KRUSu . Na tle KRUSu ,ZUS jawi się bowiem jako twór niemal doskonały. (Najlepszym rozwiązaniem ,wydaje się ,byłaby likwidacja KRUS i włączenie wszystkich jego klientów do ZUS). Konieczną sprawą jest zróżnicowanie składek ( w chwili obecnej wypłaty z KRUS są pokrywane z budżety państwa w ok. 92%). Przy tak dużym poziomie dofinansowania tego systemu praktycznie nie ma ( szkoda środków na utrzymywanie jego biurokratycznej machiny) . Proste rozwiązania w tej materii przyniosą wpływy budżetowe w wysokości kilku miliardów zł rocznie,
- sprawą kolejną jest problem powszechnego uwłaszczenia ,wielokrotnie podnoszony przez polityków. Czy nie można by doprowadzić do pewnego rozwiązania systemowego ,polegającego na tym ,że jakaś część przychodów prywatyzacyjnych zasilałaby ZUS? Byłby to swoisty akt uczciwości w stosunku do ludzi którzy ten prywatyzowany obecnie majątek tworzyli,
- w samym ZUSie należy przeprowadzić niezbędne zmiany , o czym pisał Pan Jankowiak.
Trzeba również przyznać ,że rozwiązanie zaproponowane przez Pana Gwiazdowskiego stanowiłoby złamanie pewnej umowy społecznej co w państwie prawa nie powinno mieć miejsca. Ktoś ,kto dokonywał pewnej symulacji swoich potrzeb odszedł na emeryturę a teraz dowiaduje się ,że zmieniono zasady i wszystkie popszednie szacunki wzięły w łeb. Swoją drogą zastanawia mnie ,czy twórca tego pomysłu zastanowił się nad wszelkimi konsekwencjami jego ewentualnego wprowadzenia. Mnie od razu przed oczami stanęła wizja pracownika zarabiającego ,powiedzmy , 2 tys. zł miesięcznie. Pracownik nabył prawa emerytalne ,lecz pracuje nadal z myślą o większej emeryturze. Obecnie pracownik "dorabia na boku " na tzw. fuchach 500 zł na miesiąc . Co robi ten pracownik z chwilą powzięcia informacji o "urawniłowce" emerytur? Ano ,ni mniej ni więcej ,jak przechodzi na ta emeryturę w najszybszym możliwym terminie. W tym momencie otrzymuje 1,2 tys zł emerytury zaś resztę , w miarę potrzeb ,dorabia na "fuchach" ( wszak teraz ma czasu jak lodu). Tu jedna uwaga: ktoś może poczuć się zniesmaczony pisaniem o szarej strefie ,fuchach itd. Prawda jest jednak taka ,że szara strefa jest stałym elementem życia gospodarczego każdego kraju ,zaś w Polsce rozrosła się ( min z powodu obowiązującego systemu podatkowego) do naprawdę dużych rozmiarów. Wracając jednak do naszego pracownika;jaki jest efekt jego działania? Odp. zwiększenie szarej strefy a więc swoistej patologii gospodarczej oraz zmniejszenie daniny do budżetu państwa ( łatwo wyliczyć o ile).Należy wspomnieć tu o jeszcze jednym efekcie - zwiększa się liczba klientów ZUS. Czy dokładnie o to chodziło autorowi pomysłu?
Na koniec chcę w sposób twórczy spróbować rozwinąć pewną myśl ekonomiczną zarysowaną przez autora koncepcji zmian w funkcjonowaniu ZUS. Otóz ,jak wcześniej zostało to powiedziane , na problemy ZUS należy spojrzeć w kontekście problemów finansów publicznych, W związku z powyższym , kierując się podobnie jak Pan Gwiazdowski pobudkami oszczędnościowymi, proponuję rozszerzyc pomysł na inne dziedziny. Przecież Pan Gwiazdowski może pobierać taką samą pensję jak jego sekretarka ( którą,myślę , ma). Wszak nikt nie zaprzeczy ,że żołądki mają takie same. Zachodzi pytanie ;dlaczego premier i sprzątaczka w tym urzędzie mają mieć inne apanaże? Przecież wybitny przedstawiciel szkół ekonomicznych ,o których pisałem wyżej powiedział kiedyś ,że nawet kucharka może być ministrem. Jeżeli zaś ta wizja jast trudna do zaakceptowania to proponuję wprowadzeniewariantu B , w którym zarówno minister jak i jego sekretarka będą otrzymywać taką samą kwotowo podwyżkę.
Re: Janusz Jankowiak, ekonomista PRB: Polacy nie zadbają o swoje emerytury
Hmm III filar
Ostatnio moja żona po 6 latach oszczędzania wypłaciła o 100 zł więcej niż wpłaciła. Prosty stąd wniosek, że oszczędności emerytalne z III filaru będą żadne. Jeżeli ktoś nie wierzy to proponuję kalkulator dostępny na stronie Money.
"kazdemu rowno" (w imie solidaryzmu) trzeba uswiadomic,
ze jego plan B tez jest pozbawiony podstaw prawnych i logiki. Waloryzacja nie jest ani podwyzka,ani okazja do solidarnego wyrownywania swiadczen.Jest po prostu
wyrownywaniem strat zwiazanych z utrata wartosci zlotowki po to,zeby wartosc naleznych,wypracowanych swiadczen
byla zagwarantowana na poziomie nie mniejszym niz
poziom wyjsciowy(wypracowany przez dlugi okres wplacanych skladek w odpowiedniej wysokosci).
a) wyżywienie
b) dach nad głową
c) opłacić rachunki za telefon/energię/wodę etc.
d) utrzymanie samochodu
i pozostanie mu w ręce co najmniej 50% pensji.
Polak (niekoniecznie młody) musi przemyśleć czy chce:
a) wyżywić się i zostać z 50% pensji w ręce
b) opłacić czynsz i rachunki posiłkując się owym 50% pensji z poprzedniego miesiąca.
c) utrzymać samochód (data produkcji 1992)