
Autor: rozmawiał Maciej Czujko
Ryszard Kalisz, poseł SLD: Jedynym sukcesem, który świętowałbym na miejscu premiera to fakt, że niczego nie popsułem. Świętowałbym to, że dzięki przedsiębiorczości i zaradności Polaków udało nam się przetrwać kryzys bez recesji.
Ta ironia ma oznaczać, że nawet ktoś tak pogodnie usposobiony jak Pan, nie cieszyłby się ze swoich dokonań na miejscu premiera?
Raczej nie. Uważam, że Donald Tusk powinien mieć do siebie jedno, ale zasadnicze zastrzeżenie: otóż powinien robić sobie wyrzuty, że okazawszy się dobrym przywódcą partyjnym, pokusił się o piastowanie funkcji premiera, która to przerosła jego kompetencje. Dlaczego? Bo zamiast otoczyć się specjalistami, na swoich rządowych współpracowników wybrał kolegów z boiska i podejmuje decyzje wizerunkowe, a nie merytoryczne.
Jak to? Przecież premier ciągle powtarza, że nie jest alfą i omegą i w sprawach, które nie do końca ogarnia, radzi się specjalistów.
Radzi się, ale takich, którzy utwierdzają go w przekonaniu, że uprawianie polityki wizerunkowej jest najlepsze. Przykładem tego jest fakt, że żaden profesor prawa nie chciał zostać ministrem po tym, co Tusk zrobił ze Zbigniewem Ćwiąkalskim - udowodnił, że nie rozumie istoty funkcjonowania tego resortu, a zależy mu tylko na sondażach.
Ale przecież na jubileuszowej konferencji pełno jest niezależnych specjalistów.
Tak, ale samych ekonomistów i to liberalnych. Dlaczego? Bo w gospodarce - bez jego zasługi - dzieje się dobrze, a w pozostałych dziedzinach jest fatalnie. Premier albo jego wizerunkowi doradcy doszli do wniosku, że przez tych ekspertów będzie mało krytykowany. W tej konferencji chodzi o samopoczucie i wizerunek premiera.
Czyli dopieszczanie ego Donalda Tuska?
Tak. Ja myślę, że po tych kłopotach z kolegami z boiska, ci koledzy od PR pomyśleli, że taka konferencja zrobi dobrze ich premierowi. Po pierwsze dlatego, że ludzie zobaczą jak przechadza się w środowisku, które nie atakuje go za zaniechania. Po drugie, że i sam premier poczuje się lepiej jako Tusk dobrotliwy. Sęk w tym, że dobrotliwi w ten sposób władcy naszego państwa zazwyczaj źle kończyli.
Na przykład.
Nasuwa mi się tu prowokacyjne, ale trafne porównanie. Czytam wiele książek, których autorzy analizują ostatnie 20 lat PRL-u. System się słaniał, a jego liderzy bili pianę. Gierek jeździł po kraju, doglądał i cieszył się, że ludzie mu się w pas kłaniają. Jaruzelski natomiast spotykał się z ekonomistami i radził, co zrobić. Wszystko jednak po to tylko, by się lepiej poczuć, nic z tego konkretnego nie wynikało. Tusk jest pod tym względem trochę jak ci dwaj. Ma emanować dobrocią dla narodu.
Czyli według Pana, dwudniowe celebrowanie 2 lat rządu jest niestosowne i budzi skojarzenia z fetami, które na swoją cześć urządzała PZPR?
Oczywiście, że to niestosowne. To wynik tego, że Tusk ma nieograniczoną władzę i polubił słuchać ludzi, którzy go chwalą. Buduje więc wokół siebie dwór popleczników.
Nie miałby Pan zatem ochoty popsuć tej sielankowej atmosfery jubileuszowej konferencji jakimiś kąśliwymi uwagami z ostatniego rzędu.
Nie zostałem zaproszony, więc BOR by mnie nie wpuścił. A poza tym jak ktoś się bawi, to niech się bawi. Ja mogę skrytykować z zewnątrz, bez psucia tej zabawy.
A czy w naszym kraju jest w ogóle partia, która miałaby powody do takiego świętowania?
Nie ma żadnej. Od dwudziestu lat w Polsce nie udały się dwie rzeczy: autostrady i partie polityczne.
Ja bym dodał jeszcze system ochrony zdrowia.
No racja.
To dlaczego polityka w naszym państwie tak się zdegenerowała, na czym ta degeneracja polega?
Do władzy doszli ludzie, którzy specjalizują się w pracy wewnątrzpartyjnej. W gabinetowych rozmowach, w układaniu się, dogadywaniu w zarządzaniu - ale nie państwem, tylko partią. Dlatego mamy kryzys merytoryczny w parlamencie. Ludzie spoza struktury, specjaliści są w partiach wyjątkami.
Rządzą więc silne i cwane charaktery.
Nie. Rządzą ci, którzy potrafią się dogadywać do wewnątrz, uprawiać politykę gabinetową, która dla całości państwa niewiele daje.
Czyli ludzie śliscy, konformiści.
Proszę mnie nie zmuszać do oceny. Mówię: mają predyspozycje przede wszystkim do polityki gabinetowej, a dla państwa to mała wartość.
Premier taki jest?
W mniejszym stopniu. On się taki staje. Widać zresztą często, że się przed tym broni, ale pytanie czy Platforma mu na to pozwoli.
Chcesz zamieszkać na swoim?
Kredyty mieszkaniowe na nowych warunkach. Poznaj nowe oferty, doradcy Open Finance od lat doradzają swoim klientom. więcej »
Re: Kalisz: Tusk świętuje to, że niczego nie popsuł
Re: Kalisz: Tusk świętuje to, że niczego nie popsuł
Myślę,że stąd jego radykalizm i równoczesnie kuglarstwo,chce się przypodobać szefowi sld u którego ma długą krechę.
Re: Kalisz: Tusk świętuje to, że niczego nie popsuł
- Dotykamy tu psychiki tych osób, które uwierzyły w platformowe bzdury, powielane przy wsparciu licznych ludzi mediów, o rzekomych zbrodniczych rządach PiS. Gdyby wyborcy oszukani w 2007 roku dzisiaj spojrzeli prawdzie w oczy, gdyby uświadomili sobie, że swoje głosy zaoferowali politycznym i medialnym hochsztaplerom, to jak by się poczuli? Poczuliby się jak osoby "intelektualnie niepełnosprawne", które dały się nabrać cwaniakom. Ale przecież zdrowy psychicznie człowiek, w którego głowie działają mechanizmy obronne, nie chce sam siebie definiować jako frajera, jako naiwniaka, który dał się komuś zmanipulować. Młody człowiek, który - idąc na wybory pierwszy raz w życiu - zagłosował na PO, jak na swoją pierwszą polityczną miłość, nie chce przyznać się przed samym sobą do tego, że jego naiwność, jego szczere intencje zostały wykorzystane przez cwaniaków od propagandy. Co zatem robi, by ocalić wizerunek samego siebie jako kogoś na poziomie, jako osoby dobrej, etycznej (głosowałem/am na PO, by bronić demokracji przed zagrożeniami) i jednocześnie inteligentnej (poprawnie odczytuję mechanizmy polityki)? Co robi, by uniknąć tej sytuacji rażącego dysonansu poznawczego? Co robi, gdy coraz częściej i coraz bardziej czuje, że Platforma nie spełnia oczekiwań wyborców? Czy może odwraca się od PO? Nie! Uczynienie tego byłoby zbyt kosztowne dla psychiki takiej osoby, oznaczałoby przyjęcie do wiadomości nie tylko innej oceny świata polskiej polityki, ale także - a to już o wiele trudniejsze - przyjęcie negatywnego obrazu własnej osoby. Na szczęście jednak istnieje sposób ocalenia dobrej samooceny, sposób rozwiązania tego dysonansu poznawczego. Sposób logicznie poprawny, choć empirycznie naciągany.
Jaki to sposób?
- Ten sposób to przyjęcie jeszcze czarniejszego od dotychczasowego wizerunku Prawa i Sprawiedliwości. Trzeba jeszcze bardziej wyostrzyć swoje wyobrażenie PiS jako partii szkodliwej dla kraju. Trzeba przekonać samego siebie, że bracia Kaczyńscy są jeszcze straszniejsi, niż się to wydawało w 2007 roku, że w porównaniu z nimi największe nawet "obsuwy" Platformy, najbardziej chamskie zachowania Janusza Palikota to mniejsze zło. O wiele mniejsze niż Polska rządzona przez Kaczyńskich. Rozmawiając z niektórymi osobami ze świata inteligenckiego, odnoszę wrażenie, iż powyższy mechanizm widzę niemal w laboratoryjnej postaci.
A i tego może okazać się za mało!!!
Bzdurami liderów w stylu:
...my jesteśmy święci, a oni stoją tam gdzie ZOMO,
...my jesteśmy z wyższej półki, czy tam z lepszego podwórka,
...nikt nas nie przekona, że białe jest białe...,
...żeby było dobrze należy zmienić powietrze i PiS jest w stanie tego dokonać,
...Polska to jeden wielki układ i tylko PiS jest w stanie go zburzyć (co nie jest wcale dziwne, bo tylko PiS go widzi, czy też może tworzy),
...a następnie pod wodzą Jarka, jak mu wskazał Dombroski wyprowadzi naród z ziemi polskiej do Wolski,
...PiS jest najlepszy i wygra wszystkie wybory, jeśli tylko uda mu się zakneblować usta oszalałym mediom - a jednocześnie ...podobno tylko PiS jest partią, która nie obraża się na dziennikarzy i gdzie się podział ten niby duży elektorat, który podobno ma kierować się własnym rozumem, więc w czym tej baletnicy miałaby przeszkadzać jakaś tam prasa.
...itd., itp.
Re: Kalisz: Tusk świętuje to, że niczego nie popsuł
Re: Kalisz: Tusk świętuje to, że niczego nie popsuł
niczego nie popsuł - POważnie ?
Do tej pory nie wiadomo dokładnie ile dziesiątek mld PLN straciła nasza gospodarka na opcjach , ponieważ rząd nie jest zainteresowany upublicznianiem tej informacji.
Dziura budżetowa w I kw br. powiększyła się o 30 mld zł.
-W okresie 15 miesięcy – przez 2008 r. i trzy miesiące 2009 r. – państwowy dług publiczny wzrósł o 104 mld zł.
Re: Kalisz: Tusk świętuje to, że niczego nie popsuł
Wniosek? Ci co nie oglądają/czytają chazarskich mediów, ci widzą, że król jest nagi!!!