Na skróty
Money.plArchiwumMikrofon Money.plKluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów
2008-10-30 06:45
Kluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów

Kluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów

Autor: Rozmawiał Piotr Kucharski

Poleć artykuł:

Money.pl: Czy KNF naprawdę chce wprowadzić wymóg, aby banki nie udzielały kredytów hipotecznych wyższych niż 70 procent wartości nieruchomości?

Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego: Komisja Nadzoru Finansowego od kilku miesięcy przygląda się, w jaki sposób banki badają zdolność kredytową osób fizycznych. Efektem tego był wysłany przez KNF list, w którym zwróciliśmy się do banków o dokonanie przeglądu obecnych zasad polityki kredytowej oraz procedur towarzyszących procesowi udzielania kredytów.

Jeszcze kilka lat temu każdy, kto starał się o kredyt na nieruchomość, musiał uczestniczyć w finansowaniu tej inwestycji. Wydaje się, że sytuacja w której zarówno kredytobiorca jak i kredytodawca partycypują w ryzyku, jest zdrowsza. Przecież to właśnie zbyt liberalna polityka kredytowa była przyczyną obecnego kryzysu w USA.

Banki same zaostrzają politykę kredytową. Wiele banków już zrezygnowało z finansowania 100 procent wartości nieruchomości.

Banki wyciągnęły wnioski z sytuacji na rynku w Stanach Zjednoczonych i same zweryfikowały sposób, w jaki do tej pory udzielały kredytów. Obserwujemy, że zaczęły ostrożniej podchodzić do tematu, mając na uwadze własne bezpieczeństwo.

Ale czy dodatkowe ograniczenia, na przykład wymagany wkład własny, nie sprawią, że o kredyt będzie tak trudno, że banki przestaną ich udzielać? Nie zabije to rynku nieruchomości i rynku kredytów hipotecznych?

Banki będą ostrożniejsze, jednak nie przestaną udzielać kredytów. Wydarzenia, które miały miejsce we wrześniu i październiku spowodowały, że banki nie ufają sobie w takim stopniu jak wcześniej. Ten spadek zaufania przełożył się zatem na zmniejszenie liczby transakcji na rynku międzybankowym. To w naturalny sposób podniosło koszt pieniądza, gdyż stał się dobrem rzadszym, trudniej dostępnym. Jeżeli dla banków pieniądz jest droższy, to jest on również droższy dla klientów.

ZOBACZ TAKŻE:

Jeżeli więc banki mają trudności z pozyskaniem finansowania na rynku międzybankowym, to również w jakimś stopniu są mniej skłonne do podejmowania ryzyka związanego z udzielaniem kredytów. Zatem w naturalny sposób sytuacja ta wpłynęła m.in. na dokładność rozpatrywania wniosków kredytowych, na czas ich rozpatrywania, na okres udzielania kredytów oraz na dodatkowe zabezpieczenia.

Z analiz banków widać, że biorą pod uwagę ryzyko związane z niższą koniunkturą gospodarczą, z potencjalnym wzrostem bezrobocia - choć niekoniecznie może się to zmaterializować. Banki zazwyczaj są branżą, która z możliwie największym wyprzedzeniem dyskontuje przyszły scenariusz makroekonomiczny.

Z przeprowadzonych przez KNF badań wynika, że klika banków ma zbyt łagodne kryteria przydzielania kredytów. Wynika z tego, że jednak większość uważa, komu przyznaje kredyt hipoteczny. Po co więc wprowadzać odgórnie minimalną wpłatę własną skoro banki i tak mają swoje ograniczenia?

Niejednokrotnie w Polsce i na świecie trwały debaty, czy sektor powinien się sam regulować, czy powinien być regulowany poprzez silnych nadzorców oraz odpowiednie normy prawne.

Przez ostatnich 15 lat dominował pogląd, że samoregulacja jest dobrym rozwiązaniem. Dzisiaj ci, którzy prosili o samoregulację, zwracają się z prośbą o gwarantowanie depozytów, stworzenie dodatkowego bufora płynności na rynku, o dodatkowe działania ze strony państwa. Z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli sektora bankowego jasno wynika, że jest potrzeba silnego nadzoru i dobrych regulacji.

A co z ograniczeniami dla kredytów konsumpcyjnych? Wiele banków daje je na dowód osobisty, bez weryfikowania dochodów klientów. Czy te kredyty nie stanowią większego zagrożenia od kredytów hipotecznych, które są rzetelnie spłacane?

Te kredyty są również w obszarze zainteresowań nadzoru. Nie stanowią jednak większego zagrożenia niż kredyty hipoteczne. Analizujemy każdy element rynku, który wymaga większej troski i monitorowania.

Kredyty hipoteczne i konsumpcyjne nie są zagrożeniem dla polskiego sektora bankowego ani dla polskiej gospodarki. Portfele kredytowe banków w Polsce wyglądają dobrze. Udział należności zagrożonych w należnościach ogółem spadł na koniec sierpnia do rekordowo niskiego poziomu i wynosił dla gospodarstw domowych 3,8 procent.

ZOBACZ TAKŻE:

Czy może Pan zadeklarować, co KNF zrobi w najbliższym czasie poza monitorowaniem i raportowaniem sytuacji w polskim sektorze finansowym?

Sytuacja polskiego rynku finansowego jest dobra i stabilna. KNF na bieżąco wykonuje skrupulatne analizy dotyczące płynności i wypłacalności w polskim sektorze finansowym. Stale monitorowane są także transakcje z podmiotami zagranicznymi. Nadzór jest także gotowy aktywnie wspierać podlegające mu instytucje w przypadku zaistnienia konfliktu interesów pomiędzy spółką córką i macierzystym podmiotem.

Czy banki w Polsce mają problemy z płynnością finansową? Przez ostatnie kilka lat niezbyt interesowały się lokatami, a teraz prześcigają się w oferowaniu coraz wyższego oprocentowania. Czy to oznacza, że brakuje im pieniędzy?

W Polsce można mówić jedynie o kryzysie zaufania. Nie kryzysie finansowym, ale kryzysie zaufania instytucji względem instytucji. Z racji tego, że pieniądz jest dobrem trudniej dostępnym na rynku międzybankowym, banki szukają innych metod dotarcia do tych środków.

Mówił Pan o braku zaufania między instytucjami. Wystąpiło też zjawisko braku zaufania klientów do banków. Z badań opinii publicznej przeprowadzonych na zlecenie Money.pl wynika, że 21 procent Polaków rozważa wycofanie pieniędzy z banków.

Każde działanie, które ma skalę masową, wpływa na rynek finansowy. Natomiast dzisiaj prawdopodobieństwo takiego zjawiska jest znikome. Jeśli doszłoby do tego pojawia się pytanie o jego racjonalność. Pieniądz, który nie pracuje deprecjonuje. Gdyby ludzie wypłacili swoje pieniądze z banków, to co by z nimi zrobili?




Re: Kluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów

kacz.dziu. / 79.186.29.* / 2008-10-31 06:08
spokojnie pisiaki PO będzie rządzić jeszcze trzy lata,
a po nowych wyborach jeszcze cztery lata.
Prezydentem za dwa lata zostanie p.premier Tusk.
Pis natomiast będzie robił za samoobronę "dziadowsko-komunistyczną"partię.

Re: Kluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów

fred / 2008-10-30 17:02 / Bywalec forum
Nadzór, analizy, analizy, nadzór, fachowi fachowcy - i taka bania...

Kluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów

teoretyk-praktyk / 2008-10-30 16:51 / portfel / Toddler giełdowy
Lepiej by bylo jakby magister Kluza przyjrzal sie rynkowi opcji. Stosowanie metody Blacka-Scholesa jako wzorca wyceny to tak jak stosowanie analizy fundametalnej do ceny akcji. Tylko co zrobic ze wspolczynnikiem proporcjonalnosci rzedu 100? Wiec dobrze by bylo, jakby pan magister zostawil wycene rynkowi, tak jak cene akcji a stopy zostawil rowniez do decyzji inwestorow. Inaczej tak jak panu juz wielokrotnie pisalem proponuje, aby pana szef Jaroslaw Nieomylny osobiscie dokowywal wyceny akcji i w ten sposob ustalal jedyny sluszny kurs akcji. Zatem radzilbym zmienic regulamin GPW w tym zakresie.

Nie rozumiem, dlaczego nikt nie pisze o stopniu ryzyka z SKOK-ach?

lolek000 / 2008-10-30 12:33 / portfel / Tysiącznik na forum
Przecież ten temat dotyczy milionów polaków i wielu miliardów złotych.

Re: Kluza: Banki część ryzyka muszą przełożyć na klientów

sceptyk / 2008-10-30 12:01 / Tysiącznik na forum
Panie Kluza,
pan jest naprawdę naiwny, czy tylko pan udaje?
Przecież od dawna banki przerzucają na klientów CAŁE ryzyko, nawet jeszcze z górką.
Niech pan spróbuje dostawć kredyt na biznes nie dając abnkowi minimum 150% zabezpieczenia.
bbbbb / 193.201.139.* / 2008-10-30 16:02
Ciekawe - żeby się dogadać, musisz sceptyku z p. Kluzą używać tych samych definicji. Kluza mówi: 100% LTV (100% zabezpieczenia) - niemal wyłącznie bank ponosi ryzyko; 70% LTV (150% zabezpieczenia) - bank dzieli się ryzykiem z klientem. Ty mówisz, że 150% zabezpieczenia oznacza, że bank ponosi CAŁE ryzyko "z górką".
Otóż jeżeli dobrze rozumiem wg Kluzy ładując dodatkowe zabezpieczenie partycypujesz w ryzyku.
sceptyk / 2008-10-30 16:14 / Tysiącznik na forum
nie zrozumałeś, więc cytat:

banki przerzucają na klientów CAŁE ryzyko


Teraz jasne?
Greeder / 62.89.78.* / 2008-10-30 12:24
Amen

Kluza pyta:

Catbert / 83.25.224.* / 2008-10-30 10:11
"Gdyby ludzie wypłacili swoje pieniądze z banków, to co by z nimi zrobili? "

Laik odpowiada:

Dylemat ten dotyczy tylko tzw. inwestorów, jak nazywa się spekulantów - którzy dysponują tzw. aktywami, a nie prawdziwymi pieniędzmi - i muszą spekulować. Te aktywa nie są zwykle ich - stanowią depozyty klientów. Lub depozyty depozytów. Lub depozyty depozytów depozytów.
Ci faktycznie, nie mają wyjścia.
Słabe wyjście mają ludzie ubodzy - z kilkoma kilkunastoma tysiącami faktycznie trudno coś zrobić - stąd ta grupa jest obiektem szczególnie zajadłego ataku Pańskich kolegów - by ich pozbawić tych skromnych oszczędności, sprzedając im np. udziały w funduszach.

Normalny człowiek normalne pieniądze może wydać czy zainwestować na sto sposobów. We własny biznes, w nieruchomość (byle nie uległ owczemu pędowi i nie kupował po nadętych cenach) w edukację swoją lub dzieci - może w ostateczności przeżreć. Może kupić franki szwajcarskie - przynajmniej nie będzie tak ostentacyjnie okradany, jak posiadacze tzw. jednostek.

To Panu i Pańskim kolegom potrzebna jest inflacja, jako powód do "inwestowania" - a "inwestowane" rządzącym do wydawania pieniędzy podatników, które zarobią dopiero w przyszłości.
Wszystko się kręci, dopóki ktoś nie przegnie pały - albo nie powie "sprawdzam".
Gdyby giełda, obligacje itd. przestały istnieć - to Pan miałby problem - proszę nie wmawiać ludziom, że nie mieliby co zrobić z pieniędzmi.
Dobrobyt bierze się z inwestowania - ale nie w instrumenty, lecz w fabryki, technologię, infrastrukturę. "Inwestowanie" to forma okradania innych, stosowana przez tych, co potrafią jedynie robić innym wodę z mózgu, a nie potrafiliby wymyśleć czegoś przydatnego.
Mikan / 87.185.251.* / 2008-10-30 15:37
Wszystko się kręci, dopóki ktoś nie przegnie pały - albo nie
powie "sprawdzam".
Błyskotliwe sformułowanie. Gratuluję
man13 / 2008-10-30 14:01 / Tysiącznik na forum
Święta racja.
rozwado / 2008-10-30 12:27 / Tysiącznik na forum
Zgadzam sie co do meritum sprawy. Pozostaje problem praktyczny: co robic z oszczednosciami. Nie ma ich tyle, zeby kupic fabryke, samochod mam, mieszkanie mam, w banku boje sie trzymac bo inflacja i ryzyko bankructwa. Zostaje TFI, ale w tym przypadku oni decyduja, w co zainwestuja. Pozostaje pociecha ze polskie TFI inwestowaly w spolki a nie w "instrumenty".