
Autor: rozmawiał Paweł Szygulski
Money.pl: Na wczorajszym szczycie Brukseli europejscy przywódcy nie doszli jeszcze do porozumienia w najważniejszych sprawach. Mają to zrobić do 26 października. Jakich decyzji powinniśmy od nich oczekiwać?
Prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie, były wiceprezes NBP: Po pierwsze szybkich, po drugie mądrych. Pośpiech jest wskazany, dlatego że panika na rynkach może wybuchnąć w każdej chwili. Z kolei mądrość oznaczałaby przyjęcie rozwiązań, które wreszcie pozwolą pokonać problemy, z którymi borykamy się od dłuższego czasu.
Widzi Pan szanse, by takie decyzje zapadły na najbliższym szczycie?
Nie. Na razie, zamiast mądrości i pośpiechu, widzę jedynie chęć podejmowania decyzji głupich i powolnych.
Czytaj w Money.pl
Niemcy dyktują warunki. Zobacz na co musimy się zgodzić
Powiększanie EFSF do 1 lub 2 bilionów euro jest bez sensu? Przecież bez tych pieniędzy ratowanie Grecji i innych krajów zagrożonych niewypłacalnością będzie niemożliwe.
Niestety, ale te pieniądze zostaną po prostu zmarnowane, bez względu na to, ile się ich wyda. Teraz na takie zabiegi jest już zdecydowanie za późno, co jest skutkiem właśnie zbyt wolnego działania europejskich przywódców.
Co w takim razie należy zrobić?
Jedynym dobrym wyjściem jest wewnętrzna dewaluacja euro w poszczególnych krajach. Nie ma ona jednak polegać na bezpośrednim obniżaniu płac, przykładowo o 30 proc., urzędnikom albo nauczycielom w Grecji. Protesty na ulicach Aten pokazują, że takie rozwiązania są dla europejskich społeczeństw nie do przyjęcia.
Zamiast tego powinniśmy wprowadzić nowe euro. Niemcy wymienialiby wtedy swoje obecne pieniądze, na nowe w stosunku 1:1, ale już na przykład dla Greków kurs wymiany wynosiłby 1,5:1. To trudne logistycznie przedsięwzięcie, ale tylko ono pozwoli na przywrócenie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Z kolei bez tego wzrostu, nadmiernie zadłużone kraje nie będą w stanie poradzić sobie ze swoimi zobowiązaniami.
Rynki przyjęłyby to lepiej, niż powiększanie EFSF?
Zmiany w serwisie giełdowym Money.pl
Unikalne narzędzia i profesjonalne analizy
W ciągu pierwszych 2-3 miesięcy mógłby zapanować chaos, ale w dłuższym terminie obserwowalibyśmy dobroczynne skutki tego ruchu i rozwiązanie obecnych problemów strefy euro. Osobiście dużo bardziej wolę takie rozwiązanie, niż tylko doraźne uspokajanie rynków, jak dzieje się to w tej chwili. Zresztą ze szczytu na szczyt udaje się to robić na coraz krótszy czas.
Przecież sukcesy ogłaszano już po wcześniejszych szczytach, które miały uratować Grecję. Dziś jednak znowu się nad tym biedzimy. Po najbliższym szczycie wystarczy tydzień, dwa, by na rynki powróciła groźba paniki.
Na razie jednak mówi się ciągle o pompowaniu kolejnych pieniędzy. Kiedy kraje strefy euro dojrzeją do przeprowadzenia dewaluacji?
Gdy sytuacja gospodarek poszczególnych krajów wyraźnie się pogorszy, a stanie się tak już niedługo. Na razie duże kraje rozwijają się jeszcze w szybkim tempie, ale już za rok będziemy mieli do czynienia ze znacznym spowolnieniem gospodarczym, a za 2 lata z dramatyczną recesją. Recesja będzie zaś równać się dużej presji społecznej na przeprowadzenia zmian i reform. Tak więc trudności gospodarcze zmuszą w końcu przywódców europejskich do odważnych decyzji. Szkoda tylko, że do tego czasu zmarnują miliardy euro.
| Czytaj więcej o kryzysie w strefie euro |
|
|
Chińczycy chcą wpompować miliardy w UE W grę mają wchodzić dziesiątki miliardów euro inwestowane w infrastrukturę i obligacje. |
|
Prezes EBC ujawnił, co jest problemem Europy - Musimy być w stanie to zrobić, to jest lekcja wynikająca z kryzysu - twierdzi Jean-Claude Trichet. |
|
Zamiast pomagać, cięcia tylko ich pogrążają Priorytetem strefy euro powinno być ratowanie jej samej, a nie tylko Grecji - podkreśla "Financial Times". |
A co z logistyką wymiany waluty euro?
A co z jeżeli kapitał euro Greków jest zdenominowany jako euro niemieckie w niemieckim banku?
Jedno jest pewne. Banki prywatne nie mogą finansować długu państwowego. A takie działanie banków to wygodnictwo i przyczyna napadu na pieniądze klientów. Teraz ukarali sektor bankowy. Zredukowali ich wymagania długu do 50%. Czyli państwo zawsze wyjdzie na swoje a klient prywatny z pewnością miałby już komornika w domu. Ale syf!!!!! Wszystko to przez mądrusiów w białych kołnierzykach po wysokich studiach ekonomicznych. Nie wziąłbym takiego nawet do zamiatania w garażu.
Pomysl Rybinskiego jest niewykonalny!
a jeżeli już to zapłaciliby za to wylacznie w najwiekszym stopniu bidole.
Bogaci Grecy przed wymiana wywiezliby kase do innych krajow europejskich.
Jedyne wyjscie dla Grecji, to jej wyjscie ze strefy Euro,
inaczej powrót do drachmy.
A Grecy już w bankach jednej tylko Szwajcarii umieścili 200 mld euro.
Re: Zmarnują miliardy, a sposób na ratunek to...
Re: Zmarnują miliardy, a sposób na ratunek to...
Re: Zmarnują miliardy, a sposób na ratunek to...
Re: Zmarnują miliardy, a sposób na ratunek to...
Prostszy jest powrót do waluty narodowej, ustalenie (raz w roku, raz w miesiącu) stałego kursu wymiany i wymiany bez prowizyjnej.
Re: Zmarnują miliardy, a sposób na ratunek to...
tym lepiej dla wróżbitów.
o ataku walutowym na "nowe euro" pan Rybiński w ogóle nie pomyślał
pragnę zauważyć, że Pan Rybiński zaproponował trochę zmienioną wersję tego co ja zaproponowałem kilka dni temu na Jego stronie http://www.rybinski.eu/?p=2958&lang=all#comments