Największe spadki miały miejsce w ostatniej godzinie handlu. Inwestorów niepokoi kondycja światowej gospodarki.
Nieznaczne wzrosty na starcie handlu za Oceanem utrzymują niewielką przewagę kupujących akcje w Warszawie.
Grecki wicepremier Teodoros Pangalos zabiegał o współczucie u swych rodaków, bardzo niezadowolonych z nowego podatku od nieruchomości.
Nie jeżdżą autobusy, metro, taksówki i tramwaje. Protestują też pracownicy skarbówki i urzędów celnych.
Bezrobocie zapewne zbliży się w przyszłym roku do poziomu z lat sześćdziesiątych. Wielu Greków wyemigrowało wtedy, nie widząc dla siebie perspektyw w swoim kraju.
Trojka dokonuje oceny sytuacji Grecji i od jej opinii zależy, czy Ateny otrzymają kolejną transzę pomocy finansowej w wysokości 8 miliardów euro.
Zakończenie sesji pokazało wyraźnie, że na razie na rynku zdecydowanie dominuje strach.
Inwestorów nie zrażały dziś żadne negatywne wiadomości. Wystarczyła im wiara w plan pomocowy dla strefy euro. Sesja znakomicie się rozpoczęła, a w jeszcze lepszej atmosferze zakończyła.
Grecki premier zaapelował tez w Berlinie o solidarność pozostałych krajów europejskich.
Już drugi dzień trwa strajk pracowników transportu publicznego w stolicy Grecji.
Gracze w Nowym Jorku nie przestraszyli się gorszych danych z amerykańskiej gospodarki.
Napłynęły lepsze od oczekiwań dane z gospodarki. Poprawiła się atmosfera panująca na europejskich giełdach. Dobrze wygląda także sytuacja na GPW.
Nie będzie planowanej na 3 października decyzji w sprawie przyznania Grecji kolejnej transzy pożyczki.
Eksperci rządowi w Berlinie szukają sposobu na powiększenie siły europejskiego funduszu stabilizacji finansowej.
Grupa około 50 osób przerwała nadawanie programu informacyjnego telewizji państwowej NET.
Będzie możliwe zaskarżenie kraju łamiącego zasady dyscypliny budżetowej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości?
Tak modne ostatnio powoływanie się na europejską solidarność, bynajmniej nie musi oznaczać czegoś pozytywnego.
Wielka wyprzedaż ogarnęła przede wszystkim duże spółki. To między innymi efekt załamania na rynku surowców.
Zdegradowane banki mają w portfelach greckie obligacje skarbowe.
Niemcy są zdania, że upadek Aten byłby zły dla ich gospodarki.