W ciągu kilku godzin nie da się ustalić nic konkretnego – to oczywiste. Ale można się przekonać w których aspektach i jak szybko można znaleźć kompromis.
Pierwsza cześć dzisiejszej sesji upłynęła pod znakiem presji sprzedających wspólną walutę.
Inwestorzy potraktowali poprawę nastrojów na giełdach tylko i wyłącznie w kategoriach zwykłego odreagowania.
Na początku tygodnia inwestorzy realizują zyski z krótkich pozycji. Złoty od piątku umacnia się do euro oraz dolara. Kontynuacja aprecjacji zależy od publikacji danych makroekonomicznych z Polski.
Sesja azjatycka na głównej parze walutowej rozpoczęła się od lekkiego spadku. Była to reakcja na piątkową realizację zysków, która wyniosła notowania pod ważny poziom oporu na 1,28.
Otwarcie notowań w nowym tygodniu przynosi nieznaczny wzrost wartości polskiej waluty. Złoty wyceniany jest przez rynek na 4,344 PLN za euro, 3,395 PLN wobec dolara amerykańskiego oraz 3,615 PLN względem franka szwajcarskiego.
Efektem rosnącego strachu był oscylowanie eurodolara przy minimach. Ich naruszenie nastąpiło dopiero na początku drugiej części dzisiejszej sesji.
Jak nieoficjalnie podały włoskie źródła, dzisiaj o godz. 17:30 może odbyć się specjalna video-konferencja z udziałem Angeli Merkel, Francois Hollande’a, Mario Monti’ego, Davida Camerona.
Wczoraj mogliśmy zaobserwować wyhamowanie wyprzedaży wspólnej waluty. Eurodolar po osiągnięciu minimum na poziomie 1,2680, zwyżkował do 1,2760 i dziś nad ranem konsoliduje się tuż poniżej tego poziomu.
Wczorajszy spadek emocji po burzliwym początku tygodnia pozwolił bardziej ryzykownym aktywom na złapanie drugiego oddechu.
Money.pl policzył, kiedy kredyt we frankach przestanie się opłacać.