Tysiące wojsk lojalnych wobec przywódcy Libii Muammara Kaddafiego nacierają na zajęte przez rebeliantów miasto, bombardując je z trzech stron. W atakach zginęło co najmniej 12 rebeliantów.
Siły powstańcze panują już nad całym lotniskiem w Misracie. Jednocześnie kilka pocisków spadło po południu w pobliżu libijskiej stolicy po intensywnym nalocie powietrznym.
Żołnierze sił rządowych zostali pojmani po zaciętych walkach na lotnisku w opanowanym przez rebeliantów nadmorskim mieście Misrata, na zachodzie Libii.
Taką informację przekazała państwowa telewizja libijska. Nie sprecyzowano jednak ilu rebeliantów zrezygnowało z dalszej walki.
W pogrzebie uczestniczyło około 2000 ludzi, którzy nieśli flagi, podobizny Kaddafiego.
Trzynaście silnych wybuchów wstrząsnęło wczoraj późnym wieczorem Misratą.
Wojska reżimowe, które miały zostać wyparte z miasta, zaatakowały rebeliantów od strony wschodniej.
Oddziały dyktatora kontynuują ataki na Misratę. Miasto jest jak wymarłe, ludzie boją się wyjść na ulicę. Nigdzie nie można czuć się bezpiecznie.
Libijski przywódca nadal pozostaje nieuchwytny. -Czuje się dobrze, jest zdrowy i pełen energii - mówi rzecznik dyktatora.
Prowadzony jest intensywny, przypadkowy ostrzał dzielnic mieszkalnych. Do szpitala trafiają spalone ciała, alarmują powstańcy.
Wojska dyktatora dostały się pod ostrzał sił powstańczych w czasie wycofywania się z Misraty.
Sytuacja w trzecim co do wielkości mieście Libii, obleganym przez wojska Kaddafiego stale się pogarsza. Senator McCain apeluje do Obamy o uznanie Narodowej Rady Libijskiej.
Walki powstańców z siłami Kaddafiego nadal toczą się o Misratę, Bregę, Adżabiję, Zintan i Jafran. Ludność cywilna cierpi.