Rosja ma lekceważący stosunek do nas, wciąż nie oddano nam wraku samolotu.
Przeprosin domagają się członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Wniosek PiS o odwołanie szefa MON nie ma szans. Opozycja potrzebuje aż 231 głosów.
Mają ambitne plany. Przede wszystkim przesłuchać kontrolerów z wieży.
"Nasz Dziennik" kwestionuje ustalenia rosyjskiego MAK-u, według których załoga polskiego samolotu Tu-154 miała nieprawidłową dokumentację lotniska Siewiernyj.
Według Antoniego Macierewicza wokół wraku tworzona jest smoleńska mgła.
Uzgodnili to ze sobą szefowie resortów dyplomacji Radosław Sikorski i Siergiej Ławrow.
W komunikacie dla włoskich mediów ambasada RP w Rzymie oświadczyła, że raport MAK na temat katastrofy w Smoleńsku przedstawia "rosyjski punkt widzenia" i "mimo że zawiera stwierdzenia w dużej części prawdziwe", to "nie mówi niestety całej prawdy".
Ukraińscy eksperci twierdzą tym samym, że raport MAK jest nierzetelny.
Wśród nich Antoniego Macierewicza za słowa: Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa.
Posłowie mieli się dziś zająć dwoma projektami uchwał w sprawie katastrofy.
TU-154 nie znajdował się na ścieżce lądowania. Kontrolerzy to kilkakrotnie zignorowali.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości czeka na uchwałę Sejmu odrzucającą raport MAK. Potem wyniki polskiego badania.