2007-09-10 11:08
Ostatnia noc w Sejmie V kadencji
Autor: Jan Osiecki
Z sali plenarnej Sejmu znikło kilka kilogramów mosiądzu.
Posłowie tradycyjnie wykręcili znad pulpitów tabliczki ze swoimi nazwiskami.
Najwięcej brakowało ich w okolicach, w których siedzą politycy Samoobrony i
LPR. Ale sporo tabliczek zabrali także parlamentarzyści Platformy
Obywatelskiej.
Po ogłoszeniu wyników głosowania 377 posłów urządziło owację
na stojąco. Z miejsc nie ruszyli się tylko posłowie Samoobrony, LPR oraz
Przymierza Prawicy. Oni nie mieli powodów do radości. Wielu z nich gorączkowo
zastanawiało się czy mają jakąkolwiek szansę, aby po 21 października zasiąść
ponownie w tym samym miejscu. Na twarzy Romana Giertycha widać było
rozczarowanie. Andrzej Lepper w ogóle znikł.
ZOBACZ TAKŻE:
Koniec Sejmu V kadencjiAgonia Sejmu trwała w piątek ponad 10 godzin. Najpierw 270
głosowań, które dałoby się przeprowadzić w cztery godziny przeprowadzili w
osiem. Sama debata nad wnioskiem o skrócenie kadencji odbyła się bez większych
sensacji. Wyjątkiem była drobna scysją między Romanem Giertychem a Jackiem
Kurskim. Panowie nawzajem zarzucali sobie kłamstwo. „Bulterier PiS był
trzykrotnie na deskach” – cieszył się już po głosowaniu Roman Giertych, który
udowodnił, że Kurski aż trzy razy skłamał, kiedy mówił o sukcesach PiS. Dla
szefa LPR i jego kolegów był to jedyny powód do radości tego wieczoru.
Część posłów Platformy po głosowaniu poszła do sejmowej
restauracji. Podczas debaty nad skróceniem kadencji Jerzy Szmajdziński zarzucał
liderom PO, że niepotrzebnie spotykali się z prezydentem i uzgodnili z nim
porozumienie w sprawie skrócenia kadencji. „Czy skórka była warta wyprawki? Czy
wino, choćby i markowe warte jest takiej ceny?” – pytał z mównicy. W sejmowej
Hawełce rzeczywiście grupka posłów PO posilała się chilijskim winem kosztującym
60 zł. Tyle, że jedna butelka była rozlana na kilkanaście kieliszków. A sami
posłowie uśmiechali się trochę słabiej niż na sali plenarnej.
ZOBACZ TAKŻE:
Do urn pójdziemy 21 październikaŻarty trzymały się tylko Cezarego Grabarczyka. Poseł
wygrzebał swoje ulotki wyborcze sprzed dwóch lat i rozdawał wszystkim mówiąc,
że już jest przygotowany na zbliżającą się kampanię.
Po drugiej stronie gmachu w tzw. „Barze za kratą” zebrali
się prominentni posłowie PiS. Na ich stołach stało piwo. A panowie, bez
większego przekonania, usiłowali śpiewać „glory, glory alleluja”. Śpiew raczej im
nie wychodził. Szeptali, że kampania wyborcza będzie trudna i kosztowna. To
najwyraźniej spędzało im sen z powiek.
Atmosferę baru o drugiej nad ranem rozruszało kilku
polityków LPR, w tym pewien były
minister, od połowu ryb i statków. Plątały im się nogi i języki. Też usiłowali
śpiewać. Udało im się również wykrzyczeć „Przemek Gosiewski naszym przyjacielem
jest”.
W pewnym momencie… powstała koalicja. Obie strony baru
zaśpiewały wspólnie - „Hej, sokoły”. Potem jednak zaczęły się kłótnie. Politycy
Ligi nie chcieli pozwolić, aby nowoprzybyły do baru poseł PiS dostał jakieś
wolne krzesło.
Re: Ostatnia noc w Sejmie V kadencji
To może być dozwolone i proszę niech to zostanie jako pamiątka rodzinna np. pani Beger, która mam nadzieję, nigdy więcej, nie wyjdzie dalej jak lada w jej wiejskim sklepie, ale za tę pamiątkę należy zapłacić. Sądzę,
że 500 złotych, ża tak drogocenną rzecz, dla rodziny, to nie jest zbyt wiele. Jednocześnie podzielę się z Państwem moim poglądem na wyszynk w zabudowaniach sejmowych. To skandal !!! Sejm jest miejscem pracy i opilstwo w Sejmie powinno być karane, nie potrąceniem, i tak wysokiej diety, ale pozbawieniem mandatu poselskiego. Być może, że trzeźwi posłowie, którzy ,moim zdaniem, dostali tytuł zawodowego posła stali się urzędnikami państwowymi to ich dietę należy traktować jako uposażenie, a żeby je uzyskać należy spełniać odpowiednie kryteria, nie tylko moralne, ale również powinni mieć postawiony wymóg wykształcenia. inaczej by mogli kierować swoim postępowaniem na sali sejmowej i inne kryteria kierowałyby ich postępowaniem, gdyby byli mądrzejsi i trzeźwi. Cóż w Sejmie może powiedzieć pani Hojarska, Beger, Łyżwiński czy sam Lepper? Oni wyszli z chlewa i ich pojęcie nie zmmieniło się wcale. Piszę tylko o Samoobronie, ale czyż pijacką noc tylko oni urządzają. Może jest róznica w piciu gatunków alkoholu. Begerowej z Lepperem wystarczy "patykiem pisane" albo CCK, a Kwaśniewski wypije metaxę *****, ale jedno i drugie jest chamstwem, które w Sejmie nie powinno mieć miejsca.
Apeluję do tych rozsądnych głów, które zostaną bybrane na VI kadencję ZMIEŃCIE ORDYNACJĘ WYBORCZĄ, ZMIEŃCIE POJĘCIE POSŁA ZAWODOWEGO ,ZLIKWIDUJCIE ALKOHOL W PRACY, A ŁAMIĄCYCH ZASADY WYWALAJCIE. ZNIEŚCIE IMMUNITET Z A PRZESTĘPSTWA INNE NIŻ ZAISTNIAŁE NA TRYBUNIE SEJMOWEJ. POSEŁ PRZESTĘPCA POWINIEN BYĆ KARANY SUROWIEJ NIŻ PRZECIETNY OBYWATEL.
Niech to, któraś z partii obieca, a zyska mó i mojej rodziny głosy.
Re: Ostatnia noc w Sejmie V kadencji
Mogą być przetopione i wyprodukowane drugie tabliczki.
Mosiądz się przetapia, tak samo inne metale, więc po co kupować nowy w zagranicznej Hucie Częstochowa.