2009-09-25 07:15
Artyści o Kongresie: brak żywych dyskusji i konkretów
Dobrze przygotowane sesje, ale tematy paneli przypadkowe, letnia atmosfera
dyskusji, brak możliwości uchwalenia konkretnych rozwiązań - takie m.in. krytyczne uwagi pod
adresem Kongresu Kultury Polskiej w Krakowie formułowali w rozmowie z PAP jego uczestnicy - wśród
nich twórcy teatru i filmu.W piątek kończy się Kongres zwołany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana
Zdrojewskiego.
"Kongres nie daje żadnych możliwości uchwalenia czegokolwiek" - powiedział PAP reżyser krakowskiego
Starego Teatru Michał Zadara, który jednak ma nadzieję, że "mimo wszystko jakieś wnioski z tego
spotkania wypłyną". "Oczywiście nie będą one wiążące dla nikogo, mogą pozostać czysto symboliczne"
- przyznał reżyser.
Komentując "niemożność uchwalenia czegokolwiek" przez uczestników kongresu, Zadara ocenił: "Myślę,
że minister nie ma na tyle zaufania do środowiska, by dać mu władzę. Ministerstwo chce się
zabezpieczyć - żeby nie było do niczego zobowiązane, gdyby nagle środowisko ludzi kultury
zjednoczyło się w jakimś żądaniu".
Aktorka Sławomira Łozińska, dyrektor naczelna warszawskiego Teatru Ateneum, członkini zarządu ZASP
powiedziała PAP, że podczas kongresowych debat najbardziej uderzył ją brak sporów. "Jest łagodnie,
za ciepło, za letnio. Myślę, że istnieje pewne znużenie środowiska kulturalnego obecną sytuacją.
Wszystkie zmiany w kulturze muszą dotyczyć legislacji i ustawodawstwa. Nasz niepokój - ludzi,
którzy zajmują się zarządzaniem kulturą - budzi brak determinacji, nie ma woli politycznej, aby
dokonać konkretnych zmian" - uważa Łozińska.
Także reżyser filmowy Krzysztof Krauze wątpi, że ten kongres zmieni coś w polskiej rzeczywistości
kulturalnej. "Przeprowadzenie zmian to proces, który musi trwać, nie sądzę, żeby coś się zmieniło
aż do następnych wyborów prezydenckich" - ocenił w rozmowie z PAP.
"Moim postulatem byłoby stworzenie Funduszu Misji Publicznej, ze środków, którego mogłyby korzystać
instytucje kulturalne. Taki fundusz powinien być finansowany w połowie ze środków budżetowych, a w
połowie z opodatkowania np. nadawców telewizyjnych, kablowych, telefonii, dostawców internetu.
Takie rozwiązanie zastosowano np. w Hiszpanii. Ale wątpię, by na taką rewolucję stać było teraz
Polskę" - powiedział Krauze.
Inny filmowy reżyser, Wojciech Marczewski, powiedział: "Sesje plenarne są ciekawe i dobrze
przygotowane, natomiast, jeśli chodzi o panele - moim zdaniem - cechuje je duża przypadkowość pod
względem doboru tematów". Według Marczewskiego, za mało jest na kongresie żywych dyskusji, ich
miejsce zastępują wystąpienia przypominające sprawozdania.
Dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu Krzysztof Mieszkowski przyznał, że jest bardzo zadowolony,
iż kongres w ogóle się odbywa, "bo to duża rzecz". "Zainteresowanie debatami jest dowodem, że
środowisko ludzi kultury w takim kongresie chce uczestniczyć, chce być aktywne. Niestety, brakuje
na tych spotkaniach konkretnego dialogu, wnikliwej analizy potrzeb" - mówił w rozmowie z PAP.
"Niestety, tuż przed Kongresem Kultury Polskiej uzyskałem informację, że miasto Wrocław wycofuje
się z finansowania +Notatnika Teatralnego+, pisma, które ukazuje się od 19 lat i jest bardzo ważnym
periodykiem" - dodał Mieszkowski, redaktor tego pisma.
Minister kultury Bogdan Zdrojewski odniósł się do wypowiedzi reżysera teatralnego Jana Klaty, który
podczas środowej debaty o teatrze wyraził przypuszczenie, że być może udział ludzi kultury w
krakowskim kongresie ma "zalegalizować pewne czające się na horyzoncie zmiany () będące absolutnie
szkodliwe dla polskiej kultury?".
"Prawdą jest, że na kongres przyjechałem przygotowany. Natomiast nieprawdą jest, że z tego
przygotowania wynikają określone projekty, które będę realizował wbrew kongresowi czy wbrew
środowiskom, raczej odwrotnie" - zapewnił PAP minister Zdrojewski.
"Kongres jest po to, by pomysły, projekty, które powstają w głowach twórców, menedżerów i od czasu
do czasu także w głowach polityków, zweryfikować i uzyskać dla nich akceptację środowiska. Bez tej
akceptacji nie ma możliwości dokonywania jakichkolwiek korekt. Nie mówię już o reformie w obszarze
kultury" - dodał.
Według Zdrojewskiego, kongres już teraz przynosi kulturze niepodważalne korzyści w postaci dialogu
środowiska twórczego z innymi grupami społecznymi, także finansistami "Najważniejsze, że na
kongresie udało się zbudować dialog między środowiskami twórczymi a światem zewnętrznym -
prawników, badaczy, ekonomistów, socjologów, finansistów. Ten dialog bywa emocjonujący. Od czasu do
czasu ujawniane są różnice, ale najgorsza rzecz, która mogłaby się zdarzyć kongresowi, to to, że
nie byłby to kongres szczery, prawdziwy" - uważa Zdrojewski.
Jednym z najważniejszych problemów podnoszonych przez uczestników trwającego od środy kongresu są
kwestie finansowania kultury. Na kongresie zderzyły się dwie koncepcje. Pierwszą reprezentowali
Jerzy Hausner i Leszek Balcerowicz, którzy przekonywali do ograniczenia mecenatu i kontroli państwa
oraz uwolnienia w kulturze praw rynku. Ich wystąpienia wywołały wzburzenie zebranych artystów,
którzy w likwidacji mecenatu państwa widzą prawdziwą katastrofę, zapaść polskiej kultury.
Utrzymanie, a nawet zwiększenie dotacji budżetowych na kulturę znalazło się wśród propozycji
środowiska filmowego przedstawionych na kongresie przez Andrzeja Wajdę. Filmowcy domagają się m.in.
prawnego i instytucjonalnego zagwarantowania im wolności twórczej oraz mecenatu państwa nad
projektami nowatorskimi, pobudzającymi dyskurs intelektualny i wyznaczającymi nowe trendy w
kulturze i sztuce.
Filmowcy uważają, że decyzje o finansowaniu kultury powinny być podejmowane w oparciu o opinie
eksperckie. Postulują powołanie niezależnych instytutów odpowiedzialnych za rozwój poszczególnych
dziedzin sztuki i edukacji kulturalnej. Wśród pozostałych postulatów filmowców, które wymienił,
były m.in.: wprowadzenie do programów szkolnych edukacji kulturalnej oraz lepsza promocja polskiej
kultury i polskich twórców za granicą.(PAP)
jp/ agz/ aszw/ wos/ czo/ abe/ bk/