2010-03-31 17:48
Departament kontroli MON i SKW sprawdzą program Link 16
#
dochodzą wypowiedzi szefów MON i SGWP
#31.03. Warszawa (PAP) - W związku z postawieniem kilku osobom zarzutów ustawiania przetargów w
armii szef MON Bogdan Klich zdecydował o sprawdzeniu programu wprowadzenia systemu łączności Link
16 oraz wyciągnięciu wobec podejrzanych konsekwencji kadrowych.
O postawieniu zarzutów dziewięciu osobom - oficerom rezerwy, żołnierzom i cywilom - CBA
poinformowało we wtorek. Zarzuty dotyczą udziału w grupie przestępczej, niedopełnienia obowiązków,
"ustawienia" przetargów, przekroczenia uprawnień, przyjmowania i wręczania korzyści majątkowej oraz
ujawnienia tajemnicy służbowej.
Środowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że wśród osób zamieszanych w sprawę jest płk Marek G. ze Sztabu
Generalnego WP, doradca gen. Andrzeja Kaczyńskiego - szefa zarządu planowania systemów dowodzenia i
łączności. Według GW, płk G. jest też szefem polsko-amerykańskiego komitetu, który ma wdrożyć w
polskiej armii system łączności Link 16. Pułkownik, jak pisze "GW", miał instruować szefa jednej z
firm jak wygrać przetarg, mówiąc mu m.in. o jego warunkach i konkurencji.
Minister obrony w związku ze śledztwem polecił dyrektorowi resortowego departamentu kontroli
Andrzejowi Baranowi przeprowadzenie kompleksowej kontroli wprowadzania systemu Link 16, zaś szefowi
SKW płk Januszowi Noskowi sprawdzenie bezpieczeństwa tego systemu. Szef Sztabu Generalnego WP gen.
Franciszek Gągor i dyrektor departamentu kadr gen. Janusz Bojarski otrzymali zaś polecenie
wyciągnięcia konsekwencji kadrowych wobec osób z zarzutami.
Link 16 to standardowy system transmisji danych używany w NATO. "Dotyczy wielu rodzajów sił
zbrojnych, nie tylko sił powietrznych (jak sugerowały media-PAP) więc zanim departament kontroli
poradzi sobie z tym wyzwaniem upłynie jakiś czas" - powiedział dziennikarzom w Warszawie szef MON.
"Dyrektor Baran ma świadomość, że to sprawa ważna; po dochodzeniu prokuratury musimy mieć pełną
świadomość, czy program jest realizowany właściwie" - dodał Klich. Przypomniał, że oczekuje też na
wyjaśnienia od Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
Poinformował też, że wojskowi, którzy usłyszeli zarzuty, zostali przeniesieni do rezerwy kadrowej.
"To działanie standardowe, które stosuję zawsze, jeżeli żołnierzowi zawodowemu zostaną postawione
zarzuty. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem samosądów; w wojsku, którym kieruję, nie ma na nie
miejsca. Ale w armii nie ma też miejsca na jakiekolwiek patologie" - dodał.
"Gazeta Wyborcza" przywołała też nagrane w śledztwie słowa pułkownika, który miał wyrazić
zadowolenie z wypadku w Afganistanie, w którym zginął polski żołnierz, "bo to pozwoli na uzyskanie
więcej pieniędzy". Oburzenia tą wypowiedzią nie krył w środę ani szef MON, ani szef SGWP. "Dawno
już nie słyszałem tak cynicznych słów" - powiedział Klich. "To niewybaczalne, to się nie mieści w
normalnych żołnierskich kategoriach" - ocenił gen. Gągor. "Myślę, że G. wyrządził dużą krzywdę
kilkuset żołnierzom bardzo solidnie pracującym w Sztabie Generalnym" - dodał szef SGWP.
Prowadząca śledztwo Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu informowała we wtorek, że przestępstwa
były związane z działalnością jednej z firm zajmujących się m.in. ochroną mienia, projektowaniem i
wdrażaniem systemów bezpieczeństwa oraz produkcją wojskowych odbiorników GPS.
"Przedstawiciele tej firmy, dzięki kontaktom ze skorumpowanymi wojskowymi, dowiadywali się o
planowanych przetargach. Znając warunki, wygrywali przetargi, a następnie podczas ich realizacji
zawyżali ceny konkretnych produktów lub usług" - mówił we wtorek PAP szef Wydziału ds.
Przestępczości Zorganizowanej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu płk Mikołaj Przybył.
Firma mogła też wpływać na kształt przetargów w taki sposób, że do specyfikacji przetargowych
wprowadzano dodatkowe elementy, np. certyfikaty faworyzujące tę firmę. "Po pewnym czasie firma ta
stała się monopolistą na rynku, co ułatwiało dalsze działania przestępcze" - dodał płk Przybył.
Śledztwo jest wielowątkowe i dotyczy nieprawidłowości w szeregu instytucji wojskowych zajmujących
się organizacją postępowań przetargowych i wydatkowaniem środków z budżetu Ministerstwa Obrony
Narodowej.
Trzech mężczyzn WSO w Poznaniu aresztował na trzy miesiące. Wobec pozostałych zastosowano
poręczenia majątkowe, zawieszenia w pełnieniu obowiązków służbowych oraz zabezpieczenia majątkowe
na poczet grożących kar grzywny. Wśród podejrzanych jest m.in. generał brygady w rezerwie. (PAP)
ktl/ wkr/ woj/