Na skróty
Money.plArchiwumWiadomości agencyjnePAPEngelking: gdańska prokuratura zbada doniesienia na Wałęsę
2007-02-22 16:37

Engelking: gdańska prokuratura zbada doniesienia na Wałęsę



Gdańska prokuratura zbada, czy wszcząć śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez Lecha Wałęsę, który nazwał go "durniem". Jest kilka zawiadomień w tej sprawie - powiedział w czwartek wiceprokurator generalny Jerzy Engelking.

W ubiegły piątek prezydent ujawnił raport z weryfikacji WSI. Według raportu, "szczególną odpowiedzialność" za nieprawidłowości w WSI ponoszą prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, a także kolejni szefowie MON (bez Jana Parysa) i szefowie WSI (bez Tadeusza Rusaka).

Tego dnia w TVN24 Wałęsa ocenił, że raport jest "głupi, w ogóle nie uwzględniający tamtych czasów". Na stwierdzenie, że właśnie wykrzyczał swój żal do L. Kaczyńskiego, Wałęsa odparł: "Bo tego durnia mamy za prezydenta".

W weekend posłowie PiS - Jolanta Szczypińska i Karol Karski - skierowali do prokuratury zawiadomienie o prawdopodobieństwie popełnienia przez Wałęsę przestępstwa publicznego znieważenia prezydenta.

W środę Wałęsa przeprosił za swe słowa, "jeśli ktokolwiek z rodaków poczuł się nimi urażony". Jak dodał, przeprasza "za siebie i za polityków, którzy do takich stwierdzeń czasem zmuszają".

W czwartek Engelking powiedział, że nie tylko Karski i Szczypińska zawiadomili prokuraturę, bo takich zawiadomień do prokuratur w kraju wpłynęło więcej - pierwsze było z Piły. Wszystkie zbada prokuratura w Gdańsku, która ma 30 dni na podjęcie decyzji, czy wszcząć śledztwo, czy tego odmówić - poinformował wiceprokurator generalny.

Już wcześniej PAP ustaliła w nieoficjalnych źródłach w prokuraturze, że zanim zapadnie decyzja, prokuratorzy zadadzą pytanie prezydentowi L. Kaczyńskiemu, czy życzy sobie ścigania Wałęsy za takie przestępstwo.

Przepis art. 135 Kodeksu karnego mówi, że "kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Jest to przestępstwo ścigane z urzędu. W podobnych śledztwach - nie jest ich w Polsce wiele - prokuratury często zasięgają opinii biegłych językoznawców, którzy oceniają, czy dane słowo w określonym kontekście można uznać za zniewagę.

Doktryna prawa karnego mówi, że zniewagą jest naruszenie czyjejś godności. O ile zniesławieniem jest pomówienie kogoś o popełnienie określonych, niechlubnych czynów, to zniewaga ma na celu jedynie poniżenie go w oczach opinii publicznej.

Najsłynniejsza była sprawa Huberta H., bezdomnego z Dworca Centralnego w Warszawie, który pijany, w obecności zatrzymujących go policjantów, wulgarnie wyraził się o prezydencie i premierze. Gdy ujawniono fakt, że prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie, ówczesny szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło (dziś szef MON) radził prokuratorom, by "czytali więcej Gogola". W grudniu zeszłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył proces w tej sprawie uznając, że czyn zarzucony Hubertowi H. miał znikomą szkodliwość społeczną.

26 czerwca, na tydzień przed zaplanowanym na 3 lipca spotkaniem prezydenta Kaczyńskiego z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Jacquesem Chirakiem w Weimarze, "Die Tageszeitung" opublikował satyryczny artykuł "Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem". Jak twierdziły niektóre polskie i niemieckie media, zawierająca obraźliwe treści satyra była przyczyną odwołania przez polskiego prezydenta udziału w spotkaniu w Weimarze. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta przez "Tageszeitung". Oczekiwana jest pomoc prawna strony niemieckiej.

Za znieważenie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego przez nazwanie go "największym nierobem w Polsce" w styczniu 2002 r. lider Samoobrony Andrzej Lepper został skazany na karę grzywny przez sąd w Gdańsku. (PAP)

wkt/ ago/ itm/ jra/



(PAP)



INFORMACJA
Zamieszczone na stronach internetowych portalu Money.pl materiały sygnowane skrótem PAP stanowią element Serwisu Informacyjnego PAP będącego bazą danych, której producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa SA z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Money.pl na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP SA zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.