2009-09-29 20:37
Holland: kultura powinna być dotowana z budżetu państwa
Kultura powinna być nadal dotowana z budżetu państwa. Myślenie, że wszystko
załatwi wolny rynek, doprowadziło do tego, że twórcy przypochlebiają się najniższym gustom, że
ambitniejsze projekty nie mają racji bytu - mówiła na wtorkowym panelu w Warszawie Agnieszka
Holland. Panel pt. "Popiół czy diament - co dalej z polską kulturą?", podsumowujący niedawno zakończony 6.
Kongres Kultury Polskiej w Krakowie, zorganizowała Informacyjna Agencja Radiowa. Poza Agnieszką
Holland, wzięli w nim udział dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej Joanna Mytkowska, artystka
Katarzyna Kozyra oraz animator kultury Michał Merczyński.
"Zdanie kultury na prawa wolnego rynku prowadzi, moim zdaniem, do katastrofy" - przekonywała
Holland. Zastrzegła jednak, że krytykowany podczas Kongresu Kultury Polskiej plan reform resortu
kultury autorstwa prof. Jerzego Hausnera jest niezły, choć mało konkretny. "Mam wrażenie, że
uczestnicy kongresu źle odebrali ekonomiczny język Hausnera, a nie przeanalizowali dokładnie jego
propozycji" - powiedziała Holland.
Publiczny sektor kultury, jako jedyny, nie przeszedł reformy po 1989 roku. Według Hausnera, zmiany
wymusi prognozowane przez ekonomistów obniżenie wydatków na kulturę z budżetu państwa w
najbliższych trzech latach. Po raz pierwszy od pięciu lat instytucje dostaną mniej pieniędzy,
zmniejszą się także fundusze unijne w związku ze wzrostem inflacji.
Wyjścia z kryzysu w kulturze Hausner szuka przede wszystkim w uruchomieniu alternatywnych,
pozabudżetowych źródeł finansowania kultury, np. proponując zmiany legislacyjne stymulujące
prywatnych inwestorów poprzez odpisy podatkowe.
"Hausner nie zmierza jednak, co sugerowali jego oponenci, do rezygnacji z państwowego mecenatu.
Jego postulat, aby zachęcać do inwestowania w kulturę sektor prywatny, jest bardzo słuszny.
Powiedziałabym, że krytyka, z którą plan Hausnera spotkał się na Kongresie Kultury Polskiej,
wynikła z nieporozumienia. Słuchacze zareagowali na zastosowanie języka ekonomii do spraw kultury,
a nie przeanalizowali chyba dokładnie jego propozycji. Zresztą drugie wystąpienie Hausnera, na
zakończenie kongresu, spotkało się już z dużo cieplejszym przyjęciem" - powiedziała Holland.
"Po transformacji ustrojowej także w kulturze zapanowała magiczna wiara w prawa rynku, które jakoby
same z siebie miały uzdrowić sytuację. Tak się jednak nie stało. Takie myślenie doprowadziło
natomiast do rozkwitu nowego rodzaju konformizmu wśród twórców, do przypochlebiania się najniższym
gustom, poczucia, że ambitniejsze projekty nie mają racji bytu, bo są nieopłacalne. Zdanie kultury
na prawa wolnego rynku prowadzi, moim zdaniem, do katastrofy" - przekonywała Holland.
Uczestnicy wtorkowego panelu oceniali jako owocny 6. Kongres Kultury Polskiej. "To był taki moment
zbiorowej refleksji nad kulturą, który okazał się bardzo potrzebny. Poczuliśmy wspólnotę
środowiskową. Okazało się, że poczucie, że sytuacja w kulturze dojrzała do zmian, jest powszechne w
środowisku. Taki jest duch czasu - coś się kończy, odchodzą kolejne wielkie autorytety, świat się
zmienia coraz szybciej, a my ciągle tkwimy w anachronicznych strukturach. Zawiedli właściwie tylko
politycy, których na kongresie zabrakło, co dowodzi, że kultura jest wciąż marginalizowana" -
podsumowała Joanna Mytkowska.(PAP)
aszw/ hes/ woj/