2009-09-24 17:58
Kongres Kultury Polskiej o kulturze w życiu codziennym Polaków
Polacy nie uczestniczą w kulturze wysokiej, a hegemonem jest dzisiaj kultura
popularna - ocenił w czwartek prof. Wojciech Burszta ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w
Warszawie. Podczas trwającego w Krakowie Kongresu Kultury Polskiej omawiał on raport dotyczący
kultury w życiu codziennym Polaków."Szkoda, że na Kongresie Kultury Polskiej nie ma przedstawicieli kultury popularnej" - dodał.
Z badań przeprowadzonych wśród mieszkańców kilkudziesięciu wybranych polskich miast - zaznaczył
naukowiec - wynika, że mamy dziś do czynienia z brakiem tzw. kanonu kultury określającego, co
powinno być niezbywalnym elementem wykształconego człowieka. Powstała też federacja subkultur
rozumianych jako bardzo różne sposoby korzystania z oferty kulturalnej. Jedną z takich subkultur
jest kultura wysoka.
"W polskich miastach tradycyjny sposób rozumienia i mówienia o kulturze ze strony instytucji i
artystów zupełnie nie przystaje do tego, co się rzeczywiście dzieje i jak ludzie korzystają z
kultury" - mówił prof. Burszta. "To jest rewolucja, która się dzieje na naszych oczach" - dodał.
Według niego, dla młodych ludzi komercjalizacja i zamieszanie wokół telewizji publicznej nie jest
problemem, bo oni tej telewizji nie oglądają, ale korzystają z internetu. "To nie jest ich zabawka
i to nie są ich problemy" - ocenił.
Dr hab. Tomasz Szlendak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu ocenił, że obecnie "w kulturze
się nie uczestniczy, ale konsumuje się ją przy okazji".
"Jedyna różnica, jaką można znaleźć wśród konsumentów kultury w miastach, to wszystkożercy
uczestniczący w +spędach+ i jednożercy korzystający z +eventów+. Nie ma podziału na kulturę wysoką
i niską. Ten, co uczestniczy w kulturze, konsumuje zarówno Britney Spears jak i Pendereckiego" -
zaznaczył.
Według niego, instytucje kultury dążąc do przyciągnięcia widzów zaczynają wzorować się na galeriach
handlowych. Organizują wydarzenia, które są odległe od głównego nurtu ich działalności, "żeby było
wszystko, to wtedy ludzie się pojawią".
Dr Małgorzata Bogunia-Borowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego przestrzegała, że dyskusja na
Kongresie Kultury Polskiej koncentruje się na instytucjach kultury, ich finansowaniu, a niewiele
mówi się o odbiorcach kultury. "Może być tak, że stworzymy sobie piękne instytucje, muzea, galerie,
a nie będzie ludzi, którzy zechcą z tego korzystać" - zauważyła.
Uczestnicy panelu podkreślali wagę edukacji kulturalnej, która powinna być prowadzona w szkołach od
najmłodszych lat. (PAP)
rgr/ abe/ gma/