Na skróty
Money.plArchiwumWiadomości agencyjnePAPKrzemiński: Wikileaks jak komunistyczna bojówka
2010-11-29 17:56

Krzemiński: Wikileaks jak komunistyczna bojówka



Wikileaks działa jak przedwojenna bojówka komunistyczna, a ujawnienie dokumentów dyplomatycznych to olbrzymia kompromitacja USA - uważa socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego Ireneusz Krzemiński. Jego zdaniem należy też spytać, o granice wolności słowa.

Portal internetowy Wikileaks opublikował w niedzielę 250 tys. depesz dyplomatycznych z ambasad i konsulatów USA.

Krzemiński uważa, że twórcy Wikileaks mają rewolucyjną motywację. "To jest dokładnie działanie takie, jak bojówek komunistycznych, zwłaszcza przed wojną, które chciały obalić ten zły ustrój" - powiedział w poniedziałek PAP Krzemiński. Jego zdaniem ujawnienie tajnych materiałów jest destrukcyjne "właściwie dla wszystkich" - zarówno dla obywateli, jak i państwa.

Według Krzemińskiego założyciel Wikileaks Julian Assange prezentuje postawę "szaleńczo negatywną wobec własnego społeczeństwa". Jak podkreślił socjolog, jest to tym bardziej uderzające, że Assange nie jest młodzieńcem i powinien wiedzieć, jakie były konsekwencje rewolucyjnych ruchów.

"Wikileaks to są destrukcyjni rewolucjoniści. Do tej pory nie jestem przekonany, że to służy czemukolwiek dobremu na dłuższą metę" - podkreślił prof. Krzemiński.

Ujawnienie materiałów dyplomatycznych Krzemiński nazwał "kompletną kompromitacją Amerykanów", ale ocenił, że raczej nie będzie ono miało negatywnych, publicznie znanych konsekwencji. "Niemniej jednak to jest tak, jakby czyjąś intymną rozmowę, intymne zapiski ktoś nagle ujawnił publicznie" - zastrzegł.

"Wiadomo, że wymiary życia ludzkiego są różne. Również państwo działa mniej lub bardziej jawnie i jest to właściwie bardzo często z wielkim pożytkiem dla obywateli. Tutaj żaden interes nie był naruszany przez to, że jest to sfera ukryta, sfera prywatna niejako, która nie jest kontrolowana przez wszystkich" - powiedział Krzemiński.

Jego zdaniem publikacji Wikileaks nie można nazwać przejawem kontroli społecznej. Przeciwnie, według Krzemińskiego sprawiła ona, że na nowo wraca pytanie o granice wolności słowa. "W takim wypadku, gdy na szwank narażone są nie tylko interesy jakichś instytucji abstrakcyjnych, ale tak naprawdę ma to przełożenie na działania i zachowania konkretnych ludzi, to wcale to rzekome używanie wolności słowa nie służy obywatelom" - ocenił Krzemiński. W jego opinii muszą istnieć jakieś ograniczniki wolności słowa.

Rafał Lesiecki (PAP)

ral/ itm/ jra/



(PAP)


Reklama

Wymieniasz walutę? Wymieniaj taniej!

Oszczędzaj na każdej wymianie nawet 1 500 zł na 10 000 euro

Najniższy spread walutowy dostępny od teraz, bez żadnych opłat, szybka i bezpieczna wymiana. więcej »

INFORMACJA
Zamieszczone na stronach internetowych portalu Money.pl materiały sygnowane skrótem PAP stanowią element Serwisu Informacyjnego PAP będącego bazą danych, której producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa SA z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Money.pl na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP SA zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.