2007-02-21 18:46
Największe grzechy polskich mediów według Rady Etyki Mediów
Manipulacja faktami i tzw. podkręcanie
informacji, "amatorska lustracja", odmowa publikacji sprostowań, a
także załatwianie prywatnych porachunków właścicieli mediów za
pomocą publikowanych w nich materiałów - to według Rady Etyki
Mediów jedne z największych grzechów polskich mediów w latach 2005-
2006. Rada zwraca też m.in. uwagę na coraz powszechniejsze
lekceważenie profesjonalizmu dziennikarskiego, instrumentalne
traktowanie norm etycznych, a także "niebezpieczny prymat polityki
rozrywki i drastyczności w sferze zainteresowań mediów".
Z analizy skarg napływających w 2006 r. do REM wynika, że jednym
z najbardziej bulwersujących zjawisk w mediach było m.in.
"kreowanie medialnej rzeczywistości". Według Rady najczęściej
przejawia się ono w "podciąganiu faktów do z góry założonej tezy".
Jako przykłady tego rodzaju zachowań REM przypomina m.in. artykuł
"Faktu", w którym mieszkańcy Bracholina (woj. wielkopolskie)
przeczytali pewnego dnia, że "na czworakach, jak zwierzęta,
chłepcą wodę z jeziora. A to dlatego, że jest nim prawie czysty
spirytus".
Tekst w tabloidzie zilustrowany był m.in. zdjęciami miejscowych,
którzy wiadrami nabierają trunek z jeziora, lub na kolanach, razem
z psem, piją prosto ze zbiornika. Jak wyjaśnia REM, rzeczywiście
zdarzyło się, że tamtejsza gorzelnia wrzuciła do jeziora ścieki,
ale szybko je usunięto i nikt się z tego powodu nie upił.
Mieszkańcy wyjaśniali zaś, że dawali się fotografować reporterowi
"Faktu" "bo dziennikarz płacił za jedno zdjęcie po 50, a nawet 70
zł. Wszystko miał przygotowane, nawet wiadra. Tłumaczył, że robi
taki śmieszny film o przyrodzie".
Kolejnym grzechem mediów, który wymienia w raporcie REM, jest
"wykorzystywanie mediów do prywatnych celów". Jako przykład Rada
podaje sprawę "Tygodnia Płockiego", który mając problemy z
fiskusem, publikował na swoich łamach "obraźliwe" artykuły pod
adresem urzędu skarbowego.
Inny zarzut, jaki pojawiał się pod adresem mediów w 2006 r., to
manipulowanie. "Najczęściej do tego typu sprzeniewierzenia się
Karcie Etycznej Mediów dochodzi w kwestiach politycznych" -
podkreśla REM.
Według REM obrazuje to np. sprawa Przemysława Gosiewskiego, który
zwrócił się do Rady ze skargą na Wiadomości TVP, które wyemitowały
materiał o Macieju Zalewskim, "niegdyś prominentnym działaczu
Porozumienia Centrum, partii w której pierwsze skrzypce grali
bracia Kaczyńscy, sugerujący wyraźnie, że jego dawny konflikt z
prawem obciąża obecne konto PiS". Raport stwierdza, że "zdaniem
Gosiewskiego jest to manipulowanie opinią publiczną w celu
deprecjonowania partii rządzącej".
Innymi przykładami manipulacji mają być m.in. program Szymona
Hołowni "Po prostu pytam" na temat leczenia bezpłodności. "Autor
okazał się zdecydowanym przeciwnikiem zapłodnienia in vitro i dał
temu wyraz ironicznymi uwagami na temat kliniki Novum, gdzie takie
zabiegi się przeprowadza" - napisano w raporcie.
Rada napiętnuje także przypadki tzw. amatorskiej lustracji. REM
zalicza do nich m.in. artykuł zawierający oskarżenie o współpracę
z SB Zbigniewa Herberta, zamieszczony przez "Wprost", a także
program "Plusy dodatnie i plusy ujemne" na temat domniemanej
współpracy Lecha Wałęsy z SB, którego ostatecznie po konsultacjach
z REM TVP3 nie zdecydowała się pokazać.
REM wytyka też mediom uchylanie się od publikowania sprostowań; a
na czele tego niechlubnego rankingu stoi - zdaniem Rady - "Fakt".
Wśród innych redakcji, które odmówiły publikacji sprostowania,
Rada wymienia też "Super Express", "Rzeczpospolitą", a także
tytuły lokalne: "Życie Pleszewa", kieleckie "Echa Dnia". "W
fałszywym pojmowaniu wolności słowa redakcje ignorują sprostowania
już nie tylko od zwykłych, nie zawsze potrafiących się wysłowić
czytelników, ale i od poważnych instytucji. Odnosi się wrażenie,
że tej arogancji patronuje hasło: +Co mi zrobisz, jak mnie
złapiesz?+" - konkluduje REM.
Statystyki wskazują, że w 2006 r. do REM napłynęło dużo więcej
spraw (347) niż w roku poprzednim (blisko 200). Porównując z 2005
r. Rada wydało też prawie dwa razy więcej (15) oświadczeń;
zajmowała stanowisko m.in.: "W sprawie politycznej promocji Radia
Maryja, Telewizji Trwam, "Naszego Dziennika" (przy okazji
przyznania wyłącznego prawa do transmisji z parafowania tzw. paktu
stabilizacyjnego tylko tym mediom) czy w sprawie przedruku przez
"Rzeczpospolitą" karykatur Mahometa.
Wiele z oświadczeń REM budziło kontrowersje. Tak było m.in. z
oświadczeniem "w sprawie wykorzystania przez dziennikarzy TVN
materiałów nagranych ukrytą kamerą" (chodziło o tzw. taśmy Beger).
Radzie zarzucono wówczas, że broni polityków PiS i potępia
dziennikarzy za odkrywanie prawdy.
REM istnieje od 1996 r. Do jej kompetencji należy wypowiadanie
się przy okazji ważnych, budzących wątpliwości etyczne zjawisk w
mediach oraz w sprawach związanych z przestrzeganiem Karty
Etycznej Mediów z 1995 r. Rada nie dysponuje żadnymi sankcjami,
liczy dziesięcioro członków, wśród których są m.in. dziennikarze
Polskiego Radia, TVP, telewizji Polsat i PAP. Obecnie trwa IV
kadencja Rady. (PAP)
js/ itm/ rod/