2010-02-12 15:11
Tusk przedstawił projekt zmian w konstytucji
Zmniejszenie liczby posłów z 460 do 300, senatorów ze 100 do 49,
wzmocnienie władzy wykonawczej, odrzucanie prezydenckiego weta przez Sejm bezwzględną większością
głosów - to niektóre założenia nowelizacji konstytucji, które przedstawił premier Donald Tusk.Premier Donald Tusk razem z szefem klubu PO Grzegorzem Schetyną przedstawił w piątek na
warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych propozycje Platformy dotyczące zmian w konstytucji.
Platforma zapowiada, że - po konsultacjach z marszałkiem Sejmu - na pierwszym marcowym posiedzeniu
Sejmu będzie chciała powołać komisję konstytucyjną.
Tusk pytany, kiedy zmiany konstytucji autorstwa PO mogłyby wejść w życie, powiedział: "Myślę, że w
tej kadencji będzie to możliwe, ale trudne. W przyszłej kadencji Sejmu chyba łatwiejsze i prawie
pewne".
Platforma opowiada się m.in. za zmniejszeniem liczby posłów z 460 do 300, a senatorów ze 100 do 49
(w województwie liczącym do 1 mln mieszkańców wybierany ma być jeden senator, każdy kolejny
rozpoczęty milion mieszkańców zwiększa liczbę mandatów przypadających województwu o jeden). PO
proponuje też, aby w Senacie zasiadali wszyscy byli prezydenci wybrani w wyborach powszechnych
(czyli nie Wojciech Jaruzelski).
PO chce również, aby immunitet parlamentarny był nadawany posłom i senatorom tylko w szczególnych
przypadkach - kiedy istniałoby zagrożenie, iż władza nadużywa służb czy wymiaru sprawiedliwości
przeciw parlamentarzyście.
Platforma opowiada się za tym, aby Sejm mógł odrzucać prezydenckie weto bezwzględną większością
głosów - a nie jak obecnie większością 3/5 głosów. Prezydent byłby - tak jak teraz - wybierany w
wyborach powszechnych.
Zgodnie z propozycjami PO, zmianie uległyby również okoliczności, w których prezydent kieruje do
Trybunału Konstytucyjnego skargę konstytucyjną. "To rzecz ważna, bo nie tylko my mieliśmy wrażenie,
że czasami skarga do Trybunału nie wynika z obawy, że coś jest niezgodne z konstytucją, tylko
(skarga) była traktowana jak substytut weta, jako takie weto zastępcze" - podkreślił szef rządu.
Tusk chce więc, by skarga konstytucyjna, tak jak obecnie, "zatrzymywała wejście w życie ustawy",
ale Trybunał miałby trzy miesiące na jej rozpatrzenie.
Platforma proponuje też zwiększenie wymaganej liczby podpisów pod kandydaturami w wyborach
prezydenckich. Miałoby to być nie 100 tys. a 300 tys. podpisów.
PO chce także zagwarantować w konstytucji rozdział urzędu prokuratora generalnego od ministra
sprawiedliwości. Proponuje także, aby w ustawie zasadniczej znalazły się odniesienia do członkostwa
Polski w Unii Europejskiej. "Chcemy, by było to zagwarantowane także na poziomie konstytucyjnym,
aby zwykłą ustawą nie można było zmienić tej zasadniczej reformy ustrojowej" - mówił Tusk. Taki
rozdział ma zaproponować marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Premier opowiedział się również za tym, aby "ostatecznie w konstytucji rozstrzygnąć na rzecz władzy
wykonawczej - rządu i premiera - kompetencje dotyczące polityki zagranicznej". "Oczywiście nie
odbierając w żadnym wypadku prezydentowi tej istotnej roli reprezentowania Rzeczypospolitej i także
wygłaszania stanowisk, pod warunkiem, że są uzgodnione z polskim rządem" - zaznaczył.
"Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów
i właściwym ministrem. Stanowisko w zakresie polityki zagranicznej Prezydent przedstawia na wniosek
lub za zgodą Prezesa Rady Ministrów" - czytamy w projekcie Platformy propozycję zapisu
konstytucyjnego.
PO proponuje ponadto, by Rada Bezpieczeństwa Narodowego oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
"nie były już ciałami umocowanymi konstytucyjnie". W przypadku KRRiT - tłumaczył szef rządu -
oznaczałoby to, że na poziomie ustawy uregulowane byłyby kwestie dotyczące ładu medialnego, a nie
na poziomie konstytucji. Projekt PO przewiduje też, że odmowa powołania sędziów przez prezydenta
może nastąpić tylko z ważnych powodów ujawnionych po przedstawieniu wniosku Krajowej Rady
Sądownictwa i wymaga uzasadnienia.
Tusk zapowiedział, że w projekcie zmian w konstytucji znajdzie się zapis znoszący immunitet
parlamentarny tylko z tytułu posiadania mandatu poselskiego bądź senatorskiego. "Proponujemy zmianę
kluczową z punktu widzenia zjawiska tak bardzo obrażającego poczucie przyzwoitości Polaków. Do tej
pory immunitet był taką gwarancją bezpieczeństwa dla tych, którzy łamali prawa albo byli podejrzani
o łamanie prawa, także w tak banalnych przypadkach jak wykroczenia drogowe" - podkreślił Tusk.
Jak tłumaczył, immunitet może zostać nadany parlamentarzyście w szczególnej sytuacji, dopiero po
jakimś konkretnym zdarzeniu, na jego wniosek. "A więc koniec tej ery bezkarności parlamentarzystów
i immunitetu z definicji, tylko z tytułu posiadania mandatu" - podkreślił premier.
PO nie przesądza, jaki kształt miałaby przyjąć ordynacja wyborcza do parlamentu, pozostawia tę
kwestię do dyskusji w komisji konstytucyjnej.
Premier przekonywał, że warto podejmować temat zmian w konstytucji. "W niektórych naszych
propozycjach zawarta jest ewidentna potrzeba precyzyjnej regulacji tak, aby nie cierpiało państwo,
gdy dochodzi do niepotrzebnych konfliktów" - powiedział szef rządu. Ocenił, że dzisiejsza
konstytucja pozostawia "zbyt wiele możliwości interpretacyjnych". Tusk podkreślił, że Polska nie
potrzebuje nowej konstytucji, ale - jego zdaniem - jest potrzeba poprawy obowiązującej ustawy
zasadniczej.
"Nie mamy złudzeń, to nie jest tak, że za dwa tygodnie czy za miesiąc będzie nowa konstytucja. Ten
kalendarz nie musi być błyskawiczny, nie musi być - i nie będzie - związany z kalendarzem
wyborczym" - dodał premier.
Tusk przekonywał, że - po osłabieniu prezydenckiego weta - nie będzie ono mogło skutecznie blokować
woli większości w parlamencie - która wygrała wybory i utworzyła rząd. W jego opinii, w ten sposób
skonstruowane weto "byłoby przydatne - nie blokowałoby, ale nakłaniałoby do refleksji wtedy, kiedy
pojawiłyby się zasadne uwagi ze strony prezydenta, że w projekcie ustawy jest coś, co może budzić
niepokój".
Tusk zapewnił, że Platforma chce "odpartyjnić" debatę w sprawie zmian w konstytucji. Jak zaznaczył,
nie wyobraża sobie, aby wszystkie partie w parlamencie nie poparły np. postulatu zmniejszenia
liczby posłów. "Jeśli któryś z liderów opozycji przyjdzie do mnie i powie, jestem gotów
zaakceptować to, lub to, pod jednym warunkiem, że powiecie, że to jest moje, a nie wasze, to jestem
gotów w ciągu pięciu minut (to) zaakceptować" - podkreślił.
Tusk i Schetyna pokazali się na wspólnej konferencji prasowej po raz pierwszy, odkąd Schetyna
stracił stanowisko wicepremiera i szefa MSWiA w październiku ub.r. (PAP)
mrr/ laz/ par/ gma/