Ciała znalazła meksykańska policja w mieście Nuevo Laredo, w pobliżu granicy z USA.
Stan Guerrero stał się areną krwawych walk gangów walczących o kontrolę nad szlakami przemytu narkotyków.
Chodzi o uchodzące za najniebezpieczniejsze w Meksyku miasto Ciudad Juarez.
Dawny szef meksykańskiego kartelu Tijuana i jeden z najpotężniejszych baronów narkotykowych lat 90. Benjamin Arellano Felix przyznał się do ściągania haraczy i prania brudnych pieniędzy w USA.
Od 2006 roku w wojnie narkotykowej w Meksyku zginęło ponad 41 tys. osób.
Protest objął 140 placówek w meksykańskim Acapulco.
Tylko w 2010 roku w walkach z gangami zginęło ponad 15 tys. osób.
Gang napadł na kasyno w Monterrey. Przestępcy wywołali pożar, w którym życie straciło kilkadziesiąt osób.
Meksykański gang La Familia czerpie zyski ze ściągania haraczy od rolników, górników, przedsiębiorców, a nawet pobiera procent od koncertów i walk byków.
Sto tysięcy mieszkańców stolicy Meksyku domagało się od władz zmiany strategii walki z kartelami narkotykowymi.