
Autor: Piotr Kucharski
Tylko co czwarty z nas posiada kartę płatniczą. Wykorzystujemy je głównie do wypłaty gotówki z bankomatów. Jeżeli już płacimy, to najczęściej za zakupy powyżej 50 złotych.
Wiele osób do rezygnacji z gotówki skłoniłaby przede wszystkim większa liczba punktów akceptujących płatność kartą oraz szybszy czas płatności.
Karty bezstykowe umożliwiają dokonywanie płatności bez wprowadzania kodu PIN. Mogą być stosowane do płatności opiewających na niewielkie kwoty np. w barze szybkiej obsługi czy aptece.
- Musimy popracować nad poprawą infrastruktury. Obecnie mamy około 170 tysięcy terminali, ale jeszcze mamy dużo do zrobienia - uważa Małgorzata O'Shaughnessy, dyrektor Visa Polska. - Coraz więcej terminali instalowanych jest w małych miejscowościach, w małych sklepach.
Maciej Biniek dyrektor direct banking BZ WBK uważa, że występują naturalne bariery hamujące popularność kart płatniczych. Barierą jest pierwsza transakcja kartą płatniczą - mówi Biniek. - Starsze osoby, czy osoby które nie dokonywały nigdy takich płatności, czują strach przed tą operacją.
Wciąż zbyt wiele jest miejsc, w których nie można płacić kartą. Wtedy często rezygnujemy z zakupów. - Ale jest też sytuacja, że powinna być akceptacja transakcji kartą a tej akceptacji nie było - mówi Biniek. - Takie przeszkody powodują, że użytkownicy wybierają bankomaty.

Gdzie i czym płacić
Chcemy płacić szybko za zakupy i nie stać w kolejkach. Kart zbliżeniowych (inaczej bezstykowych) chcielibyśmy używać w supermarketach, osiedlowych sklepach i aptekach. Ale tą metodą chętnie zapłacimy też za bilety komunikacji miejskiej.
ZOBACZ TAKŻE:
A czym chcielibyśmy płacić? - Aktualnie karta płatnicza jest pierwszym instrumentem, który się nasuwa - wyjaśnia Sławomir Wilski z Pentora. - Mile widziane są też specjalne nakładki na telefony, które umożliwiają płacenie bezgotówkowe. Zainteresowaniem cieszyły się również zegarki z takim modułem - dodaje.
| Za co chcemy płacić kartą zbliżeniową | |
| Zakupy w supermarkecie | 64% |
| Drobne zakupy w sklepie, cukierni, lodziarni | 57% |
| Zakupy w aptece | 55% |
| Gazety, prasa | 45% |
| Opłaty za przejazd autostradami | 42% |
| Bilety komunikacji miejskiej | 41% |
| Opłaty parkingowe | 40% |
| Jedzenie w restauracjach i barach szybkiej obsługi (fast food np. McDonald, Burger King) |
40% |
| Bilety do kina, teatru, muzeum, na koncert | 37% |
| Automaty samoobsługowe z napojami, przekąskami, gazetami | 36% |
| Wejściówki na stadiony, imprezy sportowe | 34% |
| Sklep odzieżowy | 1% |
| Wszystkie zakupy | 2% |
| Trudno powiedzieć | 22% |
| Źródło: reprezentatywne badanie omnibusowe, Pentor RI 2007 | |
Banki i firmy wydające karty, przyjęły umownie, że drobne zakupy to takie do kwoty 50 złotych. Klienci jednak uważają, że drobne zakupy to takie robione do 25 złotych.

PRZYDATNE INFORMACJE:
Spłacasz kredyt w walutach?
Oszczędzaj na każdym przelewie nawet 1500 zł dla kwoty 10 000 euro bez wychodzenia z domu. więcej »
Tylko w jednej instytucji realny zysk z rocznej lokaty przekroczył barierę 1 procenta.
Rząd dokapitalizuje Bankię kwotą 19 mld euro, przejmując w nim do 90 proc. udziałów.
Nagłe zmiany na rynku dostępu do zawodów mogą klientów instytucji finansowych sporo kosztować.
Oblicz przyszłą wartość inwestycji w lokaty bankowe
Kredyt preferencyjny z dopłatami do oprocentowania
Godziny operacji międzybankowych
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
wydaje mie się że jest to równiesz bezpieczniejsze
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
takze place karta(kredytowa) zawsze i wszedzie i zawsze ja splacam cala i nie place za jej posiadanie!
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
W wielu sklepach. Różnica wynosi 2-3%
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
Oddaj na skarb państwa, mamusię też. Zostaw sobie tylko kota !
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
A może coraz więcej punktów dolicza 2-3 % do płatności kartą a minimalna kwota takiej transakcji to np 50 zł ( znam z autopsji). O ile wiem ostatnio MC wprowadził nowe wyższe prowizje.
Opłaty za używanie kart też są pomroczne.
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
Najchetniej ustawilbynm sobie 5 transakcji dziennie z limitem do 15-20 zl.
mozna płacic już mpayem
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
Re: Polacy nie chcą tradycyjnych kart
Pomijając ten fakt, nie masz racji zarzucając ludziom płacenie gotówką i mówiąc, że pozbawiają się przychodów z oprocentowania konta. Oni mają pieniądze na kontach, ale wypłacają je przed wejściem do sklepu.
Były nawet badania, w których ustawiano bankomat na stacji paliw i większość ludzi, wypłacała gótówkę i szła zapłacić. To raczej wynika z nieświadomości społeczeństwa do czego może przyczynić się rózwój systemu kart płatniczych, a także ich obaw przed nieprawidłowościami w tym systemie. Myślę, że problem mogłaby rozwiązać solidna kampania reklamowa systemu, jego korzyści oraz pokazująca, że jest bezpieczny.
:-) nie każdy ma tyle kasy na konicie
Widzę że jesteś kompletnym dyletantem w sprawach bankowych.
W tej chwili na rachunkach bankowych masz nawet do 8% i pieniądze dostepne na żądanie (patrz konta oszczędnościowe)
Inną sprawą są chore prowizje pobierane przez centra rozliczeniowe - powoduje to karty są akceptowane raczej tylko w drogich sklepach, których marża pozwala na wliczenie prowizji od płatności kartą w koszty. W mniejszych i/lub oferujących artykuły w korzystnej cenie sklepach nie opłaca się intalować terminali do kart płatniczych.
Później np: dostaniesz wyższą składkę ubezpieczeniową bo niewłaściwie sie odżywiasz, ubezpieczyciel odmówi Ci wypłaty bo wg. niego odbiegasz od "standardów" zakupowych jakie on wyznaczył w polisie !! i setki innych przypadków, o których jeszcze nawet nie zdajecie sobie sprawy – a wiążą się one z tym do czego dąż a te instytucje czyli do całkowitego uzależnienia od wirtualnego pieniądza na którym będzie można robić o wiele większe machloje niż na „żywym pieniądzu” i manipulacje.
Nikt nie ma prawa przetwarzać moich danych bez mojej zgody. A ja z zasady nie udzielam zgody na przetwarzanie moich danych w celach marketingowych i nie dostaję ani grama reklamowych śmieci.
A za chwilę nikt nikogo się nie będzie pytał o taką zgodę – wejdzie dyrektywa i tyle ( np.: antyterrorystyczna – bo ostatnio modna lub inna ) i na tym się Wasza prywatność skończy - jak już nie zaczniemy protestować
I wiem banki to bodaj jedyne instytucje, które poważnie podchodzą do ochrony danych. Czego nie można niestety powiedzieć o punktach handlowych (karty rabatowe), agencjach reklamowych (promocje), czy choćby szkołach (udostępniających dane uczniów i rodziców komu popadnie).