Na skróty
Money.plBankiWiadomości bankoweKossowski: Spread trzeba skasować!
2008-09-14 12:25
Kossowski: Spread trzeba skasować!
fot: PAP/EPA

Kossowski: Spread trzeba skasować!


Poleć artykuł:

Banki powinny zarabiać tylko na odsetkach, a nie dodatkowo na różnicy kursowej - pisze ekspert na swoim blogu.

Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała, że przyjrzy się temu, w jaki sposób banki, udzielając kredytów walutowych, naliczają spread, czyli różnicę między kursem sprzedaży i kupna. Okazuje się bowiem, że znacząco podnosi on koszty kredytu. 

Ostatnia istotna interwencja KNF na rynku kredytów hipotecznych zakończyła się wprowadzeniem tzw. Rekomendacji S (przeciwko czemu protestowaliśmy) i stanowiła dla wielu klientów ograniczenie w dostępie do kredytów. Tym razem komisja występuje w obronie interesów klientów.   

- Banki między sobą handlują walutami ze spreadem rzędu pół grosza a klientom aplikują 30 czy 40 razy szersze widełki. Spready kredytowe są nawet szersze niż w kantorach, a przecież zyskiem banku jest marża wliczona do oprocentowania a nie spread - mówił w rozmowie z Money.pl Maciej Kossowski.

Spread to różnica między kursem, po jakim bank pożyczył nam pieniądze, a kursem, po jakim go spłacamy. Często sięga ona nawet kilkunastu groszy. Z uwagi na spread koszt kredytu może wzrosnąć o kilka procent. 

Kontrola, jak pisze Maciej Kossowski, najprawdopodobniej skończy się raportem z zaleceniami dla banków, by informowały klientów o wysokości spreadu. A to, według niego, nic nie zmieni. Już w tej chwili klienci nie orientują się, w jaki sposób poszczególne opłaty wpływają na koszt kredytu.  

Ekspert uważa, że najlepszym rozwiązaniem powinno być skasowanie tej możliwości dodatkowego zarobkowania banków. - Powinny one zarabiać wyłącznie na odsetkach - pisze Kossowski nie kryjąc wątpliwości co do tego, czy znajdzie się choć jeden odważny bank który odpuści sobie kasowanie różnic kursowych.   




Kossowski to ten z PZPR?

Pilsener / 2008-09-14 19:16 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Tak samo jak trzeba skasować to, że ktoś kupuje tanio, a sprzedaje drogo - jak to tak się dorabiać na różnicach kursowych? Spekulanci na Madagaskar! Żeby niczego nie było!
moneylogin / 2008-09-14 22:58
Pilsener...nie o to, nie o to... Autorowi art. nie chodzi o zakazywanie zarabiania tylko o przejrzystość i przewidywalność, a tego na rynku kredytów hipotecznych nie ma. Przykład: bierzesz kredyt walutowy na określony procent (stały lub zmienny) i masz podaną jego wartość a ponadto przy stałym masz pewność że się nie zmieni. Przy kredycie walutowym godzisz się na spread nie wiedząc jaka będzie jego wartość w dniu przeliczenia i w okresie spłaty. Jest on ustalany arbitralnie przez bank udzielający kredyt i jest dodatkowym kosztem kredytu (kurs jest zawsze mniej korzystny od tego w NBP). De facto nie wiesz po jakim kursie "kupisz" walutę od banku i po jakim będzie przeliczana (w odniesieniu do kursu NBP). Reasumując jest to dodatkowy, dla przeciętnego kredytobiorcy ukryty koszt i na dodatek nie ma pewności co do jego wielkości.

Przy okazji podam następną sztuczkę którą stosują banki i z którą sam muszę się zmierzyć: biorąc 2 lata temu kredyt hipoteczny miałem w umowie 0,7% za wcześniejszą spłatę kredytu. Teraz bank podniósł to do 1,5% i ta stawka mnie obowiązuje! Uczciwe?
Na koniec: kredyt hipoteczny powinien być ujęty tak jak kredyt konsumpcyjny czyli z podaniem RRSO a ewentualne dodatkowe koszty powinny być stałe w całym okresie kredytowania i podawane wraz z RRSO. Dlatego spread powinien zniknąć i być ewentualnie dodany do RRSO. Proste ale jednocześnie na tyle zawiłe że banki na tym dorabiają ...i to sporo...pozdrawiam
Pilsener / 2008-09-15 00:22 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Masz całkowitą rację - pracowałem w banku i to znam, jednak największa wina leży po stronie LUDZI. Na 20 osób z mojej rodziny tylko ja opłacam rachunki przez Internet - bez prowizji, dwie osoby płacą za przelew w banku 2 zł a 17 osób woli pocztę, gdzie stoją w kolejce i płacą (chyba) 3,50. Próbowałem namówić do banku - ale nie, poczta polska jest polska i jest jo, banki to złodzieje, wrogi kapitał etc. Ty byś nie wykorzystał niskiej świadomości klientów? Na tym polega wolność i demokracja - przedsiębiorczy i zaradny zyskuje, nieudacznik traci. A ile osób przenosi kredyt z banku do banku? Znikoma ilość, a na zachodzie to powszechna praktyka. Nakładając na banki dodatkowe regulacje możemy być pewni, że bank tak czy inaczej i tak odbije sobie to na kliencie. Przez 12 lat nauki w szkole nigdy nie usłyszałem słowa KREDYT. Może problem leży zupełnie gdzie indziej? Może nie niedobór regulacji, a nadmiar?
moneylogin / 2008-09-15 10:13
OK...chcesz wziąć kredyt hipoteczny. Poszperałeś w necie, byłeś w kilku placówkach banków i masz wszystkie dane czyli: prowizja banku, oprocentowanie, spread, ewentualne koszty wcześniejszej spłaty a nawet karnych odsetek. Ślęczysz nad tym parę godzin i wychodzi Ci że najlepszy dla Ciebie jest kredyt w banku X. Zaczynasz sobie spłacać kredyt i po jakimś czasie zauważasz (bo nikt Cię o tym nie poinformuje) że pewne dane są nieaktualne. Np. spread jest już większy i za to że Ci się powodzi (czytaj. zmieniasz mieszkanie na większe i chcesz spłacić szybciej kredyt) bank "nagradza Cię" prowizją wyższą niż to było przy podpisywaniu. Gdzie tu wina konsumenta i jak mógł temu zapobiec? Jestem za jak największą swobodą gospodarczą ale na przejrzystych warunkach.
dsa / 83.25.174.* / 2008-09-15 00:54
zgadzam sie w 100%. Jezeli ktos jest glupi i nie chce sie rozwijac to mu zadna ustawa nie pomoze.

Kolejna bzdura autorstwa M.Kossowskiego.

nxh / 85.222.86.* / 2008-09-14 16:28
Czego jeszcze mamy zakazac ??
To jest bzdura takiego kalibru,ze nawet nie warto tego komentowac.Widelki stosuje i musi stosowac kazdy,kto kupuje i sprzedaje walute.Inaczej w warunkach takich ruchow w gore i w dol bardzo czesto musialby doplacac.
Szkoda gadac

Re: Jeszcze jedno: tzw. końcówki

47 / 89.77.15.* / 2008-09-14 15:33
od wielu mam rachunki walutowe w USD i EUR. Za każdym razem gdy zmieniam bank, bądź kikwiduję rachunek i wypłacam gotówkę okazuje się że nie ma końcowki, tzn. bank nie ma "drobnych" i zaokrągla sobie do 10 - 20 EUR/USD, oczywiście po cenie kupna, "końcówkę" wypłacając mi w PLZ . Nie mam wyboru, nie mam nic do gadania. Do ch.olery, jeśli bank zobowiązuje się w umowie ze mną prowadzić rachunek dewizowy, podobnie jak dla tysięcy jego klientów (Gdańsk), to tak trudno trzymać w sejfach trochę drobnych banknotow czy monet? Podjął przecież określone zobowiązanie. Na ten temat też już się wypowiadała KNF zakazując bankom takich praktyk, i co, zmienilo się coś?

Re: Kossowski: Spread trzeba skasować!

prawiezaratustra / 2008-09-14 13:02 / _

Spread to różnica między kursem, po jakim bank pożyczył nam pieniądze, a kursem, po jakim go spłacamy. Często sięga ona nawet kilkunastu groszy.

Ta definicja jest tyle samo warta co i ten artykuł razem z jego Autorem. Wypadałoby chyba podać procentowo? Kilkanaście groszy od franka a od funta to chyba różnica?

Spread - jego rozmiar, to rzeczywiście sprawa tej rangi, że organ państwa, KNF, powinien się nią zająć w imieniu swoich obywateli.
Żeby to jednak ruszyć należałoby zebrać miarodajne lobby. Czy portal dysponuje tylko Kossowskimi?
O. Bismarck / 85.202.54.* / 2008-09-14 14:59
Ty CZERESNIAKU, bardzo dobry artykuł (a Autor jest równie spoko !! ).
nxh / 85.222.86.* / 2008-09-14 16:29
niestety nie jest
Pilsener / 2008-09-14 19:18 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Jest dżezi i sofciarsko wyczesany na prawo :)

Re: Kossowski: Spread trzeba skasować!

anty_ / 78.88.174.* / 2008-09-14 12:46
racja
poiu / 85.222.23.* / 2008-09-14 14:07
Nie chodzi o to, zeby pozbawiac bankow zarobku, tylko zeby zmusic je do podawania otwarcie wszystkich kosztow kredytu. Zamiast prowizja 1%+oprocentowanie 4%+spread 10% (do tego nie okreslony nigdzie w umowie, wiec legalnie bank moze zrobic jednorazowa akcje w stylu EUR za 10zl), tylko po prostu: oprocentowanie 8% - i wszyscy wiedza na czym stoja. Oczywiscie liczby przykladowe - w rzeczywistosci nie 8% tylko LIBOR+5%.
Pilsener / 2008-09-14 19:22 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Po co tak komplikować? Idziesz po 10 tysięcy do banku A, bierzesz wydruk rat - idziesz do banku B, bierzesz wydruk rat - tam gdzie mniejsza suma rat, tam bierzesz kredyt. Nie róbcie z kredytobiorców ofiar losu. Kiedy jeszcze pracowałem w banku i drukarka ucięła sumę rat, to chłopina siedział pół godziny i dodawał na kalkulatorze. Chłop swój rozum ma, wie gdzie dopłaty i tanie kredyty.
bert7776 / 62.21.72.* / 2008-09-14 20:28
mądrusiu!
wydruk rat na 360 miesięcy??!!pomyśl zanim cos skrobniesz
Pilsener / 2008-09-15 00:31 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
360 rat - 50 linijek (czcionka 10 na stronę), czyli jakieś 8 stron. Dużo? Możesz poprosić tylko podsumowanie - nie chcą dać? Zmień bank! Możesz sobie zażyczyć .csv czy .xls na maila - Twój doradca kredytowy nie ma komputera? Zmień doradcę! Ja się już natłumaczyłem aż nadto, dlaczego skoro oprocentowanie jest 10%, to na kredyt 10 tys. na rok klient musi spłacić 12 tysięcy. Tak mi to obrzydło, że rzuciłem robotę w banku w .... Tani kredyt, niskie raty, duża suma do zapłaty...

Podobne
  • Wojna ze spreadami. PSL nie rezygnuje

    Wojna ze spreadami. PSL nie rezygnuje więcej

    - Ludowcy podtrzymują zawartą w ich projekcie nowelizacji prawa bankowego propozycję, zgodnie z którą kredytobiorcy zadłużeni w walutach mogliby spłacać raty np. po średnim kursie NBP - poinformował poseł PSL Wiesław Rygiel.

Narzędzia