Od 2009 roku wysokość rent z tytułu niezdolności do pracy będzie zależała od wysokości składek zgromadzonych na koncie emerytalnym.
Projekt odpowiedniej ustawy trafił już do konsultacji społecznych - donosi "Gazeta Prawna".
Nowe zasady obejmą osoby urodzone po 1948 roku, które będą ubiegać się o świadczenie po wejściu w życie ustawy. Taka zmiana jest, zdaniem rządu, konieczna, ponieważ w innym wypadku renty mogłyby być wyższe niż wypłacane z nowego systemu emerytury.
Przy okazji reformy systemu rentowego rząd chce ograniczyć uprawnienia pracowników, którzy ulegną wypadkowi w pracy oraz zapadną na choroby zawodowe.
Świadczenie to ma także zależeć od wysokości składek zgromadzonych na koncie emerytalnym. Osoby otrzymujące renty nie będę więc mogły korzystać już z preferencyjnych zasad ustalania ich wysokości.
Jak pisze "Gazeta Prawna", związki zawodowe protestują, ponieważ ich zdaniem nie może być tak, że pracodawcy nadal płacą składki na ubezpieczenie wypadkowe, a pracownicy nie mają z tego powodu żadnych korzyści. Zdaniem ekspertów ubezpieczeniowych uchwalenie ustawy w proponowanym kształcie może spowodować zaskarżenie jej do Trybunału Konstytucyjnego.
To bardzo ważne, bo decyduje o wysokości świadczeń.
Jeśli zamiast o przyszłości, myśli o utrzymaniu władzy, to szybko ją straci.
| PKO BP Bankowy OFE | -1,99% |
| Nordea OFE | -3,76% |
| AXA OFE | -4,00% |
| Polsat | 35,14 |
| PZU Złota Jesień | 34,33 |
| Warta | 33,50 |
| ING | 56666,10 |
| Aviva | 53856,90 |
| PZU Złota Jesień | 32020,80 |
Re: Niższe renty od 2009 roku
Re: Niższe renty od 2009 roku
Jeżeli składka na ubezpieczenie rentowe jest opłatą za posiadanie obowiązkowego ubezpieczenia na wypadek utraty zdrowia i zdolności zarobkowania przed osiągnięciem wieku emerytalnego to wysokość składki powinna wynikać z ryzyka, jakie istnieje dla ubezpieczonych, że będą musieli przejść na rentę lub rodzina po zmarłym ubezpieczonym będzie dostawać rentę rodzinną.
Jeżeli i tak wszystkie składki w ZUS trafiają do jednego "wora" i jeżeli w worku brakuje pieniędzy i budżet państwa zobowiązany jest do zasilenia ZUS dotacją to, po co dokonywano rozbijania jednej składki obowiązkowej na 6 (emerytalne, rentowe, wypadkowe, chorobowe, FGŚP i zdrowotne). Przecież to właśnie spowodowało ogromny wzrost kosztów administracyjnych zarówno u przedsiębiorców jak i w ZUS oraz w całej administracji państwowej, gdyż konieczność obliczania, księgowania, przekazywania na konta i kontrolowania tych operacji i rozliczeń, (co dodatkowo zostało skomplikowane tym, że składka emerytalna i rentowa są płacone jakoby po połowie przez pracodawcę i pracownika a inne jak wypadkowe tylko przez Pracodawcę zaś chorobowe przez pracownika) a z kolei składka zdrowotna jest liczona od innej podstawy i częściowo odliczana od podatku dochodowego a częściowo potrącana z wynagrodzenia do wypłaty i ta część potracona zmniejsza podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym itd.... Proszę popatrzeć jak niepotrzebnie absurdalnie zagmatwano tą sprawę powodując, że bez specjalnego programu komputerowego i wykwalifikowanego w tym celu specjalisty od płac, pracodawca, który ma kilkudziesięciu pracowników nie jest w stanie dokonać obliczenia tych wszystkich elementów. Z kolei ilu musi być zatrudnionych specjalistów do kontroli czy pracodawcy zrobili to dobrze? Takie durnowate rozwiązania powodują, że w całej Polsce PONAD 150 tysięcy ludzi nic innego nie robi tylko wykonuje te zupełnie niepotrzebne rozliczenia, aby potem przesłane do ZUS pieniądze i tak trafiły do jednej działki w budżecie, który musi być uzupełniany środkami z innych podatków. To właśnie obciążanie gospodarki kosztownymi ustanowionymi przez głupich prawodawców czynnościami, które muszą wykonywać setki tysięcy ludzi na koszt pracodawców i podatników powoduje nasze kłopoty z poziomem życia i rozwojem gospodarki. Obecnie najbardziej potrzebne jest nam odważne skasowanie przepisów, których koszty są niewspółmiernie wysokie do efektów ekonomicznych.
Jak to zrobić?
Wystarczyłoby ponownie wykonać ubruttowienie wynagrodzeń i zlikwidować tym sposobem sztuczny podział składek na rzekomo płacone przez pracodawcę i pracownika. Ubruttowione wynagrodzenie a więc zawierające i te sumy, które dziś pracodawca musi dopłacać do składki ZUS potrącanej z wynagrodzenia pracownika znalazłyby się w całości w wynagrodzeniu brutto umawianym z pracownikiem. Od tego ile w danym miesiącu brutto pracownik zarabia byłyby potrącane wszystkie wyodrębnione składki. Składek byłoby tylko tyle ile ma sens wyodrębniać ze względu na prowadzenie indywidualnych kont ubezpieczonych. A np. rozdzielanie składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe wydaje się bez sensu, bo jeżeli stracisz zdolność zarobkowania przed osiągnięciem wieku emerytalnego to rentę będziesz otrzymywał w zależności od wskaźnika dalszego przeciętnego trwania życia i poziomu zgromadzonego „kapitału” składkowego. Jest bez sensu zamienianie inwalidzie nadal niezdolnemu do pracy renty na emeryturę po tym, gdy dożyje 60 czy 65 lat. Ponadto dzięki zabiegowi ponownego ubruttowienie płac i zaprzestania dzielenia składek pracownik dostając listę płac miałby pełną kontrolę ile pracodawca powinien przekazać na Jego konta w ZUS i Urzędzie skarbowym oraz ile z tego ZUS powinien przekazać do OFE i do Narodowego Funduszu Zdrowia. Można by ustalając procentowo składki od jednej i tej samej podstawy, którą jest płaca brutto lub dochód z działalności zrezygnować z odliczania cześci składki Zdrowotnej od podatku dochodowego i obniżyć stawkę procentową podatku dochodowego osób fizycznych o stawkę procentową składki na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowia. Pozwoliłoby to na takie uproszczenie systemu, że w przedsiębiorstwach prosty arkusz kalkulacyjny obliczałby wszystkie składki i podatki pracowników. A dzięki temu również prostsza i łatwiejsza byłaby kontrola wykonywana przez pracowników ZUS i Urzędników skarbowych a to byłoby wymiernym potanieniem kosztów prowadzenia działalności i kosztów administrowania państwem a wszystkim nam płacącym podatki i składki chyba o to chodzi.
Ale mam wątpliwości czy o to chodzi politykom, którzy żyją dobrze z naszych podatków, którzy przez wzrost biurokracji mają możliwość dać dobrze płatne posady w rozrastającej się biurokracji również swoim partyjnym kolegom oraz członkom rodzin.
Re: "Gazeta Prawna" - Niższe renty od 2009 roku
tak to wygląda zasapana upocona litości ludzie nie mogą iść na wcześniejszą emeryturę
to jest ciężka praca
SEZAMEK
Agresję wielu z Was wywołały moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z
ZUS.
Jest ona o tyle zrozumiała, że politykom udało się Wam wmówić, że
Jesteście „ubezpieczeni", płacicie „składki" i w ten sposób „oszczędzacie" na własne emerytury. Tymczasem Wasze pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności, są Wam zabierane pod mylącą nazwą „składki ubezpieczeniowej" są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na Wasze przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów. W związku z tym w ZUS nie ma w ogóle żadnych odłożonych pieniędzy. Nie ma ich też w OFE. Nie mogą one
inwestować za granicą. Nie mogą też kupować nieruchomości w Polsce.
Dlatego na wzroście cen polskich nieruchomości zarabiają emeryci Holenderscy i Niemieccy, bo ich fundusze emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w nieruchomości w Polsce i właśnie to robią.
Tymczasem 60% środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w
„bezpiecznych" i „dobrze oprocentowanych" obligacjach skarbowych. A Skarb Państwa przekazuje je... z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!!
A skąd będą pieniądze, na spłatę tych kredytów i na wykup obligacji???
Wy je zapłacicie moi „Drodzy” ubezpieczeni i Wasze dzieci (o ile oczywiście zdecydujecie się je spłodzić) w postaci wyższych podatków w przyszłości. Bo skąd Skarb Państwa weźmie pieniądze na wykup tych "dobrze oprocentowanych" obligacji i na kolejną dotację do ZUS na spłatę zaciągniętych kredytów od "ubezpieczonych" podatników je weźmie. Zapłacicie, więc odsetki od swoich Własnych pieniędzy, które dziś są Wam odbierane na "ubezpieczenie".
System państwowych ubezpieczeń emerytalnych to, jak pisał zmarły przed
kilkoma dniami, Milton Friedman, "łańcuszek Świętego Antoniego". Płacimy dziś na emerytury naszych dziadków i rodziców w nadziei, że nasze dzieci i wnuki będą płaciły na nasze. Problem tylko w tym, że dzieci robimy coraz mniej – no bo przecież na swoje emerytury właśnie "oszczędzamy" w ZUS i w OFE.
Więc, po co nam dzieci? Nie mamy zresztą za dużo pieniędzy na ich utrzymanie, bo przecież połowę wynagrodzenia zabiera nam... ZUS!!! A te, które w przypływie nierozwagi spłodziliśmy, posłuchały, zdaje się, rady Pana Prezydenta i „spieprzają" do Londynu.
Przewodniczący Rady Nadzorczej ZUS Robert Gwiazdowski
Wyślij tego maila gdzie się tylko da !!!!!
W tym kraju liczy siÄ tylko kapelan wojskowy... Czy ktoĹ wreszcie to pojmie? Za friko koledzy, za friko....Za niezĹÄ kasÄ, to owszem poĹwiÄÄimy tu i Ăłwdzie, to i owo i pomalujemy na kolorowo...