Nawet słusznie piszesz, że: "społeczeństwo dzieli się na mądrych i zręcznych oraz głupich i kalekich.". Z Twoich wywodów wynika, że Ci pierwsi całkiem słusznie zapracowali sobie na różne przywileje i dostatek. W praktyce jest tak, że nawet ci mądrzy i zręczni starają się zadbać, aby ich potomstwo, nawet jeśli będzie głupie i kalekie należało jednak do grupy uprzywilejowanych i żyło w luksusie,.nawet nie potrafiąc dobrze kiwnąć palcem.
Mądrości, pracowitości czy zdolności nie dziedziczy się. Wynika tego, że po pewnym czasie w Twoim idealnym świecie powstaje kasta ludzi korzystająca z wszelkich przywilejów na które sobie nie zapracowała i jakoś liberałom ekonomicznym to nie przeszkadza.
Krótko mówiąc liberał ekonomiczny akceptuje 'głupich i kalekich' o ile tylko są jego potomkami.
Żeby było śmieszniej to po pewnym czasie Twoja wypowiedź : "społeczeństwo dzieli się na mądrych i zręcznych oraz głupich i kalekich." skrzeczy i brzmi jak ironia, przynajmniej tak zawsze było w historii.
Jeśli chodzi o Twoje pytanko, to nie ma jednoznacznej odpowiedzi przynajmniej z mojego punktu widzenia. Dla mnie ekonomia, to nie tylko czysta matematyka z której np. wynika, że jak dziennie wydaję na jedzenie 20 zł, to nie wydając tych pieniędzy zaoszczędzę w ciągu roku 365*20zł.
PS.
Nawet jeśli dużo w Twoich słowach jest racji, to życie jest bardziej skomplikowane, a proste rozwiązania są dobre ale właśnie w bajkach. Cała historia ludzkości to ciągłe zmagania się z rzeczywistością.