Na skróty
Forum Forum prawneKarne

czy to jest znęcanie psychiczne?

czy to jest znęcanie psychiczne?

skomentuj
fionka / 2008-05-22 10:45
mam 28 lat.jestem mężatką od niespelna roku.mam bardzo porywczego mężą.nie uderzył mnie do tej pory,ale myślę że zneca się nade mna psychicznie.czy do takich rzeczy można zaliczyc obrażanie,wyzwiska-te najgorsze,wyłączanie telewizora-bo jest jego,zabieranie telefonu-bo jest jego,grozby wyrzucenia mnie z domu-bo jest jego,niszczenie różnych rzeczy(ostatnio zniszczył stolik do kawy o 1-szej nad ranem)rzucanie popielniczką,wysypywanie ziemi z kwiatka do łóżka gdy śpię o 6 rano?nie wiem co mam robic.nie mam z kim porozmawiać na ten temat.i najgorsze w tym wszystkim jest to że nie mam gdzie pójść.gdybym nie miała syna to
rzuciłabym pracęi wyjechała.ale nie mogę tak zrobić.muszę pracować i spłacać kredyty.nie jest tak codziennie.to trwa kilka dni potem sa przeprosiny i po około dwóch tygodniach jest powtórka.co mam zrobić?proszę o pomoc.
Wyświetlaj:
kasia 900 / 94.254.209.* / 2015-02-23 17:16
Tacy ludzie się nie zmieniają ja też mam poważny problem że ktos się zneca nad demna psychiczne tacy ludzie zmieniają się na krótko a później znowu bępozniej znowu będzie to samo
kasia 900 / 94.254.145.* / 2015-02-24 00:25
Ja z tobą popisze przerażona
agunia1 / 217.98.2.* / 2015-03-22 22:38
mam to samo albo i gorzej
przerazona1969 / 77.89.67.* / 2015-02-04 23:27
fionka masz skypa jesli ta
k poszukaj m1marzena pogadamy spokojnie ja tez jestem po przjsciach
jolka888 / 31.165.140.* / 2015-02-02 23:57
ja mam to samo chyba kazdy facet taki jest a moze sa wyjatki. Mój jak jest pijany bije mnie wymysla bzdury jakies historie o ktorych slysze pierwszy raz. Wiem ze mam dwóch milego kochajacego miska a po pijaku potwora . Wiem kazda napisz odejdz
Enceladus / 2015-02-07 15:06
Pani raczy żartować. Moja partnerka zachowuje się w stosunku do mnie w sposób prawie identyczny jak napisała Fionka i to od 3-4 lat. Jestem facetem i jestem na skraju wyczerpania psychicznego. Tez mam napisac ze wszystkie kobiety takie sa?
michalson / 159.205.227.* / 2015-03-24 18:01
ja mam podobnie, nie pije alkoholu, nie awanturuję się, moja żona regularnie szuka pretekstu, gasi mi światło, nie pozwala jeść kolacji po 20 ani zapalać świateł, nie pozwala słuchać muzyki w ciągu dnia, nie pozwala rozmawiać przez telefon w tym samym pokoju co ona. Prowokuje kłótnie, a gdy się stawiam zabiera naszą córkę i idzie do mamy 2 piętra wyżej na cały dzień czy na noc i straszy, że więcej nie zobaczę córki;/
klaudia673 / 78.10.225.* / 2015-01-27 23:28
jestem w podobnej sytulacji odezwij sie do mnie.
safsdg / 83.31.144.* / 2015-01-19 16:05
w takim przypadku nie ma ratunku innego niż ... rozstanie
kaska 111 / 89.151.21.* / 2014-09-01 13:42
uderzy i to nie raz ,tez tak myslalam mam 50lat i co teraz nic ,uciekaj jesteś mloda i jeszcze sobie dasz rade
basia205 / 83.25.230.* / 2015-03-30 14:54
witam jest mozliwosc rozmowy na skype?
mrs right / 86.81.114.* / 2014-07-15 23:42
Uciekaj od niego !!!!!
sadfdsgfsd / 83.6.237.* / 2014-06-06 17:29
moze on ma CYKLOFREMIE? (CHAD)
111818 / 78.31.140.* / 2014-06-24 18:31
Witaj.
Przykro mi z tego powodu, że znalazłaś się w takiej sytuacji, ale pamiętaj , że nie jesteś sama. Według mnie, to jest zaczątek gehenny. Jeśli masz rodziców, czy rodzeństwo , to jedź do nich. Nawet jeśli mąż będzie cię przepraszał, to za jakiś czas znowu zrobi to samo. Wyprowadź się od niego, bo może dojśc do czegoś gorszego.
przerazona1969 / 77.89.67.* / 2015-02-04 23:05
fionka i jolka 888 nie dajcie sie moja siostra je st od ponad 20 lat mezatka a maz nie pracuje od 20 lat i tylko zadzi
ma syna super gosc idzie za matka nie bojcie sie zalozyc niebieskiej karty i zgloscie do dzielnicowego ze boicie sie o siebie i rodzine lub dzieci i wygracie! trzymam kciuki!!!!
olka423 / 212.180.192.* / 2014-04-07 21:41
koszmar, to jest znęcanie psychiczne
kasiaa209 / 37.30.36.* / 2015-01-28 20:40
Ja mam podobnie do tego jestem bita i mamy male córki on wynajmuje mieszkanie a ja nie mam do nad iśći nie wiem co rrobić mam 25 lat
aga1313 / 77.170.10.* / 2014-02-17 15:41
kup mala ukryta kamere i przed odejsciem zdabadz dowod na jego zachowanie i ty wtedy rozdajesz karty. jesli nie podpisalas intercyzy to wszystko jest po polowie wasze
majka456 / 109.243.181.* / 2014-05-19 22:06
oczywiście równiez mam ten sam problem właśnie kupiłam budzik z ukrytą kamera i teraz mam go w rękawie zr ób to samo
rada / 178.117.158.* / 2015-01-25 01:25
a gdzie mozna kupic taki budzik z ukryta kamera i jaka jest jego cena
arcada / 2013-12-25 17:52
Idź z nim na terapię lub odejdź, ale wcześniej proponuje założyć mu niebieską kartę.
katowana / 195.242.138.* / 2013-11-04 14:58
To znowu ja. Przypomnę: odważyłam się uciec z dwójką malutkich dzieci, nie wytrzymałam, długo zbierałam siły aż wreszcie powiedziałam koniec nim będzie za późno. Złożyłam zawiadomienie o znęcanie... I co??? umorzono!!! chyba za mało mnie męczył, poniżał, znęcał się. Może gdyby mnie zabił albo ja sama odebrałabym sobie życie może wtedy ktoś poważnie do tego podszedł. Moja rada dla was moje drogie: uciekajcie szybko, gdziekolwiek i nie szukajcie sprawiedliwości bo jej nie ma :(
katowana / 94.254.145.* / 2015-02-24 00:04
Ucieknąc to jeszcze trzeba miec dokad
amela19 / 91.241.37.* / 2015-02-23 16:17
to prawda,policja ci nie pomoże.
kaaaaaaarolcia / 89.71.145.* / 2014-07-12 20:18
ja ucieklam z 3 dzieci w srodku nocy. odbierajacy odemnie zeznania pan od samego poczatku nie bardzo mi wierzył i twierdzil ze musze miec mocne dowody bo umozą. i co? 2 tyg puzniej dzwonia do mnie z komendy i chca dodatkowych wyjasnien. boje sie tam isc ale trzeba.
katowana psych / 62.233.243.* / 2014-04-04 15:51
moja historia od twojej w skrócie różni się tylko tym, że ja mam jedno dziecko. Cała reszta identycznie. Nie ma sprawiedliwości, jeszcze na policji, mają pretensje, że ktoś im głowe zawraca, a później czemu to nie jest zgłoszone....chory kraj...chorzy ludzie
Benia41149512 / 109.196.127.* / 2014-03-29 21:53
Ja też tkwiłam w takim małżeństwie prze 7 lat początkowo sporadycznie w nocy między 2:00 a 3:00 stukał mnie swoi paluchem (odruch jest straszny ciągle go pamiętam) i robił mi przesłuchania gdzie dzisiaj byłam co robiłam jednak od trzech lat stał się nie do wytrzymania doszło do tego że w styczniu zostawiłam mu dom i wyprowadziłam się z dziećmi mamy założoną niebieską linie i na Policji sprawę znęcania jednak - i na dzień dzisiejszy on mieszka w domu a ja z dziećmi w jednym pokoju normalnie żyć się nie chce - najgorsze że brakuje mi jego , tych przesłuchań, tych pretensji i tego ciągłego poniżania, ale co zrobić ? na policji dostałam umorzenie sprawy bo jego babka przyjechała i zeznała że on nie jest taki zły i jej zeznania były kluczowe - pomijając że moja rodzina też zeznawała tylko że moja rodzina przebywała z nami 12 godz 7 dni w tygoniu a jego babka przyjechała 2 razy w ciągu 7 lat ale cóż, takie mamy prawo
anonim1991 / 178.180.101.* / 2013-11-07 14:47
Ja jak dzwonilam na policje po tym jak rozwlalil drzwi zabralbsprzetvz zabudowy i grozil ze mnie zabije policja powiedziala ze nie będą mnie pilnować mam zadzwonić jak wroci ... A jak ucieklam z jednym dzieckiem a drugim jeszcze w brzuchu to od państwa nie dostalam pomocy bo stwierdzili ze jak mieszkam u cioci to to mi wystarczy teraz wrocilam bo poszedl sie leczyc ale pd miesiąca zaczyna sie to samo co bylo wyzywa mnie ovraza poniża popycha dostaje w twarz za byle co jego rodzina kaze mi przeczekać i czekac na skutki leczenia dluzej nie mogę juz caly dzien siedze z dziećmi zajmuje sie domem po to żeby uslyszec ze jestem k.. Sz.. Itp i ze bie chce seksu uprrawiac chociaz kilka tygodni temu urodzilam dziecko...
11111111111 / 46.171.152.* / 2013-11-03 21:47
Ja jestem mężatka od 3 lat, od 4 jesteśmy razem. Pierwszy raz dostałam po twarzy w ciązy, wcześniej były wyzwiska od najgorszych. Mój mąż jest strasznie zazdrosny, na początku nawet gdy sama chciałam iść do sklepu to od razu tam kogoś miała, o lekarza był zazdrosny, o wszystko. Potem zaczęły się awantury. Po ślubie było najgorzej, bicie, awantury, wreszcie powiedziałam że to koniec. Obiecywał zmiane itd. jakis czas było dobrze, przeprowadziliśmy się, mieszkaliśmy sami i wtedy tez ciągle awantury, dostałam znów kilka razy. Teraz jest za granicą, a mimo to ciągle wydzwania i ciągle robi problemy o wszystko, mam już dość. Ciągle ta zazdrość. Byliśmy raz u jego rodziców, tam też dostałam, jego mama się popłakała, ale przecież nic munie powiedziała, siostra to samo, zreszta jego ojciec robił to samo.
Ja juz nie moge na niego patrzec, nie chcę z nim spac i wtedyteż jest problem, wyzwiska, bicia. Ale ja naprawde nie chce żeby mnie dotykał. Nie wiem co mnie jeszcze przy nim trzyma, chyba dziecko, choć nie chce żeby się przyglądała naszym kłutniom i temu jak mnie bije. Teraz już dłuższy czas jest prerwa od bicia, ale ja wiem że to nie koniec. Ostatnio był zły o to że do lienta pojechałam, tzn. on tak myślał, a nawet tak nie było i rzucił tekst " że jak jeszcze raz wezme klucze od samochodu to żebym wypadek miała od razu i sie zabiła", tydzień nie odbierałam telefonu. W końcu zaczął pisać smsy, przepraszać, żę nie chciał, że tylko sie zdenerwował, że wie że to jego wina że ja nie chce z nim rozmawiać, ale przeciez można o wszystkim zapomnieć,że jestem niedobra itd, że przeciez on nie chce tak robic, to ja jestem zła, że tak go traktuje. Wykończył mnie juz psychicznie. Mam nerwice, wyszły mi włosy, nie mogę spać, cały czas jestem rozdrażnona. Chodziłam do psychologa, ale nawet jemu nie potrafiłam o tym powiedzieć, jest to dla mnie strasznie bolesne
życie 2044 / 37.248.254.* / 2014-10-04 13:35
Czytaj powiedz mu żeby przestał sie tak zachowywać raz a dobrze jeśli nie zobaczysz poprawy to mu powiedz że sie wyprowadzisz i zabierzesz dziecko bo masz dość takiego traktowania
życie 2044 / 37.248.254.* / 2014-10-04 13:35
Czytaj powiedz mu żeby przestał sie tak zachowywać raz a dobrze jeśli nie zobaczysz poprawy to mu powiedz że sie wyprowadzisz i zabierzesz dziecko bo masz dość takiego traktowania
u,,, / 83.30.170.* / 2013-12-11 19:31
odejdz od niego póki nie jest za pózno zanim nie doszło do większej tragedii!!! Naa dłuższą mete nie da sie tak żyć i udawać żę wszystko jest ok bo to nic nie da a i tak to kiedyś pryśnie - wszystko da sie wytrzymać do czasu. Wiem to na swoim przykładzie . Napewno poczatki będą trudne i wydawać sie będzie że świat sie zawalił ,bo sie kocha i żyje sie nadzieją ,że on sie zmieni ,ale sie nie zmienii ! Raz uderzył ,będie dalej... Kazdy ma prawo d szczęścia ,spokoji a nie życia w strachu - bo co t za życie. pozdrawiam i życze wytrwałości
młoda mama / 62.69.198.* / 2013-10-14 01:12
Boże czytam niedowierzam..czytam i ryczę.Właśnie sobie uświadomiłam że jestem ofiarą przemocy psychicznej.Nie bede tu pisac o tym co przeszłam bo wystarczy że bym wzięła po trochu z każdej postu i wyszło by moje zycie.Naprawde czytam i dokłądnie jak o mnie...wszystko sie zgadza..poczatkowa milosc,euforia z powodu ciazy,milosc,szacunek,wielkie obietnice...a horror zaczyna sie juz kiedy bylam w 6 mies ciazy.Niepozornie.Kłamstwa.Wmawianie mi roznych rzeczy.spotkania z innymi-klamstwa ze nie,potem przynawanie sie,przeprosiny,obietnice..Az pekło...Zycie na hustawce.Raz strach,bol,łzy,kłótnie,raz wielka milosc,radosc ze sie ulozy.Z pocztaku te chwile złe byly krotkie a dobrze ciagnely sie w nieskonczonosc az wszystko sie zamienilo.jest odwrotnie...Załuje sielu rzeczy..że nie odeszlam po tym jak mnie zostawial z nowonarodzonym dzieckiem a sam znikal na dnie i noce,tlumaczac sie min naprawianiem auta u kolegi a okazalo sie ze romansowal z jego dziewczyna-przeciez to nic takiego,zostawianie mnie bez pieniedzy,wyliczanie wszystkiego,pierwsze wyzwisko,pierwsze uderzenie...wszystko na oczach dziecka.dzis dziecko ma lat 5 ja tkwie w tym wszystkim lat prawie 7.Jest tak jak piszecie,poniżanie,zastraszanie ze odbierze mi dziecko,kłamstwa,szykanowanie,robienie ze mnie wariatki,wyzywanie od debili j***** suk,szmat,ku**,pijaczek,grubasów,syfiar itd itd co tu mówic same wiecie.Mam 23 lata.Jestem DDA co i tak utrudnia mi zycie,nie mialam dziecinstwa,młodosci...nic.zostałam w tym wszystkim sama..Matka alkoholiczka,mieszka ze mna nie mam gdzie sie wyprowadzic tez zneca sie nade mna,miala załozona spr o znecanie sie psych ktora zostala umozona-brak swiadków.Tak jest i teraz..znajomi widuja tylko jego co wykorzystuje obgadujac mnie od najgorszych tak jak przy rodzinie.poprostu nie raz jak patrze na te szopki ktore odstawia...smiecham mam ochote parsknac.raptem sprzata,myje naczynia,mowi spokojnym tonem,nie przeklina,pomaga mi zajmuje sie dzieckiem.a gdy tylko zamykaja sie drzwi za goscmi lub my wracamy do swego domu zaczyna sie pieklo.Mimo iz wiele osob widzialo jak mnie bil,slyszalo jak wyzywal nie wtracaja sie.raptem wielcy jego koledzy itd.jego rodzina murem stoi za nim potrafia klamac nawet w sadzie...nie mam juz sil.boje sie.on co prawda ma wyroki za jazde po alkoholu,za rozboj-w trakcie,itd ale jego rodzina ma duze ieszkanie,on pracuje.ja bez pracy,matka alkoholiczka.Mam co prawda zaswiadczenie ze nie moge podjac pracy fiz,w poz wymuszonej,itp ze wzgledu na chory kregosłup,mam tez zaburzenia hormonalne(zespol androgenizacji)co wplywa na ogolny rozstrój organizmu.Mam podejrzenie zapalenia jelita grubego-cierpie na bole i biegunki.Stres wszystko nasila.Jestem prawie lysa.tyje.nie pamietam kiedy sie usmiechałam..kiedy cos dalo mi radosc.wszystko mnie drazni,meczy,czuje sie jak wrak.nikt mnie nie wspiera.matka nawet zciaga moja corke na swoja str np mowi do niej-ale masz p******a matke,albo kiedy ja mowie ze corka ma isc spac ta ozwala jej siedziec u siebie itd raptem zajmuje sie wnuczka a kiedy zaczynam zrwcac uwage czy krzykne znow wywyska i szykany,potrafi powiedziec do niej ze ja rodzina zastepcza zabierze itd.prosilam matke by nie palila przy corce-sama przez to mialam astme,teraz mam zaleczona,zeby posprzatala czy cos bo nie daj bog tak jak sie moj oprawca odgraza wezwie mopr lub pog opiekuncze i zobacza ze jest balagan czy cos i zabiora mi dziecko to ona potrafi wywrzeszczec-no i dobrze!sama im w tym pomoge,po czym np idzie do sasiadów zabierze córke-bo ona bardzo lubi tam chodzic,i udaje słodka kochana babcie..czuje sie jak wariatka.Brałam silne leki uspokajajace ale najpierw moj PAN zaczal mnie straszyc psychiatrykiem a pozniej jak sie napił zaczal je łykac garsciami.nie dostaje pieniedzy od niego.on mieszka u mnie i nie placi za mieszkanie.czasem zzrobi zakupy spozywcze.reszte kupuje ja za kase z mopr,rodzinne czy pozyczone od mojego taty.on tez pozyczal nie raz ode mnie czy ojego taty i nic nie oddal.straszy mnie wszystkim..a to on p******** całe becikowe-nie mialam jeszcze dowodu os.by bylo na mnie,wyprawki prawie nic nie kupil,przez caly okres ciazy ja sama kupowalam sobie leki itd,pozniej tez sie nie wykosztowal..lozeczko kupili znajomi,wozek moj tato bo on przywiozl od kogos wozek wazacy 20kg bez pasow a mala juz byla za duza na gleboki to tata pozyczyl,on mial oddac.tak samo z innymi rzeczami.potrafil wyliczac np ze mam miec paczke pampersów na mies bo on nie wie kiedy bd mial kase,albo bral rodzinne i wydawal na inne rzeczy tylko nie dziecko,jak mieszkalismy u niego i jego rodzicow jegomatka wylaczala mi prad,jego wiecznie nie bylo.pretensje byly do mnie.kiedy sie na niego zaliłam to mnie karcila,albo mowila ze jest taki jak jego ojciec i juz.ani razu nie zwrocili mu uwagi ze mnie uderzyl czy cos,jak powiedzialam im ze ma inna tylko sie matka usmiechnela i powiedziala "ktora to"to masz branie.cos taki nieostrozny ze ona sie dowiedziala?"potrafil uderzyc tez moja matka,dziecku wywrzeszczec ze nie ma oj
młoda mama / 62.69.198.* / 2013-10-14 01:41
ca.Mowiac przy tym ze to moja wina ze ma podziekowac mamusi,pisal po zlosci do innychdziewczyn,zmienial mi hasla na poczcie i innych kontach.utrudnia np zalatwienie rodzinnego,grozi ze jak pojde do sadu to mnie załatwi,przyprowadzi swidakow (przekupionyc i rodzinka)wiem bo jego siortra na swojej spr o alimenty zrobila podobnie.kłamała przed sadem oczerniajac za wszystko swojego bylego a ona sama byla wiele winna,ale tak to u nich jest w rodzinie.ona byla ta biedna jej chlopak zly tu jest odrotnie ich syek jest dobry i biedny a ja ta zła.oni sie wybielaja we wszystkim.,sa fałszywi,zakłamani-robia zdjecia rzeczy ktore daja malej by miec dowody ze jej daja,zdjecia u nich czy na dworzu,zarzucaja mi ze ja nie wychodze z dzieckiem choc staram sie jak najczesciej,ale ciezko mi kiedy np mam biegunke,albo zawroty głowy-lakarz sam mowil bym w takich syt byla z kims jescze,nie mam z kim.Oczywiscie bylo strasznie ze on mi placil nie bedzie-dziecko wezmie do sklepu i sobie wybierze.zreszta on powie przed sadem ze on robi zakupy-fakt spozywcze raz na jakis czas.kupi troche wedliny pare warzyw itd ale ile sie przy tym nagada ile nawyrzyguje ze za jego jem itd...On tu jest bo tu przebywa jego dziecko-on nie jest zameldowany,ale za nic nie placi.przez 6 lat jak tu mieszka dal 200zl na czynsz oddal.niszczy szafki,trzaska drzwiami,rzuca rzeczami...Nawet wyprawki do szkoly nie kupil choc tak sie tym stawial ze on kupi bo przeciez ja-za co?a wszystko kupil moj tato.mi nie wtarczylo na moje potrzeby wiec z łaska dal mi 100zł na fryzjera i buty-niestety okazalo sie ze brakuje na zakup bucikow do szkoly malej itd i wydalam to-powiedzial wtedy "znow sie poswiecilas,sobie odmowilas,(bo jemu tez za to kupilam pare rzeczy w sacond handzie) to ja teraz zarobie i od razu ci dam"jaka bylam szczesliwa.nie dostalam do dzis za to uslyszalam "jak to?dalem ci a to ze ty wydalas na cos innego?co mnie to!"taki szmaciarz z niego.inaczej nie powiem.Moje dziecko nie ma chrztu-bo on nie ma pieniedzy,bo maja byc tacy chrzestni jakich on wybierze,sasiedzi mnie przeklinaja za te wieczne awantury albo jego specjalne hałasowania\e darcie sie jak sie n****** bo on ma ochote.z dzieckiem sie nie bawi,nie zajmuje,szantazuje ze np jak nie bedzie robic co on jej kaze to nie pojedzie wiecej do tamtej babci itd tak samo szantazuje ja moja matka...brak mi sil.wczoraj sie znow poklocilismy,mial zbrac rzeczy,nie zabral,nazwyzywal za to,kazał przywozic mu dziecko jesli chce by sie nia zajal w trakcie moich zajec (szkola zaoczna)lub szukac sobie opiekunki,choc on i jego ojciec jezdza na taxi i siostra tez ma auto..czasem mam chote umrzec..tato mowi bym sie nie bala,ze szkoda lat.ale ja sie boje samotnosci,tego ze on mnie zniszczy jeszcze bardziej...juz zapowiadal ze spokoju nie zaznam..help.nie wiem co robic?jakie kroki poczac by sobie nie zaszkodzic.jakie mam szanse by miec dziecko przy sobie?Czuje ze trace sily...
nieofiara / 98.253.26.* / 2014-10-29 06:14
juz tego sie nie da czytac !
przeczytalam tylko pierwsza strone.
Dawno, bardzo dawno temu bylam mlodziutka,
zakochana, on byl taki przystojny, ladny, kolezanki
mi zazdroscily.........
Pieklo zaczelo sie kilka dni przed slubem.....
przepraszania...."ciche dni" trwajace w nieskonczonosc...
Uprzedzalam, ze jesli nie ograniczy alkoholu
i nic sie nie zmieni
to go zostawie...
mielismy dwoje cudownych dzieci....
Zostawilam ten koszmar....
Oczywiscie zaplacilam za moja wolnosc wielka cene.
Wiem, ze teraz w Polsce jest tak samo jak bylo w latach 80
kiedy ja blagalam policje, prokuratora, jego matke, szefa w pracy...
Pil, kilka razy uderzyl....dwa? trzy?
nie czekalam na wiecej....
Uzaleznienia od chorego czlowieka - "partnera" jest bardzo skomplikowana sprawa.
Zaczyna sie chyba od naszej naiwnosci, on sie zmieni, przeciez sie kochamy, i taki cudowny seks.....i tak przepraszal....
Uciekaj, uciekaj, wiatr cie nie dogoni-czy cos takiego -
ale bez porzadnej terapii konczymy zawsze w tym samym miejscu.
Mysle, ze trzeba zaczac swoje leczenie umacnianiem siebie.
Moze martal art -samoobrona - zajecia takie moga pomoc
w wypracowaniu sobie osobowosci ktora emanuje sila.
Oprawca wyczuwa nasza slabosc juz w naszej postawie.
Ja zmienilam moja na asertywna
zreszta nie pasowala mi funkcja bycia ofiara jakiegos szalenca
ktory zamienil moje zycie, swoje, dzieci, i calej rodziny w istne pieklo.
NIGDY JUZ NIE JESTEM I NIE BEDE niczyja OFIARA.
jedno zycie.....
Uciekaj....
bezsilna / 83.23.191.* / 2014-08-05 23:10
Nie poddawaj się ja też miałam męża który przy swojej rodzinie mówił że się powiesi wychodził na dwór i tak tego nie zrobił nie raz tak robił .Jego rodzina myślała że go tak krzywdzę że zrobi coś sobie ale on to wykorzystał przeciwko mnie .Rozmawiał kiedyś w samochodzie bo siedział w garażu jak się pojawiłam koło samochodu to rozmawiał ze siostrą i powiedział do mnie k....wa daj mi spokój bo się zabiję i będziesz mnie odwiedzać na cmentarzu tak zawsze robił by zrobić z siebie ofiarę .Walił mi kiedyś w drzwi i też mówił k....wa otwórz te drzwi .Jeśli zechcesz ze mną popisać to mogę z tobą porozmawiać podam ci mejla klara3247654@wp.pl odezwij się jeśli zechcesz
do początku nowsze
1 2 3 4 5
skomentuj

Najnowsze wpisy