1. Elektrownie mogłyby kupić dużo tańszy węgiel na wolnym rynku, zamiast od polskich górników
2. Przecież średnie zarobki są podane, choćby tu:
http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/gornicy;w;kghm;zarabiaja;nawet;9;tys;zl;to;zbyt;malo,240,0,374256.html - chętnie obejrzę PIT wujka.
3. Pracuje się 8x5 godzin tygodniowo, w sektorze publicznym nigdy się nie pracowało ciężko a liczba podań o pracę w kampaniach węglowych sięga dziesiątek tysięcy. Trzeba mieć nie lada plecy by dostać pracę np. w KGHM, przerost zatrudnienia sięga tysiąca procent a w najlepszej polskiej kopalni, Bogdance - 300%.
4. W kopalniach pracę niebezpieczną, ciężką i nisko płatną wykonują podwykonawcy - tak było podczas niedawnego wybuchu metanu, żadnego pracownika kampanii węglowej nie było w pobliżu.
5. Za wywożenie za granicę surowców na koszt podatników w normalnym kraju idzie się do więzienia a w polsce politycy biją brawo, teraz kiedy węgiel podrożał to nie mamy już łatwo dostępnych pokładów ani nowoczesnych, prywatnych kopalń. Zazwyczaj kraje bogacą się na surowcach tymczasem my biedniejemy - za wyjątkiem oczywiście wąskich elit, które na naszym narodowym majątku się uwłaszczają.