"Rozważaliśmy cały szereg propozycji, które miałyby uszczelnić ten system."
Zaraz potem:
"W związku z tym, że ta sprawa jest mocno skomplikowana, a jednocześnie drobna,..."
Mocno skomplikowana a jednocześnie drobna.
Tak sobie myślę, że gdyby to było jeszcze bardziej skomplikowane, najbardzoiej jak tylko możliwe to sprawy zupełnie by nie było i nie trzebaby już z nikim po za samą Zytą Gilowską o niej rozmawiać.
Jak to jest - jak Gilowska była ministrem to sprawa była i rozmawiali o niej wszyscy łącznie z prezydentem?
Więcej logiki panie Marcinkiewicz. Ja rozumiem, że jest gorąco ale nie aż tak aby to ogłupiało do tego stopnia.