witam...
bardzo dziękuje za życzenia NowoRoczne...;-)
przesyłam życzenia : szczęścia...zdrowia...zdrowia...zdrowia...;-)
życzę udanych DECYZJI NA wszelakich PARKIETACH...;-))))
a teraz w całości...
zapodam, com przeczytała m.in. w internecie, gdzie krąży....- po tym com usłyszała w medyjach..., które wiadomo, jakie są...;-(
--------------------
http://mocniejszy.wordpress.com/2012/01/09/pulkownik-mikolaj-przybyl-w-obronie-wojskowego-wymiaru-sprawiedliwosci/#comments
Dodano nowy wpis na mocniejszy
Pułkownik Mikołaj Przybył w obronie wojskowego wymiaru sprawiedliwości
by mocniejszy
Widziałem wystąpienie Pana Pułkownika Mikołaja Przybyła, po którym strzelił do siebie. Słuchałem i patrzyłem uważnie. Motyw jego czynu jest oczywisty. Same słowa nawołujące do utrzymania osobnego wojskowego sądownictwa i prokuratury zostałyby zlekceważone. Pan Pułkownik zdecydował więc oddać swoje życie, żeby nie pozwolić na cichą likwidację wojskowego wymiaru sprawiedliwości. To co zrobił, nie było żadną ucieczką, ale poświęceniem życia.
Ktoś mógłby powiedzieć, że może lepiej było strzelić do kogoś z likwidatorów prokuratury i sądownictwa wojskowego. Ale przecież wtedy nie ocaliłoby to wojskowego wymiaru sprawiedliwości, a raczej stałoby się ostatnim gwoździem do jego trumny.
Pan Pułkownik przeżył. Oby powrócił do pełni sił. Czy wojskowa prokuratura i sądownictwo przeżyją?
Wołam o prawdę i uczciwość w ocenie jego postawy. Czyn Pana Pułkownika nie był żadnym "honorowym samobójstwem", bo nie o honor osobisty chodziło, ale o poświęcenie w obronie dóbr, których ochronę powierzono jemu i jego kolegom.
Oto wystąpienie Pułkownika Mikołaja Przybyła, po wygłoszeniu którego strzelił do siebie:
"W dniu 16 listopada 2011 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła śledztwo w sprawie Po Śl. PZ 86 / 10 dotyczącego ujawnienia tajemnicy służbowej i rozpowszechniania bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego, dotyczącego katastrofy smoleńskiej tj. o przestępstwo z art. 266 par 2 kk. i inne.
Bezpośrednią przyczyną wszczęcia śledztwa był fakt, iż w sprawie Po Śl. 54/10 dotyczącego katastrofy smoleńskiej prowadzonej przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie, dochodziło do nieustannego wycieku informacji i dane o charakterze niejawnym pojawiały się w prasie lub portalach internetowych.
Naczelny Prokurator Wojskowy gen. bryg. Krzysztof Parulski, po wcześniejszej rozmowie z Prokuratorem Generalnym Andrzejem Seremetem, polecił mi przeprowadzić śledztwo, które miało ustalić sprawcę, lub sprawców przestępstwa ujawniania tajemnicy służbowej.
Śledztwo miało też spowodować zatamowanie przecieków prasowych.
Było to niezwykle istotne, gdyż sytuacja w której informacje niejawne przekazywane przez prokuratorów Federacji Rosyjskiej do Prokuratury Generalnej w Polsce przedostawały się do mediów, powodowała utrudnienia we wzajemnej współpracy i opóźnienia w tak istotnym śledztwie.
Z uwagi na szczególny charakter śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, polecono mi dopełnić wszystkich obowiązków i dołożyć szczególnych starań by ustalić źródło przecieku.
Wszechstronne sprawdzenie okoliczności musiało obejmować również sprawdzenie wątku ewentualnego udziału obcych służb specjalnych, zainteresowanych w podgrzewaniu atmosfery wokół katastrofy smoleńskiej i wzajemnego konfliktowania Polaków. Zwłaszcza w perspektywie nadchodzących w 2011 r. wyborów parlamentarnych i przewidywanej walki politycznej.
W istocie śledztwo rozpoczęło się od uzyskania notatki służbowej z dnia 10 listopada 2010 r. sporządzonej przez pełniącego obowiązki Rzecznika Prasowego Naczelnej Prokuratury Wojskowej kpt. Marcina Maksjana.
Notatka zawierała informację o tym, że osoba która przedstawiła się jako redaktor Maciej Duda zażądała odpowiedzi na pytania dotyczące materiału opatrznego klauzulą niejawne. Rzecznik Prasowy takiej informacji nie udzielił. W odpowiedzi usłyszał, iż wszystkie odpowiedzi na przedmiotowy temat znajdują się w "nadzorkach NPW" (chodzi o akta nadzoru prokuratorskiego) i aby Rzecznik Prasowy uzyskał dla niego wiedzę od prokuratora Pasionka lub gen. bryg. Zbigniewa Woźniaka - zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego. ( Osoba ta podała informacje przesłane poczta elektroniczną dotyczące kontaktowych numerów telefonicznych) Sytuacja taka, kiedy rzekomy dziennikarz ujawnia swoje źródło informacji i wskazuje na potencjalnego sprawcę przestępstwa ujawnienia tajemnicy służbowej, w mojej ocenie była nieprawdopodobna i na początkowym etapie śledztwa wykluczałem możliwość, że do kpt. Maksjana dzwonił dziennikarz.
Stąd też w planie śledztwa przyjęto założenie dotyczące konieczności weryfikacji wszystkich kontaktów telefonicznych prokuratorów posiadających wiedzę w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Na moje polecenie kpt. Łukasz Jakuszewski wykonujący incydentalne czynności w sprawie, sporządził szereg postanowień o żądaniu podania danych abonentów nu