Polska - kraj malkontentów. Jakiś czas temu oburzyłem się, gdy znajoma która wyjechała na stałe do Nowej Zelandii i przyjechała odwiedzić rodzinę w Polsce narzekała, że ledwo wysiadła z samolotu i od razu dobiły ją te "wredne, zacięte polskie mordy".
Ale sporo niestety w tym racji mimo, że bardzo obraźliwe dla nas. Wystarczy przejrzeć komentarze pod tym artykułem - wszyscy narzekają i prognozują katastrofę. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie liczył, że inwestycje przed Euro '12 będą gotowe w 100% i wszystko będzie "na tip top"? Oczywiście, za opóźnienia i błędy przy realizacji inwestycji powinny zostać wyciągnięte konsekwencje, ALE! Jak widzę wypowiedzi, że to Euro to nikomu niepotrzebne i tylko sobie długów narobiliśmy jako Państwo, to mnie naprawdę szlag trafia. Pomyślcie tylko, nawet na stan już obecny inwestycji infrastrukturalnych, ile już jest zrobione. I to po mistrzostwach zostanie. To wszystko są inwestycje, które i tak musiały zostać wykonane i trzeba by za nie zapłacić. Dzięki Euro będziemy mieć większość z nich szybciej zrealizowane - to jest chyba największa korzyść z tych mistrzostw, nawet jeśli na samym Euro będziemy stratni. Odniosę się choćby do Wrocławia, bo tu mieszkam - wreszcie mamy obwodnicę. RE-WE-LA-CJA! A za parę lat będzie obwodnica wschodnia i wreszcie będziemy mieli komunikację w 100% na miarę zachodu. Nowy terminal lotniczy - dzięki Euro jest już gotowy, a gdyby nie mistrzostwa to pewnie musielibyśmy czekać jeszcze parę ładnych lat. Podobnie Dworzec Główny. Nie wspomnę nawet ile ulic w mieście doczekało się WRESZCIE przebudowy i remontów - gdyby nie euro to nie wiem czy kiedykolwiek doczekalibyśmy się tego. Miałem też okazję i prawdziwą przyjemność jechać nad morze nowiutką autostradą z Torunia do Gdańska. Ja się więc pytam, czy wy malkontenci jesteście tacy ślepi, czy faktycznie jesteście tymi "wrednymi, zaciętymi polskimi mordami", że tak narzekacie i złorzeczycie? Nie twierdzę, że mamy śpiewać pieśni pochwalne na cześć rządu i osób odpowiedzialnych za przygotowania do Euro, ale naprawdę trzeba być kretynem żeby nie dostrzegać jak dużo nam po Euro zostanie. Gdyby nie Euro to pewnie nawet kilometr nowej autostrady by nie powstał, nie wspominając o kolei, dworcach, lotniskach i całej reszcie...