Mieli 5 lat. Dla tych, co stoją w kolejkach, to za mało, bo to nie Europejczycy tylko bałaganiarze z PRL-u. Nie szanują prawa, nie znają go, a potem narzekają...teraz niech stoją. Szkoda tylko tych, co tę "elitę" obsługują...
A w moim mieście przyjmują dziennie 200 osób na numerki.A numerków nie ma już do końca roku.Numerki wydawane są tylko w poniedziałki rano o 7.30. Tak żeby wymienić dowód nie z własnej winny trzeba wziąć dwa dni urlopu,a i tak nie mam gwarancji że w ten poniedziałek załapię się na numerek.W zeszłym tygodniu numerki na cały tydzień poszły w pół godziny.
jakiez to k**** typowe dla nas- czekac na ostatnia chwile a potem psioczyc na urzedników i oczekiwac ich pracy w soboty i niedziele. Nie wierze ze nikt nie mogł sobie w ciagu mijajacego roku przeznaczyc 2 godzin na zlozenie wniosku i odbior nowego dowodu.
Z tych 3 milionów osób to:
90% wyjechało za granicę i nowy dowód nie jest im potrzebny,
9% to stare babcie które uporczywie twierdzą, że im bliżej na cmentarz niż po nowy dowód,
zaledwie 1% to osoby spóźnialskie.