Na skróty
Forum Forum podatkoweInneSztuka dawania i przyjmowania czyli wszystko o darowiźnie

Sztuka dawania i przyjmowania czyli wszystko o darowiźnie

skomentuj
Wyświetlaj:
iwagaw / 2006-08-01 19:09
Witam Pana
Mam problem i to dość spory,prosze powiedzieć co mam zrobić.Moi rodzice po wzięciu ślubu kupili razem mieszkanie i są jego właścicielami.Ja jestem ich wspólną córką,przy czym ojciec ma dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa,dzieci są dorosłe, mają swoje rodziny i nigdy nie mieszkały z nami.Moj ojciec teraz ma juz 76lat,mama jest młodsza o 13 lat od ojca, ale on przez cały czas ją źle traktuje,jest u nas w rodzinie przemoc.Teraz ojciec zrobił sie na stare lata zgryźliwy,wykrzyukuje ze wszystko do niego należy i nam( czyli mnie i mojej mamie) nic sie nie należy.Mam udała sie do społdzielni i pani nas poinformowała ze należy mamie sie polowa domu, mama postawnowiła spisac testament.Ojciec chce natomiast w swoim testamencie swoją część zapisac na dwójkę dorosłych juz dzieci,które jak wspomniałm nigdy nie miały prawa do tego domu,mnie chce wyłączyć z testamentu.Czy w takim przypadku nalezy mi i mojej mamie zachówek?Jeśli tak to jak to wygląda?czy mogę byc wydziedziczona jeśli nic nie zrobiłam a ojciec tak sobie życzy?co wtedy jak wygląda sprawa spadkowa?czy jesli moja mam umrze to ojciec moze obalić testament mamy która mi przepisała swoją połowę,a do tego on jeszcze swoją połowe podzieli na dwie części i mi nic nie zapisze?Ja jestem od nich młodsza o 20 lat i dopiero wchodze w życie,nic nie mam,z meżem skonczylismy studia i oboje "wchodzimy w życie".
Czy ojciec może groziź mi i mojej mamie.Rodzice mieszkają pod wspolnym dachem a ja jestem tam zameldowana, bo to był moj dom rodzinny i tam mieszkałam odkąd go kupili do dnia wyjscia na studia,ale nadal tam jestem zameldowana. Co ojciec może mi i mamie zrobić a co powinna uczynić moja mama żebym ani ona ani ja nie byłyśmy stratne w przypadku śmierci jednego z rodziców albo obojga?Serdecznie z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam.Iwona
Adam_37 / 148.81.254.* / 2010-04-13 14:11
przedstawie moją sytuację :

Żona (po ślubie) dostała od rodziców w darowiźnie działkę wraz z zabudowaniami. Teraz chcielibyśmy, bym i ja miał prawo do domu i działki. Rozumiem, że rozszerzenie wspólności ustawowej o darowiznę w takim przypadku jest możliwe. Można zawrzeć umowę darowizny części udziału - i tu mam pytanie czy to zawsze jest 1/2 wartości, czy może być np tak, że żona ma 2/3 a ja 1/3?

i druga kwestia, czy jesli np teraz byśmy nabyli wspólność majatkową a ja bym dostał np za 2 lata w darowiźnie gospodarstwo po babci, to czy wtedy moglibyśmy znowu rozszerzyć wpolnosc majatkową, czy wtedy już nie bedzie to możliwe? Czy wtedy jedynym wyjściem, było by to, że babcia musiałaby zastrzec w umowie darowizny, że przedmiot będzie przypadał nam obojgu i wejdzie w skład majątku wspólnego.

Bardzo proszę o odpowiedź.
szklarek / 2010-04-20 11:56 / Tysiącznik na forum
Darowizna może dotyczyć dowolnego udziału, więc żona może obdarzyć Pana np. 2/7 działki od rodziców.
Dokładnie tak samo z ewentualną darowizną od Babci lub, tak jak Pan napisał -w akcie darowizny od Babci jest zawarte zastzreżenie, że darowizna ma wejść w skład Waszego majątku wspólnego.
P.T. / 2006-08-02 19:10 / Altruista forum - pomoc prawna
Niezależnie czy to mieszkanie jest odrębną własnością czy spółdzielcze własnościowe, prawo do niego należy do obojga rodziców po połowie. Jeżeli zaś ojciec wszystko przepisze swoim synom, to Pani jako córce i mamie, jako małżonce, przysługiwać będzie zachowek. Obie Panie będą miały prawo żądać od synów-spadkobierców po 1/8 wartości mieszkania. Wydziedziczyć oczywiście nie można ot tak. Muszą zajść pewne, dość poważne, przyczyny wydziedziczenia, wymienione w art. 1008 kodeksu cywilnego. Jeśli Pani mama w testamencie przepisze wszystko na Panią, to się za to ojcu będzie należał zachowek. Chyba że mama zostawi inne aktywa, które przypadną ojcu i pokryją udział zachowkowy. W zasadzie żeby uniknąć zachowku to można podpisać z mamą umowę dożywocia, na podstawie której mama przenienie własność mieszkania na Panią, a Pani w zamian będzie jej pomagać w utrzymaniu albo w ogóle utrzymywać – do końca życia. Taka umowa musi być spisana przed notariuszem. Pozdrawiam!
bogdan 4 / 87.105.9.* / 2006-07-27 21:25
darowizna ,macocha i jej dzieci , mój tato ma mieszkanie własnościowe i ma drugą żonę ona ma już dorosłe dzieci tato chce na mnie przepisać mieszkanie darowizną ale zastrzec chce że jego żona będzie mieszkała w nim aż do śmierci i że nikogo nie będzie mogła w nim zameldować oczywiście ona wyraziła zgodę i podpisze że z żeka sie na moją żecz ,proszę mi napisać jak powinien wyglądać taki zapis u notariusza i czy jej dzieci będą wrazie po jej smierci chciały jakiś spadek po niej względem tego mieszkania czy one też mają się z żec ,mi zależy na tym że wrazie śmierci ojca ona mogła sobie mieszkać w tym mieszkaniu aż do swojej śmierci i żeby nie mogła meldować w nim nikogo oraz żebym jej nie utrzymywał do końca życia na co mam zwrócić uwagę żebym nie wsadził się na tak przysłowiową minę
P.T. / 2006-07-30 11:52 / Altruista forum - pomoc prawna
W Pana przypadku idealnym wyjściem zdaje się zawarcie umowy dożywocia z właścicielem mieszkania (nie napisał Pan kto nim jest, ale podejrzewam że tylko ojciec). Przy umowie dożywocia, spadkobiercy nie są uprawnieni do zachowku. Problemem jest fakt, iż umowa dożywocia polega do dożywotnim utrzymaniu w zamian za przeniesienie własności nieruchomości. Jeżeli Pan nie chce utrzymywać macochy, lecz tylko pozwolić jej na mieszkanie w danym mieszkaniu, to powinien Pan w umowie dożywocia zapisać, że w zamian za nabycie mieszkania, Pan tylko obciąża to mieszkanie służebnością mieszkania na rzecz ojca i macochy. Jednakże należy pamiętać, że mający służebność mieszkania może przyjąć na mieszkanie małżonka i dzieci małoletnie. Inne osoby może przyjąć tylko wtedy, gdy są przez niego utrzymywane albo potrzebne przy prowadzeniu gospodarstwa domowego. Wszyscy ci potencjalni lokatorzy przestaną być uprawnieni do mieszkania w momencie śmierci uprawnionej macochy i ojca, gdyż wtedy służebność osobista wygaśnie. Nie można zaś tej służebności zasiedzieć. Tak więc, dożywocie (ale także i darowizna) ze służebnością mieszkania, nie gwarantuje, że w pewnych odcinkach czasowych nie będzie ktoś mieszkał, maksymalnie do śmierci uprawnionych. Jedyną drogą, żeby nikt poza ojcem i macochą nie mieszkał w tej nieruchomości jest ich utrzymanie przez Pana jako domowników. Jeśli Pan się do tego zobowiązuje, powinien Pan mieszkać z macochą, dostarczać jej pomocy materialnej i duchowej. Ustawodawca przez takie przeszkody nie chce zostawić starszych ludzi samych w mieszkaniu bez żadnej pomocy z zewnątrz.
Może Pan też sporządzić z ojcem darowiznę ze służebnością mieszkania. Jednak taka darowizna jest mniej opłacalna ze względów podatkowych, a także rodzice, dzieci i małżonek ojca będą uprawnieni do zachowku. Do tego służebność mieszkania nie różni się od wyżej opisanej, więc nie zabezpieczy Pana w stu procentach przed niechcianymi lokatorami za życia macochy.
Pozdrawiam!
L. / 193.239.58.* / 2006-06-28 22:15
Gdzie jest nasz Altruista ? Przygotowuje się do egzaminu ustnego ? Życzę mu żeby dostał się na aplikację.Potrzebni nam są sędziowie z taką wiedzą.
Martyna / 156.17.54.* / 2006-07-10 01:00
Witam,

W związku z faktem iz jak zauważyłam jest pan rozchwytywany, postaram się streścic moje watpliwości tak bardzo jak tylko to będzie mozliwe.
Ogólną wiedze na temat już sobie posiadlam, lecz diabeł tkwi w szczegółach..
Po pierwsze.
Jak to w końcu jest z tym zrzekaniem sie spadku.
w stosunku 2/3 do 1/3 na stronach internetowych pojawiają się sprzeczne definicjie tego pojęcia. Na większości jest że czegos takiego wogóle nie ma, jeżeli spadkodawca zszedł juz z tego łez padołu. A na pozostałej części np.szacowny p. prawnik radzi żeby spokojnie zrzec się spadku po zmarłym spadkodawcy na rzecz tego a tego członka rodz..
W związku z tym
a) czy oddając ojcu całkowite prawo do 1/3 przysługujacego mi spadku po zmarłej mamie
zrzekłam się tegoż spadku czy go odrzuciłam.

b) czy decyzje taką można cofnąć (gdzieś znalazłam że mozna cofnąć zrzeczenie?) i na jakiej podstawie

c)jeżeli to było odrzucenie spadku, czyli przedstawienie siebie w oczach prawa jakoby się tegoż spadku nie dożyło, w momencie śmierci ojca następuje moje" prawne zmartwychwstanie?" i dziedziczę min tą przepisaną na niego część spadku czy też nie.

d)na tatę przepisaliśmy wszystko ufajac mu że nie postąpi wobec nas krzywdząco, (mi osobiście było to tłumaczone jako "ułatwienie prawne")
Wolą mamy było, aby przed ponownym ożenkiem tato przepisał mieszkanie na nas, bo nie zniesie obcej kobiety w naszym domu.( zostawiła list napisany pare dni przed śmiercią, który jednak nie posiada mocy prawnej)

Obca kobieta sie jednak zagnieździła i prze do przodu jak za przeproszeniem ruski czołg,
termin ślubu zmieniła na szybszy gdy tylko dowiedziała się o tym że chcę aby przepisano mieszkanie na nas. Zrobiła takie przedstawienie jaka to niesprawiedliwość ją spotyka, że ja jej nie ufam, toz ona samą dobrocią dla nas (oskar 2006 za rolę dramatyczną) A tato? na głowie kwietny ma wianek, a przed nią bierzy baranek..a ja wydziwiam i biedna Gosia prze ze mnie się denerwuje..
Tato nagle zmienił front i twierdzi że mieszkania na nas nie przepisze.
Czy jest coś co by mnie mogło w tej chwili uratować?( chocby cofnięcie decyzji o odrzuceniu spadku).

e) Jeżeli już wszystkie metody zawiodą to czy na ich ślubie moge sobie krzyknąc "nie"?
Na jakiej podstawie prawnej mogę to "nie" krzyknąć?

pozdrawiam serdecznie,

ps.Z góry dziekuję za okazane zainteresowanie, myślę że podobnych spraw jak moja jest multum.(Ofiarowanie czegoś w zaufaniu, nadmiernym po utracie najbliższej osoby,(ja osobiście byłam mocno "otumaniona" i pamiętam tylko obojetnosć podpisywania różnych szpargałów)a potem za przyczyną osoby trzeciej niemozność uzyskania spełnienia danych obietnic.
pps.jednak nie dało się krótko bez zarysu sytuacji..eh
P.T. / 2006-07-10 22:37 / Altruista forum - pomoc prawna
Dziwi mnie trochę rozbieżność między opiniami różnych e-prawników. Ale wierzę w to, gdyż sam się parę razy naciąłem, gdy próbowałem coś znaleźć w e-poradach. Do dziś przecieram oczy ze zdumienia, gdy sobie przypomnę, co niektórzy z „prawników” wypisywali. Ale koniec z kryptoreklamą. Pani problem w zasadzie nie jest skomplikowany. Sęk w tym, że diabeł naprawdę tkwi w szczegółach. Otóż w ogólnej nauce o prawie wyróżnia się jezyk prawny i jezyk prawniczy. Ten pierwszy to język aktów prawnych. Rządzi się pewnymi ścisłymi regułami. Otóż każde posiada swoje znaczenie, i żadne inne (praktycy z komisji sejmowych by mnie wyśmiali za tak idealistyczną wiarę w to, gdyż poziom dzisiejszej legislacji mówiąc delikatnie kuleje. Mimo to kodeks cywilny, jak przystało na akt z innej epoki, gdy to najlepsi prawnicy tworzyli kodeksy, a nie politycy, jest niemalże uchroniony od błędów pospiesznej legislacji). Język zaś prawniczy, czyli język prawników, sędziów czy adwokatów, jest językiem potocznym, pełnym fachowego nazewnictwa, ale bez nadmiernych rygorów. Czemu o tym piszę? Otóż często się zdarza, że sąd napisze coś w wyroku, i później pojawiają się problemy, jak należy rozumieć użyty wyraz. Czy tak samo jak w ustawie, czy może potocznie. Żeby wykluczyć problemy, przykładowo w postępowaniu cywilnym, które dotyczy Pani sytuacji, można wnioskować o wykładnię wyroku. Wtedy dany sąd wydaje orzeczenie, w którym tłumaczy, o co mu chodziło. Wnosić o wykładnię wyroku można niezależnie od upływu czasu od wydania wyroku. Może więc Pani wystąpić o wykładnie wyroku i problem się sam skończy. Być może jednak nie będzie to konieczne, gdyż spróbuje trochę to wszystko objaśnić.

a-b) Zrzeczenie się jest to umowa między żyjącym jeszcze spadkodawcą a spadkobiercą, w którym ten ostatni stanowi, że nie chce nic dziedziczyć po spadkodawcy, a tym samym nie będzie uprawniony do zachowku. Nie można więc zrzec się dziedziczenia po śmierci spadkodawcy. Po śmierci zaś spadkodawcy można się zaś „zrzec”, ale w potocznym (prawniczym) tego słowa znaczeniu. To potoczne „zrzeczenie” ma w języku prawnym formę odrzucenia spadku albo ugody. Różnice miedzy nimi są zasadnicze. Odrzucenie spadku jest jednostronnym oświadczeniem, zależnym tylko od woli spadkobiercy. Odrzuca on spadek i ten już go nie interesuje (bo czasem spadek to np. same długi). Jednak spadkobierca ma na odrzucenie spadku tylko pół roku od momentu dowiedzenia się o powołaniu go do spadkobrania. Później zaś z mocy prawa udział spadkowy staje się jego własnością. Zrzeczenia się spadku, ani odrzucenia nie można jednostronnie wycofać. Pojawia się zaś trzeci sposób uniknięcia spadkobrania, czyli ugoda. Jest już to umowa, w odróżnieniu od odrzucenia spadku, i wymaga zgody innego spadkobiercy, który w niej uczestniczy. Ponadto ugoda wymaga bądź przyjęcia spadku bądź upływu wspomnianego terminu półrocznego. Normalnie ugoda ma na celu uniknięcie sporu istniejącego lub mogącego powstać. Stąd często spadkobiercy by nie prowadzić wieloletniego postępowania działowego, podpisują ugodę. Dzięki niej, np. jedna z osób dziedziczy dom, druga samochód, a trzecia nic nie dziedziczy, ale ma zapewnione dziedziczenie po jednej z wymienionych osób. Taka ugoda prawdopodobnie nie dotyczy Pani sytuacji. Czemu jednak pisze o ugodzie. Możliwe jest po upływie terminu do zrzeknięcia się spadku „zrzeknięcie się” go w ten sposób, że oddaje się go innej osobie bez żadnych warunków. Bardzo jest istotne czy to zwykła ugoda czy po prostu darowizna. Jeśli to zwykła ugoda, to nie można jej odwołać. Jeśli darowizna to można ją odwołać z powodu rażącej niewdzięczności. Odpowiedzi próżno szukać w kodeksie, bo jest to umowa nienazwana. Ugoda to wzajemne ustępstwa, a nie jednostronne. Co do darowizny zaś to wg art. 889 kc nie stanowią darowizny zobowiązania do bezpłatnego świadczenia wynikające z umowy uregulowanej innymi przepisami kodeksu. Ugoda jest uregulowana innymi przepisami kodeksu, więc istotne jest czy „zrzeczenie” się całego spadku już nabytego to ugoda czy umowa nienazwana, będąca tak naprawdę darowizną. Podsumowując te prawnicze wywody wskażę, co mogło nastąpić podczas „zrzeczenia” się spadku przez Panią.
1) zrzeknięcie – tylko gdy było w formie umowy notarialnej za życia mamy
2) odrzucenie – gdy Pani oświadczyła, że się spadku „zrzeka” lub odrzuca. Bez wskazania jednak osoby, na rzecz której się Pani zrzeka. Jeśli Pani jednak wskazała ojca, jako osobę na rzecz, której się zrzeka, to jeśli było to przed terminem do przyjęcia bądź odrzucenia spadku, to takie oświadczenie jest nieskuteczne (choć i tak z braku innych osób uprawnionych własność spadku przeszła na ojca). Jeśli było to uczynione po upływie tego terminu, to zachodzi okoliczność 3)
3) de facto darowizna przed sądem – gdy „zrzekła” bądź „odrzuciła” Pani spadek po upływie pół roku od dowiedzenia się o tytule swego powołania lub już po złożeniu oświadczeniu o przyjęciu spadku. Jest tez druga możliwość. Spadkobranie miało formę testamentu i Pani „zrzekła” się na rzecz ojca spadku (po upływie terminu albo po wcześniejszym przyjęciu spadku) niezależnie od zrzeknięcia się lub nie innych spadkobierców testamentowych.
Każde z tych ww oświadczeń można odwołać powołując się na w stan wyłączający świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli – np. załamanie się po śmierci mamy. Jednak jest to trudne do udowodnienia. Jeśli jednak Pani sytuacja podchodzi pod sytuację 3) to dochodzi kolejna możliwość – odwołania darowizny z powodu rażącej niewdzięczności. Tylko czy rażąca niewdzięczność zaszła oceni sad, który w tym względzie na ogół uwzględnia to w ostateczności. Jeśli by ojciec wyrzucił Państwa z domu czy kogoś z Państwa skrzywdził to była by to rażąca niewdzięczność. Odmowa zaś darowania swojej własności raczej rażącą przewiną nie jest. Ale oczywiście nie znam wszystkich okoliczności faktycznych i może się mylę. Zwracam tylko uwagę, że powołanie się na rażącą niewdzięczność jest bardzo trudne w praktyce. Reasumując, jedyną chyba furtką dla Pani jest dość karkołomna próba udowodnienia, że nie wiedziała Pani co podpisuje z powodu załamania po śmierci mamy.

c) heh, nie następuje zmartwychwstanie, choć jest ono możliwe np. w wyniku odwołania umowy zrzeknięcia się spadku. W Pani jednak wypadku, Pani „umarła” dla celów spadkobrania po mamie, a nie dla wszelkich spadków. Tak więc jest Pani uprawniona do spadku po zmarłym ojcu. Po całym spadku, bez żadnej różnicy na umowy czy oświadczenia z przeszłości. Darowizna nie jest już wyodrębnioną dla Pani częścią spadku tylko częścią całej masy spadkowej, która przypada w określonych ustawą lub testamentem częściach spadkobiercom.

d)hm, w zasadzie, jeśli list jest podpisany i opatrzony datą to nie jestem taki pewny czy faktycznie nie posiada on żadnej mocy prawnej. Ale chyba trochę za późno, żeby ustalać że list ten był tak naprawdę testamentem. Nie będę drążył tego tematu, bo nawet nie wiem w jakim jest stanie list i co zawiera. Radzę tyko jakby co zajrzeć do art. 962 zd.2 kc, żeby pokazać że taki list to niekoniecznie tylko kartka papieru.

e) krzyknąć to zawsze Pani może, ale oczywiście żeby uniemożliwić tym samym wzięcie ślubu trzeba mieć jakąś podstawę prawną. Jest ich trochę, choć wątpię, żeby jakakolwiek się nadawała w Pani sytuacji. Wymienię je, i od razu uprzedzam, że nie są one podane dla żartu, a tylko dlatego, że świat jest kolorowy i ja siedząc za sterami komputerami nie mogę wiedzieć jaki jest stan faktyczny w konkretnym przypadku. Poza tym, może komuś innemu się to przyda. Do rzeczy. Może Pani krzyknąć skutecznie prawnie „nie”, gdy Pani potencjalna macocha :
1) ma „ptaszka”
2)nie ma skończonych 18 lat
3)ma już męża
4)jest ubezwłasnowolniona całkowicie
5)jest dotknięta chorobą psychiczna lub niedorozwojem umysłowym (tu trzeba coś więcej niż Pani opinia;)
6)jest bliskim krewnym ojca lub przez niego osobą adoptowaną

Lub gdy jedno z małżonków :
1)z jakichkolwiek powodów znajdować się będzie w stanie wyłączającym świadome wyrażenie woli podczas mówienia sakramentalnego ”tak”
2)będzie pod wpływem błędu co do tożsamości drugiej strony
3) złożyć ma oświadczenie o wstąpieniu w związek małżeński pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej, jeżeli z okoliczności wynika, że składający oświadczenie mógł się obawiać, że jemu samemu lub innej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo osobiste

Ostatnia możliwość to ustalenie, że osoba która udziela ślubu nie jest księdzem czy kierownikiem urzędu stanu cywilnego. To ostatnie może wchodzić w rachubę, jeśli ślubu udziela pracownik usc, bez przekazania mu kompetencji przez kierownika usc.

To chyba wszystkie prawne sposoby zapobiegnięcia małżeństwu. Pozaprawnych sposobów może nie będę jednak podsuwał;) Zawsze można tez wpłynąć na ojca po dobroci, choć z zakochanym o to ciężko.

Mam nadzieję, że ten tekst jest w miarę zrozumiały. Jakby co to służę w wolnym czasie pomocą. Proszę się nie krępować odnośnie długości zapytań. Czym więcej wiem tym bardziej mogę pomóc. Przykładowo w Pani poście nie ma nic o tym, kto był spadkobiercą – Pani i ojciec, czy może jeszcze Pani rodzeństwo. Poza tym nie podała Pani formy spadkobrania. Od przybytku głowa nie boli (mnie). Serdecznie pozdrawiam!
Martyna / 83.11.247.* / 2006-07-11 14:42
Witam,

Dziękuję Panu bardzo. Po długiej podróży jestem już w moim rodzinnym mieście i po wielogodzinnym wałkowaniu tematu zarówno z Tatą jak z przyszłą macochą. Pomijając już fakt jak wielkim źródłem radości są takiego typu rozmowy, jak na razie udało mi się pozyskać tylko parę cennych..faktów.
Mam przed sobą następujący akt notatrialny
" Umowa o dział spadku, zniesienie wspólności własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu i zniesienie współwłasności"
"(...)Marian B. (ojciec), Martyna B., Łukasz B. (mój brat) oświadczają, że bez żadnych spłat i dopłat dokonują po zmarłej Bożenie B. zgodnego działu spadku, zniesienia wspólności własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego nr 118 i zniesienia współwłasności samochodu osobowego(...) w ten sposób, że Marian B. w całości nabywa(..) własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu mieszkaniowego wraz z prawami z nim związanymi(...)
Coś czuje, że to w takim razie chodzi o jeszcze coś innego, i jeżeli wcześniej wprowadziłam Pana w błąd, to przepraszam. Wynikało to z tego że tato używał cały czas sformułowań "zrzeczenie, przepisanie na siebie" zamiennie (a czasami naraz).

Poza tym domyślam się skąd wynika odmowa mojego taty. Cytat z wypowiedzi mojej przyszłej macochy
" Ja powiedziałam twojemu ojcu żeby zrobił jak uważa, może przepisać na was ale wtedy ja zrobię to samo, a to kosztuje. "
Jak zgodnie egzystują w tym zdaniu altruizm i zawoalowany szantarzyk emocjonalny (aż dziw bierze że się nie pogryzą) to już pominę.
No i się nasłuchałam wczoraj (po kilka razy) , jakie to po jej dziadkach zostały dłuugie łąki, jakie szeerokie działki budowlane, jakie wieelke domy, z takimi wieelkimi oknami. No i oczywiście jakie to przy tym wszystkim nasze mieszkanie jest malutkie.
Nie komentowałam. Osobiście uważam, że wystarczy że dziadkowie ją "przeskoczą" przepisując to jej dzieciom i w tym momencie ma wieelkie.. nic.

Będę dążyć do tego aby obie strony podpisały po prostu zrzeczenie się praw do spadku.
W zwiazku z tym dzisiaj rano nasuneło mi się parę pytań.

a)Jeżeli ona ma dwójkę dzieci (dzieci nie są małoletnie i nie są uznane przez tatę)(miejmy nadzieję) to czy one znajdują się w pierwszej grupie i dziedziczą z nami w cześciach równych czyli spadek po tacie dzieli się na 5 części, czy my po 1/3 a oni w trójkę po 1/9
b) jeżeli przyszła macocha zrzeknie się spadku ( oczywiście w sensie prawnym, czyli za życia taty) to czy w tym momencie nie dziedziczą jej dzieci.
Ze wszystkich form prawnych właśnie to zrzeczenie się spadku wydaje mi się najpewniejszą formą zabezpieczenia woli spadkodawcy (na pewno lepszą formą niż testament.), czy słusznie?

Na koniec, dla rozluźnienia przytoczę kolejny cytat macochy który mnie osobiście rozbawił ( możliwe że poczucie humoru mam ciut wypaczone ). Jest to , z braku lepszego określenia, argument w dyskusji o sens darowizny mieszkania na nas.
" za te 1500 złotych opłaty notarialnej to by była nowa wersalka, bo stara skrzypi"
hmm,
Jeszcze raz dziękuję serdecznie i pozdrawiam bardzo gorąco!!!

ps.chyba że z okazji upałów życzy Pan sobie chłodniej
P.T. / 2006-07-12 16:27 / Altruista forum - pomoc prawna
W takim razie nie mam już wątpliwości, co nastąpiło podczas postępowania działowego. Była to faktycznie jeszcze inna czynność prawna, a mianowicie „sądowe nieodpłatne zniesienie współwłasności spadkowej” (nazwa własna). Moim zdaniem nie da się tego odwołać. Postanowienie sądu odnośnie zatwierdzenia takiego podziału korzysta z prawomocności sądowej i uchylić je można tylko poprzez nadzwyczajne środki zaskarżenia, których podstawy tutaj raczej nie występują. Można się spierać czy notarialne zniesienie współwłasności może być odwołane, ale sądowe już na pewno nie. Zresztą i tak by Pani nie znalazła dla sądu dostatecznie zasadnych przyczyn rażącej niewdzięczności.
Zrzeczenie się dziedziczenia dla Pani jest korzystniejsze od testamentu, gdyż temu, kto się zrzekł, nie przysługuje spadek, ani nawet zachowek. Jeżeli się macocha zrzeknie dziedziczenia po Pani ojcu, to będzie wyłączona ze spadku wraz ze swoimi dziećmi. Chyba, że coś innego oświadczy u notariusza. Może np. oświadczyć : „Ja, Małgorzata B. zrzekam się praw do dziedziczenia po moim mężu Marianie B, ale wyłączam ze skutków prawnych tego zrzeczenia się moich zstępnych”. Poza tym zawsze obie strony mogą odwołać zrzeczenie się. Sama macocha, ani sam ojciec nie mogą odwołać zrzeczenia, ale jeśli dojdą do konsensusu, to wystarczy, że złożą u notariusza odwołanie zrzeczenia. Tak więc nie jest to zabezpieczenie stuprocentowe.
Jeżeli jednak nie dojdzie do zrzeczenia się spadku, to jeśli ojciec nie zostawi testamentu, to będą Państwo dziedziczyli w trójkę (macocha, brat i Pani) po 1/3. Uznanie nie swoich pełnoletnich dzieci raczej nie wchodzi w rachubę w Pani sytuacji, chyba że Pani ojciec jest biologicznym ojcem dzieci macochy. Przysposobić zaś tylko dziecko małoletnie.
Co do darowizny, to ta też posiada pewne wady. Co do kosztów, to oczywiście wynagrodzenie notarialne i opłata skarbowa. Podatek od darowizny nieruchomości też jest astronomiczny, ale mniemam, że zamierza Pani skorzystać z ulgi mieszkaniowej. Oprócz kosztów jednak zachodzi inne niebezpieczeństwo. Otóż w razie śmierci Pani ojca macocha będzie uprawniona do zachowku m.in. od tej darowizny, bez względu na upływ czasu od jej dokonania. No chyba, żeby udało by się Pani namówić ojca na darowiznę, a macochę na zrzekniecie się dziedziczenia po ojcu. Wtedy zachodzi tylko małe ryzyko odwołania darowizny z powodu rażącej niewdzięczności i trochę większe, jak mi się zdaje, ryzyko odwołania zrzeknięcia się.
Na marginesie dodam, że zrzekniecie się spadku powoduje całkowicie wyłączenie od spadku. Z tego powodu ojciec być może nie będzie chciał zostawić, na wypadek swojej śmierci, żony bez grosza. I tu porada dla ojca, że może on ubezpieczyć się na życie z wypłatą odszkodowania dla żony. Może też w umowie OFE zastrzec, żeby wszystkie środki zgromadzone w OFE po jego śmierci powędrowały do kieszeni żony. Jest to zwolnione od podatku i zachowku i stanowi najlepsze zabezpieczenie kochanek i kochanków;) To samo dotyczy IKE. W ten sposób może dojdą Państwo do porozumienia.
Pozdrawiam i życzę najgoręcej najchłodniejszych dni;)
Martyna / 156.17.54.* / 2006-07-16 17:28
Dziekuję Panu bardzo za okazaną pomoc. Mam na myśli również wsparcie duchowe. Sprawa moja na razie utknęła w martwym punkcie.
Tato przeszedł się do ZNAJOMEGO notariusza, ten powiedział mu, żeby na razie nic nie robił bo 1 stycznia zmienia się prawo na korzyść dla pierwszej grupy(??! )
(nie żebyśmy właśnie wszyscy byli w pierwszej..)
, i wogóle to to wszystko niepotrzebne.Testament sie spisuje i już ( trochę jak podejście lekarza "od 20 lat robie na wszystko lewatywę i jest dobrze" )
"Opadłymi ręcami" piszę serdeczne pozdrowienia, i jeszcze raz bardzo Panu dziękuję.

ps. Przynajmniej te dni chłodniejsze jakieś takie..
P.T. / 2006-06-30 15:03 / Altruista forum - pomoc prawna
Altruista w pogotowiu;), tylko że ostatnio ludzię proszą o porady bezpośrednio na moją skrzynkę, więc działalność moja przeniosła się poza forum. O tyle nad tym ubolewam, iż inni nie mogą korzystać z gotowych rozwiazań. A ustny się zbliża wielkimi krokami. Pozdrawiam!
I.N. / 83.238.214.* / 2006-07-04 20:15
Zwracam się z prośbą o pomoc.Moja Babcia przepisała mi u notariusza w drodze darowizny mieszkanie własnościowe.Babcia żyje.Jeżeli po Babci nie pozostaje nic więcej do dziedziczenia,to czy po śmierci Babci jej 2 synów jeżeli nie zostanie napisany testament może się domagać ode mnie zachowku.Ja słyszałam,że nie bo to jest darowizna za życia,a dziedziczenie o charakterze z ustawy.Tak mi powiedział notariusz,który spisywał nami akt.Z góry dziękuję za odpowiedź.
P.T. / 2006-07-07 20:03 / Altruista forum - pomoc prawna
Wygląda na to, że zaszło nieporozumienie z notariuszem. Dwóch synów babci
nie może sie domagać faktycznie zachowku za życia. Mają jednak do tego prawo
po śmierci babci. W zachowku bowiem chodzi o to, że darowizny za życia
uszczuplają potencjalny majątek, który by został po śmierci spadkodawcy.
Jesli więc babcia umrze, synowie będą się mogli domagać zachowku od części
majątku przekazanego darowizną. Jest jednak pewien warunek dodatkowy, jeśli
Pani nie jest osobą uprawnioną. Zachowku bowiem w takim wypadku można się
domagać tylko, gdy darowizna nastąpiła w ciągu ostatnich 10 lat przed
śmiercią babci. Liczyć więc trzeba, że babcia będzie żyła jak najdłużej,
wtedy nie bedzie problemu. Pozdrawiam!
I.N. / 2006-07-09 10:17
Dziękuję za odpowiedź.Nie do końca wszystko rozumiem.Załóżmy,że mieszkanie jest warte 50tys.PLN.Po ile wówczas muszę spłacić każdego z synów Babci.Babcia nic więcej w spadku nie zostawia.
Nie wiem czy jestem osobą uprawnioną.Jestem wnuczką,a moi Rodzice żyją.Czy można teraz u tego notariusza przerobić tą darowiznę na sprzedaż.Dziękuję za pomoc.
P.T. / 2006-07-09 14:47 / Altruista forum - pomoc prawna
Jeśli mieszkanie jest warte 50.000 zł to należy się zachowek w wysokości 12500 zł dla każdego z osobna spadkobierców. Oczywiście jeśli się oni o zachowek upomną, bo należy im się tylko na ich żądanie. Poza tym wartość darowizny trzeba będzie ustalić w chwili zasądzenia zachowku, a nie teraz. Nie słyszałem o możliwości konwersji darowizny na sprzedaż. Jednak może notariusz się zgodzi na umowną zmianę darowizny na dożywocie. Dzięki temu udało by się uniknąć wysokich podatków. Od dożywocia jednak naliczany jest podatek w wysokości 2% wartości nieruchomości. To zależy jednak od uznania notariusza. Nasuwają mi się bowiem pewne wątpliwości. Otóż normalnie taka umowa powinna stanowić, że Pani zgadza się na odwołanie darowizny bez powodu, pod warunkiem że babcia zbędzie nieruchomość w zamian za prawo dożywocia. Na mocy art. 157 § 1 kc przeniesienie własności nieruchomości pod warunkiem jest niedopuszczalne. Można zaś się zobowiązać do przeniesienia własności nieruchomości pod warunkiem. Jednak w Pani przypadku nic to nie daje, bo żeby ustanowić dożywocie, babcia musi być znowu właścicielem. Do tego potrzebne jest odwołanie darowizny. Samo odwołanie musi być już bezwarunkowe. W takim wypadku potrzebne są niejako dwie umowy, mogące się znaleźć w jednym akcie notarialnym. Na mocy porozumienia stron Panie odwołują darowiznę, a następnie babcia zbywa Pani tą nieruchomość, a Pani zobowiązuje się do dożywotniego utrzymywania babci. Może się mylę, ale wydaje mi się taka czynność rodzi obowiązek podatkowy – podatku dochodowego, bo babcia odpłatnie zbywa nieruchomość przed upływem 5 lat od nabycia (w tym samym przecież dniu). Może też Pani darować nieruchomość babci, a ta następnie przeniosła by własność nieruchomości z zastrzeżeniem dożywocia. Oznacza to jednak kolejny raz zapłacenie podatku od darowizn. Dlatego radzę udać się do notariusza i zapytać się czy nie można by było dokonać umownej konwersji umowy darowizny na umowę dożywocia oraz radzę zapytać się, w razie jego zgody, jakie to rodzi koszty podatkowe, bo może się ten manewr okazać nieopłacalny. Tyle tylko mogę doradzić. Pozdrawiam!
M.P. / 195.205.248.* / 2006-07-04 15:02
Dzień dobry, przegladjąc forum widzę że zna się Pan zna na rzeczy i proszę o poradę. Dostałem rok temu przed slubem darowizne od babci - mieszkanie /zwykła darowizna, babcia ma inne mieszkanie/. Już wczesniej ja i moja narzeczona mieliśmy troche rodzinnych konfliktów z babcią i choć prezent cudny to troche niespodziewany; zadziwiła nas przychylność i chojność babci. Potem były rózne perypetie rodzinne o wyrzucanie starych mebli, nie zapraszanie na herbate, o zabrudzenie dywanu,złe suszenie rzeczy itp. Wspomne że babcia ma b.konfliktowy charakter, nigdy nie idzie na kompromis, usilnie wymysla problemy i stara się wpłynąć na czyjeś życie. Jedno zdarzenie przeważyło o jej chęci odwołania darowizny; otóż moja zona będąc jeszcze w ciązy została odwiedzona przez babcię z listem w którym miała wobec niej zarzuty m/in. o to że słyszała że była z kimś już kiedyś w ciąży - wierutna bzdura, oraz inne w/w problemy- żona wyprosiła ją z mieszkania. Powiedziałem babci żeby nie nachodziła mojej żony gdy mnie nie ma w domu, tylko pod tym warunkiem może przychodzić. Kilka dni potem babcia wraz ze swoją siostrą odwiedziły moją żonę /na zwolnieniu z powodu ciąży/ która wpuściła siostrę babci a babcie poprosiła zeby wyszła. Babcia siłą weszła do mieszkania, zona zadzwoniła po mnie /ale nie mogłem się stawić aby jej pomóc/ i w końcu na policje. Zanim przyjechali babcia już wyszła , choć siedziała z pół godziny. Reszty chyba się Pan domysla. Czy bronienie siebie, dziecka /wiadomo że takie konflikty bardzo wpływają na psychikę, emocje, zona długo się potem nie mogła uspokoić, źle się poczuła/ jest rażącą niewdzięcznością obdarowanego, bo babcia nie została przyjęta w mieszkaniu które podarowała? Nadmienię że rzadko babci ę przyjmowaliśmy z powodu licznych konfliktów ale ja starałem się jej pomagać u niej w mieszkaniu gdy o to prosiła.Nie wiem jak Sąd to oceni, bedziemy się bronić ale obawiam się że w przypadku niekorzystnego werdyktu stracimy rodzinę /bo taka sprawa to przeciez sensacja a ja zapewne wyrodny wnuk/ ,także zainwestowane w mieszkanie pieniądze i szanse na kupienie mieszkania które jeszcze rok temu gdy były 20-30% tańsze. Czy jest szansa na wygranie tej sprawy a jesli nie, to czy sprzedaż darowanego mieszkania jest najlepszym wyjściem?
P.T. / 2006-07-07 19:58 / Altruista forum - pomoc prawna
Po pierwsze, moim zdaniem, w ogóle nie zaszła, w przedstawionej przez Pana sytuacji, rażąca niewdzięczność. To, że ktoś nam coś podarował, nie oznacza, że może nas zniesławiać czy nachodzić, bo to są wręcz zachowania bezprawne. Po drugie, rażącą niewdzięcznością musi się wykazać obdarowany, a nie jego małżonka. To obdarowanemu trzeba postawić zarzut, a w przedstawionej przez Pana sytuacji, nie mogę dostrzec w Pana zachowaniu jakichś ujemnych cech. Co do sprzedaży nieruchomości, to jest niecelowe zachowanie. Z braku nieruchomości podarowanej, darczyńca może żądać jej wartości. I tak najlepszym, jak zwykle, wyjściem jest mediacja, bo jednak rodzina to najwyższa wartość, a chodzenie po sądach to ostateczność. Pozdrawiam!
wwbb / 2006-06-30 18:42
Jestem nowym członkiem forum.Na wstępie życzę powodzenia na egzaminie.Trzymam kciuki.Wiem co to znaczy,kończyłem medycynę.Mam prośbę.Od 3 miesięcy zdążyłem wkuć już K.C. niemalże na pamięć.Również nasi notariusze podają sprzeczne odpowiedzi.Prawo spadkowe jak już ktoś to słusznie zauważył jest strasznie pogmatwane.Dziadek mój przepisał mi własnościowe mieszkanie darowizną notarialną z wyłączeniem ze schedy spadkowej.Żony nie ma,ale ma 4 dzieci.Jeżeli Dziadek nie zostawił testamentu(dziedziczenie ustawowe),nie zostawia w spadku nic więcej(ewentualnie wyposażenie mieszkania),to czy dzieciom Dziadka należy się ode mnie zachowek,skoro jest wyłączenie ze schedy spadkowej,skoro ja nie jestem spadkobiercą ustawowym(Rodzice żyją) i skoro jest to dziedziczenie ustawowe,a zachowek dotyczy przecież dziedziczenia testamentowego).Bardzo Pana proszę o odpowiedź, bo studiowanie K.C. zajmuje mi wiele czasu a też się muszę zabrać za naukę.Dziękuję z góry za odpowiedź.
P.T. / 2006-07-02 00:53 / Altruista forum - pomoc prawna
Niestety, żeby wyłączyć kogoś od zachowku, trzeba go wydziedziczyć. Jeżeli
dziadek nie wydziedziczył swoich ustawowych spadkobierców to zachowek dalej
im się należy. Na cele zachowku oblicza się specyficzny udział zachowkowy,
do którego wchodzą też darowizny na rzecz osób nie będących spadkobiercami.
Jeśli darowizna nie była dokonana przed dalej niż 10 laty, to dzieciom
spadkodawcy należy się prawo do żądania zachowku. Wszelkie zastrzeżenia
umowne (np. darowizna z wyłączeniem ze schedy spadkowej) są nieważne.
wwbb / 2006-07-03 14:09
Nie wiem czy dotarły ode mnie wiadomości do Pana.Jeżeli tak to bardzo proszę o odpowiedź.Jeżeli nie to spróbuję jeszcze raz napisać je na forum.Bardzo proszę dać znać na forum.Zobowiązany.Pozdrawiam.
wwbb / 2006-07-09 11:02
Skąd Pan czerpie tą wiedzę.Nie jeden prawnik mógłby się od Pana uczyć.Mam nadzieję,że urlop był owocny.A jak egzamin?Szczęście dopisało?O wiedzę nie pytam bo widzę,że jest wielka.
Wracając do tematu.Nie dogrzebałem się jeszcze papierów.Ale wnioskując po K.C.to mieli 2 możliwości,albo zrzekli się dziedziczenia albo odrzucili spadek.To był dom Dziadka i jego żony.Dziadek zrzekł się również tego domu.Jak już znajdę to napiszę szczegółowo.Nie chciałem wstępnie komplikować sprawy, ale ten dom został darowany dzieciom córki Dziadka,bo córka nie żyje(ale to chyba nie zmienia postaci rzeczy).Dzieci nie wyzbyli się tego domu-mieszkają w nim.Dochodzenie zachowku od nich bylo by problemem,bo oni mieszkają tam i nie mają dużych żródeł dochodów.Zapytam jeszcze,czy faktycznie najpierw mają się domagać zachowku od tych dzieci czy wpierw ode mnieJa z K.C.wywnioskowałem,że najpierw od osoby obdarowanej później?Czy w w/w sytuacji ta nieruchomość będzie wliczana do zachowku(zrzeczenie się dziedziczenia,odrzocenie spadku).
Zapytam jeszcze czy można tę darowiznę przerobić teraz na sprzedaż?
P.T. / 2006-07-09 15:08 / Altruista forum - pomoc prawna
Wydaje mi się w takim razie, że żadnej darowizny na rzecz córki Dziadka nie było. Jeśli dobrze rozumiem, to po śmierci żony Dziadka, wszyscy się zrzekli spadkobrania lub odrzucili spadek po żonie Dziadka, żeby córka Dziadka mogła być jedyną prawowitą właścicielką nieruchomości. Jeśli tak było w istocie to nie była to darowizna. Wracamy więc do punktu wyjścia, gdy istnieje tylko Pana darowizna. Od jej wartości zaś mogą żądać zachowku dwaj żyjący synowie Dziadka i dzieci zmarłej córki Dziadka. Jeśli żadna z tych osób nie będzie trwale niezdolna do pracy lub małoletnia w chwili śmierci Dziadka, to wszyscy będą uprawnieni do żądania w sumie 50% wartości nieruchomości. Nie wiem ile jest dzieci Dziadka, a ile dzieci zmarłej siostry, stąd nie mogę wyliczyć szczegółowych udziałów. Urlopik był udany, a co do egzaminu to po macoszemu potraktowałem jedną z ustaw, z której było dużo więcej pytań niż się spodziewałem. W ostatecznym rozrachunku zabrakło mi tylu punktów, ile miałem źle ze wspomnianej ustawy. Pech, a może lenistwo, bo gdyby nie mundial to może bym jeszcze zmieścił w głowie tą jedną ustawę. Jednak nie miałem już takiego samozaparcia jak wcześniej, gdyż mi się trochę zmieniły plany życiowe i nie byłem nawet pewny czy w razie dostania się na aplikację będę na nią uczęszczał. Nie pomogło to bynajmniej silnej woli. I tak jestem z siebie zadowolony, bo z przedmiotów które się uczyłem miałem prawie wszystko dobrze. Dziękuję za uznanie, bo to bardzo ważne dla zrealizowania zaplanowanego przeze mnie przedsięwzięcia w niedalekiej przyszłości. Pozdrawiam!
wwbb / 2006-07-09 17:07
To jednak chyba było tak,że Dziadek przekazał ten dom drogą darowizny dzieciom zmarłej córki(czyli swoim wnukom).Dzieci Dziadka zrzekły się dziedziczenie tego spadku.Pytanie,które mnie bardzo nurtuje bo nie ma na nie odpowiedzi w K.C.-czy w w/w sytuacji wartość tego domu będzie wliczana do substratu zachowku.K.C mómi,że osoby, które się zrzekły dziedziczenia nie mogą rościć pretensji o zachowek co do tego majątku.Ale czy jednocześnie ten majątek(dom)będzie wliczany do zachowku(bo przecież wszystkie darowizny się wlicza),ale to nie logiczne bo wtedy nawet jak by się domagały zachowku ode mnie to w części domagają się zachowku po domu którego się zrzekli.Trochę mieszam ale chodzi mi o to czy jak oni się zrzekli to ja będę musiał spłacić zachowek po tym domu.Ufff....
wwbb / 2006-07-09 11:32
I jeszcze jedno zapytanie czy w sytuacji kiedy spadkobiercy(dzieci Dziadka) zrzekli się dziedziczenia,ten dom będzie wliczany do obliczania zachowku.Jak wynika z K.C. nie mogą oni(spadkobiercy,którzy się zrzekli) domagać się zachowku od "tego domu"-od ich właścicieli,więc jak będzie wliczony to ja go muszę spłacić.Czy dobrze rozumuję?Czy w takiej sytuacji ten dom nie jest brany pod uwagę?Jak dokładnie przejrzę papiery to napiszę szczegółowo,ale chyba to była taka opcja.A jeżeli Dziadek też zrzekł się praw do tego domu,to przecież to już nie jest jego spadek.Czy ja dobrze myślę.
Chciałbym Pana zaprosić na piwo,bo imponuje mi pana wiedza.Może kiedyś będzie okazja.Serdecznie pozdrawiam.
P.T. / 2006-07-10 20:11 / Altruista forum - pomoc prawna
Radzę więc sprawdzić czy miało miejsce zrzeknięcie się spadku. Nie można się zrzec części spadku, przykładowo w stosunku do darowizny na rzecz wnuczki. Jeśli faktycznie wszyscy spadkobiercy się zrzekli dziedziczenia po Dziadku, to Pan ma wolne ręce. Nie jest Pan zobowiązany do zapłaty zachowku nikomu. Zrzeknięcie się spadku jest w skutkach prawnych równe śmierci zrzekającego się i wszystkich jego dzieci czy wnuków. Co do skutku wobec zstępnych zrzekającego się można jednak inaczej się umówić, więc też radzę to sprawdzić. Umowa taka musi być koniecznie zawarta w formie aktu notarialnego, bo inaczej będzie nieważna. Jeśli więc jest akt notarialny zrzeknięcia się dziedziczenia, to radzę go przeczytać. Jeśli nie ma w nim żadnych wyjątków, to tym co się zrzekli nie należy się zachowek. Jeśli więc wszyscy się zrzekli to może Pan spać spokojnie. No chyba że Dziadek i spadkobiercy odwołają notarialnie zrzeknięcie się. Nasze prawo nie jest na ogół bezsensowne, tylko trzeba uważać co się podpisuje. Pozdrawiam!
wwbb / 2006-07-14 20:35
Witam.Nie mogę się dogrzebać aktu notarialnego.Dziadek schował go skutecznie.Znalazłem tylko decyzję sądu o zniesieniu współwłasności dotyczącą tego domu-(nie wiem czy Dziadek nie potraktował tego jako zrzeczenie).Czyli wracamy do punktu wyjścia.Mam pytanie,czy ja ,który dostałem darowiznę 3 lata po "nich" jestem według K.C. traktowany jako ten,który otrzymał później?Do kogo najpierw muszą zwrócić się o zachowek?W tym domu mieszka 5-cioro wnuków Dziadka,w tym nieletnich.Prawnym ich opiekunem jest najstarszy wnuk.Córka Dziadka,a ich matka nie żyje,ojciec się nimi nie interesuje.Czy w takiej sytuacji są zobowiązani do spłaty zachowku.Czy ten dom będzie obliczany do zachowku i czy ja będę musiał spłacić wszystko.Wartość domu 150tys.PLN,wartość mieszkania 70tys.PLN.Dlaczego ja muszę spłacać zachowek za ten dom,to nie ma dla mnie sensu.Będę musiał oddać mieszkanie.A jeżeli jest to moje jedyne lokum w którym mieszkam,czy sąd może uchylić wyrok od spłaty zachowku.Dziękuję za odpowiedź.
P.T. / 2006-07-14 21:07 / Altruista forum - pomoc prawna
W takim razie wychodzi jeszcze inna możliwość. W postępowaniu działowym spadku po żonie Dziadka, Dziadek i inni najprawdopodobniej znieśli współwłasność spadku w ten sposób, że nieodpłatnie nabyła na własność dom córka Dziadka. Ten dom nie wchodzi zatem w poczet przyszłego spadku po Dziadku (nie jest to darowizna). Jednak dalej wchodzi w poczet spadku zachowkowego Pana mieszkanie. Nie wiem ile by musiał teoretycznie Pan zapłacić, bo nie wiem ile Dziadek ma dzieci, a ile wnuków i ilu z nich jest małoletnich. Niestety nie ma od zapłaty zachowku odwrotu ze względu na zły stan majątkowy. Sąd może co najwyżej rozłożyć spłatę zachowku na raty, ale nie może go umorzyć przez wzgląd na słuszność. Oczywiście wszystkie moje porady są pisane na bazie domysłów, co mogło się zdarzyć parę lat temu. Bez dokumentów niestety mogę tylko próbować pomóc.
wwbb / 2006-07-30 21:20
Witam Pana.Nie wiem czy dotarła ostatnia wiadomość ode mnie,bo na forum się nie zapisała.Zwróciłem się z zapytaniem czy możliwa jest teraz u notariusza konwersja darowizny w dożywocie i czy na pewno nie ma od dożywocia zachowku?Opłata z tego co znalazłem to 2% podatku.Ale jak to zrobić u notariusza,czy w ramach aneksu,czy na drodze sądowej?I jak to jest z możliwością wydziedziczenia?Czy można wydziedziczyć synów i ich dzieci czy trzeba też wydziedziczyć wnuki?Pozdrawiam.
P.T. / 2006-08-01 17:36 / Altruista forum - pomoc prawna
Szczerze mówiąc, dziwi mnie fakt niewiedzy o tym aspekcie zachowku przez Panią notariusz. Z drugiej strony, przepisy o zachowku są sformułowane dość niejasno i ja także miałem parę miesięcy temu problemy z odczytaniem ich znaczenia. Dopiero lektura orzecznictwa i doktryny pozwoliła mi na dogłębne zaznajomienie się z uregulowaniem zachowku w naszej procedurze. Często się zdarza, że spadkodawca za życia obdarował swoim majątkiem kilka osób, nawet nieuprawnionych do spadkobrania, a w efekcie spadkobiercy nie mają już czego dziedziczyć. Zachowek służy im właśnie do odzyskania choć części majątku spadkodawcy.
Umowa dożywocia jest w wielu aspektach bardziej korzystna od umowy darowizny, choć ma też swoje wady. Od dokonanej umowy dożywocia nie należy się zachowek. Ponadto nie nalicza się podatku od darowizny, lecz 2% podatek od czynności cywilnoprawnych. jednak z drugiej strony do treści umowy dożywocia należą pewne obowiązki, jak przykładowo dożywotnie utrzymanie i zapewnienie mieszkania dożywotnikowi.
Co do konwersji, to kodeks cywilny tego nie reguluje. Najlepiej udać się na wizytę do notariusza i tam spróbować dokonać konwersji. Notariusz może się zgodzić na to, jeżeli według niego nie będzie taka czynność dokonana w celu obejścia prawa. Jeśli się jednak nie zgodzi, to można odwołać darowiznę i zawrzeć umowę dożywocia. Najlepiej w jednym akcie notarialnym, żeby nie płacić podwójnie. Oczywiście lepiej się upewnić przed dokonaniem tych czynności prawnych o skutkach podatkowych, gdyż notariusz może mieć na nie inne spojrzenie niż ja.
Wydziedziczenie nie działa na wszelkich niewydziedziczonych zstępnych, a więc na dzieci wnuki, prawnuki, itd. Warunkiem jest, żeby oni żyli w momencie śmierci spadkodawcy. Przykładowo, jeżeli spadkodawca wydziedziczył jedynego syna i jego dwójkę dzieci, a kilka dni przed śmiercią urodzi się wnuk, którego już nie wydziedziczy (bo i za co) to ten wnuk będzie uprawniony do zachowku
wwbb / 2006-08-04 12:21
Witam Pana.Byłem na rozmowie u notariusza.Nie byłem w stanie przekonać Pani notariusz do zachowku od darowizny.Natomiast spojrzałen na ten problem a innej strony.Nie wiem czy mam rację ale Pani notariusz kazała mi spać spokojnie a uchodzi w naszym mieście za dobrego prawnika.Teraz rozumiem to tak. o zachowek może się starać tylko osoba uprawniona-K.C.A o uprawnieniu możemy mówić tylko przy dziedziczeniu testamentowym.Dziadek nie zostawia testamentu,więc spadkobiercy dziedziczą z ustawy.Nie mogą domagać się ode mnie zachowku jako od obdarowanego.Gdyby był testament to wtedy i owszem jeżeli nie spłaci zachowku osoba powołana do dziedziczenia testamentem to ja mam obowiązek spłacić zachowek.Owszem nie można wyłączyć darowizny z doliczenia na substrat zachowku.Można ją wyłączyć z doliczenia na schedę spadkową-(art.1039).Więc będzie moja darowizna wliczona na substrat zachowku,ale nie będzie zachowku bo nie ma testamentu.A na dziale sapadku też mnie nie musi być bo darowizna jest wyłączona ze schedy.Trudno wyczuć ale coś w tym jest.Skoro Pani notariusz,która wiele lat pracowała u nas w wydziale cywilnym tak twierdzi to ja już nie wiem.Pozdrawiam i proszę o ustosunkowanie się.
P.T. / 2006-08-10 21:57 / Altruista forum - pomoc prawna
Oczywiście Pana darowizna nie będzie doliczona na schedę spadkową przy podziale między spadkobiercami, bo spadkobiercą Pan nie jest. To jest inna para kaloszy, o której nie wspominałem. Co do jednak pozostałych zapewnień Pani notariusz, to już jednak nie jestem taki pewien. Nie chcę Pana martwić, ale ja w praktyce spotkałem się z taką sprawą, że było dziedziczenie ustawowe, a jeden z niezadowolonych spadkobierców zażądał zachowku z darowizny uczynionej przez spadkodawcę na rzecz osoby spoza rodziny i … wygrał sprawę. Z początku miałem takie zdanie jak Pana notariusz, ale sędzia, z później znajomy profesor (co prawda z innej dziedziny) przekonali mnie do swoich racji. Ich wykładnia polegała na tym, że na pierwszy ogień szedł przepis art. 993, który stanowi, że dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę – specjalnie dla celów ustalania zachowku. Gdy już ustali się całą pulę, to porównuje się sumę, którą się otrzymało, czy to w testamencie, czy to bez testamentu, do 1/2 udziału obliczonego razem z tymi darowiznami. Jeżeli suma otrzymana jest niższa, wtedy można żądać zachowku. Sumę otrzymaną w spadku powiększają jeszcze darowizny za życia, zapisy czy testament. Gdy tych trzech rozrządzeń nie ma albo są za małe, a suma, którą spadkobierca otrzymał jest mniejsza niż obliczony wraz z darowiznami udział zachowkowi, należy mu się zachowek. W przeciwnym wypadku dochodziło by do dosyć absurdalnych przypadków w praktyce. Wyobraźmy sobie, że pan x zostawił testament, w którym po równo obdzielił swoich synów, jedynych spadkobierców. Wtedy synowie ci mogą się domagać zachowku od innych osób, jeśli pan x za życia dokonał bardzo wysokich darowizn. Pan y za to nie zostawił testamentu i także dziedziczą po nim wszystko synowie. Udział powinien być taki sam, jak w przypadku pana x, ale taki nie będzie, bo synowie ci nie mogą domagać się zachowku. Druga sytuacja to taka, że pan z chce swój dom zostawić kochance, mając w poważaniu los rodziny. Jeśli przepisze na nią dom w testamencie, to rodzina będzie uprawniona do zachowku, a jeśli tuż przed śmiercią da jej dom w darowiźnie, to już rodzina nie będzie mogła nic żądać, bo nie ma testamentu?
Mój profesor zaś powiedział, że zachowek jest pewnym zabezpieczeniem rodziny, na wypadek gdyby oszczędności całego życia spadkodawca uszczuplił, czy to testamentem czy to darowizną. Jeśli więc za życia spadkodawca za życia dokonał darowizny, to ta uszczupli spadek, i spadkobiercy dostaną mniej, niż by dostali gdyby nie darowizna. I nie ma tu różnicy czy jest testament czy go nie ma. Tu i tu darowizna może skutkować brakiem spadku. Ponadto ów profesor dodał, że ustawodawca mniej po prostu chroni czynności nieodpłatne niż czynności odpłatne. Widać tego przykłady w całym kodeksie. Jak to powiedział pewien znajomy inwestor „jak słyszę, że coś jest za darmo, to już zaczynam się bać”.
Podsumowując, nie wiem kto ma rację, ale jak widać, stosowanie pewnych przepisów jest dosyć różnorodne. Sam Pan kiedyś napisał, że przekonał pewnego adwokata do swojego punktu widzenia, co nie powinno mieć miejsca, skoro adwokat to prawnik, a Pan jest lekarzem. Nic na to jednak nie poradzę, tylko uczulam na ostrożność w zapatrywaniu się na zachowek. Jeszcze raz napiszę – nie jestem uprawnionym radcą prawnym, moje porady są tylko grzecznościowe. Nie pobieram za nie należności, ale też nie ponoszę za nie odpowiedzialności. W praktyce spotkałem się z omawianym problemem raz i jego scenariusz wpłynął na treść moich porad. Nie wiem zaś czy rację ma mój sędzia czy Pana notariusz. Jeszcze raz napiszę, że być może w Pana indywidualnym przypadku zachowek nie wchodzi w rachubę, stąd takie porady. Ja do końca nie jestem przekonany że bez testamentu nie ma zachowku.
wwbb / 2006-08-11 15:14
Witam Pana.Dziękuję za odpowiedź.Jak już wcześniej wspomniałem, ja również interpretuję K.C. podobnie jak Pan.Mam niestety ręce związane.Nie mogę wykonać rzadnego ruchu.Trudno jest mi laikowi przekonywać osoby,które od lat "w tym siedzą".Nic mi nie pozostało jak tylko czekać na dalszy bieg wydarzeń.Z poważaniem dla Pańskiej wiedzy.Dziękuję.
kate / 2006-06-19 21:23
witam, mam pytanie w związku z darowizną mieszkania, którą otrzymałam 6 lat temu od babci, od śmierci ojca (13lat temu) opikuję się babcią, pomagam finansowo. babcia mieszka w tym (darowanym mi) mieszkaniu bo taka jest jej wola, obiecałam jej że zabiorę ją do siebie jak tylko wyrazi chęć. poza darowanym mieszkaniem babcia nie posiada nic więcej, poza mną jest jeszcze jeden wnuk babci, który się nią nie interesuje i nie pomaga jej, pokazuje się może raz lub dwa razy w roku, babcia obawia się, że po jej śmierci brat będzie domagał się zachowku ode mnie, w związku z tym chce notarialnie złożyć oświadczenie o tym w jaki sposób pomagałam jej po smierci ojca.Ja- zastanawiam się na ile będzie to skuteczne, czy problmów i tak nie unikne? --- nie ma testamentu i nie ma masy spadkowej.
P.T. / 2006-06-20 01:04 / Altruista forum - pomoc prawna
Zachowek się wnukowi należy. Takie oświadczenie zaś nie jest regulowane przepisami prawa cywilnego. Mimo wszystko nie zaszkodzi wydanie takiego oświadczenia. W ewentualnym procesie w przedmiocie zachowku będzie Pani mogła żądać zmniejszenia wysokości zachowku powołując się na art. 5 kodeksu cywilnego. Przepis ten stanowi, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Dlatego można się powoływać na notarialne oświadczenie spadkodawcy, jako na dowód tego, że powód nie powinien być uprawniony do całości zachowku, bo to Pani powinna być uhonorowana za swoją pieczę nad spadkodawcą, zgodnie z zasadami słuszności. Takie oświadczenie powinno kosztować u notariusza ok. 30 zł (tak mi się zdaje), a będzie stanowiło dowód tego, co jest w nim zawarte. Pisemne bowiem oświadczenie także jest ważne, ale powód mógłby łatwiej wykazać jego fałszywość, a poza tym forma notarialna może sądowi pokazać jak poważnie traktowana była przez babcię dysproporcja między wnukami w przyczynianiu się do jej szczęścia. Niestety, sukces w powołaniu się na art. 5 jest zależny w głównej mierze od sędziego, na którego Pani trafi. Ogólną dyrektywą judykatury jest opieranie się na klauzuli art.5 tylko w wyjątkowych sytuacjach, ale może w pani sytuacji takie oświadczenie się przyczynić chociaż do nieznacznego zmniejszenia zachowku. W przypadku darowizny nieruchomości taka „nieznaczność” i tak przewyższyła by wspomniane 30 zł. Pozdrawiam!
sabuku / 2006-06-15 13:43
Witam,
Mam pytanie odnosnie umowy o dozywocie.
1). Moja babcia podpisala umowe na dozywocie z moim wujkiem w zamian za przekazanie domu i jej czesci dzialki (Ok. 9000 m). Babcia zmarla w roku 2004. Czy jako wnuczka moge domagac sie zachowku? W jakie formie. Dodam, ze z tej samej nierychomosci odziedziczylam ustawowo po dziadku czesc domu i dzialki.
2). Wujek mój z racji tego, ze mieszka w domu po dziadkach uniemozliwia mi równiez korzystanie z nieruchomosci mimo, ze place podatki .
Twierdzi równiez , ze jako wlasciciel wiekszosci 50/80 (na mocy umowy o dozywocie) sad powinien przyznac mu prawo do pierwokupu mojej czesci dzialki.
Czy sad moze mnie zmusic do sprzedazy mojej czesci ??
3). Czy dzialka polozona w centrum miasta moze byc dzialka rolna? Plan zagospodarowania przestrzennego przwiduje budowe szkoly.
Dziekuje za porade.
P.T. / 2006-06-16 02:43 / Altruista forum - pomoc prawna
Jeśli babcia podpisała czystą umowę o dożywocie to zachowek się nie należy. Jeżeli strony sporządziły umowę darowizny z jednoczesnym prawem dożywocia (zabójcza mieszanka) to można. Wujek nie powinien zaś Pani uniemożliwiać korzystania z nieruchomości, bo prawo korzystania z rzeczy wspólnej mają wszyscy współwłaściciele. Art. 206 kc stanowi, że każdy ze współwłaścicieli jest uprawniony do współposiadania rzeczy wspólnej oraz do korzystania z niej w takim zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem z rzeczy przez pozostałych współwłaścicieli. Stąd też uprawniona jest Pani w domu mieszkać. Pierwokup jest możliwy tylko w razie sprzedaży części udziału w nieruchomości rolnej. To czy jest to działka rolna powinno pisać w księdze wieczystej. Wuj nie może sam Pani wywłaszczyć. Żeby więc wykupić Pani część, powinien wuj wystąpić do sądu z żądaniem zniesienia współwłasności. Nie oznacza to jednak automatycznego nakazu sądu sprzedania przez Panią swojego udziału, tylko z racji tego, że wuj ma większą część. Orzeczenie sądu zależy od rodzaju nieruchomości. Jeśli jest to zwykła nieruchomość, to najpierw sąd powinien rozważyć fizyczny podział. Jeśli ten okazał by się z rożnych przyczyn niezasadny, to powinien sprzedać feralną nieruchomość albo przyznać ją jednemu ze współwłaścicieli, z obowiązkiem spłaty drugiego. Ja osobiście bym wołał dostać dopłatę i mieć z głowy problem. Jeśli jest to gospodarstwo rolne, to zasady zniesienia współwłasności są nieco inne. Jeśli podział między współwłaścicieli byłby sprzeczny z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej, sąd przyzna to gospodarstwo temu współwłaścicielowi, na którego wyrażą zgodę wszyscy współwłaściciele. Z braku konsensusu sąd przyzna gospodarstwo rolne temu z nich, który je prowadzi lub stale w nim pracuje, chyba że interes społeczno-gospodarczy przemawia za wyborem innego współwłaściciela, jeżeli więc wuj stale pracuje jako rolnik tam, to większa jest szansa że to jemu sąd przyzna własność (z obowiązkiem spłaty). Jeśli zaś dom stoi odłogiem, a przez Panią będzie zagospodarowany, to Pani sąd przyzna nieruchomość. Jeżeli zaś warunek spełnia Pani i wuj, bądź żadne z Państwa, to sąd przyzna gospodarstwo rolne temu z Państwa, który daje najlepszą gwarancję jego należytego prowadzenia. Na Państwa wniosek sąd może też sprzedać nieruchomość. Dodatkowym mankamentem gospodarstwa rolnego jest fakt, że jeśli wuj mieszka w tym domu, a Pani zostanie przyznana własność domu to wuj będzie nadal miał prawo mieszkać w tym domu, co prawda nie dłużej niż 5 lat, ale jednak. Albo więc jedno z Państwa wniesie sprawę do sądu o zniesienie współwłasności albo może Pani pozwolić wujkowi na kupno Pani udziału, oczywiście za satysfakcjonującą Panią cenę. W przypadku drogi sądowej, sprawa może się toczyć długo, bo brak jest konsensusu. Najprawdopodobniej sąd przyzna dom temu z Państwa, które ma bardziej usprawiedliwione potrzeby mieszkaniowe. Jeśli jednak żadne z Państwa nie będzie zdolne spłacić zyskanej części nieruchomości istnieje możliwość, że sąd zarządzi sprzedaż domu i podział z tego tytułu zyskanej ceny. Niestety sprzedaż licytacyjna nastąpi najprawdopodobniej po cenie niższej od Państwa oczekiwanej. Chyba że także Państwo będą brać udział w licytacji. Pozdrawiam!
sabuku / 2006-06-16 08:48
Bardzo dziekuje za odpowiedz. Mam jeszcze kilka pytan:
1). Jak moge sie dowiedziec czy umowa ma charakter darowizny z prawem dozywocia czy jest to tylko umowa o dozywocie ? Nie mam dostepu do aktu notarialnego. Od tego zalezy czy bede wystepowala o zachowek po babci. W tej chwili ma termin rozprawy o dzial spadku po babci.
2). Dzialka sklada sie z domu i terenu niezabudowanego. W ksiedze wieczystej zapisana jest jako rolna. Mój wuj jest rolnikiem, ale nie uprawia niczego na dzialce ; natomiast przyjezdzaja seryjnie cyrki, parkuja autobusy, etc. za co pobiera oplaty.
Czy ze wzgledu na polozenie dzialki (centrum miasta) i plan zagospodarowania przestrzennego, który przwiduje zabudowe mozemy domagac sie splaty jak za dzialke budowlana??
3) W tej chwili toczy sie równiez postepowanie sadowe o zniesienie wspólwlasnosci z wujem i podzielenie dzialki na 2 czesci. Na moje czesci chcialabym wybudowac dom z funkcja uslugowa (zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego). Czy biorac pod uwage fakt, ze dzialka jest rolna sad moze mimo wszystko przyznac wlasnosc z obowiazkiem splaty wujowi??
4). Wuj twierdzi, ze nawet w przypadku obowiazku splaty nic mi nie zaplaci gdyz otrzymalam darowizny od dziadków. Dodam, ze nic nie otrzymalam i nie mam zadnego aktu darowizny, etc. Co moze byc dowodem otrzymania darowizny dla sadu ?? Notatka, swiadkowie ?? Dodam, ze to wlasnie wuj byl utrzymywany przez dziadków i oprocz darowizny od babci ma inne nieruchomosci. Nota bene nie jest zameldowany w domu po dziadkach.
5). W jaki sposób moge egzekwowac moje prawo do przebywania w domu ?? Zamki zostaly zmienione po smierci babci.
P.T. / 2006-06-16 12:44 / Altruista forum - pomoc prawna
1)Najlepiej zobaczyć akt notarialny umowy dożywocia. W umowie będzie pisać coś rodzaju : „przeniesienie własności w zamian za prawo dożywotnie utrzymanie” lub „darczyńca darowuje nieruchomość, a obdarowany obciążą ją prawem dożywocia w postaci dożywotniego mieszkania w nieruchomości”. Po treści aktu trzeba wnioskować jaka umowa nastąpiła. Od razu napiszę, że rzadko się zdarza umowa darowizny z jednoczesnym prawem dożywocia. Na ogół darczyńca w ten sposób działa, żeby móc odwołać, jakby co, darowiznę. Normalnie umowa dożywocia zrównana jest z umową sprzedaży i nawet opodatkowana jest podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Moim zdaniem wręcz niemożliwa jest umowa darowizny połączona z umową dożywocia, gdyż taka czynność prawna jest sprzeczna z właściwością umowy dożywocia. Naturą dożywocia jest jego odpłatność, zaś darowizny nieodpłatność. Piszę jednak o możliwości połączenia darowizny z dożywociem, bo słyszałem o takich przypadkach w rzeczywistości. Moim zdaniem takie dożywocie to tak naprawdę służebność osobista, bez względu na to, co pisze w akcie notarialnym. Nie nazwa się liczy, tylko właściwość świadczenia. Tak więc dożywocie to umowa, w której jedna ze stron przenosi własność nieruchomości na drugą stronę, a druga strona w zamian za to zobowiązuje się utrzymywać i pomagać dożywotnikowi do śmierci. Świadczenia zobowiązanego wobec dożywotnika powinny wynikać z aktu notarialnego. Darowizna ze służebnością to przeniesienie własności domu za darmo, z jednoczesnym obciążeniem nieruchomości na rzecz darczyńcy możliwością mieszkania i użytkowania określonej powierzchni domu. To co różni zwykłe dożywocie od darowizny ze służebnością (potocznie : darowizny z dożywociem) jest kwestia utrzymywania zbywcy. Jeśli nabywca zobowiązał się utrzymywać do końca życia zbywcę to jest to dożywocie, jeśli zaś zobowiązał się tylko do dożywotniego udostępnienia pokoju czy części mieszkania to mamy do czynienia z darowizną z jednoczesną służebnością.
2)Wartość działki rolnej jest bardzo niska w porównaniu do budowlanej. Moim zdaniem, jeśli w planie zagospodarowania nieruchomość jest przeznaczona pod zabudowę, to można wnioskować o dopłatę wg cen za działkę budowlaną, a przynajmniej do tych cen zbliżoną. Sąd w razie wątpliwości powoła biegłego rzeczoznawcę majątkowego. W planie zagospodarowania przestrzennego powinno być też zawarte postanowienie o odrolnieniu gruntu. Jeśli jest dana nieruchomość odrolniona to w zasadzie nie nadaje się na działalność rolną, a więc nie mamy do czynienia z gospodarstwem rolnym (nie wiem czy gmina ustaliła, że działka nadaje się pod zabudowę czy ustaliła, że będzie to działka budowlana). Jest to bardzo istotne z punktu widzenia wysokości dopłat, bo jeśli sąd ustali, że ma do czynienia z gospodarstwem rolnym, to w razie braku porozumienia stron co do wysokości dopłat, sąd może je obniżyć w stosunku do możliwości majątkowych tego, któremu przyznaje gospodarstwo oraz typu i stanu tegoż gospodarstwa. Jeśli nie jest to zaś gospodarstwo rolne, to dopłaty będą o rynkowej wysokości.
3)Jeżeli sąd dzieli fizycznie nieruchomość na dwie części, to może przyznać dopłaty gdy jeden ze współwłaścicieli dostanie większą część niż wynika to z jego udziału. Jeśli wuj dostanie cały dom i część działki, a Pani tylko część działki, to Pani będzie uprawniona do dostania dopłaty od wuja. Jeśli jest na odwrót, to Pani będzie musiała dokonać spłaty wujka.
4)Wuj nie może zaniechać dopłat z powodu otrzymania przez Panią darowizny. Z tytułu darowizny może co najwyżej wystąpić do sadu o zachowek, ale sądowe dopłaty jest obowiązany uiścić. Poza tym ciężar dowodu, że nastąpiła jakakolwiek darowizna ciążył będzie na wujku, który w razie nie udowodnienia nie będzie uprawniony do zachowku. Jeśli zaś akt notarialny darowizny nie istnieje to w zasadzie możliwość udowodnienia, że jakakolwiek darowizna nastąpiła, jest bliskie zeru.
5)Z wyegzekwowaniem mieszkania we własnym domu jest w naszym kraju bardzo ciężko. Jest to ułomność naszego porządku prawnego. W razie naruszenia naszego prawa własności nieruchomości nie możemy stosować przemocy. A jak bez przemocy sforsować wymienione zamki? Może Pani wystąpić do sądu o ukształtowanie prawa, ale nie może Pani takiego wyroku egzekwować przymusowo, więc kolejny sposób odpada. Policja w zasadzie nie może sforsować zamków, bo nie popełniono przestępstwa. Może Pani wystąpić do sądu z powództwem windykacyjnym, bo wuj nie dopuszczając Pani do Pani mieszkania, włada nie swoją rzeczą – w tym wypadku nie swoim udziałem. Poza tym może Pani żądać wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy, bo posiadanie Pani udziału było w złej wierze. Tymczasowo może Pani też wystąpić z powództwem posesoryjnym o odzyskanie możliwości zamieszkiwania, jeśli Pani tam ostatnio zamieszkiwała. Sąd tutaj bierze pod uwagę ostatni spokojny stan posiadania. Następnie (albo nawet równocześnie, ale do innego sądu) może Pani wystąpić do sądu cywilnego o odszkodowanie, jeśli poniosła Pani szkodę przez uniemożliwienie Pani zamieszkiwania (np. płaciła Pani za hotel) i o zadośćuczynienie za krzywdę, jeśli np. była Pani pewien czas bez dachu nad głową.
Dodam, że nie jestem specjalistą w prawie rolnym, stąd może się okazać, że powyższa porada zawiera błędy, o czym lojalnie uprzedzam. Pozdrawiam!
sabuku / 2006-06-19 15:47
Bardzo dziekuje za wyczerpujace informacje. Dogrzebalam sie do dokladnieszych danych:
1). Umowa byla o dozywocie z miesieczna platnoscia w wysokosci 200 zl dla babci co rocznie daje 2.500 zl. Wartosc przejetego majatku ustalono na 62.500 zl. Czy wuj moze twierdzic, ze odkupil od babci jej czesc (czesc domu i dzialki) ? Czy w ogóle mozna uznac , ze babcia byla utrzymywana za sume o jakiej mowa ?? Dodam, ze babcia miala swoja emeryture i praktycznie utrzymywala caly dom. Umowa zostala sporzadzona w 2001 roku a bacia zmarla w w roku 2004. De facto zostalo splacone tylko 6.500zl. Czy w tym przypadku nalezy mi sie jako wnuczce zachowek ??
Nie mam dostepu do aktu notarialnego.
2). Wuj dla babci byl zieciem wiec jemu zachowek sie nie nalezy.
3). W wypisie z rejestru gruntów jest napisane, ze dzialka budowlana to ta , na której stoi dom, reszta to dzialka rolna.
4). Plan zagospodarowania przestrzennego od 1993 do 2003 roku przewidywal przeznaczenie uslugowe, handlowe i pod zabudowe mieszkaniowa. Obecnie nie ma zatwierdzonego nowego planu. Bedzie on zatwierdzony do konca roku. Jest natomiast studium progarmowe dot.nowego planu. Studium programowe przewiduje takie samo przeznaczenie jak w poprzednim planie. Czy w takim razie moge sadzic, ze w razie splaty bedzie brana pod uwage wartosc dzialki jako budowlanej badz zblizona ??
Czy na podstawie studium programowego dzialka moze byc uznana za budowlana czy dopiero po zatwierdzeniu planu zagospodarowania przestrzennego??
5). Obecnie toczy sie juz sprawa o zniesienie wspólwlasnosci z wujem (spadek ustawowy po dziadku). Wuj mój twierdzi, ze mialam darowizne wyzsza od udzialów w spadku wiec ten udzial mi sie nie nalezy. Mysle, ze skoro nie ma zadnych aktów noitarialnych tak jak Pan pisal a nie mialam zadnej darowizny wuj nic nie moze mi udowodnic i bedzie musial spalcic moja czesc.
Wniósl on sprawe do sadu o dzial spadku i rozliczenie darowizn
P.T. / 2006-06-20 01:05 / Altruista forum - pomoc prawna
Z tego co widzę, to zachowek się Pani nie należy. Wygląda na to, że była to typowa umowa o dożywocie. Jest to umowa losowa. Oznacza to, że niezależnie czy dożywotnik był utrzymywany przez miesiąc czy żył tak długo, że kwota utrzymywania w sumie przewyższyła wartość nieruchomości, umowa jest traktowana jako ostateczna, bez sumy minimalnej. W przypadku braku aktu notarialnego darowizny nie wyobrażam sobie jak wuj chce udowodnić jej istnienie. Co do wysokości dopłat to mam pewne wątpliwości, ale wydaje mi się, że rzeczoznawca majątkowy powinien oprzeć się nawet na studium uwarunkowań, mimo iż nie ma ten akt nie jest aktem prawa miejscowego i w razie braku planu, to decyzja o warunkach zabudowy określa przeznaczenie gruntu. Jednak rzeczoznawca nie powinien ignorować studium uwarunkowań, bo na ogół dane studium znajduje pokrycie w przyszłym planie. Niestety nie jestem rzeczoznawcą i nie znam się na operatach szacunkowych. Jeśli jednak w nowym planie nie będzie postanowienia o odrolnieniu tych terenów, to obawiam się, że może być wartość działki mniejsza niż budowlana. Żałuję, że nie potrafię do końca pomóc. Pozdrawiam!
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-11 01:25
Przysługuje mi własnościowe prawo do lokalu spółdzielczego. Czy mogę oddać go w zamian za dożywocie? Jakie formalności trzeba załatwić, aby przedmiotem umowy dożywocia było spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu? Czy trzeba będzie założyć księgę wieczystą?
krakus / 83.17.150.* / 2006-06-12 23:46
Witam, bardzo prosze o porade.
3 miesiace temu moj tata kupil samochod W Niemczech "niby" za 100euro celem zaplacenia nizszej akcyzy. Wartosc auta w Polsce ok 13tys. Niestety stracil prace i auto musimy sprzedac, jednak auto nie jest w Polsce pol roku i chcac je sprzedac musialby zaplacic 19% podatku dochodowego od roznicy ktora zarobil czyli ok 2500zl. Jak na wartosc tego auta to bardzo duzo pieniedzy. Czy jesli ojciec darowal by auto synowi warte 13tys musialby tez placic jakis podatek? Wtedy syn moglby je juz sprzedac za 13 tys? Czy wtedy znowu trzeba placic 19% podatku? Pozdrawiam
P.T. / 2006-06-13 01:53 / Altruista forum - pomoc prawna
W Pana przypadku darowizna nic nie da. Darowizna bowiem to też nabycie w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych. Tak więc w przypadku darowizny należałoby zapłacić podatek od darowizny, a później też czekać pół roku bądź zapłacić 19 % podatek dochodowy. Musicie poczekać jeszcze parę miesięcy albo zapłacić ten 19% podatek. Pozdrawiam!
krakus / 83.17.150.* / 2006-06-13 11:25
To jednak poczekamy :) Dziekuje bardzo za odpowiedz. Pozdriawiam!
swisss / 2006-06-12 23:45
Witam Pana P.T.!
Wczesniej pisalam o sprawie checi moich rodzicow dokonania zakupu domu oraz przekazania go w drodze darowizny dla mnie. Spelniam wszystkie wymagane warunki czyli - nie posiadam nieruchomosci, dom jest o powierzchni 98m (tak wiec miesci sie w granicach). Rodzi sie pytanie - otoz dom rzecz jasna stoi na dzialce, ktora po zakupie bedzie oczywiscie wraz z domem darowana mi. Oferta sprzedazy domu brzmi, powierzchnia domu 98m, powierzchnia dzialki 3,5 ara- czy w takim razie podatku od darowizny domu nie musze placic a od ziemi na ktorej stoi bede musiala zaplacic. Jesli tak - skad mam wiedziec od jakiej kwoty naliczac podatek skoro sprzedajacy sprzeda rodzicom dzialke wraz z domem a nie odrebnie.
Drugi problem znow dotyczy brata - bardzo mnie przerazila Pana odpowiedz, bo w zasadzie wychodzi na to ze brat mimo iz wola rodzicow jest inna po ich smierci praktycznie moze domagac sie wszystkiego. Jego stosunku do rodzicow nie moge sama podporzadkowac do punktow ktore Pan wymienil aby brata wydziedziczyc. Aby Pan mi mogl pomoc musze wyjawic pare "brudow" - powodow tego wydziedziczenia. We wczesnej jego mlodosci, moze mial wtedy 18 lat zaczal sie problem z narkotykami i rodzice oczywiscie przezyli koszmar z odwykami, wozeniem go po osrodkach odwykowych, ktore nie dawaly efektow, wynoszeniem rzeczy z domu itp. Potem popadl w konflikt z prawem i dostal wyrok w sprawie karnej w zawieszeniu. W tej chwilii ma zone i 2 dzieci. Wiemy tyle, ze kilka lat temu prowadzil jakas mala dzialalnosc gospodarcza (oczywiscie bez sukcesu - i z problemami), z ktorej wynikly tylko wiadome nam problemy z Urzedem Skarbowym, bowiem brat byl zameldowany w mieszkaniu rodzicow totez US szukal go u nas, rowniez policja, komornicy itd. Wiadomo rodzice obawiaja sie wszystkiego rowniez tego ze byc moze byla zona pozwie rodzicow o alimenty na jego dzieci ( mimo ze sytuacja finansowa rodzicow nie jest rewelacyjna). Mama zaczela starac sie o wymeldowanie brata z mieszkania i wraz ze wsparciem ustnym policji postapila tak jak jej podpowiedzieli i spoldzielnia mieszkaniowa wie ze brat tam nie mieszka, jest to jakos zgloszone i przyjete na pismie jednak jest tam tymczasowo zameldowany. Nie wiem jak wobec prawa ma sie taki spadkobierca, ale moi rodzice nie zycza sobie aby brat dostal zlamany grosz od nich, chyba ze ja bede po ich smierci dobrowolnie chciala obdarowac brata. Nie wiem jak zachowanie brata odnosi sie do wydziedziczenia. Czy jezeli rodzice mieliby zamiar sporzadzic testament musieliby przedstawiac wszystkie te dokumenty potwierdzajace jego niegodnosc przy spisywaniu wydziedziczenia, czy ta sprawa musialaby byc poruszona w sadzie. Wola moich rodzicow jest naturalnie aby on nic nie dostal dlaczego wiec prawo przeciwstawia sie woli moich rodzicow. Czy jest inny sposob aby ustrzec sie przed bratem, aby dokonala sie wola rodzicow, aby testament mogl przypasc jednej osobie bez mozliwosci domagania sie przez brata zachowku itp.
Czy to oznacza ze nawet po smierci rodzicow mimo iz dom ktory przeznacza mi w drodze darowizny w polowie bedzie jako zachowek nalezal do niego? A jesli nie do niego to do jego dzieci? Czy w takim razie mozna zataic darowizne od rodzicow?
Z calego serca Panu dziekuje. Jest Pan niesamowity!
swisss
P.T. / 2006-06-13 01:37 / Altruista forum - pomoc prawna
A więc mam do czynienia z Panią, a nie z Panem;). Niestety, z punktu widzenia jurydycznego, darowizna obejmuje nieruchomość wraz z budynkiem, nie na odwrót. Tak więc z darowizny jest zwolniona tylko powierzchnia użytkowa – czyli sam dom, bez działki. Należy więc wyliczyć ile kosztuje wartość samej działki i od tej zapłacić podatek. Na szczęście Pani działka nie jest kilkuhektarowa. Jak sprawdzić wartość działki. Najprościej wejść na stronę MLS z Pani regionu i tam porównać cenowo wartość metra działki w podobnej lokalizacji i podobnym standardzie do domu rodziców i pomnożyć przez te 350. Co do brata, to w zasadzie wypełnia on znamiona opisane przeze mnie w punkcie trzecim. Nie dopełnia on, moim zdaniem, podstawowych obowiązków rodzinnych na linii syn-rodzice. Nie przychodzi w odwiedziny, nie pomaga finansowo, odciął się od rodziny i pewnie nawet nie pokazuje wnuków. Niestety, zdaję sobie sprawę, że po ogłoszeniu testamentu najprawdopodobniej wytoczy powództwo o uznanie wydziedziczenia za nieważne, a na rozprawie oświadczy, że nie miał dobrych kontaktów z powodu nieustępliwości rodziców, którzy nie chcieli wybaczyć skruszonemu synowi marnotrawnemu, to wszystko z powodu kłopotów finansowych, a w ogóle to nigdy nie był kochany, etc. Kto wygra spór – nie potrafię teraz powiedzieć. I tak w razie wydziedziczenia będzie mógł wnieść powództwo o zachowek w imieniu małoletnich dzieci, a gdy te dorosną, to będzie mógł je namówić do tegoż. Jednak zachowek nigdy nie osiągnie połowy wartości Pani domu. Po śmierci pierwszego z rodziców, będzie mógł się upomnieć o sumę równą 1/12 wartości domu. Po śmierci drugiego – o 1/8. Jeśli Pani utajni darowiznę, to dom nadal będzie należał do rodziców, a w kwestii zachowku i tak nic nie zmieni. Można zawsze liczyć na przedawnienie się jego roszczenia o zachowek, jeśli żądania zachowku nie zgłosi w ciągu 3 lat od ogłoszenia testamentu. Jakby co, na przyszłość napiszę, że zarzut przedawnienia należy zgłosić sądowi, który sam, bez wniosku, nie powinien uwzględniać przedawnienia. Tak więc wydziedziczenie w testamencie, zapisanym na Panią, wydaję się najlepszym, choć o średniej skuteczności, zabiegiem. Zostaje jeszcze możliwość odczekania 5 lat od nabycia lub wybudowania domu przez rodziców i sporządzenia pozornej umowy sprzedaży. Niestety, taka umowa musi być sporządzona przed notariuszem, który czasem życzy sobie pokazania dowodu przelewu, jeśli ma do czynienia z rodziną, poza tym czynność ta będzie opodatkowana 2% podatkiem. Plusem zaś jest zamknięcie drogi do dochodzenia zachowku od tej sprzedanej, a nie darowanej, nieruchomości. Życzę szczęścia i pozdrawiam!
swisss / 2006-06-15 23:13
Szanowny Panie P.T.
w jaki sposob wiec uniknac problemu z bratem? Pisze pan, ze od ziemi na ktorej stoi dom bede musiala zaplacic podatek. Moze jednak przed zakupem domu moglabym zakupic osobno dzialke na ktorej stoi dom a rodzice moi kupiliby dom, wszak i tak w ten dzien rowniez bylyby sporzadzona darowizna domu dla mnie. Czy to w jakis maly procent ustrzega mnie przed bratem? Przeciez ziemia na ktorej stoi dom bylaby moja. Czy moglabym sporzadzac rowniez darowizny dla rodzicow na ten dom, czyli jakby "dokladac sie" do niego? Wiem, ze to wydaje sie smieszne, ale gdybym udowodnila ze rodzice kupili dom z moja pomoca, mialoby to wplyw na zachowek dla brata w przyszlosci?
Jeszcze sprawa wydziedziczenia, czytalam gdzies jakis urywek o pozbawieniu prawa do zachowku. Czy to jest to samo co wydziedziczenie, czy raczej zapis w testamencie pozbawiajacy danej osoby do zachowku? Jesli to drugie to czy opiera sie o te same zasady co do osoby uprawnionej jak w przypadku wydziedziczenia? Czy owe wydziedziczenie i pozbawienie prawa do zachowku wpisuje sie w testament w trakcie jego sporzadzania czy dowody potwierdzajace niegodnosc dziedziczacego nalezy dolaczyc czy przedstawiac przed urzednikiem?
Nie moze tak byc, wola moich rodzicow nie tyle jest bym ja dostala wszystko, nie! Wola ich jest to by moj brat NICUZEGO nie dostal. Jesli to jest ich wola dlaczego zatem prawo po ich smierci ma to zmienic. Musi byc jakas droga by uniknac problemow z bratem.
Bardzo Panu dziekuje!!!
swisss
P.T. / 2006-06-16 02:44 / Altruista forum - pomoc prawna
Nie da się kupić osobno domu i działki. Kupując tzw. dom kupujemy tak naprawdę nieruchomość gruntową, jaką jest potocznie nazywana - działka. Niejako przy okazji kupna nieruchomości gruntowej nabywamy też dom, który jest częścią składową tej działki. To jest tak jak z samochodem. Kupujemy samochód, a przy okazji nasz będzie silnik, mimo iż czasem silnik jest najbardziej wartościową częścią samochodu. Różnica jest taka, że silnik można wymontować, a domu nie. Stąd można kupić tylko całość. Dom bowiem nie jest odrębnym od samego domu przedmiotem własności (chyba że jest to użytkowanie wieczyste, ale wtedy też nie można sprzedaż samego domu). Może Pani jednak kupić dom razem z rodzicami, na współwłasność. Opiszę procedurę takiego kupna na przykładzie takim, że Pani wykłada 1/4, sumy a rodzice 3/4. Staje się Pani właścicielem 1/4 nieruchomości, a pozostałe 3/4 darować Pani mogą rodzice. W takim przypadku 3/4 powierzchni użytkowej nie wlicza się do podstawy podatku, jeśli Pani zadeklaruje chęć mieszkania tam 5 lat. Zapłaci Pani podatek tylko od wartości 3/4 gruntu. Poza tym brat będzie uprawniony do zachowku tylko od części darowanej. W momencie śmierci jednego z rodziców, uprawnionymi do zachowku będą : Pani, brat i żyjący rodzic. Każdy uprawniony do połowy swojego ustawowego udziału. Niezależnie od wartości pozostawionego majątku, obliczę zachowek z samej tylko darowizny. Te 3/4 najpierw dzielimy na pół, bo połowa należy do żyjącego rodzica. Zostaje nam 3/8. Każdy więc normalnie z mocy ustawy miałby prawo do żądania zachowku o wysokości 1/8 darowizny. Zachowek to jednak połowa owego udziału, więc 1/16. Jeśli jednak brat byłby trwale niezdolny do pracy, to będzie 2/3 tego udziału, czyli 1/12 wartości darowizny. Po śmierci drugiego z rodziców sprawa ma się inaczej, bo uprawnionymi do zachowku są już tylko dzieci zmarłego. 3/8 więc pozostawione po drugim z rodziców tym razem dzieli się na 2 osoby, czyli po 3/16. I znowu zachowek jako połowa tej liczby to 3/32 (a gdy trwale niezdolny do pracy – 1/8). Piszę to bez kalkulatora w środku nocy, więc za ewentualne błędy przepraszam. Zasada jest taka, ze czym więcej Pani wyłoży z własnej kiesy na dom, to w tym większej części się będzie należał Pani i tylko Pani. Czym mniejsza będzie cześć rodziców, tym mniejszy podatek od darowizn i tym mniejszy udział zachowkowy brata. Co do wydziedziczenia to w naszym porządku prawnym istnieje tylko jedno takie i jest to umieszczone w testamencie pozbawienie praw do zachowku. Same przyczyny uzasadniające wydziedziczenie powinny być przedstawione w testamencie. Powinny z niego wynikać. Należy w nim umieścić fakty, przez które testor czuł się na tyle urażony, żeby pozbawić spadkobiercy wszelkich praw do swojej krwawicy. To na bracie będzie leżał ciężar dowodu, że te fakty są nieprawdziwe bądź nastąpiły bez jego winy. Zdaje mi się, że fakt odcięcia się od rodziny i nieinteresowania się jej losem jest naruszeniem obowiązków, jakie dzieci są winne rodzicom. Jeśli jednak brat został wykluczony bez swojego udziału w życiu rodziny (np. „idź i nie wracaj”) to nie można mu postawić zarzutu. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności. Wyjściem z sytuacji może być pożyczka od rodziców pieniędzy na kupno domu. Zapłaci wtedy Pani co prawda 2% podatek od wartości pożyczki, ale nie zapłaci Pani podatku od darowizny i nie będzie się Pani musiała obawiać zachowku. Wystarczy, że spiszą Państwo pożyczkę na piśmie, w ciągu 14 dni zapłacą Państwo wspomniany podatek, a następnie rodzice wezwą Panią do zapłaty. Pani oczywiście nie zapłaci i w ciągu 10 lat roszczenie rodziców się przedawni. Wtedy rodzice powinni się zrzec zarzutu przedawnienia. Minusem tego rozwiązania jest sytuacja, gdy jedno albo obydwoje z rodziców umrą przed zakończeniem okresu przedawnienia. Wtedy brat miałby także prawo do zachowku. Jego część bowiem udziału spadkowego zawierał by także Pani dług. Mógłby wystąpić do sądu jako następca prawny wierzyciela (rodzica) z powództwem o zasądzenie niespłaconej pożyczki w jego części, i to razem z odsetkami narosłymi przez te lata. Dlatego też można w umowie pożyczki określić bardzo małe odsetki roczne. Przestrzegam jednak przed symbolicznymi odsetkami, bo sąd może uznać takie odsetki za nieważne - wtedy należeć się będą odsetki ustawowe, a kto wie jakie za parę lat rząd ustali. Poza tym wspomniane 2% z tytułu pożyczki mogą się okazać nieopłacalne w porównaniu do podatku od darowizny. Wybór należy do Pani. Pozdrawiam!
L. / 193.239.58.* / 2006-06-12 19:07
Do Pana PT.
Kiedy trzymać za Pana kciuki ?Tzn.kiedy ma Pan egzaminy ?
Pozdrawiam.
P.T. / 2006-06-13 00:25 / Altruista forum - pomoc prawna
Część testowa 22 czerwca, a kiedy ustna - nie wiadomo. Szanse na sukces bardzo nikłe, bo 28 miejsc, a ok.400 chętnych, arcyciekawy mundial i skrajne zmęczenie, z powodu braku dnia wolnego od października. Wszystko zależy od szczęścia na części ustnej i poskromienia stresu. Nie jest to na szczęście mój cel życiowy, bo mam inne plany, więc jak nie zdam to nic się nie stanie, ale ma to być w zamierzeniu zwięczenie udanych studiów i droga do większego profesjonalizmu, takich jak te niżej, porad – dla kogoś i dla siebie, w dalszym życiu zawodowym. Wszak nie po to kończy się medycynę, żeby domy projektować. Serdecznie pozdrawiam!
marusia / 83.27.144.* / 2006-06-12 01:56
Moj ojciec od kilku lat pracuje w USA i chcialby mi przekazac okolo 100 000 PLN tak abym mogla kupic mieszkanie. W jaki sposob przeprowadzic cala operacje, tak aby zaplacic najmniejszy podatek?
Nadmienie, ze posiadam rowniez mame oraz siostre - czesc pieniedzy mozna by przekazyc im a nastepnie oni mogli by mnie obdarowac. Czy to jest dobry pomysl?
P.T. / 2006-06-13 00:25 / Altruista forum - pomoc prawna
Na wstępie chciałem napisać, że nie wiem czy nie istnieje jakaś międzynarodowa umowa podatkowa, której USA i Polska są sygnatariuszami. Jeśli tak jest, to mogą być pewne odmienności w zakresie darowizn z kraju wujka Sama. Jeśli zaś takich odmienności nie ma albo tata ma zamiar spisać umowę darowizny w Polsce to przedstawię ogólnie dwa warianty. Po pierwsze, nic nie daje wielokrotna darowizna od tej samej osoby dla tej samej osoby, ale można oczywiście darowiznę podzielić na 3 części – na Panią, mamę i siostrę. Niestety od darowizn od siostry i mamy też trzeba zapłacić podatek. Od całej sumy (100.000 zł) podatek wyniósł by 5708 zł i 69 gr (a w przypadku zadeklarowania pieniędzy na cele kupna bądź budowy pewnej kategorii mieszkań – 5034 zł i 12 gr). Jeżeli jednak podzielić darowiznę na trzy mniejsze, a dokładniej mówiąc na 30193 zł każda (żeby się zmieścić w II progu), to podatek od każdej z nich będzie wynosił 1817 zł i 95 gr, czyli w sumie 5453 zł i 85 gr. Różnica zatem wyniesie tylko 254 zł i 84 gr, a poza tym będzie Pani miała nie 100000 zł, ale 90579 zł (do tego jeszcze dojdzie koszt kolejnych darowizn – tym razem od siostry i mamy). Tą sumę można powiększyć do 100216 zł, bez zmiany w wysokości podatku, jeżeli Pani część będzie na cele zakupu (budowy) mieszkania. Znowu jednak dojdzie dodatkowy podatek od kolejnych darowizn. Czyli, summa summarum, podział darowizny na trzy części, w Pani przypadku, okazuje się mniej korzystny niż jedna całościowa darowizna. Dużo mniejszy by wyszedł podatek, jeśli by wszystkie trzy darowizny przeznaczone były na zakup (budowę) mieszkania. Jednak to Pani się chce budować nie krewni, a poza tym istnieje 5 letni limit zwolnień na cele budowlane, do wysokości 19.274 zł. Jakby zatem nie liczyć, całościowa darowizna 100.000 zł wychodzi najbardziej ekonomicznie. Jest zaś bardziej pracochłonny sposób, ale za to dużo bardziej opłacalny. Otóż, zwolniona z podstawy opodatkowania jest wartość domu (mieszkania) do 110m2, darowanego obdarowanemu, który zadeklaruje, że będzie tam przynajmniej 5 lat mieszkał, a nie ma innego mieszkania. Jeśli więc chce Pani kupić nieruchomość lokalową albo wybudować nie dużo większy niż 110m2 dom, to można się zastanowić nad kupnem (budową) domu przez tatę, a następnie na darowiźnie tego domu Pani. Tata zaś nie musiał by przy tym wszystkim wracać do kraju. Wystarczy żeby spisał notarialnie w USA pełnomocnictwo na którąś z Pań w celu nabycia domu. Taki akt notarialny trzeba jeszcze w USA urzędowo poświadczyć – tzw. apostille’em. Odsyłam zainteresowanych do strony http://www.state.gov/m/a/auth/ .Tata by wysłał do Polski pełnomocnictwo z apostillem, a Pani by sobie jakąś nieruchomość wybrała, zaś za dom by tata zapłacił przelewem. Następnie mógłby znowu wystawić pełnomocnictwo notarialne z apostillem, tym razem w celu darowizny domu na Panią (teoretycznie można to wszystko zawrzeć w jednym pełnomocnictwie – należy jednak umieścić w pełnomocnictwie zezwolenie, aby pełnomocnikiem mógł być obdarowany, jeśli na Panią by było to pełnomocnictwo. Regułą jest bowiem zasada, że pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonywa w imieniu mocodawcy – art. 108 kc). Ominąć można w ten sposób nawet całkowicie podatek. To wszystko - bez opłat pocztowych, notarialnych w USA i za apostille - można osiągnąć, gdy tata to wszystko zrobi osobiście w Polce. Nie znam szczegółów, więc ostateczna decyzja należy do Pani. Pozdrawiam!
marusia / 83.27.168.* / 2006-06-13 17:18
Czy lepszym rozwiazaniem w takim razie nie bylo by kupno mieszkania na kredyt (nie musialabym wykazywac przed US zrodla posiadanych pieniedzy), a nastepnie przekazanie go (lub jego czesci, gdybym rowniez brala kredyt) w ramach darowizny na moja rzecz?

Orientuje sie Pan moze (prawo bankowe) jak dlugo bank, czy tez agencje typu Western Union zobowiazane sa do przetrzymywania informacji o przelewach bankowych (z zagranicy do Polski)?
P.T. / 2006-06-13 21:22 / Altruista forum - pomoc prawna
Kupno gotówką czy na kredyt – nie ma różnicy. I tak dom trzeba kupić notarialnie, a do spisania aktu notarialnego potrzebny jest tata albo jego pełnomocnik, dlatego opisałem wyżej wymienioną procedurę. Albo więc Pani bierze kredyt na siebie i sama Pani kupuje dom (jeśli Pani ma zdolność kredytową) - płaci wtedy Pani tylko podatek od czynności cywilnoprawnych (2%), a następnie spłaca Pani kredyt pieniędzmi swoimi i ojca, licząc że się skarbówka nie zainteresuje pochodzeniem pieniędzy, albo w imieniu ojca kupuje Pani dom na kredyt, a następnie dokonuje Pani w jego imieniu darowizny na swoją rzecz. Nic nie wiem o jakimś ustawowym terminie, w jakim można przechowywać dane kredytobiorcy. W pewnym dość świeżym orzeczeniu wojewódzki sąd administracyjny orzekł, że dane kredytobiorcy można przechowywać po spłaceniu kredytu dla celów archiwalnych, ale tylko przez okres niezbędny dla tego celu (przez najkrótszy jak się da). BIK przechowywał te dane 7 lat i sąd uznał, że to za długo. Mam jednak inny pomysł, który może Panią zainteresować. Zamiast darowizny czy finansowania z nieujawnionych źródeł może Pani pożyczyć od ojca pieniądze i następnie ich nie oddać. Wystarczy, że tata zrobi przelew tychże pieniędzy tytułem pożyczki. Następnie wezwie Panią do zapłaty, a Pani tych pieniędzy nie odda. Tata nie wniesie sprawy do sądu i po 10 latach nastąpi przedawnienie. Opodatkowane jest to tylko 2% podatkiem. Jedynym minusem jest 10-letni okres niepewności, czy wierzyciel-tata nie zmieni zdania. Jeśli mają Państwo do siebie zaufanie to będzie najbardziej ekonomiczny sposób sfinansowania Pani domu. Umowa pożyczki powinna być stwierdzona pismem, ale brak tej formy nie czyni umowy nieważną, jednak potrzebna jest jako dowód w urzędzie skarbowym. Wystarczy, że tata prześle umowę podpisaną przez siebie, a następnie Pani ją podpisze. Podatek powinien być wpłacony w ciągu 14 dni do urzędu skarbowego. Wspomniane 2% oblicza się w Pani przypadku od kwoty 100.000 zł minus 9637 zł. Pozdrawiam!
marusia / 83.27.165.* / 2006-06-14 11:53
Byc moze od nowego roku zostanie zniesiony podatek od darowizn (pokrewienstwo i, stopnia) i spadkow, a problem rozwiaze sie sam......
P.T. / 2006-06-14 12:50 / Altruista forum - pomoc prawna
Mocno wątpie w te rządowe mżonki, ale czas pokaże...
adarok / 2006-06-11 00:17
Proszę bardzo o poradę.
Moja sprawa (jak każda;-) jest nietypowa. Chcę przekazać swojej żonie samochód tak aby to ona stała się jego formalnym właścicielem i mogła go zarejestrować na siebie. Dokumenty honorowane przy rejestrowaniu samochodu to: umowa sprzedaży, umowa zamiany, umowa darowizny, umowa dożywocia, faktura VAT lub rachunek, prawomocne orzeczenie sądu rozstrzygające o prawie własności, prawomocne orzeczenie sądu stwierdzające nabycie spadku. Dwa ostatnie odpadają ze zrozumiałych względów. Faktura wystawiona została na mnie. Moje pytanie brzmi: która z pozostałych form przekazania własności jest najmniej „kłopotliwa” z formalnego i finansowego punktu widzenia.
RR
P.T. / 2006-06-12 00:04 / Altruista forum - pomoc prawna
To zależy od tego, kiedy Pan nabył samochód i ile jest on wart. Jeśli minęło już pół roku od końca miesiąca, w którym nastąpiło nabycie, dochód ze sprzedaży samochodu Pana żonie nie będzie należał do źródła przychodów opodatkowanych podatkiem dochodowym. Dlatego, jeśli kupił Pan samochód np. rok temu, to może się opłacać spisać umowę sprzedaży. Umowa zamiany będzie w Pana przypadku niepotrzebną komplikacją. Od sprzedaży jednak będzie Pan musiał zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych, w wysokości 2% od ceny sprzedaży. Nie radzę jednak na umowie sprzedaży pisać niskiej, nie odpowiadającej wartości rynkowej, ceny, gdyż organ podatkowy może wezwać biegłych do określenia wartości samochodu, a w razie za dużego zaniżenia ceny – potrąci jeszcze za wynagrodzenie biegłego. Umowa darowizny zaś będzie na pewno najbardziej opłacalna, gdy wartość samochodu jest niższa niż 9.637 zł. Wtedy żaden podatek nie grozi. Jeśli wartość tego samochodu jest wyższa niż 9.637 zł, ale niższa niż 19915 zł, to zapłaci Pan 3 % podatek od nadwyżki nad 9.637 zł, co także może się okazać bardziej opłacalne niż 2% podatek od sprzedaży. Jeśli wartość samochodu jest wyższa niż 19915 zł, wtedy podatek wyniesie 5% z nadwyżki nad 19915 zł + 308 zł 30 gr. Jeśli jednak wartość samochodu jest wyższa niż 30193 zł, to i podatek będzie dość wysoki, bo wyniesie 7% nadwyżki nad 30193 zł + 822 zł 20 gr. Dodam jeszcze, że darowizna powinna być dokonana przed notariuszem, a umowa sprzedaży niekoniecznie, stąd do kosztów umowy darowizny należy jeszcze dodać wynagrodzenie notariusza. Radzę wziąć kalkulator i obliczyć najbardziej opłacalny wariant. Pozdrawiam!
adarok / 2006-06-19 03:14
Dlaczego podane tu stawki są inne niż te podane w tekście. Czy była jakaś zmiana stawek obowiązujących z dnia 01.01.2003
P.T. / 2006-06-20 01:06 / Altruista forum - pomoc prawna
Nie było żadnej zmiany. Po prostu dla ułatwienia dodałem do progów kwotę wolną od podatku 9637 zł.
adarok / 2006-06-13 23:59
W artykule czytam, że „...darowizna zawarta bez zachowania tej formy (aktu notarialnego) jest nieważna, chyba że świadczenie zostało spełnione, tzn. darowizna została wykonana. Czy to znaczy, że jeżeli w umowie darowizny jest zawarty zapis, że przedmiot darowizny został przekazany i strona obdarowana potwierdza ten fakt podpisem to umowa notarialna nie jest konieczna i niezbędna. Poza tym sam akt darowizny ‘musi dokonać się’ przynajmniej pół roku temu i akt notarialny nie jest tu możliwy. Przy okazji pytanie czy jest jakiś czas na zgłoszenie tej umowy do US i jakie grożą kary za niedotrzymanie tego terminu. Takie samo pytanie dotyczy umowy kupna-sprzedaży. Wartość samochodu to ok. 30 tys zl. tak więc umowa tego typu byłaby korzystniejsza. Czy jednak nie grozi mi jakaś kara za niedotrzymanie terminu zgłoszenia do US.
P.T. / 2006-06-14 01:26 / Altruista forum - pomoc prawna
Ogólną zasadą jest nieważność darowizny bez zachowania formy notarialnej. Mimo uchybienia temu obowiązkowi, darowizna jednak jest ważna, jeśli świadczenie zostało spełnione, czyli obiecana korzyść przysporzona pod tytułem darmym. Jednak do zarejestrowania samochodu potrzebny jest jakiś akt własności – np. umowa sprzedaży albo umowa darowizny. Wątpię, żeby przy rejestracji honorowali ustne oświadczenie małżonki czy formę pisemną darowizny, gdyż ważność darowizny bez formy notarialnej to wyjątek, a poza tym nawet jeśli by się zgodzili (nie wierzę w to) - nie wpływa to na istnienie obowiązku podatkowego. Nie można zaś zawrzeć umowy darowizny stwierdzając zdarzenie przeszłe. Darowizna to umowa, w której darczyńca dopiero zobowiązuje się świadczyć na rzecz obdarowanego. Przeniesienie więc własności zachodzi najwcześniej w momencie podpisania umowy. Co do płatności obydwu podatków to zachodzą istotne różnice. Przy umowie sprzedaży płatnikami podatku od czynności cywilnoprawnych (2%) są strony umowy. Będzie miał Pan 14 dni na zgłoszenie sprzedaży urzędowi skarbowemu. Niezachowanie tego terminu rodzi odpowiedzialność podatkową (jeśli US to odkryje), czyli karne odsetki – bardzo bardzo wysokie. Jeśli sprzeda Pan samochód przed upływem pół roku od jego nabycia – będzie Pan musiał wykazać dochód w zeznaniu rocznym z tytułu podatku dochodowego (19%). Co do darowizny zaś to nie da się ominąć w Pana przypadku podatku, gdyż płatnikiem jest notariusz. On to podczas podpisywania umowy darowizny pobiera swoje wynagrodzenie i podatek od darowizny. Zakładając, że wartość samochodu oceni Pan na 30.000 zł, wysokość podatku od czynności cywilnoprawnych wyniesie 600 zł (jeśli spiszą Państwo pisemnie umowę sprzedaży). Wysokość zaś podatku od darowizny wyniesie zaś 504 zł i 25 gr (+ wynagrodzenie notariusza – zależnie od rejenta - max 710 zł) – jeśli wybiorą Państwo darowiznę. Pozdrawiam!
adarok / 2006-06-14 01:11
w serwisie pit.pl (http://www.pit.pl/darowizna/) znalazłem zdanie "Umowy darowizny, w których obdarowany nie przejmuje żadnych obowiązków od darczyńcy (a zatem zwykłe umowy darowizny) nie podlegają podatkowi od czynności cywilnoprawnych i związanemu z tym podatkiem obowiązkowi zgłoszeń." Jak mam to rozumieć sformułowanie - zwykła umowa darowizny?
P.T. / 2006-06-14 01:30 / Altruista forum - pomoc prawna
Dotyczy to tylko podatku od czynności cywilnoprawnych, którego nawet przy okazji pisania o darowiźnie nie poruszałem. W Pana przypadku podatek od czynności cywilnoprawnych jest obowiązkowy tylko przy sprzedaży i ten się obowiązkowo zgłasza (14 dni). Jeśli wybierze Pan zaś darowiznę, to podlegał Pan będzie tylko podatkowi od darowizny, którego zapłaci za Pana (ale za Pana pieniądze) notariusz.
swisss / 2006-06-10 21:56
Witam! Mam 26 lat. Rodzice chca kupic dom, a poniewaz oni mieszkaja w mieszkaniu a ja nie posiadam zadnej nieruchomosci chca darowac nowo nabyty dom w drodze darowizny dla mnie. Czy istnieje jakis termin od momentu wykupu domu przez rodzicow do chwili darowania go, czy moga go darowac nawet na nastepny dzien bez ponoszenia kosztow. Czy powinni tak jak przy zakupie kazdej innej nieruchomosci bez placenia podatkow zachowac go przez 5 lat i dopiero darowac go mi? Czy moze moga oni w drodze darowizny kupowac dom juz na moje nazwisko czy raczej musi byc to przeniesienie wlasnosci ich na moja?
Druga sprawa - mam brata, z ktorym rodzice raczej nie utrzymuja kontaktu, nie chca rowniez by byl spadkobierca jakiegokolwiek majatku po nich wobec czego bede jedynym spadkobierca.Musze zaznaczyc, ze brat nigdy nie byl godzien przyjac zadnego spadku i przysporzyl rodzicom wielu klopotow w zyciu. Jezeli rodzice w drodze darowizna przepisza na mnie dom czy moj brat zawsze bedzie mial prawo do zachowku od tej darowizny? Czy rodzice moga zastrzec przed niechcianym zachowkiem. Jak sie ustrzec kiedys brata?
Czy ktos moze pomoc mi odpowiedziec na te pytania?
Z gory dziekuje
P.T. / 2006-06-12 00:02 / Altruista forum - pomoc prawna
Rodzicie mogą darować dom w każdej chwili. Te 5 lat dotyczy sytuacji odpłatnego zbycia i zapobiegać ma spekulacji na rynku nieruchomości. Darowizna odpłatnym zbyciem nie jest, a przez to w ogóle nie podlega ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych. Co do podatku od darowizn, w przypadku darowizny od rodziców, nie wlicza się do podstawy opodatkowania wartości nieruchomości nie przekraczającej 110m2. Jeśli dom ma np. 140 m2, to oblicza się tylko 30 m2 domu, a więc 30x cena za m2 (w pewnym uproszczeniu, bo np. powierzchnię od 140cm do 220 cm liczy się jako 50% powierzchni, a poniżej tej wysokości – w ogóle się nie wlicza do powierzchni, tak samo się nie wlicza się powierzchni : piwnic i klatek schodowych oraz szybów dźwigów). Żeby jednak nie wliczać owych 110 m2 dla wysokości podatku, należy spełnić szereg warunków. Po pierwsze nie można mieć innego mieszkania czy domu (także jako najem). Po drugie należy się zobowiązać do mieszkania w danym domu co najmniej 5 lat. Na zamieszkanie ma się rok (a jak osoba trzecia w domu mieszka – 5 lat). Dopiero od rozpoczęcia zamieszkiwania liczy się termin 5-letni. Po trzecie wreszcie, ulga przysługuje Polakom lub mającym stałe zamieszkanie w Polsce cudzoziemcom. Tak więc, jeśli Pan nie ma innego mieszkania, a chce Pan zamieszkać w nowo zakupionym domu przez rodziców, umowa darowizny jest dla Pana bardzo korzystna. Niestety, po śmierci każdego z rodziców brat będzie miał prawo domagać się zachowku, który się równa połowie jego normalnego udziału spadkowego (sumowanego z darowizną nieruchomości). Jedynym sposobem na ominięcie zachowku jest wydziedziczenie brata. Musi być zawarte w testamencie spadkodawcy. Do tego jednak trzeba wykazać w testamencie przyczyny. Są to : 1)uporczywe i wbrew woli spadkodawcy, postępowanie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego (np. nie dbanie o chorych rodziców, przestępczy charakter życia – musi być to wszystko uporczywe, czyli powtarzające się lub trwałe, a poza tym musi być to czynione wbrew woli spadkodawcy), 2)dopuszczenie się względem spadkodawcy (albo jednej z najbliższych osób spadkodawcy) umyślnego (tj., gdy chciał to przestępstwo popełnić bądź się na nie godził, wiedząc że je najprawdopodobniej popełni) przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności (także seksualnej czy wyznania) albo rażącej obrazy czci (moim zdaniem, przestępstwo powinno być stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu karnego – choć tego wymagania nie ma w kodeksie cywilnym), 3) uporczywe niedopełnianie względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych (np. niealimentacja, brak koniecznej opieki – wszystko uporczywie). Każde z tych nagannych zachowań musi być świadome i spowodowane okolicznościami, które leżą po stronie brata (jeśli więc przykładowo pojechał za granicę zarabiać pieniądze wbrew woli rodziców, i przez ich zawziętość nie trzyma kontaktu, to nie jest to podstawa wydziedziczenia). Jeśli zachodzi jedna z wyżej wymienionych przesłanek, można w testamencie ją wykazać i wydziedziczyć spadkobiercę. W razie zmiany stosunków zawsze można (za życia) przebaczyć wydziedziczonemu – wtedy wydziedziczenie staje się nieważne. Niestety dla Pana – potomkowie wydziedziczonego są uprawnieni do zachowku, nawet gdy wydziedziczony przeżyje spadkodawcę! Uprawnieni będą w sumie do udziału, jaki by w zachowku przypadał wydziedziczonemu. Mam nadzieję, że zaspokoiłem Pana ciekawość. Pozdrawiam!
K.M / 83.25.208.* / 2006-06-07 09:27
Dzień Dobry. Zauważyłam , iż P.T. to bardzo mądry człowiek- może i mi pomoże.
Moje pytanie dotyczy sprzedaży mieszkania otrzymanego w drodze darowizny.
Ale od początku.....
W styczniu 2004 roku mama zapisała mi u notariusza w formie darowizny mieszkanie, które wyceniła na 40700zł. Miałam obowiązek tam mieszkać 5lat (skorzystałam z ulgi). 02.czerwca 2006 byłam zmuszona mieszkanie sprzedać (mama chorowała i zmarła w mieszkaniu a wspomnienia są zbyt bolesne,by tam mieszkać). Zameldowałam sie u mojego narzeczonego w mieszkaniu (kupił na kredyt) w innym mieście, gdzie też mam pracę - dotąd dojeżdżałam do pracy 60km). Moje pytanie brzmi: Czy da sie jakoś zatrzymać ulgę w podatku, którego nie płaciłam w 2004? Czy muszę go zapłacić teraz i w jakiej wysokości? Dodam tylko, że mieszkanie sprzedałam za 56000zł. Jeśli już przyjdzie mi płacić , to co zrobić i co napisać do Urzędu Skarbowego? I jaki mam czas by to zgłosić w Urzędzie? Proszę o pilną odpowiedź.
P.T. / 83.27.8.* / 2006-06-07 20:46
Co do zasady, zbycie mieszkania darowanego przed upływem 5 lat od zawarcia umowy darowizny, rodzi jakby „zawieszony” obowiązek podatkowy. Należy zgłosić ten fakt w urzędzie skarbowym albo u notariusza, przed którym dokonano darowizny, bo grożą dość wysokie odsetki za zwłokę. Poza tym niewykazanie, że mieszkanie pochodzi z darowizny spowoduje inny obowiązek podatkowy – dochodowy. Furtką do niepłacenia podatku jest art. 16 ust. 7 ustawy o podatku od spadków i darowizn, który stanowi, że nie stanowi podstawy do wygaśnięcia ulgi zbycie mieszkania, jeżeli było ono uzasadnione koniecznością zmiany warunków mieszkaniowych. Warunkiem dodatkowym jest niestety nabycie innego lokalu w ciągu 6 m-cy od dnia zbycia. Do głowy przychodzi mi pomysł wydatku tych pieniędzy na udział w lokalu swojego narzeczonego, ale wtedy on zapłaci podatek dochodowy od tej sumy, jeśli zakupił mieszkanie w ciągu ostatnich 5 lat. Może wtedy złożyć deklarację w ciągu 14 dni od sprzedaży udziału, że pieniądze te wyda w ciągu 2 lat na cele mieszkaniowe (co będzie musiał udokumentować, pod groźbą zapłaty podatku i horrendalnych odsetek). Jednak to wszystko wiąże się z pewnymi nerwami. Decyzję pozostawiam Pani. Poza tym, „konieczność zmiany warunków mieszkaniowych” jest na ogół spowodowana jest powiększeniem się rodziny czy kalectwem. Decyzja o wygaśnięciu decyzji odnośnie ulgi należy jednak do naczelnika urzędu skarbowego, więc radziłbym tam się zgłosić i w urzędzie przedstawić stan sprawy. Ja osobiście rozumiem absolutnie Pani decyzję i uważam, że Pani sytuacja także wymusiła zmianę warunków mieszkaniowych, bo w byłym mieszkaniu, w Pani przypadku, nie można już było mieszkać. Nie do mnie jednak należy wykładnia ustawy. Pozdrawiam!
K.M / 83.25.207.* / 2006-06-08 14:52
Bardzo dziękuję za poradę, ale nadal nurtuje mnie pytanie: jaki mam czas by sprzedaż zgłosić w Urzędzie? I ile zapłacę podatku? czy może mi ktoś pomóc odpowiedzieć na te pytania?
P.T. / 2006-06-09 00:02 / Altruista forum - pomoc prawna
Radziłbym się udać do urzędu skarbowego i zapytać się co ma Pani zrobić. Tam Pani najprawdopodobniej wydadzą do wypełnienia formularz (chyba jakiś CIT). Z tego co ja wiem, to ma Pani na to 14 dni od dnia sprzedaży. Naczelnik urzędu skarbowego obliczy wysokość podatku i wyda stosowną decyzję. Podstawą opodatkowania jest wartość ustalona w dniu nabycia, ale wg cen rynkowych z dnia powstania obowiązku podatkowego (2.6.06). Zakładając, że podstawą będzie 56000zł, podatek wyniósłby 2628 zł i 69 groszy.
K.M / 83.25.204.* / 2006-06-09 09:04
Dziękuję za pomoc. Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie. Czy w związku ze sprzedażą mieszkania, które dostałam w drodze darowizny moje dwie siostry mają prawo do zachowku tytułem spadku po mamie? Dodam tylko, że i tak zamierzam dać każdej z nich 5000zł. Czy ofiarowaną kwotę muszę zrobić u notariusza, czy wystarczy jakieś pisemne oświadczenie że otrzymały? Czy nic nie pisać, tylko po prostu dać? Z góry dziękuję za odpowiedź.
P.T. / 2006-06-09 11:34 / Altruista forum - pomoc prawna
Tak, Pani siostry mają prawo do zachowku. Do obliczenia udziału zachowkowego dodaje się majątek pozostawiony przez mamę i jej darowizny za życia. Darowizny na rzecz uprawnionych do zachowku nawet się nie przedawniają, stąd wartość sprzedanego mieszkania należy dla celów zachowkowych uwzględnić, choćby darowizna nastąpiła przed 30 laty. Zakładam, że Panie są trzy i że jedynym majątkiem do podziału zachowkowego będzie sprzedane mieszkanie. W takim razie 56000 zł (ceny dzisiejsze) należy podzielić przez 6 (ponieważ jest 3 uprawnionych, a każdy ma prawo do 1/2 udziału [jeżeli siostry są trwale niezdolne do pracy lub małoletnie to liczy się inaczej]). Wychodzi w zaokrągleniu 9333 zł. To jest teoretyczny zachowek sióstr. Od tego jednak należy odjąć darowizny, jakie dostały od mamy za życia. Nie chodzi jednak o drobne, zwyczajowe darowizny (prezenty, drobna pomoc na studia, itd.). Zalicza się zaś na należny zachowek poniesione przez spadkodawcę koszty wychowania oraz wykształcenia ogólnego i zawodowego, o ile koszty te przekraczają przeciętną miarę przyjętą w danym środowisku (np. drogie studia zagraniczne). Jest to odpowiednik dużej darowizny, mimo braku formy notarialnej. Nie widzę w zasadzie podstawy prawnej (choć może taka jest) odjęcia od wspomnianego udziału kosztów podatkowych, które przedstawiłem w poprzednim artykule. Może jednak Pani i tak powiedzieć siostrom, darowując im po 5000 zł, że uwzględniła Pani w tej cenie także podatek od darowizny. Co do formy darowizny to raczej wystarczy przelew bankowy tytułem zachowku, ale ja bym radził jednak formę notarialną, bo strzeżonego Pan Bóg strzeże. Wtedy jest to najprawdziwsza darowizna. Przy tak niskiej darowiźnie nie będzie Pani musiała płacić podatku, co najwyżej wynagrodzenie notariusza, które także nie będzie specjalnie wysokie (najpierw zresztą może się Pani notariusza, czy raczej jego sekretarki, telefonicznie o wysokość zapytać). Radziłbym się wystrzegać formy ustnej czy nawet pisemnej darowizny, bo mają bardzo wątpliwą wartość dowodową w potencjalnym procesie cywilnym. Chodzi o to, że tylko darowizny zaspokajają zachowek. A darowizna powinna mieć formę aktu notarialnego. Wyjątkowo tylko, jeśli spełniono przyrzeczone świadczenie, to też się takie liczy jako darowizna. Dlatego można przymknąć oko na przelew bankowy, bo dowód wpłaty jest jednak dowodem spełnienia świadczenia. Inne zaś formy mogą być ciężkie do udowodnienia przed sądem, że darowizna nastąpiła. Co do przelewu, to pewne niebezpieczeństwo tkwi w tym, że siostry mogą podać konto bankowe kogoś innego, a przed sądem oświadczyć, że nic nie dostały. Jeśli chodzi o zachowek, to trzeba być ostrożnym niestety nawet wobec własnych krewnych, dlatego, jeśli nie będzie zbyt wygórowane wynagrodzenie notariusza, to radziłbym darowiznę notarialną. Pozdrawiam
Ollla / 80.51.222.* / 2006-06-06 15:01
Mam pytanie w sprawie darowizny pieniężnej na cele mieszkaniowe! Czy w tym przypadku też obowiązuje zasada wynikająca z ustawy, że nie płacić podatku tylko od kwoty 19.274zł (otrzymanej od kilku darczyńców)? A od reszty (w moim przypadku jeszcze 40 tys zł darowizny) należy uiścić podatek od darowizn?
P.T. / 83.27.3.* / 2006-06-06 18:23
Po pierwsze, na mocy art. 9 ust. 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn, opodatkowaniu podlega nabycie przez nabywcę, od jednej osoby wartości przekraczającej pewne kwoty, zależnie od grupy podatkowej, w jakiej się znajduje. Grupa ta oparta jest na bliskości więzów rodzinnym. Dopiero ponad te sumy płaci się podatek. Czyli np. dokonywanych jest 5 darowizn : od ojca, matki, i 3 braci, jeśli każda z tych darowizn jest mniejsza od 9.637 zł, to w ogóle się nie zapłaci podatku. Jeśli te darowizny wynoszą po 10000 zł, to zapłaci się 5 podatków od 343 zł każdy. Co do zwolnienia z podatku darowizny pieniężnej na cele mieszkaniowe, to mogą z niej korzystać tylko osoby zaliczone do I grupy podatkowej. Tu zwolniona może być w sumie kwota 19.274, w ciągu 5 lat od pierwszej darowizny. Pozdrawiam!
anialysa / 193.242.104.* / 2008-04-19 10:29
witam
mam pewnien problem,otorz odziedziczlismy po ojcu mieszkanie i dzialke 1000m,zgodnie z przepisami mama odziedziczyla polowe a ja z dwujka braci po 1/4 reszty,wspolnie zadecydowalismy ze polowe dzialki otrzyma jeden brat ,drugi brat druga polowe po smierci mamy,a ja dostane mieszkanie,chcialabym sie dowiedziec jak wyglada cala ta procedura,aby bracia zrzekli sie z mieszkania na moja rzecz,a ja z mojej czesci dzialki na rzecz jednego brata ktory ma dostac ta polowe,gdzie trzeba sie udac w celu zalatwienia tego wszystkiego i jakie kroki podjac,czy moge sie wycofac ze swojej decyzji,jesli juz zrzekne sie z mojej 1/4 czeci dzialki na rzecz brata?pytam na wy[padek gdybym zrzekla sie tej czesci a brat potem probował robic mi jakies komplikacje przy zrzeknieciu sie ze swojej czesci mieszkania na moja rzecz,z gory dziekuje za odpowiedz i dziekuje
Zofia / 80.55.74.* / 2006-05-31 12:12
Mam pytanie odnośnie interpretacji art. 929 k.c. wg ksiązki Elzbiety Skowrońskiej-Bocian "Komentarz do kodeksu cywilnego" są dwa terminy ograniczające możliwość wytoczenia powództwa o uznanie spadkobiercy za niegodnego. Pierwszy z nich, roczny, liczony jest od dnia, w którym zainteresowany dowiedział się o przyczynie niegodności. Drugi, trzyletni, biegnie od otwarcia spadku. Otóż, podczas postępowania o stwierdzenie nabycia spadku, spadkobierca, który został ustanowiony przez rodziców jedynym spadkobiercą całego majątku w testamencie, zgłosił iż ojciec, który już nie żyje odwołał ten testament ustnie, dostarczył na tę okoliczność trzech fałszywie zeznających świadków, fałszerstwo zostało ujawnione, zawiesiłam postępowanie spadkowe i zgodnie z przepisami złożyłam pozew o uznanie spadkobiercy za niegodnego /ten fakt nie jest negowany przez sąd/ lecz sąd oddalił pozew, ponieważ minąło trzy lata od śmierci spadkodawcy i minął termin uprawniający do wniesienia powództwa. Wg mnie coś z tym terminem jest nie tak, postępowanie spadkowe można prowadzić nawet 10 lat po śmierci spadkodawców, nie ma ograniczenia, można nawet w ogóle nie prowadzić, gdyby był termin tylko 3 lata od śmierci spadkodawcy powstałby ogólny chaos, spadkobiercy fałszowali by testamenty, zapisy, polecenia do woli, bo "minął termin" i możemy robić co chcemy. Miłoby mi było poznać Pana opinię na ten temat, gdyż jestem na etapie szukania interpretacji tego artykułu.
P.T. / 83.27.4.* / 2006-06-02 13:25
Na wstępie chciałem napisać, że nie do końca rozumiem co się stało przed sądem. Wnioskować z tekstu można, że spadkobierca, który dostał całą pulę w testamencie, następnie oświadczył, że ojciec odwołał testament, przez co testament stał się nieważny, miało więc miejsce dziedziczenie ustawowe, a więc stracił, a Pani za to pozwała go do sądu. Jest to jednak wnioskowanie pewnie złe. Proszę o dokładniejsze przedstawienie sprawy. Co do terminu 3-letniego, to nie jest to termin przedawnienia, gdyż ustawa nazywa te terminy, np. „przedawnia się z upływem…”.W tym wypadku mamy do czynienia ze swoistego rodzaju prekluzją, czyli wygaśnięciem roszczenia. Termin ten krótki jest motywowany chęcią zapobieżenia utrzymywaniu się okresu niepewności po otwarciu spadku. Jeśli uprawniony zgłosi roszczenie nawet pod sam koniec biegu terminu, to roszczenie o uznanie spadkobiercy niegodnym już nie wygasa. Od przedawnienia różni się tym, że z wygaśnięcia pozwany się nie może zrzec, ponadto sąd bierze taką wadliwość z urzędu, a poza tym nie występuje tu instytucja przerwy biegu wygaśnięcia, po której termin biegnie od nowa. Jest to tylko termin, do końca którego należy wystąpić z roszczeniem, a w razie przyjęcia powództwa już ten termin przestaje się liczyć, ani nie płynie, ani nie jest wstrzymany, sprawa normalnie się toczyć może nawet latami. Jednak wniesienie powództwa o niegodność po latach np. 6 nie pozwala sądowi na przyjęcie powództwa, choćby nawet niegodny spadkobierca tego chciał. Z drugiej strony nie można bezkarnie tworzyć fałszywych testamentów czy powoływać wiarołomnych świadków. Pozostaje przecież jeszcze proces karny o składanie fałszywych zeznań czy fałsz dokumentu. W procesie takim można wystąpić z powództwem cywilnym (tzw. adhezyjnym), o naprawienie szkody wyrządzonej bezpośrednio przestępstwem. Pominięty przez bezprawne zabiegi spadkobierca może dowodzić, że gdyby nie przestępstwo oskarżonego spadkobiercy, należał by się powodowi określony udział – tego udziału można w procesie karnym właśnie dochodzić. Warunek – szkoda musi wynikać bezpośrednio z przestępstwa.
Zofia / 80.55.74.* / 2006-06-03 12:25
Właśnie, trochę niejasno przedstawiłam sytuację i z tego powodu ma Pan wątpliwości. Otóż tak jest w istocie, brat otrzymał jako jedyny spadkobierca cały majątek zapisany w testamencie, rodzice także umową notarialną zrobili dodatkowo na niego zapis jako darowiznę także do całości nieruchomości. W związku iż minęły 3 lata od otwarcia spadku /od śmierci ojca/ a więc nie mogę żądać zachowku od darowizny, brat wykazał się rażącą niewdzięcznością w stosunku do żyjącej matki, przejęłam opiekę nad matką i wystąpiłam o należny mi zachowek od chwili ogłoszenia testamentu, testament został ogłoszony w styczniu 2005 r., wówczas brat wpadł na pomysł, że nie będzie musiał wypłacać mi zachowku jak nie "będzie testamentu" i dlatego sfałszował, "że ojciec go odwołał ustnie", sędzia też się dziwił "wszystko jest zapisane na pana i dlaczego ten ojciec to odwołał i to pan to zgłasza?". To było w kwietniu 2005 r., z tego powodu zawiesiłam postępowanie spadkowe i wystąpiłam o uznanie tego spadkobiercy za niegodnego. Zapis w Kodeksie cywilnym rozumiem "można wystąpić w ciągu roku od chwili dowiedzenia się o przyczynie niegodności", więc w maju 2005 r. złożyłam pozew i właśnie problem tkwi w tym terminie. Według mnie są to dwa niezależne od siebie terminy, a sąd twierdzi, że minęło 3 lata od śmierci spadkodawcy i koniec, nie ma możliwości, dlatego tak drążę, gdyż wg komentarzy w książkach zapisy na ten temat nie są jasno wyjaśnione.
P.T. / 83.27.3.* / 2006-06-06 13:13
Jak rozumiem, rodzice za życia zawarli z synem zwyczajną umowę darowizny nieruchomości (Pani pisze „zapis”, a to rozrządzenie testamentowe – chyba nie o taki zapis chodziło Pani). W takim wypadku z upływem 3 lat od otwarcia spadku przedawnia się roszczenie do osób trzecich, które za życia dostały darowiznę od spadkodawcy. Roszczenie o zachowek w stosunku do brata zaś obejmuje darowiznę nieruchomości i wszelkie aktywa, jakie dostał w spadku. To roszczenie się przedawnia jednak dopiero 3 lata od ogłoszenia testamentu, a nie od śmierci ojca. Wydaje mi się więc, że Pani i matka jesteście wciąż uprawnione do żądania zachowku od brata. Jest to spowodowane tym, że dopiero od ogłoszenia testamentu uprawnieni do zachowku wiedzą, czy opłaca się żądać zachowku czy nie. Krótki, 3-letni termin zaś od otwarcia spadku jest spowodowany tym, że to roszczenie jest wymierzone przeciwko osobom trzecim, których nie dotyczy spadkobranie, a poza tym fakt dokonania darowizny jest już w chwili śmierci spadkobiercy na ogół znany i nie trzeba czekać na testament, żeby wytoczyć powództwo przeciwko obdarowanemu. W razie zaś spadkobrania wyższego od zaplanowanego, obdarowana osoba trzecia ma już spokój, a dopiero inni spadkobiercy mają roszczenie zwrotne do tego, któremu przypadł zachowek. Ponadto fakt przedawnienia nie jest równoznaczny z wygaśnięciem roszczenia. Jest to tylko zarzut procesowy (tzw. peremptoryjny), który może podnieść brat, a sąd wtedy musi uwzględnić tren zarzut. Jeśli jednak brat nie podniesie tego zarzutu, sąd wręcz nie może podsuwać tego pomysłu bratu. W razie zaś spełnienia roszczenia przedawnionego, nie można już żądać jego zwrotu. Pozdrawiam!
Zofia / 80.55.74.* / 2006-06-07 22:16
Dziękuję za pozdrowienia, dziękuję za obszerne wyjaśnienia i za zaangażowanie. Ale właśnie problem tkwi w sytuacji już istniejącej. Skoro brat w kwietniu 2005 r. "odwołał" testament, to gdy już on "nie istnieje" nie mogę wystąpić do brata z roszczeniem o wypłatę zachowku i tym samym jego manewr udał mu się. Zachodzi dziedziczenie ustawowe, sąd orzeknie, że spadkobiercą jest moja mama a żona spadkodawcy, brat i ja. I na tym koniec, gdyż on ma jeszcze umowę darowizny, w której rodzice zapisali na niego wszystkie nieruchomości, więc nie ma masy spadkowej. Od umowy darowizny nie mogę żądać wypłaty zachowku, gdyż minął termin roszczenia. Wystąpiłam o uznanie go za niegodnego dziedziczenia, gdyż zmienił samowolnie wolę spadkodawcy, ale sąd oddalił pozew gdyż minęły 3 lata od otwarcia spadku, co w ogóle nie powinno być brane pod uwagę, gdyż spadkobierca postąpił niegodnie fałszując dokumenty dopiero 4 lata po śmierci spadkodawcy. I tym sposobem kręcę się wokół osi i nijak nie mogę wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Wie Pan, życie pisze takie scenariusze, że czasami można się w tym wszystkim pogubić.
P.T. / 83.27.5.* / 2006-06-08 14:55
Rozumiem, ale Pani napisała, że „fałszerstwo zostało ujawnione”, stąd myślałem, że sąd nie dał wiary rewelacjom brata i testament nadal jest ważny. Jeśli tak nie jest jednak, to chyba faktycznie zostaje tylko dziedziczenie ustawowe i odwołanie darowizny. Na mocy art. 123 pkt 1 kodeksu cywilnego, bieg terminu przedawnienia przerywa się w razie czynności przedsięwziętej przed sądem bezpośrednio w celu ustalenia czy zaspokojenia roszczenia. Jeśli to Pani przykładowo wniosła sprawę testamentową do sądu, to może by to sąd uznał za czynność w celu ogłoszenia testamentu i w efekcie zaspokojenia zachowkowego. Przerwany bieg przedawniania biegnie po przerwie na nowo. Na Pani szczęście odwołanie darowizny nie jest ograniczone żadnym terminem. Pozdrawiam!
Zofia / 80.55.74.* / 2006-06-08 20:03
Dziękuję za wyjaśnienia, każde zdanie analizuję, gdyż te tematy są nowe dla mnie i z tego powodu błądzę szukając rozwiązań. Jeżeli się nie naprzykszam, to prosiłabym Pana o podpowiedź jako karnisty - jak mam rozumieć art. 101 par. 2 k.k. "pokrzywdzony może złożyć prywatnoskargowy pozew w ciągu roku od wyrządzenia szkody, ale nie później niż w ciągu 3 lat". Mój brat odwołując ważny testament w sądzie dokonał fałszerstwa przeciwko dokumentom, ja poniosłam dużą szkodę majątkową, gdyż nie ma testamentu to nie mogę wystąpić o zachowek. Fałszerstwa dokonał w kwietniu 2005 r. czy obecnie mogę wystąpić jeszcze do sądu czy jest już po terminie.
P.T. / 83.27.45.* / 2006-06-08 23:13
W prawie karnym sprawcy nie mają już tak lekko jak pozwani w procesie cywilnym. Tutaj terminy przedawnienia są o wiele dłuższe. Z tego powodu nie musi się Pani przejmować terminami przedawnienia postępowania prywatnoskargowego, bo Pani one nie dotyczą. Oskarżenie prywatne można wnieść do sądu tylko odnośnie kilku przestępstw, a ani fałsz dokumentu, ani fałszywe oświadczenia się do takich przestępstw nie zaliczają. Pani brat i jego świadkowie wyczerpali znamiona przestępstwa z art. 233 kk, które to obejmuje m.in. składanie fałszywych oświadczeń w każdym postępowaniu sądowym. Jest to przestępstwo ścigane przez Policję, której to fakt popełnienia przestępstwa należy zgłosić. Jeśli jednak Policja nie będzie mogła znaleźć dowodów uzasadniających popełnienie przestępstwa to niestety umorzy postępowanie. Można się w takim wypadku odwoływać do prokuratora, a od decyzji tego ostatniego do sądu – na ogół bez rezultatu. Jeśli jednak Policja znajdzie dowody i prokurator wniesie akt oskarżenia, Pani chcąc aktywnie uczestniczyć w procesie karnym jako strona, musi zgłosić w sądzie (po wywołaniu sprawy, jak się sędzia zapyta kim kto jest) powództwo cywilne (tzw. adhezyjne). Stanie się Pani powodem cywilnym i będzie Pani mogła m.in. wnieść apelację czy zgłaszać wnioski dowodowe. W innym przypadku, jako pokrzywdzony, nie będzie Pani stroną. Żeby wytoczyć jednak powództwo cywilne, sąd karny musi uznać, że szkoda pochodzi bezpośrednio z przestępstwa. Jeśli jednak nawet sąd oddali powództwo, ale wyda wyrok skazujący, Pani będzie mogła znowu wnieść skargę do sądu cywilnego, tym razem o wznowienie postępowania. Podstawą tego postępowania jest m.in. fakt, iż wyrok sądu cywilnego został uzyskany za pomocą przestępstwa (art. 403 § 1 pkt 2 kodeksu postępowania cywilnego). Wynikiem takiego postępowania może być, w razie uwzględnienia żądania, wznowienie postępowania już zakończonego prawomocnym wyrokiem. Wszczyna się od nowa proces w sprawie ogłoszenia testamentu. Jak brat coś znowu nie wymyśli, to nastąpi ogłoszenie testamentu i można będzie żądać zachowku. Co do terminów, które musi przestrzegać przy tej procedurze – 5 lat od złożenia fałszywego oświadczenia na zgłoszenie na Policję i 5 lat od uprawomocnienia się wyroku testamentowego na żądanie wznowienia postępowania. Jeśli jednak wspomniana w innym artykule „rażąca niewdzięczność” jest na pewno rażąca, to byłoby najlepszym chyba posunięciem cofnąć darowiznę. Wtedy mamie przypadnie cała nieruchomość. Poza tym, przy zachowku często, mimo zasądzenia, nie można odzyskać pieniędzy. Pozdrawiam!
Zofia / 80.55.74.* / 2006-06-09 19:54
Bardzo Panu dziękuję za obszerne wyjaśnienie i poświęcony mi swój cenny czas. Chciałabym tylko jeszcze dodać od siebie, iż mama jest już umówiona z notariuszem w celu cofnięcia darowizny, lecz całej nieruchomości nie odzyska tylko połowę, bowiem darowała wspólnie z mężem, a mąż już nie żyje i nie ma możliwości decydować za niego. Rodzice byli zgodnym małżeństwem, przeżyli wspólnie przeszło 50 lat, i dziś mama skarży się jemu na swój los przy jego grobie. O wypłatę zachowku mogłabym wystąpić tylko od części po zmarłym ojcu, a środki finansowe brat posiada, gdyż jego status materialny jest wysoki. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za pomoc, obecnie dużo więcej rozumiem.
kasia_sloneczko / 84.40.242.* / 2006-05-30 12:29
I juz naprawde ostatnie pytania-czy osoba dająca darowiznę musi to zaznaczać w swoim zeznaniu podatkowym?I czy ja otrzymując darowizny w przedstawiony niżej sposób
9600 - ojciec córce na cele mieszkaniowe
9600 - matka córce na cele mieszkaniowe
9600 - ojciec córce na dowolny cel
9600 - matka córce na dowolny cel
9600 - babcia I wnuczce na dowolny cel
9600 - babcia II wnuczce na dowolny cel
muszę je gdzieś zgłaszać, zwłaszcza że nie będę umów zawierała za pośrednictwem notariusza?
skomentuj

Najnowsze wpisy