Na skróty
Forum Forum podatkoweInneSztuka dawania i przyjmowania czyli wszystko o darowiźnie

Sztuka dawania i przyjmowania czyli wszystko o darowiźnie

skomentuj
Wyświetlaj:
qwert / 80.55.37.* / 2006-08-28 23:59
Mam pytanie, jaka jest
skuteczność zapisu w umowie
dożywocia, że potrzebna jest
zgoda oddającego w dożywocie.
Mam taki zapis w umowie
zawartej z moim tata, który
jest bardzo trudna osoba,
"ukrywa" się przede mną aby
udowodnić, że nie wykonuje
obowiązków pomocy z umowy, a
na budynek mnie nie chce
wpuścić.
Chce spokoju, najchętniej bym
to sprzedała, jeśli by się
znalazł chętny na budynek z
takim obciążeniem... wiem ze
własności nieruchomości nie
można przenieść pod warunkiem,
czy taki zapis w ogóle jest
skuteczny?
mad / 2006-08-27 20:52
Od pewnego czasu śledzę Pańskie porady, kilka spraw juz wyjasniłam - za co dziękuję - ale z pewnymi zagadnieniami nie moge sobie poradzić. Dlatego proszę o pomoc.
Rodzice rozwiedzeni w 1992, w wyroku orzeczona eksmisja ojca /nie było wyroku karnego/, ani słowa o lokalu socjalnym /ani na nie, ani na tak/. W 1994 wymeldowany na podst. dec. adm. z wniosku matki choc wiedziała gdzie przebywa. Eksmisji formalnie nie było bo ojciec juz wczesniej nie miał wstępu do mieszkania /zmienione zamki, wzywana policja gdy tylko się pojawił na osiedlu choć nic się nie działo/. Zaraz po rozwodzie matka wyjechała do USA na podst. karty stałego pobytu. Podziału majątku dorobkowego nie było, ojciec w żadnej formie się nie zrzekł. Mieszkanie wykupione przez matkę od kwaterunku II.97, a w X.97 przekazane notarialnie siostrze w darowiźnie z prawem dożywocia i służebnością 1 pokoju. Ojciec nic nic nie wiedział-nie docierała do niego żadna korespondencja. Siostra na stałe w USA od 1981. Samotna, bezdzietna, poziom życia ponad przeciętny /składniki majątku i dochód poświadczone notarialnie/ Mieszkanie od rozwodu w stanie nie zmienionym. Matka przyjeżdzała co 2-3 lata na kilka tygodni. Tam legalnie pracowała, dostawała emeryturę. Tam tez zmarła we IX.2005. O jej śmierci dowiedziałam się od znajomych po dwóch tygodniach. Siostra zaprzeczyła,że jest testament. Orzekła, ze wszystko jest jej, choć w mieszkaniu są rzeczy ojca i moje /przez pewien czas mieszkałam tam z dziećmi, pozostały też osobiste pamiątki/, zapowiedziała że żadnej sprawy spadkowej nie będzie. W I.2006 złożyłam wniosek o ustalenie praw do spadku. W IV.06 pierwszy termin odroczony, W VI.06 na sprawie dowiedziałam się, że jest testament odręczny z 2002 r.Wg niego siostra dziedziczy całość /zostało wymienione mieszkanie i całe wyposażenie , które było współwłasnością rodziców/ Nota na mój temat określa, ze zostałam zaspokojona darowiznami - na moją rzecz, mojej rodziny i dzieci. Żadnych darowizn nie było, tylko okazjonalne upominki. W testamencie i w załączonym oświadczeniu pełnomocnika siostry ani słowa o aktywach matki w USA choć spędziła tam ponad 15 lat. Ojciec po rozwodzie był 6 lat bezdomny. Jakiś czas temu znalazł siedlisko-niewykończony,nieogrzewany drewniak /dwa lata żył bez prądu/. Ma 79 lat, miesiąc temu stwierdzono nowotwór. Ja mieszkam kątem u znajomych, mam niepełnosprawne dziecko, dojeżdżam do ojca, pomagam, ale to nie wystarcza. A teraz /już krótko/ pytania:
1.Czy umowa kupna mieszania jest ważna, jeśli nie było udziału i zgody ojca - w kw nie ma o nim nic ani o jego prawie najmu, a matka była już od kilku lat rezydentką USA, więc moim zdaniem nie spełniała warunków do najmu lok. komunalnego a tym samym do zakupu mieszkania w trybie bezprzetargowym, z prawem pierwokupu? 2. W konsekwencji 1-go czy ważna umowa darowizny? Podobny przypadek Pan omawiał, ale nie potrafię tego wyjaśnienia dopasować do nieco odmiennej sytuacji.3. Jeśli 1 i 2 nieważne o co powództwo - o ustalenie? roszczenie? przywrócenie?Nie potrafię zakwalifikować 4. Chcę wystąpić o alimenty dla ojca /siostra odmówiła udzielenia pomocy/- czy moge też o zabezpieczenie w postaci zamieszkania?5. Czy jest podstawa do unieważnienia testamentu? 6. Czy jest podstawa do wszczęcia postępowania karnego? Za odpowiedź będę bardzo wdzięczna. mam nadzieję, że nie pogubi się Pan w tej "ludzkiej komedii". Pozdrawiam
Darek 7 / 87.105.9.* / 2006-08-24 23:28
mój tato zostal wdowcem z tego małżeństwa byłem ja i mieszkanie spółdzielczowłasnościowe,potem ożenił się z kobietą z trójką dzieci która miała dom i dość duży sad ona to sprzedała wszystko dzieląc na swoje dzieci a mnie oczywiście powiedziała że nic nie dostanę tylko po matce to mieszkanie spółdzielczowłasnościowe oczywiście ona mieszka w tym mieszkaniu już dwadzieścia lat z moim tatą cały czas myśląc że to jest moje mieszkanie i nikt nie będzie miał do niego wrazie śmierci mojego ojca prawa oprócz mojej macochy ja nie mieszkam z nimi ale chciałem formalnie załatwić sprawę u notariusza a żeby ona zrzekła się na moją rzecz jako darowizna ale ona nie wyraża takiej zgody a wiem nieoficjalnie że jej już bardzo dorosłe dzieci chcą po niej jeszcze spadek ,troche mnie to dziwi ale ja nic od nich nie chciałem gdy ona dzieliła swój dom prosze mi poradzić co ja mam zrobić a żebym nie utracił tego mieszkania i żeby jej dzieci nie miały do tego prawa . Z poważaniem Darek
Darek 7 / 87.105.9.* / 2006-08-25 06:06
przepraszam, to mieszkanie wcześniej było spółdzielcze nim moja mama zmarła ,a dopiero niedawno zostało przez nich wykupione i jest spółdzielczowłasnościowe .proszę poradzić jak powinien być zformułowany np testament, a żeby jej dzieci nie miały prawa do zachówku i żeby nie mogła nikogo w tym mieszkaniu zameldować po śmierci ojca ,dodam że mieszkanie jest na mojego ojca .
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-18 15:55
Czy można na podstawie umowy darowizny darować 1/2 mieszkania spółdzielczo własnościowego?
Czy żona bratanka należy do II grupy podatkowej?
P.T. / 2006-08-19 09:56 / Altruista forum - pomoc prawna
Można darować 1/2 własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu, ale żona bratanka należy do III grupy podatkowej.
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-18 15:55
Czy można na podstawie umowy darowizny darować 1/2 mieszkania spółdzielczo własnościowego?
Czy żona bratanka należy do II grupy podatkowej?
piszpesz / 62.148.95.* / 2006-08-16 17:04
Dzień Dobry,

Od trzech miesięcy mam palący problem z planowaną darowizną od mojej babci. Póki co Babcia jest właścicielem działki budowlanej o powierzchni 1000 m2 pod Warszawą, działkę ową chce zapisać na mnie. Planowana zmiana ustawy o spadkach i darowiznach spowoduje, że darowizny w pierwszej linii będą zwolnione z podatku. W związku z powyższym, czy istnieje taka możliwość aby babcia przepisała działkę na mojego ojca lub matkę, a rodzice na mnie unikając płacenia podatku? Czy są jakieś ograniczenia, które uniemożliwiają tego rodzaju darowizny?

Z poważaniem.
P.T. / 2006-08-19 10:05 / Altruista forum - pomoc prawna
Po pierwsze należy poczekać, aż dana ustawa zostanie w ogóle uchwalona i wejdzie w życie. Nie zdzwiłbym bym się jakby ustawa została tylko włożona pomiędzy projekty wskutek "oporu opozycji". Jednak na stronie, na której się znajdujemy, jest napisane, że do "grupy zero" mają wchodzić wszyscy zstępni i wstępni, więc gdyby ustawa faktycznie weszła w życie w proponowanym kształcie, to nie trzeba by było pośrednictwa rodziców, żeby ominąc podatek. Czy jakieś ograniczenia tych darowizn będą, okaże sie jak już ustawa będzie istaniała nie tylko na papierze. z doświadczenia podejrzewam, że ograniczeń będzie tylko, że cel ustawy nie będzie osiągnęty. Ale może jestem niepotrzebnie pesymistą. Czas dam nam odpowiedzi. Pozdrawiam!
kaja / 83.30.191.* / 2007-02-12 11:35
Ostatnio został darowany mnie i mojemu mężowi dom i działka. Nieruchomości te należały do moich dziadków. Został spisany akt notarialny w którym jest uzasadnienie , że od mojej osoby nie zostanie odprowadzony żaden podatek ponieważ jestem w pierwszej linii (niepopdatkowana grupa), natomiast został obliczony podatek tylko od mojego męża. Darowizna była przekazana w styczniu 2007 roku. Dlatego uważam że nieruchomość o której mówisz nie musi zostać przepisana najpierw na twoich rodziców a potem na ciebie, biorąc pod uwagę fakt, że po przepisaniu najpierw na rodziców , przez 5 lat nie bedą oni mogli przepisać tego na ciebie nie płacąc podatku. Można przepisać wcześniej niż po 5 latach ale należy uiścic podatek do Urzedu Skarbowego. POzdrawiam,
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-13 13:26
Czy można oddać mieszkanie spółdzielcze za dożywocie

Przysługuje mi własnościowe prawo do lokalu spółdzielczego.
1) Czy mogę oddać go w zamian za dożywocie?
2) Jakie formalności trzeba załatwić, aby przedmiotem umowy dożywocia było spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu?
3) Czy trzeba będzie założyć księgę wieczystą?
4) Jakie są koszty od mieszkania wartego 200.000 zł?
5) Co z prawami do zachowku?
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-19 17:29
Czy w zamian za mieszkanie (umowa dożywocia) nabywca może się zobowiązać do służebności mieszkania na rzecz darujących i że będzie tylko pomagał i opiekował się w chorobie oraz opłaci koszty pogrzebu, nie będzie natomiast utrzymywał dożywotnika, wypłacał rentę (ponieważ sam się on utrzymuje)?
P.T. / 2006-08-14 22:10 / Altruista forum - pomoc prawna
Niestety, ale dożywocie można zastrzec tylko w zamian za przeniesienie własności nieruchomości. Przenieść własność nieruchomości może tylko właściciel, którym jest spółdzielnia. Poza tym nawet spółdzielnia nie mogłaby obciążyć lokalu dożywociem, gdyż lokal ten nie jest odrębnym przedmiotem własności, lecz częścią składową całej nieruchomości, na której stoi budynek. Jeśli by się zastanowić nad skonstruowaniem umowy nienazwanej „przeniesienie własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu w zamian za dożywotnie utrzymanie”. Niby podobne, ale nie regulowane prawem, dlatego radziłbym się zapytać spółdzielni i notariusza, jak by się na taką umowę zapatrywali. Żeby zaś dokonać regulowanej prawem umowy dożywocia, można żądać od spółdzielni przekształcenia własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu w odrębną własność. Tutaj jednak należy będzie dokonać pewnych spłat, których wysokości można się dowiedzieć z łatwością spółdzielni. W takim wypadku będzie trzeba założyć księgę wieczystą. Pozdrawiam!
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-17 12:01
W artykule Monitora Podatkowego znalazłam zdanie: "własnościowe prawo do lokalu nigdy nie powinno zmienić “właściciela” w drodze umowy dożywocia. W praktyce jednak notariusze sporządzają takie umowy i na ich podstawie nabywcy otrzymują przydział i zostają członkami spółdzielni, która de facto sama jest właścicielem tego lokalu."
Czy to oznacza, że można podpisać taką umowę i będzie ona ważna?
Może ktoś z was zawierał taką umowę lub zna kogoś kto taką umowę zawarł?
P.T. / 2006-08-19 09:58 / Altruista forum - pomoc prawna
A więc tak jak pisałem, taka umowa nie jest regulowana prawem i zależy tylko od dobrej woli notariusza. Nie jest przez prawo zabroniona, gdyż mamy w naszym porządku prawnym swobodę tworzenia treści umów (ograniczoną co prawda, ale w tym przypadku raczej ograniczenia nie wchodzą w grę). Jeśli więc notariusz sporządzi akt notarialny, to można spać spokojnie.
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-16 14:05
Czy to prawda, że zawierając umowę dożywocia w czasie trwania małżeńskiej wspólności ustawowej nieruchomość staje się majątkiem wspólnym obojga małżonków?
I do zawarcia umowy dożywocia przez jedno z małżonków jako nabywcy potrzebna jest zgoda drugiego z małżonków?
P.T. / 2006-08-19 09:58 / Altruista forum - pomoc prawna
Tak, w czasie trwania wspólności ustawowej nieruchomość nabyta staje się własnością obydwojga małżonków. Chyba że nieruchomość zostanie nabyta w całości za składniki majątku osobistego. Oznaczało by to jednak dożywotnie utrzymywanie dożywotnika za aktywa uzbierane jeszcze przed małżeństwem lub nabyte wskutek dziedziczenia czy darowizny lub za inne, wymienione w art. 33 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Wg art. 37 § 1 pkt 2 jest wymagana zgoda małżonka. Można ją zastąpić zezwoleniem sądu, gdy danej czynności wymaga dobro rodziny.
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-15 10:32
Dziękuję za odpowiedź. Mam jeszcze pytanie:
Czy przekształcając spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego w odrębną własność lokalu trzeba będzie zapłacić taksę notarialną?
P.T. / 2006-08-19 09:59 / Altruista forum - pomoc prawna
Tak, ale ta jest w wysokości 1/3 wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 299 zł i 70 gr. + VAT (22%, czyli 65 zł i 93 gr). Razem 365 zł i 63 gr
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-16 00:30
Czy notariusz za przekształcenie prawa do lokalu w odrębną własność pobierze opłatę w wysokości 1/3 najniższego wynagrodzenia (ok. 260 zł) + VAT 22 %?
Bunio / 83.238.168.* / 2006-08-11 18:06
Witam Pana,
Ja może lekko odbiegnę od tematu darowizn, ale tylko lekko... Moja babcia była właścicielem 6 działek ziemii. Ze względu na to, że nie znała wartości tych ziem, w ramach umowy (nie podpisanej notarialnie) sprzedała część z nich za grosze osobom, które żerują na takich starszych osobach. Babcia zmarła dwa lata temu. Mam stary akt własności mówiący o tym, że babcia jest właścicielem 6 działek. Nie znam treści umów w drodze których babcia sprzedała ziemię. Moje pytanie jest takie: czy umowy nie podpisane notarialnie są ważne i w jaki sposób mogę się dowiedzieć które z działek są jeszcze własnością babci? Moja mama z rodzeństwem chcą założyć sprawę spadkową lecz nie wiemy co nam się należy. Pozdrawiam.
P.T. / 2006-08-14 22:11 / Altruista forum - pomoc prawna
Oczywiście bez zachowania formy notarialnej umowy te są nieważne. Akt własności jest oczywiście ważny, ale najważniejszy jest wpis do księgi wieczystej. Najprawdopodobniej widnieć będzie w niej nazwisko babci. W takiej sytuacji będzie można wnieść do sądu wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, choćby nawet ktoś tam już zamieszkał. Na akcie notarialnym powinien widnieć numer księgi wieczystej. Poza tym w urzędzie katastralnym można poprosić o mapkę terenu wraz z zaznaczonymi na niej numerami ksiąg wieczystych. Te można przejrzeć w sądzie i wtedy będzie wiadomo, które działki są babci. Żeby zmienić wpis w księdze wieczystej, należy przedstawić akt notarialny sprzedaży czy darowizny, a gdy go nie ma, sad nie może zmieniać zawartości księgi. Jeśli więc rzeczywiście nie było umów zrobionych przed notariuszem, to działki przypadają spadkobiercom. Pozdrawiam!
iwagaw / 2006-08-01 19:09
Witam Pana
Mam problem i to dość spory,prosze powiedzieć co mam zrobić.Moi rodzice po wzięciu ślubu kupili razem mieszkanie i są jego właścicielami.Ja jestem ich wspólną córką,przy czym ojciec ma dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa,dzieci są dorosłe, mają swoje rodziny i nigdy nie mieszkały z nami.Moj ojciec teraz ma juz 76lat,mama jest młodsza o 13 lat od ojca, ale on przez cały czas ją źle traktuje,jest u nas w rodzinie przemoc.Teraz ojciec zrobił sie na stare lata zgryźliwy,wykrzyukuje ze wszystko do niego należy i nam( czyli mnie i mojej mamie) nic sie nie należy.Mam udała sie do społdzielni i pani nas poinformowała ze należy mamie sie polowa domu, mama postawnowiła spisac testament.Ojciec chce natomiast w swoim testamencie swoją część zapisac na dwójkę dorosłych juz dzieci,które jak wspomniałm nigdy nie miały prawa do tego domu,mnie chce wyłączyć z testamentu.Czy w takim przypadku nalezy mi i mojej mamie zachówek?Jeśli tak to jak to wygląda?czy mogę byc wydziedziczona jeśli nic nie zrobiłam a ojciec tak sobie życzy?co wtedy jak wygląda sprawa spadkowa?czy jesli moja mam umrze to ojciec moze obalić testament mamy która mi przepisała swoją połowę,a do tego on jeszcze swoją połowe podzieli na dwie części i mi nic nie zapisze?Ja jestem od nich młodsza o 20 lat i dopiero wchodze w życie,nic nie mam,z meżem skonczylismy studia i oboje "wchodzimy w życie".
Czy ojciec może groziź mi i mojej mamie.Rodzice mieszkają pod wspolnym dachem a ja jestem tam zameldowana, bo to był moj dom rodzinny i tam mieszkałam odkąd go kupili do dnia wyjscia na studia,ale nadal tam jestem zameldowana. Co ojciec może mi i mamie zrobić a co powinna uczynić moja mama żebym ani ona ani ja nie byłyśmy stratne w przypadku śmierci jednego z rodziców albo obojga?Serdecznie z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam.Iwona
Adam_37 / 148.81.254.* / 2010-04-13 14:11
przedstawie moją sytuację :

Żona (po ślubie) dostała od rodziców w darowiźnie działkę wraz z zabudowaniami. Teraz chcielibyśmy, bym i ja miał prawo do domu i działki. Rozumiem, że rozszerzenie wspólności ustawowej o darowiznę w takim przypadku jest możliwe. Można zawrzeć umowę darowizny części udziału - i tu mam pytanie czy to zawsze jest 1/2 wartości, czy może być np tak, że żona ma 2/3 a ja 1/3?

i druga kwestia, czy jesli np teraz byśmy nabyli wspólność majatkową a ja bym dostał np za 2 lata w darowiźnie gospodarstwo po babci, to czy wtedy moglibyśmy znowu rozszerzyć wpolnosc majatkową, czy wtedy już nie bedzie to możliwe? Czy wtedy jedynym wyjściem, było by to, że babcia musiałaby zastrzec w umowie darowizny, że przedmiot będzie przypadał nam obojgu i wejdzie w skład majątku wspólnego.

Bardzo proszę o odpowiedź.
szklarek / 2010-04-20 11:56 / Tysiącznik na forum
Darowizna może dotyczyć dowolnego udziału, więc żona może obdarzyć Pana np. 2/7 działki od rodziców.
Dokładnie tak samo z ewentualną darowizną od Babci lub, tak jak Pan napisał -w akcie darowizny od Babci jest zawarte zastzreżenie, że darowizna ma wejść w skład Waszego majątku wspólnego.
P.T. / 2006-08-02 19:10 / Altruista forum - pomoc prawna
Niezależnie czy to mieszkanie jest odrębną własnością czy spółdzielcze własnościowe, prawo do niego należy do obojga rodziców po połowie. Jeżeli zaś ojciec wszystko przepisze swoim synom, to Pani jako córce i mamie, jako małżonce, przysługiwać będzie zachowek. Obie Panie będą miały prawo żądać od synów-spadkobierców po 1/8 wartości mieszkania. Wydziedziczyć oczywiście nie można ot tak. Muszą zajść pewne, dość poważne, przyczyny wydziedziczenia, wymienione w art. 1008 kodeksu cywilnego. Jeśli Pani mama w testamencie przepisze wszystko na Panią, to się za to ojcu będzie należał zachowek. Chyba że mama zostawi inne aktywa, które przypadną ojcu i pokryją udział zachowkowy. W zasadzie żeby uniknąć zachowku to można podpisać z mamą umowę dożywocia, na podstawie której mama przenienie własność mieszkania na Panią, a Pani w zamian będzie jej pomagać w utrzymaniu albo w ogóle utrzymywać – do końca życia. Taka umowa musi być spisana przed notariuszem. Pozdrawiam!
bogdan 4 / 87.105.9.* / 2006-07-27 21:25
darowizna ,macocha i jej dzieci , mój tato ma mieszkanie własnościowe i ma drugą żonę ona ma już dorosłe dzieci tato chce na mnie przepisać mieszkanie darowizną ale zastrzec chce że jego żona będzie mieszkała w nim aż do śmierci i że nikogo nie będzie mogła w nim zameldować oczywiście ona wyraziła zgodę i podpisze że z żeka sie na moją żecz ,proszę mi napisać jak powinien wyglądać taki zapis u notariusza i czy jej dzieci będą wrazie po jej smierci chciały jakiś spadek po niej względem tego mieszkania czy one też mają się z żec ,mi zależy na tym że wrazie śmierci ojca ona mogła sobie mieszkać w tym mieszkaniu aż do swojej śmierci i żeby nie mogła meldować w nim nikogo oraz żebym jej nie utrzymywał do końca życia na co mam zwrócić uwagę żebym nie wsadził się na tak przysłowiową minę
P.T. / 2006-07-30 11:52 / Altruista forum - pomoc prawna
W Pana przypadku idealnym wyjściem zdaje się zawarcie umowy dożywocia z właścicielem mieszkania (nie napisał Pan kto nim jest, ale podejrzewam że tylko ojciec). Przy umowie dożywocia, spadkobiercy nie są uprawnieni do zachowku. Problemem jest fakt, iż umowa dożywocia polega do dożywotnim utrzymaniu w zamian za przeniesienie własności nieruchomości. Jeżeli Pan nie chce utrzymywać macochy, lecz tylko pozwolić jej na mieszkanie w danym mieszkaniu, to powinien Pan w umowie dożywocia zapisać, że w zamian za nabycie mieszkania, Pan tylko obciąża to mieszkanie służebnością mieszkania na rzecz ojca i macochy. Jednakże należy pamiętać, że mający służebność mieszkania może przyjąć na mieszkanie małżonka i dzieci małoletnie. Inne osoby może przyjąć tylko wtedy, gdy są przez niego utrzymywane albo potrzebne przy prowadzeniu gospodarstwa domowego. Wszyscy ci potencjalni lokatorzy przestaną być uprawnieni do mieszkania w momencie śmierci uprawnionej macochy i ojca, gdyż wtedy służebność osobista wygaśnie. Nie można zaś tej służebności zasiedzieć. Tak więc, dożywocie (ale także i darowizna) ze służebnością mieszkania, nie gwarantuje, że w pewnych odcinkach czasowych nie będzie ktoś mieszkał, maksymalnie do śmierci uprawnionych. Jedyną drogą, żeby nikt poza ojcem i macochą nie mieszkał w tej nieruchomości jest ich utrzymanie przez Pana jako domowników. Jeśli Pan się do tego zobowiązuje, powinien Pan mieszkać z macochą, dostarczać jej pomocy materialnej i duchowej. Ustawodawca przez takie przeszkody nie chce zostawić starszych ludzi samych w mieszkaniu bez żadnej pomocy z zewnątrz.
Może Pan też sporządzić z ojcem darowiznę ze służebnością mieszkania. Jednak taka darowizna jest mniej opłacalna ze względów podatkowych, a także rodzice, dzieci i małżonek ojca będą uprawnieni do zachowku. Do tego służebność mieszkania nie różni się od wyżej opisanej, więc nie zabezpieczy Pana w stu procentach przed niechcianymi lokatorami za życia macochy.
Pozdrawiam!
L. / 193.239.58.* / 2006-06-28 22:15
Gdzie jest nasz Altruista ? Przygotowuje się do egzaminu ustnego ? Życzę mu żeby dostał się na aplikację.Potrzebni nam są sędziowie z taką wiedzą.
Martyna / 156.17.54.* / 2006-07-10 01:00
Witam,

W związku z faktem iz jak zauważyłam jest pan rozchwytywany, postaram się streścic moje watpliwości tak bardzo jak tylko to będzie mozliwe.
Ogólną wiedze na temat już sobie posiadlam, lecz diabeł tkwi w szczegółach..
Po pierwsze.
Jak to w końcu jest z tym zrzekaniem sie spadku.
w stosunku 2/3 do 1/3 na stronach internetowych pojawiają się sprzeczne definicjie tego pojęcia. Na większości jest że czegos takiego wogóle nie ma, jeżeli spadkodawca zszedł juz z tego łez padołu. A na pozostałej części np.szacowny p. prawnik radzi żeby spokojnie zrzec się spadku po zmarłym spadkodawcy na rzecz tego a tego członka rodz..
W związku z tym
a) czy oddając ojcu całkowite prawo do 1/3 przysługujacego mi spadku po zmarłej mamie
zrzekłam się tegoż spadku czy go odrzuciłam.

b) czy decyzje taką można cofnąć (gdzieś znalazłam że mozna cofnąć zrzeczenie?) i na jakiej podstawie

c)jeżeli to było odrzucenie spadku, czyli przedstawienie siebie w oczach prawa jakoby się tegoż spadku nie dożyło, w momencie śmierci ojca następuje moje" prawne zmartwychwstanie?" i dziedziczę min tą przepisaną na niego część spadku czy też nie.

d)na tatę przepisaliśmy wszystko ufajac mu że nie postąpi wobec nas krzywdząco, (mi osobiście było to tłumaczone jako "ułatwienie prawne")
Wolą mamy było, aby przed ponownym ożenkiem tato przepisał mieszkanie na nas, bo nie zniesie obcej kobiety w naszym domu.( zostawiła list napisany pare dni przed śmiercią, który jednak nie posiada mocy prawnej)

Obca kobieta sie jednak zagnieździła i prze do przodu jak za przeproszeniem ruski czołg,
termin ślubu zmieniła na szybszy gdy tylko dowiedziała się o tym że chcę aby przepisano mieszkanie na nas. Zrobiła takie przedstawienie jaka to niesprawiedliwość ją spotyka, że ja jej nie ufam, toz ona samą dobrocią dla nas (oskar 2006 za rolę dramatyczną) A tato? na głowie kwietny ma wianek, a przed nią bierzy baranek..a ja wydziwiam i biedna Gosia prze ze mnie się denerwuje..
Tato nagle zmienił front i twierdzi że mieszkania na nas nie przepisze.
Czy jest coś co by mnie mogło w tej chwili uratować?( chocby cofnięcie decyzji o odrzuceniu spadku).

e) Jeżeli już wszystkie metody zawiodą to czy na ich ślubie moge sobie krzyknąc "nie"?
Na jakiej podstawie prawnej mogę to "nie" krzyknąć?

pozdrawiam serdecznie,

ps.Z góry dziekuję za okazane zainteresowanie, myślę że podobnych spraw jak moja jest multum.(Ofiarowanie czegoś w zaufaniu, nadmiernym po utracie najbliższej osoby,(ja osobiście byłam mocno "otumaniona" i pamiętam tylko obojetnosć podpisywania różnych szpargałów)a potem za przyczyną osoby trzeciej niemozność uzyskania spełnienia danych obietnic.
pps.jednak nie dało się krótko bez zarysu sytuacji..eh
P.T. / 2006-07-10 22:37 / Altruista forum - pomoc prawna
Dziwi mnie trochę rozbieżność między opiniami różnych e-prawników. Ale wierzę w to, gdyż sam się parę razy naciąłem, gdy próbowałem coś znaleźć w e-poradach. Do dziś przecieram oczy ze zdumienia, gdy sobie przypomnę, co niektórzy z „prawników” wypisywali. Ale koniec z kryptoreklamą. Pani problem w zasadzie nie jest skomplikowany. Sęk w tym, że diabeł naprawdę tkwi w szczegółach. Otóż w ogólnej nauce o prawie wyróżnia się jezyk prawny i jezyk prawniczy. Ten pierwszy to język aktów prawnych. Rządzi się pewnymi ścisłymi regułami. Otóż każde posiada swoje znaczenie, i żadne inne (praktycy z komisji sejmowych by mnie wyśmiali za tak idealistyczną wiarę w to, gdyż poziom dzisiejszej legislacji mówiąc delikatnie kuleje. Mimo to kodeks cywilny, jak przystało na akt z innej epoki, gdy to najlepsi prawnicy tworzyli kodeksy, a nie politycy, jest niemalże uchroniony od błędów pospiesznej legislacji). Język zaś prawniczy, czyli język prawników, sędziów czy adwokatów, jest językiem potocznym, pełnym fachowego nazewnictwa, ale bez nadmiernych rygorów. Czemu o tym piszę? Otóż często się zdarza, że sąd napisze coś w wyroku, i później pojawiają się problemy, jak należy rozumieć użyty wyraz. Czy tak samo jak w ustawie, czy może potocznie. Żeby wykluczyć problemy, przykładowo w postępowaniu cywilnym, które dotyczy Pani sytuacji, można wnioskować o wykładnię wyroku. Wtedy dany sąd wydaje orzeczenie, w którym tłumaczy, o co mu chodziło. Wnosić o wykładnię wyroku można niezależnie od upływu czasu od wydania wyroku. Może więc Pani wystąpić o wykładnie wyroku i problem się sam skończy. Być może jednak nie będzie to konieczne, gdyż spróbuje trochę to wszystko objaśnić.

a-b) Zrzeczenie się jest to umowa między żyjącym jeszcze spadkodawcą a spadkobiercą, w którym ten ostatni stanowi, że nie chce nic dziedziczyć po spadkodawcy, a tym samym nie będzie uprawniony do zachowku. Nie można więc zrzec się dziedziczenia po śmierci spadkodawcy. Po śmierci zaś spadkodawcy można się zaś „zrzec”, ale w potocznym (prawniczym) tego słowa znaczeniu. To potoczne „zrzeczenie” ma w języku prawnym formę odrzucenia spadku albo ugody. Różnice miedzy nimi są zasadnicze. Odrzucenie spadku jest jednostronnym oświadczeniem, zależnym tylko od woli spadkobiercy. Odrzuca on spadek i ten już go nie interesuje (bo czasem spadek to np. same długi). Jednak spadkobierca ma na odrzucenie spadku tylko pół roku od momentu dowiedzenia się o powołaniu go do spadkobrania. Później zaś z mocy prawa udział spadkowy staje się jego własnością. Zrzeczenia się spadku, ani odrzucenia nie można jednostronnie wycofać. Pojawia się zaś trzeci sposób uniknięcia spadkobrania, czyli ugoda. Jest już to umowa, w odróżnieniu od odrzucenia spadku, i wymaga zgody innego spadkobiercy, który w niej uczestniczy. Ponadto ugoda wymaga bądź przyjęcia spadku bądź upływu wspomnianego terminu półrocznego. Normalnie ugoda ma na celu uniknięcie sporu istniejącego lub mogącego powstać. Stąd często spadkobiercy by nie prowadzić wieloletniego postępowania działowego, podpisują ugodę. Dzięki niej, np. jedna z osób dziedziczy dom, druga samochód, a trzecia nic nie dziedziczy, ale ma zapewnione dziedziczenie po jednej z wymienionych osób. Taka ugoda prawdopodobnie nie dotyczy Pani sytuacji. Czemu jednak pisze o ugodzie. Możliwe jest po upływie terminu do zrzeknięcia się spadku „zrzeknięcie się” go w ten sposób, że oddaje się go innej osobie bez żadnych warunków. Bardzo jest istotne czy to zwykła ugoda czy po prostu darowizna. Jeśli to zwykła ugoda, to nie można jej odwołać. Jeśli darowizna to można ją odwołać z powodu rażącej niewdzięczności. Odpowiedzi próżno szukać w kodeksie, bo jest to umowa nienazwana. Ugoda to wzajemne ustępstwa, a nie jednostronne. Co do darowizny zaś to wg art. 889 kc nie stanowią darowizny zobowiązania do bezpłatnego świadczenia wynikające z umowy uregulowanej innymi przepisami kodeksu. Ugoda jest uregulowana innymi przepisami kodeksu, więc istotne jest czy „zrzeczenie” się całego spadku już nabytego to ugoda czy umowa nienazwana, będąca tak naprawdę darowizną. Podsumowując te prawnicze wywody wskażę, co mogło nastąpić podczas „zrzeczenia” się spadku przez Panią.
1) zrzeknięcie – tylko gdy było w formie umowy notarialnej za życia mamy
2) odrzucenie – gdy Pani oświadczyła, że się spadku „zrzeka” lub odrzuca. Bez wskazania jednak osoby, na rzecz której się Pani zrzeka. Jeśli Pani jednak wskazała ojca, jako osobę na rzecz, której się zrzeka, to jeśli było to przed terminem do przyjęcia bądź odrzucenia spadku, to takie oświadczenie jest nieskuteczne (choć i tak z braku innych osób uprawnionych własność spadku przeszła na ojca). Jeśli było to uczynione po upływie tego terminu, to zachodzi okoliczność 3)
3) de facto darowizna przed sądem – gdy „zrzekła” bądź „odrzuciła” Pani spadek po upływie pół roku od dowiedzenia się o tytule swego powołania lub już po złożeniu oświadczeniu o przyjęciu spadku. Jest tez druga możliwość. Spadkobranie miało formę testamentu i Pani „zrzekła” się na rzecz ojca spadku (po upływie terminu albo po wcześniejszym przyjęciu spadku) niezależnie od zrzeknięcia się lub nie innych spadkobierców testamentowych.
Każde z tych ww oświadczeń można odwołać powołując się na w stan wyłączający świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli – np. załamanie się po śmierci mamy. Jednak jest to trudne do udowodnienia. Jeśli jednak Pani sytuacja podchodzi pod sytuację 3) to dochodzi kolejna możliwość – odwołania darowizny z powodu rażącej niewdzięczności. Tylko czy rażąca niewdzięczność zaszła oceni sad, który w tym względzie na ogół uwzględnia to w ostateczności. Jeśli by ojciec wyrzucił Państwa z domu czy kogoś z Państwa skrzywdził to była by to rażąca niewdzięczność. Odmowa zaś darowania swojej własności raczej rażącą przewiną nie jest. Ale oczywiście nie znam wszystkich okoliczności faktycznych i może się mylę. Zwracam tylko uwagę, że powołanie się na rażącą niewdzięczność jest bardzo trudne w praktyce. Reasumując, jedyną chyba furtką dla Pani jest dość karkołomna próba udowodnienia, że nie wiedziała Pani co podpisuje z powodu załamania po śmierci mamy.

c) heh, nie następuje zmartwychwstanie, choć jest ono możliwe np. w wyniku odwołania umowy zrzeknięcia się spadku. W Pani jednak wypadku, Pani „umarła” dla celów spadkobrania po mamie, a nie dla wszelkich spadków. Tak więc jest Pani uprawniona do spadku po zmarłym ojcu. Po całym spadku, bez żadnej różnicy na umowy czy oświadczenia z przeszłości. Darowizna nie jest już wyodrębnioną dla Pani częścią spadku tylko częścią całej masy spadkowej, która przypada w określonych ustawą lub testamentem częściach spadkobiercom.

d)hm, w zasadzie, jeśli list jest podpisany i opatrzony datą to nie jestem taki pewny czy faktycznie nie posiada on żadnej mocy prawnej. Ale chyba trochę za późno, żeby ustalać że list ten był tak naprawdę testamentem. Nie będę drążył tego tematu, bo nawet nie wiem w jakim jest stanie list i co zawiera. Radzę tyko jakby co zajrzeć do art. 962 zd.2 kc, żeby pokazać że taki list to niekoniecznie tylko kartka papieru.

e) krzyknąć to zawsze Pani może, ale oczywiście żeby uniemożliwić tym samym wzięcie ślubu trzeba mieć jakąś podstawę prawną. Jest ich trochę, choć wątpię, żeby jakakolwiek się nadawała w Pani sytuacji. Wymienię je, i od razu uprzedzam, że nie są one podane dla żartu, a tylko dlatego, że świat jest kolorowy i ja siedząc za sterami komputerami nie mogę wiedzieć jaki jest stan faktyczny w konkretnym przypadku. Poza tym, może komuś innemu się to przyda. Do rzeczy. Może Pani krzyknąć skutecznie prawnie „nie”, gdy Pani potencjalna macocha :
1) ma „ptaszka”
2)nie ma skończonych 18 lat
3)ma już męża
4)jest ubezwłasnowolniona całkowicie
5)jest dotknięta chorobą psychiczna lub niedorozwojem umysłowym (tu trzeba coś więcej niż Pani opinia;)
6)jest bliskim krewnym ojca lub przez niego osobą adoptowaną

Lub gdy jedno z małżonków :
1)z jakichkolwiek powodów znajdować się będzie w stanie wyłączającym świadome wyrażenie woli podczas mówienia sakramentalnego ”tak”
2)będzie pod wpływem błędu co do tożsamości drugiej strony
3) złożyć ma oświadczenie o wstąpieniu w związek małżeński pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej, jeżeli z okoliczności wynika, że składający oświadczenie mógł się obawiać, że jemu samemu lub innej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo osobiste

Ostatnia możliwość to ustalenie, że osoba która udziela ślubu nie jest księdzem czy kierownikiem urzędu stanu cywilnego. To ostatnie może wchodzić w rachubę, jeśli ślubu udziela pracownik usc, bez przekazania mu kompetencji przez kierownika usc.

To chyba wszystkie prawne sposoby zapobiegnięcia małżeństwu. Pozaprawnych sposobów może nie będę jednak podsuwał;) Zawsze można tez wpłynąć na ojca po dobroci, choć z zakochanym o to ciężko.

Mam nadzieję, że ten tekst jest w miarę zrozumiały. Jakby co to służę w wolnym czasie pomocą. Proszę się nie krępować odnośnie długości zapytań. Czym więcej wiem tym bardziej mogę pomóc. Przykładowo w Pani poście nie ma nic o tym, kto był spadkobiercą – Pani i ojciec, czy może jeszcze Pani rodzeństwo. Poza tym nie podała Pani formy spadkobrania. Od przybytku głowa nie boli (mnie). Serdecznie pozdrawiam!
Martyna / 83.11.247.* / 2006-07-11 14:42
Witam,

Dziękuję Panu bardzo. Po długiej podróży jestem już w moim rodzinnym mieście i po wielogodzinnym wałkowaniu tematu zarówno z Tatą jak z przyszłą macochą. Pomijając już fakt jak wielkim źródłem radości są takiego typu rozmowy, jak na razie udało mi się pozyskać tylko parę cennych..faktów.
Mam przed sobą następujący akt notatrialny
" Umowa o dział spadku, zniesienie wspólności własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu i zniesienie współwłasności"
"(...)Marian B. (ojciec), Martyna B., Łukasz B. (mój brat) oświadczają, że bez żadnych spłat i dopłat dokonują po zmarłej Bożenie B. zgodnego działu spadku, zniesienia wspólności własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego nr 118 i zniesienia współwłasności samochodu osobowego(...) w ten sposób, że Marian B. w całości nabywa(..) własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu mieszkaniowego wraz z prawami z nim związanymi(...)
Coś czuje, że to w takim razie chodzi o jeszcze coś innego, i jeżeli wcześniej wprowadziłam Pana w błąd, to przepraszam. Wynikało to z tego że tato używał cały czas sformułowań "zrzeczenie, przepisanie na siebie" zamiennie (a czasami naraz).

Poza tym domyślam się skąd wynika odmowa mojego taty. Cytat z wypowiedzi mojej przyszłej macochy
" Ja powiedziałam twojemu ojcu żeby zrobił jak uważa, może przepisać na was ale wtedy ja zrobię to samo, a to kosztuje. "
Jak zgodnie egzystują w tym zdaniu altruizm i zawoalowany szantarzyk emocjonalny (aż dziw bierze że się nie pogryzą) to już pominę.
No i się nasłuchałam wczoraj (po kilka razy) , jakie to po jej dziadkach zostały dłuugie łąki, jakie szeerokie działki budowlane, jakie wieelke domy, z takimi wieelkimi oknami. No i oczywiście jakie to przy tym wszystkim nasze mieszkanie jest malutkie.
Nie komentowałam. Osobiście uważam, że wystarczy że dziadkowie ją "przeskoczą" przepisując to jej dzieciom i w tym momencie ma wieelkie.. nic.

Będę dążyć do tego aby obie strony podpisały po prostu zrzeczenie się praw do spadku.
W zwiazku z tym dzisiaj rano nasuneło mi się parę pytań.

a)Jeżeli ona ma dwójkę dzieci (dzieci nie są małoletnie i nie są uznane przez tatę)(miejmy nadzieję) to czy one znajdują się w pierwszej grupie i dziedziczą z nami w cześciach równych czyli spadek po tacie dzieli się na 5 części, czy my po 1/3 a oni w trójkę po 1/9
b) jeżeli przyszła macocha zrzeknie się spadku ( oczywiście w sensie prawnym, czyli za życia taty) to czy w tym momencie nie dziedziczą jej dzieci.
Ze wszystkich form prawnych właśnie to zrzeczenie się spadku wydaje mi się najpewniejszą formą zabezpieczenia woli spadkodawcy (na pewno lepszą formą niż testament.), czy słusznie?

Na koniec, dla rozluźnienia przytoczę kolejny cytat macochy który mnie osobiście rozbawił ( możliwe że poczucie humoru mam ciut wypaczone ). Jest to , z braku lepszego określenia, argument w dyskusji o sens darowizny mieszkania na nas.
" za te 1500 złotych opłaty notarialnej to by była nowa wersalka, bo stara skrzypi"
hmm,
Jeszcze raz dziękuję serdecznie i pozdrawiam bardzo gorąco!!!

ps.chyba że z okazji upałów życzy Pan sobie chłodniej
P.T. / 2006-07-12 16:27 / Altruista forum - pomoc prawna
W takim razie nie mam już wątpliwości, co nastąpiło podczas postępowania działowego. Była to faktycznie jeszcze inna czynność prawna, a mianowicie „sądowe nieodpłatne zniesienie współwłasności spadkowej” (nazwa własna). Moim zdaniem nie da się tego odwołać. Postanowienie sądu odnośnie zatwierdzenia takiego podziału korzysta z prawomocności sądowej i uchylić je można tylko poprzez nadzwyczajne środki zaskarżenia, których podstawy tutaj raczej nie występują. Można się spierać czy notarialne zniesienie współwłasności może być odwołane, ale sądowe już na pewno nie. Zresztą i tak by Pani nie znalazła dla sądu dostatecznie zasadnych przyczyn rażącej niewdzięczności.
Zrzeczenie się dziedziczenia dla Pani jest korzystniejsze od testamentu, gdyż temu, kto się zrzekł, nie przysługuje spadek, ani nawet zachowek. Jeżeli się macocha zrzeknie dziedziczenia po Pani ojcu, to będzie wyłączona ze spadku wraz ze swoimi dziećmi. Chyba, że coś innego oświadczy u notariusza. Może np. oświadczyć : „Ja, Małgorzata B. zrzekam się praw do dziedziczenia po moim mężu Marianie B, ale wyłączam ze skutków prawnych tego zrzeczenia się moich zstępnych”. Poza tym zawsze obie strony mogą odwołać zrzeczenie się. Sama macocha, ani sam ojciec nie mogą odwołać zrzeczenia, ale jeśli dojdą do konsensusu, to wystarczy, że złożą u notariusza odwołanie zrzeczenia. Tak więc nie jest to zabezpieczenie stuprocentowe.
Jeżeli jednak nie dojdzie do zrzeczenia się spadku, to jeśli ojciec nie zostawi testamentu, to będą Państwo dziedziczyli w trójkę (macocha, brat i Pani) po 1/3. Uznanie nie swoich pełnoletnich dzieci raczej nie wchodzi w rachubę w Pani sytuacji, chyba że Pani ojciec jest biologicznym ojcem dzieci macochy. Przysposobić zaś tylko dziecko małoletnie.
Co do darowizny, to ta też posiada pewne wady. Co do kosztów, to oczywiście wynagrodzenie notarialne i opłata skarbowa. Podatek od darowizny nieruchomości też jest astronomiczny, ale mniemam, że zamierza Pani skorzystać z ulgi mieszkaniowej. Oprócz kosztów jednak zachodzi inne niebezpieczeństwo. Otóż w razie śmierci Pani ojca macocha będzie uprawniona do zachowku m.in. od tej darowizny, bez względu na upływ czasu od jej dokonania. No chyba, żeby udało by się Pani namówić ojca na darowiznę, a macochę na zrzekniecie się dziedziczenia po ojcu. Wtedy zachodzi tylko małe ryzyko odwołania darowizny z powodu rażącej niewdzięczności i trochę większe, jak mi się zdaje, ryzyko odwołania zrzeknięcia się.
Na marginesie dodam, że zrzekniecie się spadku powoduje całkowicie wyłączenie od spadku. Z tego powodu ojciec być może nie będzie chciał zostawić, na wypadek swojej śmierci, żony bez grosza. I tu porada dla ojca, że może on ubezpieczyć się na życie z wypłatą odszkodowania dla żony. Może też w umowie OFE zastrzec, żeby wszystkie środki zgromadzone w OFE po jego śmierci powędrowały do kieszeni żony. Jest to zwolnione od podatku i zachowku i stanowi najlepsze zabezpieczenie kochanek i kochanków;) To samo dotyczy IKE. W ten sposób może dojdą Państwo do porozumienia.
Pozdrawiam i życzę najgoręcej najchłodniejszych dni;)
Martyna / 156.17.54.* / 2006-07-16 17:28
Dziekuję Panu bardzo za okazaną pomoc. Mam na myśli również wsparcie duchowe. Sprawa moja na razie utknęła w martwym punkcie.
Tato przeszedł się do ZNAJOMEGO notariusza, ten powiedział mu, żeby na razie nic nie robił bo 1 stycznia zmienia się prawo na korzyść dla pierwszej grupy(??! )
(nie żebyśmy właśnie wszyscy byli w pierwszej..)
, i wogóle to to wszystko niepotrzebne.Testament sie spisuje i już ( trochę jak podejście lekarza "od 20 lat robie na wszystko lewatywę i jest dobrze" )
"Opadłymi ręcami" piszę serdeczne pozdrowienia, i jeszcze raz bardzo Panu dziękuję.

ps. Przynajmniej te dni chłodniejsze jakieś takie..
P.T. / 2006-06-30 15:03 / Altruista forum - pomoc prawna
Altruista w pogotowiu;), tylko że ostatnio ludzię proszą o porady bezpośrednio na moją skrzynkę, więc działalność moja przeniosła się poza forum. O tyle nad tym ubolewam, iż inni nie mogą korzystać z gotowych rozwiazań. A ustny się zbliża wielkimi krokami. Pozdrawiam!
I.N. / 83.238.214.* / 2006-07-04 20:15
Zwracam się z prośbą o pomoc.Moja Babcia przepisała mi u notariusza w drodze darowizny mieszkanie własnościowe.Babcia żyje.Jeżeli po Babci nie pozostaje nic więcej do dziedziczenia,to czy po śmierci Babci jej 2 synów jeżeli nie zostanie napisany testament może się domagać ode mnie zachowku.Ja słyszałam,że nie bo to jest darowizna za życia,a dziedziczenie o charakterze z ustawy.Tak mi powiedział notariusz,który spisywał nami akt.Z góry dziękuję za odpowiedź.
P.T. / 2006-07-07 20:03 / Altruista forum - pomoc prawna
Wygląda na to, że zaszło nieporozumienie z notariuszem. Dwóch synów babci
nie może sie domagać faktycznie zachowku za życia. Mają jednak do tego prawo
po śmierci babci. W zachowku bowiem chodzi o to, że darowizny za życia
uszczuplają potencjalny majątek, który by został po śmierci spadkodawcy.
Jesli więc babcia umrze, synowie będą się mogli domagać zachowku od części
majątku przekazanego darowizną. Jest jednak pewien warunek dodatkowy, jeśli
Pani nie jest osobą uprawnioną. Zachowku bowiem w takim wypadku można się
domagać tylko, gdy darowizna nastąpiła w ciągu ostatnich 10 lat przed
śmiercią babci. Liczyć więc trzeba, że babcia będzie żyła jak najdłużej,
wtedy nie bedzie problemu. Pozdrawiam!
I.N. / 2006-07-09 10:17
Dziękuję za odpowiedź.Nie do końca wszystko rozumiem.Załóżmy,że mieszkanie jest warte 50tys.PLN.Po ile wówczas muszę spłacić każdego z synów Babci.Babcia nic więcej w spadku nie zostawia.
Nie wiem czy jestem osobą uprawnioną.Jestem wnuczką,a moi Rodzice żyją.Czy można teraz u tego notariusza przerobić tą darowiznę na sprzedaż.Dziękuję za pomoc.
P.T. / 2006-07-09 14:47 / Altruista forum - pomoc prawna
Jeśli mieszkanie jest warte 50.000 zł to należy się zachowek w wysokości 12500 zł dla każdego z osobna spadkobierców. Oczywiście jeśli się oni o zachowek upomną, bo należy im się tylko na ich żądanie. Poza tym wartość darowizny trzeba będzie ustalić w chwili zasądzenia zachowku, a nie teraz. Nie słyszałem o możliwości konwersji darowizny na sprzedaż. Jednak może notariusz się zgodzi na umowną zmianę darowizny na dożywocie. Dzięki temu udało by się uniknąć wysokich podatków. Od dożywocia jednak naliczany jest podatek w wysokości 2% wartości nieruchomości. To zależy jednak od uznania notariusza. Nasuwają mi się bowiem pewne wątpliwości. Otóż normalnie taka umowa powinna stanowić, że Pani zgadza się na odwołanie darowizny bez powodu, pod warunkiem że babcia zbędzie nieruchomość w zamian za prawo dożywocia. Na mocy art. 157 § 1 kc przeniesienie własności nieruchomości pod warunkiem jest niedopuszczalne. Można zaś się zobowiązać do przeniesienia własności nieruchomości pod warunkiem. Jednak w Pani przypadku nic to nie daje, bo żeby ustanowić dożywocie, babcia musi być znowu właścicielem. Do tego potrzebne jest odwołanie darowizny. Samo odwołanie musi być już bezwarunkowe. W takim wypadku potrzebne są niejako dwie umowy, mogące się znaleźć w jednym akcie notarialnym. Na mocy porozumienia stron Panie odwołują darowiznę, a następnie babcia zbywa Pani tą nieruchomość, a Pani zobowiązuje się do dożywotniego utrzymywania babci. Może się mylę, ale wydaje mi się taka czynność rodzi obowiązek podatkowy – podatku dochodowego, bo babcia odpłatnie zbywa nieruchomość przed upływem 5 lat od nabycia (w tym samym przecież dniu). Może też Pani darować nieruchomość babci, a ta następnie przeniosła by własność nieruchomości z zastrzeżeniem dożywocia. Oznacza to jednak kolejny raz zapłacenie podatku od darowizn. Dlatego radzę udać się do notariusza i zapytać się czy nie można by było dokonać umownej konwersji umowy darowizny na umowę dożywocia oraz radzę zapytać się, w razie jego zgody, jakie to rodzi koszty podatkowe, bo może się ten manewr okazać nieopłacalny. Tyle tylko mogę doradzić. Pozdrawiam!
M.P. / 195.205.248.* / 2006-07-04 15:02
Dzień dobry, przegladjąc forum widzę że zna się Pan zna na rzeczy i proszę o poradę. Dostałem rok temu przed slubem darowizne od babci - mieszkanie /zwykła darowizna, babcia ma inne mieszkanie/. Już wczesniej ja i moja narzeczona mieliśmy troche rodzinnych konfliktów z babcią i choć prezent cudny to troche niespodziewany; zadziwiła nas przychylność i chojność babci. Potem były rózne perypetie rodzinne o wyrzucanie starych mebli, nie zapraszanie na herbate, o zabrudzenie dywanu,złe suszenie rzeczy itp. Wspomne że babcia ma b.konfliktowy charakter, nigdy nie idzie na kompromis, usilnie wymysla problemy i stara się wpłynąć na czyjeś życie. Jedno zdarzenie przeważyło o jej chęci odwołania darowizny; otóż moja zona będąc jeszcze w ciązy została odwiedzona przez babcię z listem w którym miała wobec niej zarzuty m/in. o to że słyszała że była z kimś już kiedyś w ciąży - wierutna bzdura, oraz inne w/w problemy- żona wyprosiła ją z mieszkania. Powiedziałem babci żeby nie nachodziła mojej żony gdy mnie nie ma w domu, tylko pod tym warunkiem może przychodzić. Kilka dni potem babcia wraz ze swoją siostrą odwiedziły moją żonę /na zwolnieniu z powodu ciąży/ która wpuściła siostrę babci a babcie poprosiła zeby wyszła. Babcia siłą weszła do mieszkania, zona zadzwoniła po mnie /ale nie mogłem się stawić aby jej pomóc/ i w końcu na policje. Zanim przyjechali babcia już wyszła , choć siedziała z pół godziny. Reszty chyba się Pan domysla. Czy bronienie siebie, dziecka /wiadomo że takie konflikty bardzo wpływają na psychikę, emocje, zona długo się potem nie mogła uspokoić, źle się poczuła/ jest rażącą niewdzięcznością obdarowanego, bo babcia nie została przyjęta w mieszkaniu które podarowała? Nadmienię że rzadko babci ę przyjmowaliśmy z powodu licznych konfliktów ale ja starałem się jej pomagać u niej w mieszkaniu gdy o to prosiła.Nie wiem jak Sąd to oceni, bedziemy się bronić ale obawiam się że w przypadku niekorzystnego werdyktu stracimy rodzinę /bo taka sprawa to przeciez sensacja a ja zapewne wyrodny wnuk/ ,także zainwestowane w mieszkanie pieniądze i szanse na kupienie mieszkania które jeszcze rok temu gdy były 20-30% tańsze. Czy jest szansa na wygranie tej sprawy a jesli nie, to czy sprzedaż darowanego mieszkania jest najlepszym wyjściem?
P.T. / 2006-07-07 19:58 / Altruista forum - pomoc prawna
Po pierwsze, moim zdaniem, w ogóle nie zaszła, w przedstawionej przez Pana sytuacji, rażąca niewdzięczność. To, że ktoś nam coś podarował, nie oznacza, że może nas zniesławiać czy nachodzić, bo to są wręcz zachowania bezprawne. Po drugie, rażącą niewdzięcznością musi się wykazać obdarowany, a nie jego małżonka. To obdarowanemu trzeba postawić zarzut, a w przedstawionej przez Pana sytuacji, nie mogę dostrzec w Pana zachowaniu jakichś ujemnych cech. Co do sprzedaży nieruchomości, to jest niecelowe zachowanie. Z braku nieruchomości podarowanej, darczyńca może żądać jej wartości. I tak najlepszym, jak zwykle, wyjściem jest mediacja, bo jednak rodzina to najwyższa wartość, a chodzenie po sądach to ostateczność. Pozdrawiam!
wwbb / 2006-06-30 18:42
Jestem nowym członkiem forum.Na wstępie życzę powodzenia na egzaminie.Trzymam kciuki.Wiem co to znaczy,kończyłem medycynę.Mam prośbę.Od 3 miesięcy zdążyłem wkuć już K.C. niemalże na pamięć.Również nasi notariusze podają sprzeczne odpowiedzi.Prawo spadkowe jak już ktoś to słusznie zauważył jest strasznie pogmatwane.Dziadek mój przepisał mi własnościowe mieszkanie darowizną notarialną z wyłączeniem ze schedy spadkowej.Żony nie ma,ale ma 4 dzieci.Jeżeli Dziadek nie zostawił testamentu(dziedziczenie ustawowe),nie zostawia w spadku nic więcej(ewentualnie wyposażenie mieszkania),to czy dzieciom Dziadka należy się ode mnie zachowek,skoro jest wyłączenie ze schedy spadkowej,skoro ja nie jestem spadkobiercą ustawowym(Rodzice żyją) i skoro jest to dziedziczenie ustawowe,a zachowek dotyczy przecież dziedziczenia testamentowego).Bardzo Pana proszę o odpowiedź, bo studiowanie K.C. zajmuje mi wiele czasu a też się muszę zabrać za naukę.Dziękuję z góry za odpowiedź.
P.T. / 2006-07-02 00:53 / Altruista forum - pomoc prawna
Niestety, żeby wyłączyć kogoś od zachowku, trzeba go wydziedziczyć. Jeżeli
dziadek nie wydziedziczył swoich ustawowych spadkobierców to zachowek dalej
im się należy. Na cele zachowku oblicza się specyficzny udział zachowkowy,
do którego wchodzą też darowizny na rzecz osób nie będących spadkobiercami.
Jeśli darowizna nie była dokonana przed dalej niż 10 laty, to dzieciom
spadkodawcy należy się prawo do żądania zachowku. Wszelkie zastrzeżenia
umowne (np. darowizna z wyłączeniem ze schedy spadkowej) są nieważne.
wwbb / 2006-07-03 14:09
Nie wiem czy dotarły ode mnie wiadomości do Pana.Jeżeli tak to bardzo proszę o odpowiedź.Jeżeli nie to spróbuję jeszcze raz napisać je na forum.Bardzo proszę dać znać na forum.Zobowiązany.Pozdrawiam.
wwbb / 2006-07-09 11:02
Skąd Pan czerpie tą wiedzę.Nie jeden prawnik mógłby się od Pana uczyć.Mam nadzieję,że urlop był owocny.A jak egzamin?Szczęście dopisało?O wiedzę nie pytam bo widzę,że jest wielka.
Wracając do tematu.Nie dogrzebałem się jeszcze papierów.Ale wnioskując po K.C.to mieli 2 możliwości,albo zrzekli się dziedziczenia albo odrzucili spadek.To był dom Dziadka i jego żony.Dziadek zrzekł się również tego domu.Jak już znajdę to napiszę szczegółowo.Nie chciałem wstępnie komplikować sprawy, ale ten dom został darowany dzieciom córki Dziadka,bo córka nie żyje(ale to chyba nie zmienia postaci rzeczy).Dzieci nie wyzbyli się tego domu-mieszkają w nim.Dochodzenie zachowku od nich bylo by problemem,bo oni mieszkają tam i nie mają dużych żródeł dochodów.Zapytam jeszcze,czy faktycznie najpierw mają się domagać zachowku od tych dzieci czy wpierw ode mnieJa z K.C.wywnioskowałem,że najpierw od osoby obdarowanej później?Czy w w/w sytuacji ta nieruchomość będzie wliczana do zachowku(zrzeczenie się dziedziczenia,odrzocenie spadku).
Zapytam jeszcze czy można tę darowiznę przerobić teraz na sprzedaż?
P.T. / 2006-07-09 15:08 / Altruista forum - pomoc prawna
Wydaje mi się w takim razie, że żadnej darowizny na rzecz córki Dziadka nie było. Jeśli dobrze rozumiem, to po śmierci żony Dziadka, wszyscy się zrzekli spadkobrania lub odrzucili spadek po żonie Dziadka, żeby córka Dziadka mogła być jedyną prawowitą właścicielką nieruchomości. Jeśli tak było w istocie to nie była to darowizna. Wracamy więc do punktu wyjścia, gdy istnieje tylko Pana darowizna. Od jej wartości zaś mogą żądać zachowku dwaj żyjący synowie Dziadka i dzieci zmarłej córki Dziadka. Jeśli żadna z tych osób nie będzie trwale niezdolna do pracy lub małoletnia w chwili śmierci Dziadka, to wszyscy będą uprawnieni do żądania w sumie 50% wartości nieruchomości. Nie wiem ile jest dzieci Dziadka, a ile dzieci zmarłej siostry, stąd nie mogę wyliczyć szczegółowych udziałów. Urlopik był udany, a co do egzaminu to po macoszemu potraktowałem jedną z ustaw, z której było dużo więcej pytań niż się spodziewałem. W ostatecznym rozrachunku zabrakło mi tylu punktów, ile miałem źle ze wspomnianej ustawy. Pech, a może lenistwo, bo gdyby nie mundial to może bym jeszcze zmieścił w głowie tą jedną ustawę. Jednak nie miałem już takiego samozaparcia jak wcześniej, gdyż mi się trochę zmieniły plany życiowe i nie byłem nawet pewny czy w razie dostania się na aplikację będę na nią uczęszczał. Nie pomogło to bynajmniej silnej woli. I tak jestem z siebie zadowolony, bo z przedmiotów które się uczyłem miałem prawie wszystko dobrze. Dziękuję za uznanie, bo to bardzo ważne dla zrealizowania zaplanowanego przeze mnie przedsięwzięcia w niedalekiej przyszłości. Pozdrawiam!
wwbb / 2006-07-09 17:07
To jednak chyba było tak,że Dziadek przekazał ten dom drogą darowizny dzieciom zmarłej córki(czyli swoim wnukom).Dzieci Dziadka zrzekły się dziedziczenie tego spadku.Pytanie,które mnie bardzo nurtuje bo nie ma na nie odpowiedzi w K.C.-czy w w/w sytuacji wartość tego domu będzie wliczana do substratu zachowku.K.C mómi,że osoby, które się zrzekły dziedziczenia nie mogą rościć pretensji o zachowek co do tego majątku.Ale czy jednocześnie ten majątek(dom)będzie wliczany do zachowku(bo przecież wszystkie darowizny się wlicza),ale to nie logiczne bo wtedy nawet jak by się domagały zachowku ode mnie to w części domagają się zachowku po domu którego się zrzekli.Trochę mieszam ale chodzi mi o to czy jak oni się zrzekli to ja będę musiał spłacić zachowek po tym domu.Ufff....
wwbb / 2006-07-09 11:32
I jeszcze jedno zapytanie czy w sytuacji kiedy spadkobiercy(dzieci Dziadka) zrzekli się dziedziczenia,ten dom będzie wliczany do obliczania zachowku.Jak wynika z K.C. nie mogą oni(spadkobiercy,którzy się zrzekli) domagać się zachowku od "tego domu"-od ich właścicieli,więc jak będzie wliczony to ja go muszę spłacić.Czy dobrze rozumuję?Czy w takiej sytuacji ten dom nie jest brany pod uwagę?Jak dokładnie przejrzę papiery to napiszę szczegółowo,ale chyba to była taka opcja.A jeżeli Dziadek też zrzekł się praw do tego domu,to przecież to już nie jest jego spadek.Czy ja dobrze myślę.
Chciałbym Pana zaprosić na piwo,bo imponuje mi pana wiedza.Może kiedyś będzie okazja.Serdecznie pozdrawiam.
P.T. / 2006-07-10 20:11 / Altruista forum - pomoc prawna
Radzę więc sprawdzić czy miało miejsce zrzeknięcie się spadku. Nie można się zrzec części spadku, przykładowo w stosunku do darowizny na rzecz wnuczki. Jeśli faktycznie wszyscy spadkobiercy się zrzekli dziedziczenia po Dziadku, to Pan ma wolne ręce. Nie jest Pan zobowiązany do zapłaty zachowku nikomu. Zrzeknięcie się spadku jest w skutkach prawnych równe śmierci zrzekającego się i wszystkich jego dzieci czy wnuków. Co do skutku wobec zstępnych zrzekającego się można jednak inaczej się umówić, więc też radzę to sprawdzić. Umowa taka musi być koniecznie zawarta w formie aktu notarialnego, bo inaczej będzie nieważna. Jeśli więc jest akt notarialny zrzeknięcia się dziedziczenia, to radzę go przeczytać. Jeśli nie ma w nim żadnych wyjątków, to tym co się zrzekli nie należy się zachowek. Jeśli więc wszyscy się zrzekli to może Pan spać spokojnie. No chyba że Dziadek i spadkobiercy odwołają notarialnie zrzeknięcie się. Nasze prawo nie jest na ogół bezsensowne, tylko trzeba uważać co się podpisuje. Pozdrawiam!
wwbb / 2006-07-14 20:35
Witam.Nie mogę się dogrzebać aktu notarialnego.Dziadek schował go skutecznie.Znalazłem tylko decyzję sądu o zniesieniu współwłasności dotyczącą tego domu-(nie wiem czy Dziadek nie potraktował tego jako zrzeczenie).Czyli wracamy do punktu wyjścia.Mam pytanie,czy ja ,który dostałem darowiznę 3 lata po "nich" jestem według K.C. traktowany jako ten,który otrzymał później?Do kogo najpierw muszą zwrócić się o zachowek?W tym domu mieszka 5-cioro wnuków Dziadka,w tym nieletnich.Prawnym ich opiekunem jest najstarszy wnuk.Córka Dziadka,a ich matka nie żyje,ojciec się nimi nie interesuje.Czy w takiej sytuacji są zobowiązani do spłaty zachowku.Czy ten dom będzie obliczany do zachowku i czy ja będę musiał spłacić wszystko.Wartość domu 150tys.PLN,wartość mieszkania 70tys.PLN.Dlaczego ja muszę spłacać zachowek za ten dom,to nie ma dla mnie sensu.Będę musiał oddać mieszkanie.A jeżeli jest to moje jedyne lokum w którym mieszkam,czy sąd może uchylić wyrok od spłaty zachowku.Dziękuję za odpowiedź.
P.T. / 2006-07-14 21:07 / Altruista forum - pomoc prawna
W takim razie wychodzi jeszcze inna możliwość. W postępowaniu działowym spadku po żonie Dziadka, Dziadek i inni najprawdopodobniej znieśli współwłasność spadku w ten sposób, że nieodpłatnie nabyła na własność dom córka Dziadka. Ten dom nie wchodzi zatem w poczet przyszłego spadku po Dziadku (nie jest to darowizna). Jednak dalej wchodzi w poczet spadku zachowkowego Pana mieszkanie. Nie wiem ile by musiał teoretycznie Pan zapłacić, bo nie wiem ile Dziadek ma dzieci, a ile wnuków i ilu z nich jest małoletnich. Niestety nie ma od zapłaty zachowku odwrotu ze względu na zły stan majątkowy. Sąd może co najwyżej rozłożyć spłatę zachowku na raty, ale nie może go umorzyć przez wzgląd na słuszność. Oczywiście wszystkie moje porady są pisane na bazie domysłów, co mogło się zdarzyć parę lat temu. Bez dokumentów niestety mogę tylko próbować pomóc.
wwbb / 2006-07-30 21:20
Witam Pana.Nie wiem czy dotarła ostatnia wiadomość ode mnie,bo na forum się nie zapisała.Zwróciłem się z zapytaniem czy możliwa jest teraz u notariusza konwersja darowizny w dożywocie i czy na pewno nie ma od dożywocia zachowku?Opłata z tego co znalazłem to 2% podatku.Ale jak to zrobić u notariusza,czy w ramach aneksu,czy na drodze sądowej?I jak to jest z możliwością wydziedziczenia?Czy można wydziedziczyć synów i ich dzieci czy trzeba też wydziedziczyć wnuki?Pozdrawiam.
P.T. / 2006-08-01 17:36 / Altruista forum - pomoc prawna
Szczerze mówiąc, dziwi mnie fakt niewiedzy o tym aspekcie zachowku przez Panią notariusz. Z drugiej strony, przepisy o zachowku są sformułowane dość niejasno i ja także miałem parę miesięcy temu problemy z odczytaniem ich znaczenia. Dopiero lektura orzecznictwa i doktryny pozwoliła mi na dogłębne zaznajomienie się z uregulowaniem zachowku w naszej procedurze. Często się zdarza, że spadkodawca za życia obdarował swoim majątkiem kilka osób, nawet nieuprawnionych do spadkobrania, a w efekcie spadkobiercy nie mają już czego dziedziczyć. Zachowek służy im właśnie do odzyskania choć części majątku spadkodawcy.
Umowa dożywocia jest w wielu aspektach bardziej korzystna od umowy darowizny, choć ma też swoje wady. Od dokonanej umowy dożywocia nie należy się zachowek. Ponadto nie nalicza się podatku od darowizny, lecz 2% podatek od czynności cywilnoprawnych. jednak z drugiej strony do treści umowy dożywocia należą pewne obowiązki, jak przykładowo dożywotnie utrzymanie i zapewnienie mieszkania dożywotnikowi.
Co do konwersji, to kodeks cywilny tego nie reguluje. Najlepiej udać się na wizytę do notariusza i tam spróbować dokonać konwersji. Notariusz może się zgodzić na to, jeżeli według niego nie będzie taka czynność dokonana w celu obejścia prawa. Jeśli się jednak nie zgodzi, to można odwołać darowiznę i zawrzeć umowę dożywocia. Najlepiej w jednym akcie notarialnym, żeby nie płacić podwójnie. Oczywiście lepiej się upewnić przed dokonaniem tych czynności prawnych o skutkach podatkowych, gdyż notariusz może mieć na nie inne spojrzenie niż ja.
Wydziedziczenie nie działa na wszelkich niewydziedziczonych zstępnych, a więc na dzieci wnuki, prawnuki, itd. Warunkiem jest, żeby oni żyli w momencie śmierci spadkodawcy. Przykładowo, jeżeli spadkodawca wydziedziczył jedynego syna i jego dwójkę dzieci, a kilka dni przed śmiercią urodzi się wnuk, którego już nie wydziedziczy (bo i za co) to ten wnuk będzie uprawniony do zachowku
wwbb / 2006-08-04 12:21
Witam Pana.Byłem na rozmowie u notariusza.Nie byłem w stanie przekonać Pani notariusz do zachowku od darowizny.Natomiast spojrzałen na ten problem a innej strony.Nie wiem czy mam rację ale Pani notariusz kazała mi spać spokojnie a uchodzi w naszym mieście za dobrego prawnika.Teraz rozumiem to tak. o zachowek może się starać tylko osoba uprawniona-K.C.A o uprawnieniu możemy mówić tylko przy dziedziczeniu testamentowym.Dziadek nie zostawia testamentu,więc spadkobiercy dziedziczą z ustawy.Nie mogą domagać się ode mnie zachowku jako od obdarowanego.Gdyby był testament to wtedy i owszem jeżeli nie spłaci zachowku osoba powołana do dziedziczenia testamentem to ja mam obowiązek spłacić zachowek.Owszem nie można wyłączyć darowizny z doliczenia na substrat zachowku.Można ją wyłączyć z doliczenia na schedę spadkową-(art.1039).Więc będzie moja darowizna wliczona na substrat zachowku,ale nie będzie zachowku bo nie ma testamentu.A na dziale sapadku też mnie nie musi być bo darowizna jest wyłączona ze schedy.Trudno wyczuć ale coś w tym jest.Skoro Pani notariusz,która wiele lat pracowała u nas w wydziale cywilnym tak twierdzi to ja już nie wiem.Pozdrawiam i proszę o ustosunkowanie się.
P.T. / 2006-08-10 21:57 / Altruista forum - pomoc prawna
Oczywiście Pana darowizna nie będzie doliczona na schedę spadkową przy podziale między spadkobiercami, bo spadkobiercą Pan nie jest. To jest inna para kaloszy, o której nie wspominałem. Co do jednak pozostałych zapewnień Pani notariusz, to już jednak nie jestem taki pewien. Nie chcę Pana martwić, ale ja w praktyce spotkałem się z taką sprawą, że było dziedziczenie ustawowe, a jeden z niezadowolonych spadkobierców zażądał zachowku z darowizny uczynionej przez spadkodawcę na rzecz osoby spoza rodziny i … wygrał sprawę. Z początku miałem takie zdanie jak Pana notariusz, ale sędzia, z później znajomy profesor (co prawda z innej dziedziny) przekonali mnie do swoich racji. Ich wykładnia polegała na tym, że na pierwszy ogień szedł przepis art. 993, który stanowi, że dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę – specjalnie dla celów ustalania zachowku. Gdy już ustali się całą pulę, to porównuje się sumę, którą się otrzymało, czy to w testamencie, czy to bez testamentu, do 1/2 udziału obliczonego razem z tymi darowiznami. Jeżeli suma otrzymana jest niższa, wtedy można żądać zachowku. Sumę otrzymaną w spadku powiększają jeszcze darowizny za życia, zapisy czy testament. Gdy tych trzech rozrządzeń nie ma albo są za małe, a suma, którą spadkobierca otrzymał jest mniejsza niż obliczony wraz z darowiznami udział zachowkowi, należy mu się zachowek. W przeciwnym wypadku dochodziło by do dosyć absurdalnych przypadków w praktyce. Wyobraźmy sobie, że pan x zostawił testament, w którym po równo obdzielił swoich synów, jedynych spadkobierców. Wtedy synowie ci mogą się domagać zachowku od innych osób, jeśli pan x za życia dokonał bardzo wysokich darowizn. Pan y za to nie zostawił testamentu i także dziedziczą po nim wszystko synowie. Udział powinien być taki sam, jak w przypadku pana x, ale taki nie będzie, bo synowie ci nie mogą domagać się zachowku. Druga sytuacja to taka, że pan z chce swój dom zostawić kochance, mając w poważaniu los rodziny. Jeśli przepisze na nią dom w testamencie, to rodzina będzie uprawniona do zachowku, a jeśli tuż przed śmiercią da jej dom w darowiźnie, to już rodzina nie będzie mogła nic żądać, bo nie ma testamentu?
Mój profesor zaś powiedział, że zachowek jest pewnym zabezpieczeniem rodziny, na wypadek gdyby oszczędności całego życia spadkodawca uszczuplił, czy to testamentem czy to darowizną. Jeśli więc za życia spadkodawca za życia dokonał darowizny, to ta uszczupli spadek, i spadkobiercy dostaną mniej, niż by dostali gdyby nie darowizna. I nie ma tu różnicy czy jest testament czy go nie ma. Tu i tu darowizna może skutkować brakiem spadku. Ponadto ów profesor dodał, że ustawodawca mniej po prostu chroni czynności nieodpłatne niż czynności odpłatne. Widać tego przykłady w całym kodeksie. Jak to powiedział pewien znajomy inwestor „jak słyszę, że coś jest za darmo, to już zaczynam się bać”.
Podsumowując, nie wiem kto ma rację, ale jak widać, stosowanie pewnych przepisów jest dosyć różnorodne. Sam Pan kiedyś napisał, że przekonał pewnego adwokata do swojego punktu widzenia, co nie powinno mieć miejsca, skoro adwokat to prawnik, a Pan jest lekarzem. Nic na to jednak nie poradzę, tylko uczulam na ostrożność w zapatrywaniu się na zachowek. Jeszcze raz napiszę – nie jestem uprawnionym radcą prawnym, moje porady są tylko grzecznościowe. Nie pobieram za nie należności, ale też nie ponoszę za nie odpowiedzialności. W praktyce spotkałem się z omawianym problemem raz i jego scenariusz wpłynął na treść moich porad. Nie wiem zaś czy rację ma mój sędzia czy Pana notariusz. Jeszcze raz napiszę, że być może w Pana indywidualnym przypadku zachowek nie wchodzi w rachubę, stąd takie porady. Ja do końca nie jestem przekonany że bez testamentu nie ma zachowku.
wwbb / 2006-08-11 15:14
Witam Pana.Dziękuję za odpowiedź.Jak już wcześniej wspomniałem, ja również interpretuję K.C. podobnie jak Pan.Mam niestety ręce związane.Nie mogę wykonać rzadnego ruchu.Trudno jest mi laikowi przekonywać osoby,które od lat "w tym siedzą".Nic mi nie pozostało jak tylko czekać na dalszy bieg wydarzeń.Z poważaniem dla Pańskiej wiedzy.Dziękuję.
kate / 2006-06-19 21:23
witam, mam pytanie w związku z darowizną mieszkania, którą otrzymałam 6 lat temu od babci, od śmierci ojca (13lat temu) opikuję się babcią, pomagam finansowo. babcia mieszka w tym (darowanym mi) mieszkaniu bo taka jest jej wola, obiecałam jej że zabiorę ją do siebie jak tylko wyrazi chęć. poza darowanym mieszkaniem babcia nie posiada nic więcej, poza mną jest jeszcze jeden wnuk babci, który się nią nie interesuje i nie pomaga jej, pokazuje się może raz lub dwa razy w roku, babcia obawia się, że po jej śmierci brat będzie domagał się zachowku ode mnie, w związku z tym chce notarialnie złożyć oświadczenie o tym w jaki sposób pomagałam jej po smierci ojca.Ja- zastanawiam się na ile będzie to skuteczne, czy problmów i tak nie unikne? --- nie ma testamentu i nie ma masy spadkowej.
P.T. / 2006-06-20 01:04 / Altruista forum - pomoc prawna
Zachowek się wnukowi należy. Takie oświadczenie zaś nie jest regulowane przepisami prawa cywilnego. Mimo wszystko nie zaszkodzi wydanie takiego oświadczenia. W ewentualnym procesie w przedmiocie zachowku będzie Pani mogła żądać zmniejszenia wysokości zachowku powołując się na art. 5 kodeksu cywilnego. Przepis ten stanowi, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Dlatego można się powoływać na notarialne oświadczenie spadkodawcy, jako na dowód tego, że powód nie powinien być uprawniony do całości zachowku, bo to Pani powinna być uhonorowana za swoją pieczę nad spadkodawcą, zgodnie z zasadami słuszności. Takie oświadczenie powinno kosztować u notariusza ok. 30 zł (tak mi się zdaje), a będzie stanowiło dowód tego, co jest w nim zawarte. Pisemne bowiem oświadczenie także jest ważne, ale powód mógłby łatwiej wykazać jego fałszywość, a poza tym forma notarialna może sądowi pokazać jak poważnie traktowana była przez babcię dysproporcja między wnukami w przyczynianiu się do jej szczęścia. Niestety, sukces w powołaniu się na art. 5 jest zależny w głównej mierze od sędziego, na którego Pani trafi. Ogólną dyrektywą judykatury jest opieranie się na klauzuli art.5 tylko w wyjątkowych sytuacjach, ale może w pani sytuacji takie oświadczenie się przyczynić chociaż do nieznacznego zmniejszenia zachowku. W przypadku darowizny nieruchomości taka „nieznaczność” i tak przewyższyła by wspomniane 30 zł. Pozdrawiam!
sabuku / 2006-06-15 13:43
Witam,
Mam pytanie odnosnie umowy o dozywocie.
1). Moja babcia podpisala umowe na dozywocie z moim wujkiem w zamian za przekazanie domu i jej czesci dzialki (Ok. 9000 m). Babcia zmarla w roku 2004. Czy jako wnuczka moge domagac sie zachowku? W jakie formie. Dodam, ze z tej samej nierychomosci odziedziczylam ustawowo po dziadku czesc domu i dzialki.
2). Wujek mój z racji tego, ze mieszka w domu po dziadkach uniemozliwia mi równiez korzystanie z nieruchomosci mimo, ze place podatki .
Twierdzi równiez , ze jako wlasciciel wiekszosci 50/80 (na mocy umowy o dozywocie) sad powinien przyznac mu prawo do pierwokupu mojej czesci dzialki.
Czy sad moze mnie zmusic do sprzedazy mojej czesci ??
3). Czy dzialka polozona w centrum miasta moze byc dzialka rolna? Plan zagospodarowania przestrzennego przwiduje budowe szkoly.
Dziekuje za porade.
P.T. / 2006-06-16 02:43 / Altruista forum - pomoc prawna
Jeśli babcia podpisała czystą umowę o dożywocie to zachowek się nie należy. Jeżeli strony sporządziły umowę darowizny z jednoczesnym prawem dożywocia (zabójcza mieszanka) to można. Wujek nie powinien zaś Pani uniemożliwiać korzystania z nieruchomości, bo prawo korzystania z rzeczy wspólnej mają wszyscy współwłaściciele. Art. 206 kc stanowi, że każdy ze współwłaścicieli jest uprawniony do współposiadania rzeczy wspólnej oraz do korzystania z niej w takim zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem z rzeczy przez pozostałych współwłaścicieli. Stąd też uprawniona jest Pani w domu mieszkać. Pierwokup jest możliwy tylko w razie sprzedaży części udziału w nieruchomości rolnej. To czy jest to działka rolna powinno pisać w księdze wieczystej. Wuj nie może sam Pani wywłaszczyć. Żeby więc wykupić Pani część, powinien wuj wystąpić do sądu z żądaniem zniesienia współwłasności. Nie oznacza to jednak automatycznego nakazu sądu sprzedania przez Panią swojego udziału, tylko z racji tego, że wuj ma większą część. Orzeczenie sądu zależy od rodzaju nieruchomości. Jeśli jest to zwykła nieruchomość, to najpierw sąd powinien rozważyć fizyczny podział. Jeśli ten okazał by się z rożnych przyczyn niezasadny, to powinien sprzedać feralną nieruchomość albo przyznać ją jednemu ze współwłaścicieli, z obowiązkiem spłaty drugiego. Ja osobiście bym wołał dostać dopłatę i mieć z głowy problem. Jeśli jest to gospodarstwo rolne, to zasady zniesienia współwłasności są nieco inne. Jeśli podział między współwłaścicieli byłby sprzeczny z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej, sąd przyzna to gospodarstwo temu współwłaścicielowi, na którego wyrażą zgodę wszyscy współwłaściciele. Z braku konsensusu sąd przyzna gospodarstwo rolne temu z nich, który je prowadzi lub stale w nim pracuje, chyba że interes społeczno-gospodarczy przemawia za wyborem innego współwłaściciela, jeżeli więc wuj stale pracuje jako rolnik tam, to większa jest szansa że to jemu sąd przyzna własność (z obowiązkiem spłaty). Jeśli zaś dom stoi odłogiem, a przez Panią będzie zagospodarowany, to Pani sąd przyzna nieruchomość. Jeżeli zaś warunek spełnia Pani i wuj, bądź żadne z Państwa, to sąd przyzna gospodarstwo rolne temu z Państwa, który daje najlepszą gwarancję jego należytego prowadzenia. Na Państwa wniosek sąd może też sprzedać nieruchomość. Dodatkowym mankamentem gospodarstwa rolnego jest fakt, że jeśli wuj mieszka w tym domu, a Pani zostanie przyznana własność domu to wuj będzie nadal miał prawo mieszkać w tym domu, co prawda nie dłużej niż 5 lat, ale jednak. Albo więc jedno z Państwa wniesie sprawę do sądu o zniesienie współwłasności albo może Pani pozwolić wujkowi na kupno Pani udziału, oczywiście za satysfakcjonującą Panią cenę. W przypadku drogi sądowej, sprawa może się toczyć długo, bo brak jest konsensusu. Najprawdopodobniej sąd przyzna dom temu z Państwa, które ma bardziej usprawiedliwione potrzeby mieszkaniowe. Jeśli jednak żadne z Państwa nie będzie zdolne spłacić zyskanej części nieruchomości istnieje możliwość, że sąd zarządzi sprzedaż domu i podział z tego tytułu zyskanej ceny. Niestety sprzedaż licytacyjna nastąpi najprawdopodobniej po cenie niższej od Państwa oczekiwanej. Chyba że także Państwo będą brać udział w licytacji. Pozdrawiam!
sabuku / 2006-06-16 08:48
Bardzo dziekuje za odpowiedz. Mam jeszcze kilka pytan:
1). Jak moge sie dowiedziec czy umowa ma charakter darowizny z prawem dozywocia czy jest to tylko umowa o dozywocie ? Nie mam dostepu do aktu notarialnego. Od tego zalezy czy bede wystepowala o zachowek po babci. W tej chwili ma termin rozprawy o dzial spadku po babci.
2). Dzialka sklada sie z domu i terenu niezabudowanego. W ksiedze wieczystej zapisana jest jako rolna. Mój wuj jest rolnikiem, ale nie uprawia niczego na dzialce ; natomiast przyjezdzaja seryjnie cyrki, parkuja autobusy, etc. za co pobiera oplaty.
Czy ze wzgledu na polozenie dzialki (centrum miasta) i plan zagospodarowania przestrzennego, który przwiduje zabudowe mozemy domagac sie splaty jak za dzialke budowlana??
3) W tej chwili toczy sie równiez postepowanie sadowe o zniesienie wspólwlasnosci z wujem i podzielenie dzialki na 2 czesci. Na moje czesci chcialabym wybudowac dom z funkcja uslugowa (zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego). Czy biorac pod uwage fakt, ze dzialka jest rolna sad moze mimo wszystko przyznac wlasnosc z obowiazkiem splaty wujowi??
4). Wuj twierdzi, ze nawet w przypadku obowiazku splaty nic mi nie zaplaci gdyz otrzymalam darowizny od dziadków. Dodam, ze nic nie otrzymalam i nie mam zadnego aktu darowizny, etc. Co moze byc dowodem otrzymania darowizny dla sadu ?? Notatka, swiadkowie ?? Dodam, ze to wlasnie wuj byl utrzymywany przez dziadków i oprocz darowizny od babci ma inne nieruchomosci. Nota bene nie jest zameldowany w domu po dziadkach.
5). W jaki sposób moge egzekwowac moje prawo do przebywania w domu ?? Zamki zostaly zmienione po smierci babci.
P.T. / 2006-06-16 12:44 / Altruista forum - pomoc prawna
1)Najlepiej zobaczyć akt notarialny umowy dożywocia. W umowie będzie pisać coś rodzaju : „przeniesienie własności w zamian za prawo dożywotnie utrzymanie” lub „darczyńca darowuje nieruchomość, a obdarowany obciążą ją prawem dożywocia w postaci dożywotniego mieszkania w nieruchomości”. Po treści aktu trzeba wnioskować jaka umowa nastąpiła. Od razu napiszę, że rzadko się zdarza umowa darowizny z jednoczesnym prawem dożywocia. Na ogół darczyńca w ten sposób działa, żeby móc odwołać, jakby co, darowiznę. Normalnie umowa dożywocia zrównana jest z umową sprzedaży i nawet opodatkowana jest podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Moim zdaniem wręcz niemożliwa jest umowa darowizny połączona z umową dożywocia, gdyż taka czynność prawna jest sprzeczna z właściwością umowy dożywocia. Naturą dożywocia jest jego odpłatność, zaś darowizny nieodpłatność. Piszę jednak o możliwości połączenia darowizny z dożywociem, bo słyszałem o takich przypadkach w rzeczywistości. Moim zdaniem takie dożywocie to tak naprawdę służebność osobista, bez względu na to, co pisze w akcie notarialnym. Nie nazwa się liczy, tylko właściwość świadczenia. Tak więc dożywocie to umowa, w której jedna ze stron przenosi własność nieruchomości na drugą stronę, a druga strona w zamian za to zobowiązuje się utrzymywać i pomagać dożywotnikowi do śmierci. Świadczenia zobowiązanego wobec dożywotnika powinny wynikać z aktu notarialnego. Darowizna ze służebnością to przeniesienie własności domu za darmo, z jednoczesnym obciążeniem nieruchomości na rzecz darczyńcy możliwością mieszkania i użytkowania określonej powierzchni domu. To co różni zwykłe dożywocie od darowizny ze służebnością (potocznie : darowizny z dożywociem) jest kwestia utrzymywania zbywcy. Jeśli nabywca zobowiązał się utrzymywać do końca życia zbywcę to jest to dożywocie, jeśli zaś zobowiązał się tylko do dożywotniego udostępnienia pokoju czy części mieszkania to mamy do czynienia z darowizną z jednoczesną służebnością.
2)Wartość działki rolnej jest bardzo niska w porównaniu do budowlanej. Moim zdaniem, jeśli w planie zagospodarowania nieruchomość jest przeznaczona pod zabudowę, to można wnioskować o dopłatę wg cen za działkę budowlaną, a przynajmniej do tych cen zbliżoną. Sąd w razie wątpliwości powoła biegłego rzeczoznawcę majątkowego. W planie zagospodarowania przestrzennego powinno być też zawarte postanowienie o odrolnieniu gruntu. Jeśli jest dana nieruchomość odrolniona to w zasadzie nie nadaje się na działalność rolną, a więc nie mamy do czynienia z gospodarstwem rolnym (nie wiem czy gmina ustaliła, że działka nadaje się pod zabudowę czy ustaliła, że będzie to działka budowlana). Jest to bardzo istotne z punktu widzenia wysokości dopłat, bo jeśli sąd ustali, że ma do czynienia z gospodarstwem rolnym, to w razie braku porozumienia stron co do wysokości dopłat, sąd może je obniżyć w stosunku do możliwości majątkowych tego, któremu przyznaje gospodarstwo oraz typu i stanu tegoż gospodarstwa. Jeśli nie jest to zaś gospodarstwo rolne, to dopłaty będą o rynkowej wysokości.
3)Jeżeli sąd dzieli fizycznie nieruchomość na dwie części, to może przyznać dopłaty gdy jeden ze współwłaścicieli dostanie większą część niż wynika to z jego udziału. Jeśli wuj dostanie cały dom i część działki, a Pani tylko część działki, to Pani będzie uprawniona do dostania dopłaty od wuja. Jeśli jest na odwrót, to Pani będzie musiała dokonać spłaty wujka.
4)Wuj nie może zaniechać dopłat z powodu otrzymania przez Panią darowizny. Z tytułu darowizny może co najwyżej wystąpić do sadu o zachowek, ale sądowe dopłaty jest obowiązany uiścić. Poza tym ciężar dowodu, że nastąpiła jakakolwiek darowizna ciążył będzie na wujku, który w razie nie udowodnienia nie będzie uprawniony do zachowku. Jeśli zaś akt notarialny darowizny nie istnieje to w zasadzie możliwość udowodnienia, że jakakolwiek darowizna nastąpiła, jest bliskie zeru.
5)Z wyegzekwowaniem mieszkania we własnym domu jest w naszym kraju bardzo ciężko. Jest to ułomność naszego porządku prawnego. W razie naruszenia naszego prawa własności nieruchomości nie możemy stosować przemocy. A jak bez przemocy sforsować wymienione zamki? Może Pani wystąpić do sądu o ukształtowanie prawa, ale nie może Pani takiego wyroku egzekwować przymusowo, więc kolejny sposób odpada. Policja w zasadzie nie może sforsować zamków, bo nie popełniono przestępstwa. Może Pani wystąpić do sądu z powództwem windykacyjnym, bo wuj nie dopuszczając Pani do Pani mieszkania, włada nie swoją rzeczą – w tym wypadku nie swoim udziałem. Poza tym może Pani żądać wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy, bo posiadanie Pani udziału było w złej wierze. Tymczasowo może Pani też wystąpić z powództwem posesoryjnym o odzyskanie możliwości zamieszkiwania, jeśli Pani tam ostatnio zamieszkiwała. Sąd tutaj bierze pod uwagę ostatni spokojny stan posiadania. Następnie (albo nawet równocześnie, ale do innego sądu) może Pani wystąpić do sądu cywilnego o odszkodowanie, jeśli poniosła Pani szkodę przez uniemożliwienie Pani zamieszkiwania (np. płaciła Pani za hotel) i o zadośćuczynienie za krzywdę, jeśli np. była Pani pewien czas bez dachu nad głową.
Dodam, że nie jestem specjalistą w prawie rolnym, stąd może się okazać, że powyższa porada zawiera błędy, o czym lojalnie uprzedzam. Pozdrawiam!
sabuku / 2006-06-19 15:47
Bardzo dziekuje za wyczerpujace informacje. Dogrzebalam sie do dokladnieszych danych:
1). Umowa byla o dozywocie z miesieczna platnoscia w wysokosci 200 zl dla babci co rocznie daje 2.500 zl. Wartosc przejetego majatku ustalono na 62.500 zl. Czy wuj moze twierdzic, ze odkupil od babci jej czesc (czesc domu i dzialki) ? Czy w ogóle mozna uznac , ze babcia byla utrzymywana za sume o jakiej mowa ?? Dodam, ze babcia miala swoja emeryture i praktycznie utrzymywala caly dom. Umowa zostala sporzadzona w 2001 roku a bacia zmarla w w roku 2004. De facto zostalo splacone tylko 6.500zl. Czy w tym przypadku nalezy mi sie jako wnuczce zachowek ??
Nie mam dostepu do aktu notarialnego.
2). Wuj dla babci byl zieciem wiec jemu zachowek sie nie nalezy.
3). W wypisie z rejestru gruntów jest napisane, ze dzialka budowlana to ta , na której stoi dom, reszta to dzialka rolna.
4). Plan zagospodarowania przestrzennego od 1993 do 2003 roku przewidywal przeznaczenie uslugowe, handlowe i pod zabudowe mieszkaniowa. Obecnie nie ma zatwierdzonego nowego planu. Bedzie on zatwierdzony do konca roku. Jest natomiast studium progarmowe dot.nowego planu. Studium programowe przewiduje takie samo przeznaczenie jak w poprzednim planie. Czy w takim razie moge sadzic, ze w razie splaty bedzie brana pod uwage wartosc dzialki jako budowlanej badz zblizona ??
Czy na podstawie studium programowego dzialka moze byc uznana za budowlana czy dopiero po zatwierdzeniu planu zagospodarowania przestrzennego??
5). Obecnie toczy sie juz sprawa o zniesienie wspólwlasnosci z wujem (spadek ustawowy po dziadku). Wuj mój twierdzi, ze mialam darowizne wyzsza od udzialów w spadku wiec ten udzial mi sie nie nalezy. Mysle, ze skoro nie ma zadnych aktów noitarialnych tak jak Pan pisal a nie mialam zadnej darowizny wuj nic nie moze mi udowodnic i bedzie musial spalcic moja czesc.
Wniósl on sprawe do sadu o dzial spadku i rozliczenie darowizn
P.T. / 2006-06-20 01:05 / Altruista forum - pomoc prawna
Z tego co widzę, to zachowek się Pani nie należy. Wygląda na to, że była to typowa umowa o dożywocie. Jest to umowa losowa. Oznacza to, że niezależnie czy dożywotnik był utrzymywany przez miesiąc czy żył tak długo, że kwota utrzymywania w sumie przewyższyła wartość nieruchomości, umowa jest traktowana jako ostateczna, bez sumy minimalnej. W przypadku braku aktu notarialnego darowizny nie wyobrażam sobie jak wuj chce udowodnić jej istnienie. Co do wysokości dopłat to mam pewne wątpliwości, ale wydaje mi się, że rzeczoznawca majątkowy powinien oprzeć się nawet na studium uwarunkowań, mimo iż nie ma ten akt nie jest aktem prawa miejscowego i w razie braku planu, to decyzja o warunkach zabudowy określa przeznaczenie gruntu. Jednak rzeczoznawca nie powinien ignorować studium uwarunkowań, bo na ogół dane studium znajduje pokrycie w przyszłym planie. Niestety nie jestem rzeczoznawcą i nie znam się na operatach szacunkowych. Jeśli jednak w nowym planie nie będzie postanowienia o odrolnieniu tych terenów, to obawiam się, że może być wartość działki mniejsza niż budowlana. Żałuję, że nie potrafię do końca pomóc. Pozdrawiam!
gabi7 / 195.136.168.* / 2006-08-11 01:25
Przysługuje mi własnościowe prawo do lokalu spółdzielczego. Czy mogę oddać go w zamian za dożywocie? Jakie formalności trzeba załatwić, aby przedmiotem umowy dożywocia było spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu? Czy trzeba będzie założyć księgę wieczystą?
krakus / 83.17.150.* / 2006-06-12 23:46
Witam, bardzo prosze o porade.
3 miesiace temu moj tata kupil samochod W Niemczech "niby" za 100euro celem zaplacenia nizszej akcyzy. Wartosc auta w Polsce ok 13tys. Niestety stracil prace i auto musimy sprzedac, jednak auto nie jest w Polsce pol roku i chcac je sprzedac musialby zaplacic 19% podatku dochodowego od roznicy ktora zarobil czyli ok 2500zl. Jak na wartosc tego auta to bardzo duzo pieniedzy. Czy jesli ojciec darowal by auto synowi warte 13tys musialby tez placic jakis podatek? Wtedy syn moglby je juz sprzedac za 13 tys? Czy wtedy znowu trzeba placic 19% podatku? Pozdrawiam
P.T. / 2006-06-13 01:53 / Altruista forum - pomoc prawna
W Pana przypadku darowizna nic nie da. Darowizna bowiem to też nabycie w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych. Tak więc w przypadku darowizny należałoby zapłacić podatek od darowizny, a później też czekać pół roku bądź zapłacić 19 % podatek dochodowy. Musicie poczekać jeszcze parę miesięcy albo zapłacić ten 19% podatek. Pozdrawiam!
krakus / 83.17.150.* / 2006-06-13 11:25
To jednak poczekamy :) Dziekuje bardzo za odpowiedz. Pozdriawiam!
swisss / 2006-06-12 23:45
Witam Pana P.T.!
Wczesniej pisalam o sprawie checi moich rodzicow dokonania zakupu domu oraz przekazania go w drodze darowizny dla mnie. Spelniam wszystkie wymagane warunki czyli - nie posiadam nieruchomosci, dom jest o powierzchni 98m (tak wiec miesci sie w granicach). Rodzi sie pytanie - otoz dom rzecz jasna stoi na dzialce, ktora po zakupie bedzie oczywiscie wraz z domem darowana mi. Oferta sprzedazy domu brzmi, powierzchnia domu 98m, powierzchnia dzialki 3,5 ara- czy w takim razie podatku od darowizny domu nie musze placic a od ziemi na ktorej stoi bede musiala zaplacic. Jesli tak - skad mam wiedziec od jakiej kwoty naliczac podatek skoro sprzedajacy sprzeda rodzicom dzialke wraz z domem a nie odrebnie.
Drugi problem znow dotyczy brata - bardzo mnie przerazila Pana odpowiedz, bo w zasadzie wychodzi na to ze brat mimo iz wola rodzicow jest inna po ich smierci praktycznie moze domagac sie wszystkiego. Jego stosunku do rodzicow nie moge sama podporzadkowac do punktow ktore Pan wymienil aby brata wydziedziczyc. Aby Pan mi mogl pomoc musze wyjawic pare "brudow" - powodow tego wydziedziczenia. We wczesnej jego mlodosci, moze mial wtedy 18 lat zaczal sie problem z narkotykami i rodzice oczywiscie przezyli koszmar z odwykami, wozeniem go po osrodkach odwykowych, ktore nie dawaly efektow, wynoszeniem rzeczy z domu itp. Potem popadl w konflikt z prawem i dostal wyrok w sprawie karnej w zawieszeniu. W tej chwilii ma zone i 2 dzieci. Wiemy tyle, ze kilka lat temu prowadzil jakas mala dzialalnosc gospodarcza (oczywiscie bez sukcesu - i z problemami), z ktorej wynikly tylko wiadome nam problemy z Urzedem Skarbowym, bowiem brat byl zameldowany w mieszkaniu rodzicow totez US szukal go u nas, rowniez policja, komornicy itd. Wiadomo rodzice obawiaja sie wszystkiego rowniez tego ze byc moze byla zona pozwie rodzicow o alimenty na jego dzieci ( mimo ze sytuacja finansowa rodzicow nie jest rewelacyjna). Mama zaczela starac sie o wymeldowanie brata z mieszkania i wraz ze wsparciem ustnym policji postapila tak jak jej podpowiedzieli i spoldzielnia mieszkaniowa wie ze brat tam nie mieszka, jest to jakos zgloszone i przyjete na pismie jednak jest tam tymczasowo zameldowany. Nie wiem jak wobec prawa ma sie taki spadkobierca, ale moi rodzice nie zycza sobie aby brat dostal zlamany grosz od nich, chyba ze ja bede po ich smierci dobrowolnie chciala obdarowac brata. Nie wiem jak zachowanie brata odnosi sie do wydziedziczenia. Czy jezeli rodzice mieliby zamiar sporzadzic testament musieliby przedstawiac wszystkie te dokumenty potwierdzajace jego niegodnosc przy spisywaniu wydziedziczenia, czy ta sprawa musialaby byc poruszona w sadzie. Wola moich rodzicow jest naturalnie aby on nic nie dostal dlaczego wiec prawo przeciwstawia sie woli moich rodzicow. Czy jest inny sposob aby ustrzec sie przed bratem, aby dokonala sie wola rodzicow, aby testament mogl przypasc jednej osobie bez mozliwosci domagania sie przez brata zachowku itp.
Czy to oznacza ze nawet po smierci rodzicow mimo iz dom ktory przeznacza mi w drodze darowizny w polowie bedzie jako zachowek nalezal do niego? A jesli nie do niego to do jego dzieci? Czy w takim razie mozna zataic darowizne od rodzicow?
Z calego serca Panu dziekuje. Jest Pan niesamowity!
swisss
P.T. / 2006-06-13 01:37 / Altruista forum - pomoc prawna
A więc mam do czynienia z Panią, a nie z Panem;). Niestety, z punktu widzenia jurydycznego, darowizna obejmuje nieruchomość wraz z budynkiem, nie na odwrót. Tak więc z darowizny jest zwolniona tylko powierzchnia użytkowa – czyli sam dom, bez działki. Należy więc wyliczyć ile kosztuje wartość samej działki i od tej zapłacić podatek. Na szczęście Pani działka nie jest kilkuhektarowa. Jak sprawdzić wartość działki. Najprościej wejść na stronę MLS z Pani regionu i tam porównać cenowo wartość metra działki w podobnej lokalizacji i podobnym standardzie do domu rodziców i pomnożyć przez te 350. Co do brata, to w zasadzie wypełnia on znamiona opisane przeze mnie w punkcie trzecim. Nie dopełnia on, moim zdaniem, podstawowych obowiązków rodzinnych na linii syn-rodzice. Nie przychodzi w odwiedziny, nie pomaga finansowo, odciął się od rodziny i pewnie nawet nie pokazuje wnuków. Niestety, zdaję sobie sprawę, że po ogłoszeniu testamentu najprawdopodobniej wytoczy powództwo o uznanie wydziedziczenia za nieważne, a na rozprawie oświadczy, że nie miał dobrych kontaktów z powodu nieustępliwości rodziców, którzy nie chcieli wybaczyć skruszonemu synowi marnotrawnemu, to wszystko z powodu kłopotów finansowych, a w ogóle to nigdy nie był kochany, etc. Kto wygra spór – nie potrafię teraz powiedzieć. I tak w razie wydziedziczenia będzie mógł wnieść powództwo o zachowek w imieniu małoletnich dzieci, a gdy te dorosną, to będzie mógł je namówić do tegoż. Jednak zachowek nigdy nie osiągnie połowy wartości Pani domu. Po śmierci pierwszego z rodziców, będzie mógł się upomnieć o sumę równą 1/12 wartości domu. Po śmierci drugiego – o 1/8. Jeśli Pani utajni darowiznę, to dom nadal będzie należał do rodziców, a w kwestii zachowku i tak nic nie zmieni. Można zawsze liczyć na przedawnienie się jego roszczenia o zachowek, jeśli żądania zachowku nie zgłosi w ciągu 3 lat od ogłoszenia testamentu. Jakby co, na przyszłość napiszę, że zarzut przedawnienia należy zgłosić sądowi, który sam, bez wniosku, nie powinien uwzględniać przedawnienia. Tak więc wydziedziczenie w testamencie, zapisanym na Panią, wydaję się najlepszym, choć o średniej skuteczności, zabiegiem. Zostaje jeszcze możliwość odczekania 5 lat od nabycia lub wybudowania domu przez rodziców i sporządzenia pozornej umowy sprzedaży. Niestety, taka umowa musi być sporządzona przed notariuszem, który czasem życzy sobie pokazania dowodu przelewu, jeśli ma do czynienia z rodziną, poza tym czynność ta będzie opodatkowana 2% podatkiem. Plusem zaś jest zamknięcie drogi do dochodzenia zachowku od tej sprzedanej, a nie darowanej, nieruchomości. Życzę szczęścia i pozdrawiam!
swisss / 2006-06-15 23:13
Szanowny Panie P.T.
w jaki sposob wiec uniknac problemu z bratem? Pisze pan, ze od ziemi na ktorej stoi dom bede musiala zaplacic podatek. Moze jednak przed zakupem domu moglabym zakupic osobno dzialke na ktorej stoi dom a rodzice moi kupiliby dom, wszak i tak w ten dzien rowniez bylyby sporzadzona darowizna domu dla mnie. Czy to w jakis maly procent ustrzega mnie przed bratem? Przeciez ziemia na ktorej stoi dom bylaby moja. Czy moglabym sporzadzac rowniez darowizny dla rodzicow na ten dom, czyli jakby "dokladac sie" do niego? Wiem, ze to wydaje sie smieszne, ale gdybym udowodnila ze rodzice kupili dom z moja pomoca, mialoby to wplyw na zachowek dla brata w przyszlosci?
Jeszcze sprawa wydziedziczenia, czytalam gdzies jakis urywek o pozbawieniu prawa do zachowku. Czy to jest to samo co wydziedziczenie, czy raczej zapis w testamencie pozbawiajacy danej osoby do zachowku? Jesli to drugie to czy opiera sie o te same zasady co do osoby uprawnionej jak w przypadku wydziedziczenia? Czy owe wydziedziczenie i pozbawienie prawa do zachowku wpisuje sie w testament w trakcie jego sporzadzania czy dowody potwierdzajace niegodnosc dziedziczacego nalezy dolaczyc czy przedstawiac przed urzednikiem?
Nie moze tak byc, wola moich rodzicow nie tyle jest bym ja dostala wszystko, nie! Wola ich jest to by moj brat NICUZEGO nie dostal. Jesli to jest ich wola dlaczego zatem prawo po ich smierci ma to zmienic. Musi byc jakas droga by uniknac problemow z bratem.
Bardzo Panu dziekuje!!!
swisss
P.T. / 2006-06-16 02:44 / Altruista forum - pomoc prawna
Nie da się kupić osobno domu i działki. Kupując tzw. dom kupujemy tak naprawdę nieruchomość gruntową, jaką jest potocznie nazywana - działka. Niejako przy okazji kupna nieruchomości gruntowej nabywamy też dom, który jest częścią składową tej działki. To jest tak jak z samochodem. Kupujemy samochód, a przy okazji nasz będzie silnik, mimo iż czasem silnik jest najbardziej wartościową częścią samochodu. Różnica jest taka, że silnik można wymontować, a domu nie. Stąd można kupić tylko całość. Dom bowiem nie jest odrębnym od samego domu przedmiotem własności (chyba że jest to użytkowanie wieczyste, ale wtedy też nie można sprzedaż samego domu). Może Pani jednak kupić dom razem z rodzicami, na współwłasność. Opiszę procedurę takiego kupna na przykładzie takim, że Pani wykłada 1/4, sumy a rodzice 3/4. Staje się Pani właścicielem 1/4 nieruchomości, a pozostałe 3/4 darować Pani mogą rodzice. W takim przypadku 3/4 powierzchni użytkowej nie wlicza się do podstawy podatku, jeśli Pani zadeklaruje chęć mieszkania tam 5 lat. Zapłaci Pani podatek tylko od wartości 3/4 gruntu. Poza tym brat będzie uprawniony do zachowku tylko od części darowanej. W momencie śmierci jednego z rodziców, uprawnionymi do zachowku będą : Pani, brat i żyjący rodzic. Każdy uprawniony do połowy swojego ustawowego udziału. Niezależnie od wartości pozostawionego majątku, obliczę zachowek z samej tylko darowizny. Te 3/4 najpierw dzielimy na pół, bo połowa należy do żyjącego rodzica. Zostaje nam 3/8. Każdy więc normalnie z mocy ustawy miałby prawo do żądania zachowku o wysokości 1/8 darowizny. Zachowek to jednak połowa owego udziału, więc 1/16. Jeśli jednak brat byłby trwale niezdolny do pracy, to będzie 2/3 tego udziału, czyli 1/12 wartości darowizny. Po śmierci drugiego z rodziców sprawa ma się inaczej, bo uprawnionymi do zachowku są już tylko dzieci zmarłego. 3/8 więc pozostawione po drugim z rodziców tym razem dzieli się na 2 osoby, czyli po 3/16. I znowu zachowek jako połowa tej liczby to 3/32 (a gdy trwale niezdolny do pracy – 1/8). Piszę to bez kalkulatora w środku nocy, więc za ewentualne błędy przepraszam. Zasada jest taka, ze czym więcej Pani wyłoży z własnej kiesy na dom, to w tym większej części się będzie należał Pani i tylko Pani. Czym mniejsza będzie cześć rodziców, tym mniejszy podatek od darowizn i tym mniejszy udział zachowkowy brata. Co do wydziedziczenia to w naszym porządku prawnym istnieje tylko jedno takie i jest to umieszczone w testamencie pozbawienie praw do zachowku. Same przyczyny uzasadniające wydziedziczenie powinny być przedstawione w testamencie. Powinny z niego wynikać. Należy w nim umieścić fakty, przez które testor czuł się na tyle urażony, żeby pozbawić spadkobiercy wszelkich praw do swojej krwawicy. To na bracie będzie leżał ciężar dowodu, że te fakty są nieprawdziwe bądź nastąpiły bez jego winy. Zdaje mi się, że fakt odcięcia się od rodziny i nieinteresowania się jej losem jest naruszeniem obowiązków, jakie dzieci są winne rodzicom. Jeśli jednak brat został wykluczony bez swojego udziału w życiu rodziny (np. „idź i nie wracaj”) to nie można mu postawić zarzutu. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności. Wyjściem z sytuacji może być pożyczka od rodziców pieniędzy na kupno domu. Zapłaci wtedy Pani co prawda 2% podatek od wartości pożyczki, ale nie zapłaci Pani podatku od darowizny i nie będzie się Pani musiała obawiać zachowku. Wystarczy, że spiszą Państwo pożyczkę na piśmie, w ciągu 14 dni zapłacą Państwo wspomniany podatek, a następnie rodzice wezwą Panią do zapłaty. Pani oczywiście nie zapłaci i w ciągu 10 lat roszczenie rodziców się przedawni. Wtedy rodzice powinni się zrzec zarzutu przedawnienia. Minusem tego rozwiązania jest sytuacja, gdy jedno albo obydwoje z rodziców umrą przed zakończeniem okresu przedawnienia. Wtedy brat miałby także prawo do zachowku. Jego część bowiem udziału spadkowego zawierał by także Pani dług. Mógłby wystąpić do sądu jako następca prawny wierzyciela (rodzica) z powództwem o zasądzenie niespłaconej pożyczki w jego części, i to razem z odsetkami narosłymi przez te lata. Dlatego też można w umowie pożyczki określić bardzo małe odsetki roczne. Przestrzegam jednak przed symbolicznymi odsetkami, bo sąd może uznać takie odsetki za nieważne - wtedy należeć się będą odsetki ustawowe, a kto wie jakie za parę lat rząd ustali. Poza tym wspomniane 2% z tytułu pożyczki mogą się okazać nieopłacalne w porównaniu do podatku od darowizny. Wybór należy do Pani. Pozdrawiam!
skomentuj

Najnowsze wpisy