
Autor: Katarzyna Siwek
Przełamanie przez WIG kolejnego wsparcia, jakim było 28,5 tys. pkt, jest potwierdzeniem dominacji trendu spadkowego na warszawskim parkiecie.
Skala zniżki znów była imponująca, zwłaszcza w przypadku największych firm. Wyprzedaż objęła też szerokie grono firm. To dodatkowo potwierdza siłę głównego trendu. Natomiast pozytywnym elementem sesji były niewielkie obroty. Ich utrzymanie się przez dłuższy czas niż jedna, czy dwie sesje, sugerowałoby zbliżanie się do twardszego dna. Widać, że maleje liczba inwestorów chcących łapać gorącego kartofla, ale to dopiero początek tego zjawiska. Za wcześnie, by wyciągać z tego dalej idące wnioski.
Mimo silnego spadku giełdy to nie ona jednak była wczoraj głównym bohaterem - stały się nim obligacje i złoty, tracące bardzo mocno. Znów - będąc pesymistami - okazaliśmy się ostatecznie optymistami. Zakładaliśmy dotarcie dolara przynajmniej do 2,9 zł, a euro co najmniej do 3,75 zł. Liczyliśmy na przekroczenie przez rentowność obligacji 7%. Wczoraj wszystkie te poziomy zostały pokonane. Na krótką metę odczytujemy to negatywnie, bo potwierdza silny odwrót od rynków wschodzących. Stwarza też wymierne problemy. Wyższa rentowność to gorsze relacje między akcjami i obligacjami w portfelach OFE, czy funduszy zrównoważonych i mniejsze możliwości kupna akcji, zwłaszcza przez te pierwsze. Natomiast tak silny spadek złotego może zacząć budzić obawy przed pogorszeniem jakości portfeli walutowych kredytów hipotecznych naszych banków ze względu na wzrost ilości osób mających trudności z obsługą zadłużenia.
Każdy dzień rodzi więc nowe zagrożenia. Podobnie jest w Ameryce. Po tym, jak podjęto zdecydowane działania mające pomóc bankom uporać się z górą bezwartościowych papierów opartych na kredytach hipotecznych, dość szybko pojawiły się nowe kłopoty. Teraz obawy dotyczą instrumentów opartych na kredytach dla przedsiębiorstw. Do tej pory mieliśmy w USA sytuację, w której branże nie powiązane ściśle z rynkiem nieruchomości, radziły sobie dobrze. Teraz zaczynają wykazywać oznaki słabości. Potwierdzeniem były wczorajsze wyniki najważniejszych spółek, które nie mogły zadowalać. Problem staje się coraz bardziej powszechny, skąd prosta droga do utraty wiary przez inwestorów, że wyniki w niedalekiej perspektywie poprawią się. Towarzyszy ona od początku obecnej bessy, co skutkuje wciąż jeszcze wysokimi prognozami zysków na IV kwartał tego roku i I kwartał 2009 r.
Wciąż za podstawowy wariant rozwoju sytuacji przyjmujemy spadek S&P 500 do 777-800 pkt, gdzie są dołki internetowej bessy. To daje jeszcze spory potencjał zniżki. Zastanawiamy się, jak w takiej sytuacji
zachowają się rynki wschodzące, w tym nasza giełda - czy będą wypadać jeszcze słabiej od giełdy USA, czy podobnie jak było to jesienią 2002 r., gdy kończyła się najostrzejsza faza internetowej bessy, zaczną wykazywać się siłą. Dziś bardziej prawdopodobny jest pierwszy wariant, co każe poszukiwać dna naszego parkietu jeszcze wyraźnie niższej niż jesteśmy dziś.
Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
Złoto
Zainwestuj w monety, sztabki, certyfikaty, zobacz więcej »
"Chcemy uruchomić wspólną organizację gospodarczą, by efektywniej wykorzystać potencjał Polonii."
| Indeks | Wartość | Zm. [%] | Godz. |
|---|---|---|---|
| Dow Jones Industrial | 12451,27 | -0,63% | 16:00 |
| Nasdaq | 2837,53 | -0,07% | 17:30 |
| Nikkei 225 | 8580,39 | +0,20% | 15:28 |
| DAX | 6339,94 | +0,38% | 17:45 |
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
Dna już nie widzę, sprawa jest rozwojowa, a straty na lata.
Jeszcze nie zaczęła kwiczeć mieszkanówka - na razie wręcz się odgrażają (strachy na lachy), ale niedługo. Już Banki zaczęły liczyć "złe" kredyty. Wraz ze wzrostem waluty zaczyna się jazda na hipotekach. Mamy dopiero teraz problem made in Ameryka. Zmierzymy się z nim na Święta.
Mam nadzieję że zima bedzie łagodna dla tych co będą musieli opuścić zajęte mieszkania. Współczuję i do usłyszenia w Nowym Roku.
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
A ja zaczalem lapac goracego kartofla ;). Kupilem wlasnie fundusze akcyjne. Bede sukcesywnie dokupywal. Horyzont inwestycji 2-3 lata. Zobaczymy czy uda sie wyjsc lepiej niz z lokat bankowych dajacych teraz 8+%. Spadnie pewnie jeszcze troche ale kupilem i z fascynacja patrze na to co sie dzieje. Zapomnijcie chwilowo o kasie i popatrzcie na to z punktu widzenia ekonomisty. Takie ruchy na gieldach, walutach nie zdarzaja sie co dzien. Bedzie o czym opowiadac wnukom ;).
Patrzac na wahania na rynku walutowym (zlotowka) to sie nie chce wierzyc. Inwestorzy zagraniczni i polscy kredytobiorcy w walutach zagranicznych spanikowali mocno. Skoro tak zwijaja zagle to polskie akcje staja sie atrakcyjne.
Polak jest rownie przedsiebiorczy jak i amerykanin. Nawet bardziej bo musi sie borykac z polskimi realiami. Polskie przedsiebiorstwa poradza sobie znakomicie i znowu zagranicznicy przyjda z kasa do Polski. Zyska ten kto bedzie mial akcje wtedy. Im pozniej przyjda tym bardziej sie poprawi sytuacja firm eksportowych i tym wieksze bedzie potem odbicie.
pozdrowienia,
Radsz
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
kupujcie akcje dopoki nie jest za późno!
kupiłem dziś kapkę ale po twojej wypowiedzi mam wątpliwości .
Ty nigdy nie masz racji !!!
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
DM Bank nie wypłaca transz kredytu we frankach
rzeczniczka banku podała że swoim klientom mogą wypłacać w złotówkach i nakazuje im żeby przewalutowali się na złotówki
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
Wczoraj przeczytałem równie trafny artykuł,który nawet laikom ekonomicznym może pomóc w zrozumieniu sytuacji.
Polecam go wszystkim do przeczytania:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/NINJA-czyli-pol-prawdy-1846034.html
.
Jak susznie zauważył to W.buffet ponizej jest to kolejna faza kryzysu. Skończy się dopiero jak "ostatnie ogniwo łańcuszka" tj. zwykli przeciętni ludzie (Ci,którzy nie inwestują - tylko konsumują) jeszcze bardziej odczują ten kryzys. Motywuje to faktem takim - ostatnio rozmawiałem ze znajomym, który zapytał Mnie o co chodzi w tym kryzysie i co on oznacza dla niego... - wtedy zrozumiałem fakt taki, iż jeszcze nie wszystkie warstwy życia zostały dotknięte kryzysem. A przecież z różnych wypowiedzi, artykułów prasowych czy w mediach o niczym innym prawie się ostatnio nie mówi.
Wydaje Mi się (jest to moja ocena) iż końcówkę ujrzymy dopiero wtedy jak przez osłabienie globalnego wzrostu gospodarczego zaczną się szybkie i duże podwyżki dóbr konsumpcyjnych codziennego użytku przez fakt ich malejącej podaży na rynku - koszty kredytów dla przedsiębiorstw staną się zbyt dużym obciążeniem dla zarówno firm produkcyjnych jak i handlowych co sowoduje znaczne zmniejszenie produkcji (cięcie kosztów dział. + redukcja zatrudnienia) a co dalej idzie wzrost ich cen. - wtedy gorzej chyba już być nie może?
Dodatkowo wydaje Mi się iż ten interwencjonizm w gospodarkę przez pompowanie kolejnych ogromnych środków w postaci mld USD czy EUR na dłuższą metę tylko pogorszy sytuację - przecież cały czas jest walka z faktem zniwelowania strat powstałych na podstawie właśnie wygenerowania pustego pieniądza w systemie.
To tak jak leczenie kaca - kacem - MELANŻ TRWA DALEJ...
.
Pozdrawiam optymistów i pesymistów też..
Bo przecież jak inaczej nazwać PESYMISTĘ??? - Jest to nic innego jak INTELIGENTNY OPTYMISTA ...
wygenerowania pustego pieniądza w systemie". Wygenerowany został nadmiernie wirtualny pieniądz kredytowy. Brakuje zaś na rynku pieniądza realnego, trzeba go więc dodrukować i po kłopocie. Oczywiście przesadzam, bo jest kłopot z jego umiejętnym wprowadzeniem do obiegu.
Drugie rozwiązanie to nie robić nic, spadnie cena "globalnego majątku" i tym samym zmiejszy się różnica między rynkową ceną tegoż najątku i ilością pieniędzy na rynku.
Nie jestem ekonomistą, ale tak to widzę na tzw. chłopski rozum. Zdaję sobie jednak sprawę, że to są tylko moje mżonki, bo przy wolnym przepływie kapitału uczciwe naprawienie tej sytuacji NIE JEST MOŻLIWE. Ci którzy ten bałagan sprowokowali, zarobili na tym krocie i zapewne śmieją się teraz. Mało tego, będąc dalej decydentami będą dalej próbowali z tych już bilionów dolarów i euro które mają być "dodrukowane" wyrwać na korzystnych warunkach jak najwięcej.
Może mi umknął ten wątek, ale nie zauważyłem, żeby w tym całym zamieszaniu ktoś chociażzasugerował, że gdyby tak trochę mniej bomb produkować, to by starczyło na banki, na hipoteki i nawet byłaby szansa, że za pół roku sytuacja się nie powtórzy...
- kto tak pisał 2 października? JA!
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
Pozdrawiam.
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
Jest Pani the best !
Podpowiem że jesteśmy w 3 fali bessy z pięciu.
Czyli tak szybko ta bessa się nie skończy.
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
- Ankieta -
Na jakim poziomie będzie WIG20 na koniec roku?
1500 pkt. lub mniej ...czy jeszcze mniej:(
Re: Nikt nie chce łapać gorącego kartofla
ps. kto to jest "Pan Piotr"
btw. to właśnie expander pani Kasi mnie wciągnął w aegona 1,5 roku temu. Ale się wstrzeliłem co? ;-P Teraz leczę rany, ale mam nadzieje że z czasem będzie ok.
Co do komentarzy to czytam wszystkie. Niektóre podnoszą na duchu :) tylko real je szybko weryfikuje:/ ...ale odkąd pamiętam to P.Kasia była największą pesymistką wśród komentujących. Gdyby sie jej słuchać penie nie byłbym tyle w plecy, tylko siedział już ponad rok na gwarantowanym i czekał. Ale kogo nie kuszą chwilowe wzrosty 2-3 dniowe:) jak sie to widzi to zaraz się chce kupić fundy akcyjne na chwilkę żeby zarobić - i wtedy właśnie dostaje po łapach:(
Chyba chodzi o Piotra Kaczmarka.
Piotr Kuczyński
Pesymizm i optymizm nie maja tu nic do rzeczy, to nie festiwal pieśni w Kołobrzegu.
ps. Pani Katarzyno, czekamy na zdjęcie w nowej fryzurze:)
a będzie w tym roku coś pocieszającego : |
Zamiast się cieszyć z promocyjnych cen to ludzie płaczą ile to już stracili i mają taką depresję jakby się zbliżał koniec świata.
Głowa do góry,jak nie mamy kupione za kredyt i te pieniądzę nie są niezbędne do biężących wydatków to wnet zaświeci słońce i będzie można znowu zarabiać.
Będzie jeszcze niezliczona ilość okazji do zarobienia.
Transfer/przewalutowanie w takich programach trwa 3-5 dni wiec spekulacje chyba raczej odpadają, raczej trudno w takim przypadku wyłapać 1-2 dni odbicia... I nie pisz żebyśmy z tego rezygnowali i kupowali akcje online czy jakoś tak. Wyjście z takich fundów skutkuje oprócz "Belką" jeszcze dodattkowym procentem dla firmy prowadzącej... Pozostaje dalej czekać mi na jakimś gwarantowanym, bo nawet te stabilnego wzrostu dostają w d... :(