
Autor: Katarzyna Siwek
Zniżki przekraczające 5% nie były wyjątkiem. Nasza giełda pozostawała w rozkroku między fatalną sesją w USA z wtorku, a nadziejami na lepsze notowania we środę. Te drugie wiązały się głównie ze skoordynowaną akcją najważniejszych banków centralnych na świecie. Zdecydowały się na wyraźne cięcie stóp procentowych, by w ten sposób pomagać sektorowi finansowemu. Ta decyzja prawdopodobnie niewiele zmieni w ocenie rynków. Stanowi natomiast kolejną dobrą okazję do oceny ich siły i nastrojów inwestorów.
Zakładamy, że nikt teraz nie chce już podejmować decyzji w oparciu o same nadzieje na zażegnanie problemów w przyszłości. Zbyt wiele razy w ostatnich miesiącach można było przeżyć rozczarowanie postępując w ten sposób. Przyjmujemy, że teraz przyszedł czas inwestowania w oparciu o fakty. Te wciąż przemawiają przeciwko akcjom. Chodzi nie tylko o to, że cięcia stóp procentowych w USA w pierwszych miesiącach tego roku nie pomogły uchronić się przed zaostrzeniem kryzysu w branży finansowej, czy wyjść gospodarce na prostą. Widać duże zaniepokojenie inwestorów kładzeniem wszystkiego na szalę przez banki centralne. Zapomniały o obecnych wciąż zagrożeniach inflacyjnych, wierząc że niższe ceny ropy naftowej oraz spowolnienie gospodarcze je złagodzą. Wykorzystały ostatni chyba argument, jaki miały w rękach, w walce z kryzysem, choć widziały, że wcześniejsze (na przykład pompowanie pieniędzy do systemu finansowego) nie przynosiły skutków. Charakterystyczne w tej sytuacji były reakcje na rynku złota, czy amerykańskich obligacji 10-letnich. Cena pierwszego wyraźnie podskoczyła, notowania drugich bardzo wyraźnie spadły (rentowność się podniosła). To sygnał, że decyzja banków centralnych nie została jednomyślnie odebrana jako korzystna.
Mimo wczorajszej rozczarowującej reakcji inwestorów na rzucone rynkom kolejne koło ratunkowe zakładamy, że sytuacja na parkietach przynajmniej na krótki czas powinna się uspokoić. Nie liczymy na duże zwyżki, ale po ostatnich panicznych ruchach rynkom należy się trochę spokoju. Nie widzimy jednocześnie symptomów zakończenia bessy. Na plus naszego rynku można zapisać wczorajsze wysokie obroty, które wskazują, że część posiadaczy akcji zaczęła podejmować odważniejsze decyzje, a przy tym pojawiło się więcej kapitału skłonnego do kupna. Na minus zapisujemy przełamanie na początku tego tygodnia bariery 36 tys. pkt przez WIG. Teraz jest to silny opór. W najbliższym czasie nie uda się go zapewne przebić. A dopóki znajdujemy się poniżej niego prawdopodobieństwo kontynuacji zniżek jest większe niż poprawy koniunktury.
Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
"Chcemy uruchomić wspólną organizację gospodarczą, by efektywniej wykorzystać potencjał Polonii."
| Indeks | Wartość | Zm. [%] | Godz. |
|---|---|---|---|
| Dow Jones Industrial | 12451,27 | -0,63% | 16:00 |
| Nasdaq | 2837,53 | -0,07% | 17:30 |
| Nikkei 225 | 8580,39 | +0,20% | 15:28 |
| DAX | 6339,94 | +0,38% | 17:45 |
Re: Potrzeba faktów, nie nadziei
Re: Potrzeba faktów, nie nadziei
Re: Potrzeba faktów, nie nadziei
Re: Potrzeba faktów, nie nadziei ktorej nie bedzie
Może to i głupio uczestniczyć w silnych spadkach i wycofywać się na finiszu, bo ileż jeszcze może spadać. Nie zmienia to jednak faktu że w ciągu paru miesięcy hossa ot tak sobie nie wróci. Tymczasem wrzucam co zostało na 3-mc lokatę i zobaczymy za 3 miechy co się będzie działo. Jak delej kiszka, to na następne 3 miechy, aż się uspokoi, dopiero wtedy wracam do gry. Po grzyba mam dalej tracić jeśli w tym czasie mogę odzyskać przynajmniej część straconej kasy. Tymczasem trzeba się nawalić, po -25% należy się dobra stypa.
Czytający ma sporo racji, ale chyba jeszcze nie teraz, myślę że jeszcze dupnie.
Stany dziś znów lecą a ja idę na zasłużony 'urlop' ;)
Tak się zastanawiam, czy jak się skończy bessa będziemy mieli od razu odbicie i hossę czy dłuuugie płaskie dno?
Re: Potrzeba faktów, nie nadziei